Gościu, siądź pod mym liściem, a pomyśl sobie!

Obrazek użytkownika Piana
Kraj

Jedną z największych przyczyn obecnych problemów jest niezdolność ludzi do myślenia w perspektywie dłuższej niż do następnego dnia, kolejnej wypłaty, wyczekiwanego urlopu. Tymczasem rządzenie wymaga myślenia w kategoriach lat czy nawet dziesięcioleci. Bez tego można co najwyżej łapać instrukcje z Brukseli/Berlina/Moskwy/Waszyngtonu (niepotrzebne skreślić) i ogłaszać je jako prawdy objawione.

Zawierzenie innym państwo, narodom czy organizacjom jest (delikatnie mówiąc) kompletnym idiotyzmem. Owi ludzie mają swoje interesy, swoje cele, które dość często mogą być sprzeczne z naszymi. Tylko jak możemy zbadać ów konflikt interesów, skoro nie mamy zdefiniowanych celów? Płynięcie w „głównym nurcie europejskim” to coś jak wychylanie się niczym chorągiewka na wietrze i nie jest to żadna koncepcja. Innej obecne „elity” zdefiniować nie potrafią lub być może nie mogą.

Moim zdaniem ten problem zaczyna się od dołu. Rządzący są tacy, jak pozostała część ludzi. Ani gorsza ani lepsza. (Wpływ agentury, nacisków, haków na potrzeby tego wpisu celowo pominę. ) Tylko jak człowiek ma wybrać dobrze spośród tego co jest, jeśli nie potrafi skojarzyć logicznie kilku faktów?

Moim zdaniem jest t o robota celowa. Widz jest bombardowany obrazami, informacjami tak, aby nic z tego nie pozostawało. Rozbudza się emocje i wałkuje się tzw. „przekaz dnia”. Aktorzy grają swoje role, widzowie patrzą jak sroka w kość i spektakl się kręci. Jutro szoł od nowa, ale trochę z innymi informacjami. Dla logiki to zabójcze, ale kto by się tym przejmował?

Podobną rolę odgrywają radia tzw. komercyjne. W biurze, na budowie czy w samochodzie. Muzyka taka, aby nie powodować niepokoju, lecz delikatnie pobudzać, wprawiać w dobry nastrój i jednocześnie ani na moment nie psując go. Do tego paplanina prezenterów niczym się zupełnie od siebie nie różniących. Zresztą co by oni mogli powiedzieć aby kogoś nie urazić?

Z przekazem w mediach elektronicznych muszą iść idealnie zgrane reklamy. Są niejako częścią tego systemu. To też atak na mózg odbiorcy. Później mało kto skojarzy, że coś nie gra z nową odmianą super proszku, bo po co nam ona, skoro poprzednia prała ponoć idealnie.

Takich niuansów nie da się wychwycić gdy jesteśmy bombardowani nieustannym teledyskiem. Mózg ma do siebie to, że nie jest dostosowany do nagłej zmiany perspektywy i migoczące obrazu po prostu poddaje się.

Z pozoru błaha sprawa z katastrofalnym czytelnictwem książek, które pozwalają na refleksję i dokładne przetrawienie treści. Mózg lepiej trawi same słowa, opowieści i układa je sobie w odpowiednie szufladki. To coś jak prehistoryczne opowieści przy ognisku. Lepiej dostosowane do naszych wymagań. Tylko po co się męczyć z czytaniem?

Kolejny skandal. Historię usuwa się powoli ze szkół. Bo i po co? Zresztą sama nauka historii to wyłącznie suche fakty do „wykucia na blachę”, jak się mówiło za moich czasów. Zero logiki, zero przyczyn i skutków. Poza tym kto wygrał wybory prezydenckie pod hasłem „wybierzmy przyszłość”?

Po prostu aby myśleć w kategoriach dłuższych niż najbliższy tydzień potrzeba jest zdolność do refleksji. Zdolność do zatrzymania się na chwilę, uruchomienia mózgu i weryfikacji założeń, celów. Do tego odrobina tzw. chłopskiego rozum.

Jednak tego brakuje. Czy to strach przed przyszłością? Tym, że kiedyś umrzemy? Tylko to nie jest starożytne „carpe diem”, to raczej ciąg alkoholowy osiedlowego czy miasteczkowego pijaka, dla którego nie jest ważne co będzie jutro. Bo właśnie teraz się napił, jest mu dobrze i ma wszystko głęboko gdzieś.

Czym jest człowiek bez pamięci? Bez odrobiny chociaż logicznego myślenia i kojarzenia faktów? A naród? Abstrahując oczywiście od stwierdzenia, że nie ma już jednego narodu polskiego. Czyż ludzie otwarcie domagający się likwidacji resztek polskiej państwowości na rzecz bliżej nieokreślonego „postępu” mają prawo określać się jako Polacy czy już bliżej nieokreśleni „europejczycy” (coś jak ludzie sowieccy)?

Wózek na razie się toczy, choć widać coraz poważniejsze uszkodzenia. Nikt jednak się tym nie przejmuje, a alarmujących po prostu się „olewa”. Kosztem przyszłości stara się utrzymać jako-taki poziom, ale na dłuższą metę to po prostu niemożliwe. Podwyższenie obowiązku emerytalnego i stopniowe, coraz większe zadłużanie się państwa nie wywołują żadnej reakcji u wyborców. Czyżby i po nas choćby i potop? Cóż chcemy zostawić kolejnym pokoleniom?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Identyfikuję się z tą diagnozą w 100%.Mam analogiczne odczucia. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#285666

Joe Chal
Kiedy Walesa dowiedzial sie, ze film o nim jest sponsorowany przez Amber Gold powiedzial" ja nie mam z tym filmem nic wspolnego, nawet nie wiem o kim bedzie ten film" pan Walesa w inteligencji wzbija sie na szczyty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joe Chal

#285892