Giertych i Lepper powrócą

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kraj

Jeszcze niedawno wydawało się, iż LPR oraz Samoobrona zniknęły z polskiej sceny politycznej. Niestety, było to wrażenie mylne. Oni powrócą – bo są potrzebni.

Oczywiście, LPR i Samoobrona nie są potrzebne Polsce. Lecz zgromadzona w szeregach tych partii menażeria jest niektórym środowiskom niezbędna dla przeprowadzenia własnych planów.

Po części możemy się o tym przekonać już teraz. Wywodzący się z LPR Piotr Farfał nie ma żadnych skrupułów w wysługiwaniu się ludziom, których teoretycznie powinien uznawać za ideologicznych przeciwników. Jednakże Farfał, podobnie jak wielu jego kolegów zbyt zakosztował władzy – niestety dzięki PiS – by pamiętać o swych dawnych radykalnych poglądach.

Dzikie ambicje to rzecz charakterystyczna dla większości polskich polityków. Ludzie LPR i Samoobrony nie różnili by się niczym od kolegów z PO lub PiS – gdyby nie jedna rzecz. Dawne „przystawki” skupiają ludzi pozbawionych nie tylko zahamowań, ale też tzw. „klasy”. Nie reprezentują sobą niczego, poza swymi popędami. Są żądzą władzy w czystej postaci.

Tacy ludzie mogą budzić zażenowanie i niechęć, lecz u części społeczeństwa wywołują perwersyjną fascynację. Ta fascynacja nie znikła w 2007 roku, tak jak nie znikają różnego rodzaju zboczenia seksualne.

O podtrzymanie LPR oraz Samoobrony przy życiu zadbają ci sami ludzie, którzy najgłośniej te ugrupowania werbalnie zwalczali – dziennikarze oraz politycy Platformy.

To media wypromowały w latach 90. Leppera i zapewne już – po dwóch latach bez „menażerii” – tęsknią za „wyrazistymi” postaciami w rodzaju Renaty Beger. Zwłaszcza w sytuacji, gdy PiS oraz PO zdają się nieco wyciszać wzajemne konflikty. A przecież krew musi się lać! Poza tym wielu dziennikarzy zdaje się być przeświadczonych, iż powrót „przystawek” będzie oznaczał osłabienie PiS.

Z tego samego powodu za LPR oraz SO tęskni Platforma. Ponadto, w sytuacji zaistnienia „polityki miłości” PiS, powrót „radykałów” akuratnie nada się do straszenia społeczeństwa. Ile bowiem czasu można straszyć ludzi Kaczyńskimi? Zwłaszcza, gdy Kaczyńscy coraz sprytniej wykręcają się z roli straszaka.

Gdyby Giertycha i Leppera nie było, ktoś musiałby ich wymyślić. Ponieważ istnieją, wystarczy zdjąć ich z półki, odkurzyć i postawić na skraju szachownicy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

bo mnie uśmiech Leppera zniewala;)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#14574

a TY to prorok jakis czy Wernyhora?

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14631