Lustracja - ostatnie starcie?

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kraj

Od kilku dni możemy obserwować wyjątkowo jaskrawy przykład zbiorowej paranoi. Napędzana przez media histeria związana z tworzona przez IPN listą osób represjonowanych przez organy bezpieczeństwa PRL jest wyjątkowo żenującym spektaklem. Lecz ochoczo uczestniczą w nim tzw. autorytety.

Powód urządzenia cyrku jest naciągany nawet jak na niskie polskie standardy. IPN zaczął tworzyć listę, na której siłą rzeczy nie mogły się od razu znaleźć wszystkie nazwiska. W tej chwili dokument ma ledwie kilka procent docelowej objętości. Potwierdzają to nawet osoby niechętne obecnym władzom IPN.

Być może Instytut popełnił błąd nie zaczynając od najgłośniejszych nazwisk. Ale w zasadzie - czemu by miał? Tym bardziej, że medialność danej osoby nie musi się zaraz przekładać na wyjątkowość zasług w okresie opozycyjnym.

Oczywiście, dziennikarze nie biorą pod uwagę żadnych rzeczowych argumentów, a logika jest im obca. Dlatego zareagowali natychmiastowym wrzaskiem. Wałęsy nie ma! Mazowieckiego nie ma! Tego, że np. Kaczyńskiego i Macierewicza też nie ma dodają co najwyżej szeptem.

Cóż, dziennikarze już tacy są. Pytanie jednak - czemu właśnie część z dawnych opozycjonistów natychmiast dała się złapać na te krzyki? Że Wałęsa się wścieknie - to było wiadomo, on się zawsze wścieka. Ale to święte oburzenie wielu innych osób, natychmiast ogłaszających, że na „takiej" liście nie chcą się znaleźć? Czy oni wszyscy nie widzą, iż to dopiero początek, i gdyby milczeli IPN mógłby spokojnie doprowadzić swoje dzieło do końca?

Ale może wcale nie chodzi o to, by listę ostatecznie opublikowano. Bo może nasi ulubieńcy z elit nie są tacy paranoiczni. Gdy się przygląda osobom protestującym (jak zwykle dumnie i szlachetnie) przeciw IPN, widać wyraźnie, że są to dokładni ci sami ludzie, którzy zwykle sprzeciwiają się lustracji.

Zapewne dobrze dostrzegają oni, iż lista może być środkiem przeprowadzenia w Polsce lustracji. Bowiem, owszem - mają się znaleźć na niej osoby represjonowane przez bezpiekę. Ale nie będzie na niej ludzi w jakimś okresie czasu z bezpieką współpracujących (tak przynajmniej można zrozumieć słowa prezesa Kurtyki).

Droga to trochę okrężna, ale i tak prowadząca do celu, który tzw. autorytety musi przerażać. Tak wiec to niekoniecznie paranoja dziś nimi miota. To całkiem zrozumiały i typowy dla nich strach.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

No cóż, trzeba poczekać na całość. To tak, jak z trzyaktowym spektaklem:dopiero skończył się akt pierwszy, a gorliwy recenzent ma już gotową recenzję CAŁOŚCI.

pozdrawiam

"Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim praw."
Tacyt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

#3468

To raczej przeciąganie liny, albo tango - dwa kroku w przód, jeden w tył.
Widać dlaczego od tylu lat nie można zrobic noramalnej lustracji, czyli wyjaśnić wszystkiego społeczeństwu, które uznawane jest za "przypadkowe" i zbyt głupie, żeby samodzielnie oceniać.
Klasycznym przykładem podwójnej kategorii jest Leszek Moczulski (który zresztą wiedział sam najlepiej i się wycofał). Był zarówno TW-sem, który dostawał ponoć w "prezencie" zapalniczki Ronson i inne gifty, jak, potem, figurantem i więźniem politycznym o najdłuższym chyba stażu (podobno w więzieniu stracił częściowo słuch).
Możliwa jest tez opcja utajnionego agenta, któy z jednej strony jest inwigilowany, z drugiej - prowadzony. To dopiero robi bałagan!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#3473

i PO i nadredaktor darli się o konieczności otwarcia archiwów. Hipokryci.
Okowita

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Okowita

#3475

... bo wiedzieli, że nic z tego nie będzie.
Wiedza poufna (chocby wygmerana przez Michnika, o ile to prawda), jest straszliwą bronią.
Powiem coś, za co pewnie będę zlinczowany. PiS też się w tej sprawie nie popisał. Może dlatego, że chodziło o podrobione (czy "podrobione) teczki samych Kaczek (choć podpis pod standardowym druczkiem to duperela), może dlatego, że nie chciał tracić współpracowników (a nie bardzo miał kim orać, chocby w prokuraturze, ale była jeszcze Zyta)... ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#3476