"Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu" Martina Pollacka

Obrazek użytkownika Akiko
Kultura

Wiele osób pisywało o swoim ojcu, ale nikt nie pisał tak szczerze i tak boleśnie jak Martin Pollack, austriacki pisarz, dziennikarz, tłumacz literatury polskiej. No i o matce pisał, która mając męża związała się z ojcem pisarza, a potem wróciła do pierszego męża.
Może troszkę o tym pisarzu.
Na język niemiecki przełożył książki Andrzeja Bobkowskiego, Ryszarda Kapuścińskiego, Mariusza Wilka i Wilhelma Dichtera. Za książkę "Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu", otrzymał nagrodę Angelusa. W tym samym roku dostał Nagrodę im. Karla Dedeciusa (dla najlepszego niemieckiego tłumacza literatury polskiej).Uczęszczając do gimnazjum uczył się jednocześnie stolarstwa i zdał egzamin czeladniczy. Następnie studiował slawistykę i historię Europy Wschodniej na Uniwersytecie Wiedeńskim, Uniwersytecie Warszawskim oraz na różnych uniwersytetach jugosłowiańskich. Podczas studiów pracował już jako tłumacz i dziennikarz. Potem Pollack rozpoczął pracę w niemieckim tygodniku "Der Spiegel", pisał dla niego korespondencje z Wiednia i Warszawy. Równocześnie publikował eseje i tłumaczenia polskich tekstów. Następnie został wolnym strzelcem w pisarstwie i dziennikarstwie.
Pollack, w swoich książkach, stara się przedstawić dokumentalną wersję zdarzeń, bez narzucania czytelnikowi subiektywnej oceny. Stara się on ocalić od zapomnienia wydarzenia z bliskiej przeszłości.
Obecnie mieszka w Wiedniu, oraz Stegersbach im Burgenlandzie.

Ale wróćmy do jego najbardziej znanej książki, książki o ojcu. Kim był ojciec Pollacka?
Mówiąc krótko...to dr. Gerhard Bast, urodzony w 1911 roku w Gottschee, sturmbannführer SS, członek gestapo, zbrodniarz wojenny, poszukiwany listem gończym przez policję w Linzu i którego zwłoki znaleziono zaraz po wojnie przy bunkrze niedaleko włoskiej granicy. Historię jego kariery w kolejnych „placówkach” w całej Europie, pogrążonej w wojennej zawierusze, Pollack odtwarza na podstawie dokumentów, zgromadzonych w muzeach i różnych ośrodkach historycznych. Zadanie jest o tyle trudne, że – jak wspomina autor – w jego rodzinnym domu o pewnych rzeczach się nie rozmawiało. Tak więc wyrwane z kontekstu zdjęcia, listy i raporty stanowią jedyne dokumenty, mówiące o tym, kim był jego ojciec, co robił i czy na pewno był poddańczo oddany ideom Hitlera.
Jego książka pozostaje bezstronną obserwacją wydarzeń z lat 30. i 40., mających bezpośredni związek z szerzącym się w Europie faszyzmem. Ojca ostatni raz widział autor książki mając ..3 lata.
Pollack opowiada o losach swojego ojca bez sentymentu i próby wytłumaczenia motywów jego postępowania. Głównym założeniem pisarskim było odtworzenie historycznych faktów i to jakże bolesnych dla niego faktów. Tak ta lektura..boli. Boli nas,że taki jest świat i autora, bo przecież pisze o swym ojcu.
Zebranie faktów nie było prostą sprawą. Na dokumenty też do końca nie można było liczyć: „Nie wiem. Tego nie widziałem. Nic o tym nie słyszałem. Nic takiego nie było" - takie i podobne frazy pojawiają się stale w zeznaniach świadków, które utrwalono dwadzieścia lat po wojnie. Zbiorowa amnezja. Ślepota. Głuchota. Milczenie."O niczym nie wiedzieliśmy." Ludzie nie chcą pamiętać tego co wkońcu robili.

Gdzieś wśród tych faktów, raportów ze zbrodniczej działalności oraz zdjęć pojawia się młody, przystojny człowiek, pełen sprzeczności i nie do końca przekonany, czy postępuje właściwie. Młody człowiek w którego środowisku było czymś naturalnym wstąpienie do nazistowskiej partii, czy praca w gestapo. Człowiek będący ... zbrodniarzem. Człowiek, który jest ojcem znanego publicysty i tłumacza. Ojciec ...Martina Pollacka.
Po ojcu pisarza pozostało wiele wspaniałych fotografii z uwielbianych przezeń wypraw górskich, które dowodzą, jak bardzo złożona była prawda o tym człowieku. Cóż, kiedy zdjęcia z narciarskich eskapad, beztroskich towarzyskich spotkań w górach ojca pisarza dra Gerharda Basta przygniata długa lista zamordowanych osób, szczegółowe opisy masowych egzekucji, oryginalne dokumenty, raporty, protokoły – dowody jego udziału w zbrodniach.
Powiedzcie sami, ile osób zdobyłoby się na taką cywilną odwagę i potrafiłoby tak z chirurgiczną precyzją opisać losy swego ojca, takiego ojca..
Autor też stawia sobie pytanie dlaczego prawnik mógł pójść taką drogą. "Tak. Szukałem śladów, szukałem korzeni, momentu, kiedy to zło się zaczęło. Moim zdaniem zaczęło się w XIX wieku na pograniczu słoweńsko-austriackim. Mieszkali tam Niemcy austriaccy i Słoweńcy i zaczął się konflikt między nimi. Niemcy czuli się zagrożeni, bo Słoweńcy domagali się równouprawnienia językowego, ekonomicznego, politycznego. Niemcy nie chcieli się na to zgodzić i przez to się wszystko zaczęło. Dla moich przodków np. Habsburgowie to byli zdrajcy, bo byli prosłoweńscy. Kościół katolicki też był prosłoweński, więc oni przeszli na protestantyzm, który był dla nich jedyną prawdziwą wiarą niemiecką. Dla nich Bismarck był wielkim człowiekiem. Na prowincji austriackiej wszyscy go za takiego uważali. W tym czasie powstała ideologia wielkoniemiecka, niemiecki nacjonalizm. Moim zdaniem to był początek tragedii." "Kiedy mój ojciec studiował tam w latach 20., bardzo dużo studentów podlegało wpływom ideologii wielkoniemieckiej. Ojciec przystąpił do partii nazistowskiej w 1931 roku, gdy miał 20 lat, a do SS w 1932 roku. Wtedy SS w Austrii była małą organizacją. Śmieszną, nieliczną grupa ludzi, którzy się bili po knajpach. To jeszcze nie było to późniejsze SS: przystojni mężczyźni w czarnych mundurach. Jednak mój ojciec już wtedy wiedział, że to jest jego droga i z własnej woli ją wybrał. Mój dziadek też w tym samym roku co ojciec wstąpił do partii. Obaj byli wiernymi nazistami. Im nie chodziło o karierę. Mój ojciec siedział parę razy w więzieniu. Dziadek też raz siedział w więzieniu, w istniejącym wtedy obozie dla nazistów i komunistów. Siedział razem z Kaltenbrunnerem, późniejszym szefem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Kaltenbrunner to także kolega mojego ojca, również alpinista, spotykali się w górach, na nartach. To nie przypadek. To była jedna grupa. Ten sam duch, ta mentalność."
Przypuszcza się, że ojciec pisarza był w Warszawie w czasie Powstania Warszawskiego.

Fragment z książki:
http://www.iik.pl/fragmenty.php/165

Wywiad z pisarzem:
http://www.ksiazka.net.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=6560

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ciekawostka:
..."Siedem lat w Tybecie”, z Bradem Pittem w roli głównej. W filmie opisana została historia wyprawy wysokogórskiej Heinricha Harrera - słynnego niemieckiego alpinisty, w którego postać w filmie wcielił się właśnie B. Pitt. Jak wspomina w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” z 5-6 stycznia br., Martin Pollack, austriacki pisarz i badacz problematyki środkowoeuropejskiej, Harrer kolegował się z jego ojcem – Sturmbannführerem SS dr Gerhardem Bastem i szefem gestapo w Linzu. Wszystkich ich, z pochodzenia Austriaków, poza wspólną pasją – wspinania się po górach, łączyła przynależność do SS. Do środowiska austriackich alpinistów zaliczał się także Ernst Kaltenbrunner – późniejszy następca Reinharda Heydricha na stanowisku szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Wspinaczki górskie wyrabiały tak pożądane u późniejszej niemieckiej elity – odwagę, niezłomność i hart ducha. Harrer był nauczycielem młodego Dalajlamy XIV, obecnego przywódcy duchowego Tybetu." ( http://fidelis.bloog.pl/?ticaid=68999)

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#28696

Są takie fakty o ludzkich czynach, których mój umysł nawet nie próbuje zrozumieć.
Mówię sobie wtedy. - Nie główkuj. I tak tego nie pojmiesz. To poza twoją percepcją świata.

A jednak dziś tak sobie "główkuję" nad wywiadem Pollacka. Kiedyś oglądałam z nim wywiad w TVP w programie katolickim dotyczącym ojców.

Myślę, że wybrał dobrą drogę wyrzucając z siebie, pisząc i opowiadając o swoim ojcu, który przecież nie był w III Rzeszy żadnym wyjątkiem. On uporał się ze swoją tragedią, na którą przecież w żaden sposób nie miał wpływu.Przynajmniej mniej boli.

Mimo nagromadzenia dokumentów, uważam, nie udało mu się odpowiedzieć na pytanie - Kiedy to się zaczęło?

Konflikty narodowościowe jeszcze tego nie tłumaczą.
Gdzieś tam przyjęta została ideologia rasistowska, która rozgrzeszała mordy. Kiedy? Dlaczego?

To tajemnica nawet dla samych zbrodniarzy. Wystarczy przypomnieć "Rozmowy z katem" Moczarskiego czy Hannah Arendt "Eichmann w Jerozolimie".

A ja z dzieciństwa pamiętam wspomnienie mojego ojca i brata. Wyszli z piwnicy w Tarnopolu, do której na sześć tygodni wpędzili ich, w związku z przechodzącym frontem,Niemcy. Wyszli z narażeniem życia, bo w piwnicy z głodu umierali pozostali, narwać niedojrzałych kłosów zboża i przetrwać. Nie umiem powiedzieć już gdzie z ukrycia zobaczyli egzekucję Żydów.

Po obu stronach rowy, środkiem wał. Żydzi rozbierali się i klękali, a Niemiec strzelał w skroń. Wbiegł na ścieżkę starszy pan, a za nim mała dziewczynka. Nie rozumiała chyba jeszcze co się dzieje. Dziadek przyklęknął,ona też, a Niemiec strzelił i łzy otarł. Rozumiesz to?! Ja tego do dziś nie umiem pojąć.

Rozgadałam się na smutno.
Pozdrawiam
PS.
Pozostaje przyjąć, że człowiekiem może być bestia, która kocha góry. ;(

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#28712

Kiedy przeczytałam z Netu wiersze Stalina, wiersze które zostały nagrodzone nie potrafiłam się otrząsnąć ze zdziwienia i zadawałam sobie pytanie:"To ten sam człowiek?"
A jednak...
"...a Niemiec strzelił i łzy otarł. Rozumiesz to?! Ja tego do dziś nie umiem pojąć." Też nie mogę ....

Pozdrawiam

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#28717

Raz że Niemiec, drugi raz że jego ojciec był wyjątkowym draniem. Ale w sumie to jest wyjątek, bo przeciez podobnych drani Niemcy mieli dziesiątki tysiecy. Tu widzę rolę dla polskich historyków, żeby takich drani nazywac po nazwisku, żeby ich bandycka sława nie zaginęła, ale wiadomo, polscy historycy wolą doszukiwać się polskich ciemnych stron historii, temetów jednak wyjątkowo mało, stąd i polskie nauki historyczne zwolna zamierają. Bo też o Niemcach mówić źle nie wolno, o komunistach i sovieckich bandytach nie wypada bo korzenie, bo przebaczenie, bo papież.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28719

Gdy dziś przeczytałam, że znowu Polska zawiniła, bo według rosyjskiego historyka nie pozwoliła przejść
wojskom radzieckim przez swe terytorium to myślałam, że spadnę z krzesła...
"Hitler nie napadłby na Polskę, gdyby ta zgodziła się w 1939 roku na przepuszczenie przez swoje terytorium Armię Czerwoną - oświadczył znany rosyjski historyk prof. Michaił Miagkow. Zdaniem naukowca także "w ostatecznym rachunku Polskę wyzwoliła Armia Czerwona"."

Pozdrawiam.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#28720

Jeszcze trochę i zacznę odczuwać współczucie dla katów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28763

Widze, ze nic nie zrozumiales.
Autor probowal przedstawiajac losy swego ojca dociec jak mogl sie narodzic faszyzm.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#28766

Widze, ze nic nie zrozumiales.
Autor probowal przedstawiajac losy swego ojca dociec jak mogl sie narodzic faszyzm jak dosc przecietny czlowiek moze stac sie takim potworem.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#28768

... są dość uproszczone. On dopatruje się winy w niemieckiej (wielkoniemieckiej) polityce i myśli filozoficznej. A to nie prawda. Moim zdaniem taki był duch epoki. Czytałem kiedyś taką książkę Herberta Georga Wellesa, znanego - bardzo znanego - pisarza brytyjskiego z przełomu wieków. Książka wydana w Polsce (rosyjskiej Polsce) w roku 1905 nakładem Gebethner i Wolf miała tytuł "Wizyje Przyszłości" i była rodzajem futurologicznych przewidywań Wellesa o tym, co przyniesie wiek XX. Welles pisał tą książkę w roku 1900.

Ciekawie czyta się taką książkę po stu latach od napisania. Naprawdę solidny szok.

Jest tam wiele niewiarygodnie wręcz trafnych spostrzeżeń co do kształtu przyszłych wojen (ewidentnie Welles był pewien wybuchu wielkich i ciężkich wojen w Europie, a także przewidywał ich totalny, narodowy charakter), powstania Unii Europejskiej (tak, tak - Welles wyraźnie pisze o powstaniu państwa Europejskiego "od Paryża do Pragi" jako zupełnie nieuniknionej konsekwencji rozwoju tej części świata), czy też kluczowej roli Japonii w historii XX w (znowu - moim zdaniem - niezwykle przenikliwa myśl Wellesa).

Mnie natomiast przeraził tchnący z tej książki dziwaczny, technokratyczny, eutanazyjny światopogląd. Pogląd o wyższości nauki nad wszystkim, o konieczności siłowej eliminacji ze społeczeństw elementów słabych, darmozjadów, obcych itepe. I ten właśnie klimat intelektualny, charakteryzujący dobrze światowe eility intelektualne przełomu wieków obwiniałbym za całą szokującą historię ludobójstwa w czasie II Wojny Światowej.

Nie jestem filozofem i nie umiem nazwać światopoglądu, który reprezentował Welles, ale na pewno jest on niezwykle atrakcyjny i bardzo silny na przełomie XIX i XX wieku. Niemcy Hitlerowskie uważam za pokłosie (awangardę?) tej dziwacznej i zapomnianej już dzisiaj filozofii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#38205

Hitler i jego zwolennicy brali wszystko co popadnie do swojej ideologi. Od pomysłów zniemczonego Anglika Chemberlaina po "Protokoły Mędrców Syjonu", od sanskryckiej swastyki po modną wówczas eugenikę. W sumie to był koktail ideologiczny. Dodajmy do tego jeszcze okultyzm, Vril, neopogaństwo, atlantycyzm (od Atlantydy), nie mówiąc o tym, że idea rasy aryjskiej była obecna jeszcze przez I wojną światową...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#38208

... nie jest to ideologia (czy też filozofia) typowo niemiecka - moją tezą jest, że był to prąd "intelektualny" ówczesnej Europy co najmniej, a zapewne także większej części świata. Po prostu w Niemczech tą ideologię wcielono w życie z wiadomym skutkiem. Ideologia skompromitowała się na tyle, że teraz o niej zapomniano praktycznie.

Ale przyznam się, że wywody Wellesa są naprawdę bardzo mocne i bardzo przekonujące. Czyli: ta ideologia spokojnie może powrócić :) Jest naprawdę atrakcyjna.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#38289

Tu jest ciekawy tekst o Wellsie:

http://www.city-journal.org/2009/19_2_HG-wells.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#38303