Euro, Euro i po Euro!

Obrazek użytkownika danielik
Kraj

Kilka godzin temu zakończył się ostatni mecz Euro 2012 rozgrywany na polskiej ziemi. Jeszcze tylko finał i mistrzostwa przejdą do historii futbolu. To dobry moment na pierwsze podsumowania. Ciekawe, co przeciętny Kowalski zapamięta z tego wydarzenia?

Impreza pod, której dyktando przez kilka ostatnich lat przebiegało życie Polaków powoli przechodzi do historii. Dzisiaj dwaj niegrzeczni chłopcy włoskiej piłki poprowadzili swoją reprezentację do triumfu nad Niemcami. Jednak ta cała otoczka wokół Euro jakoś zaczyna znikać, życie wraca do normy. Kibice zagranicznych drużyn wrócili lub zaraz wracają do domów. Biało - czerwone barwy powoli opuszczają nasze okna i balkony. Chorągiewki kupione w dyskoncie „Made in China” wywieszone na samochodach nie wytrzymały zderzenia z naszym klimatem i uległy biodegradacji.

Oczywiście Euro okazało się wielkim sukcesem. Emocje były tak wielkie, że nie wytrzymała ich nawet trawa na stadionach. Mecze na żywo podziwiała sama Shakira, niestety kapitan naszej reprezentacji nie był pewien, czy zmagania naszej drużyny oglądała jego małżonka. Wszak bez dwóch zdań rodzina PZPN-u jest ważniejsza dla pana Laty, niż rodziny piłkarzy. Trudno jednak mu się dziwić, przecież futboliści nie będą na niego głosowali w kolejnych wyborach, ale już działacze z terenu tak. Ponadto zagraniczni dziennikarze zakochali się w polskich kobietach eksponujących podczas spotkań swoje wdzięki (ciekawe, czy wszystkie wiedziały, którzy to nasi?). Do tego nie okazaliśmy się, aż tak wielkimi rasistami, jak ukazano nas w BBC.

UEFA zarobiła całkiem sporo, wszak to ona była głównym organizatorem. My tylko użyczyliśmy im nasze (najdroższe) stadiony. Nic więc dziwnego, że organizacja ta przyznała pokaźną premie prezesowi PZPN-u, który opromieniony organizacyjnym sukcesem dostał amnezji i zapomniał o słowach, które wypowiadał przed mistrzostwami.

Od sportowej strony mistrzostwa trzeba przyznać były bardzo udane. Dawno już zespoły nie grały tak ofensywnie, a spotkania nie przyniosły tylu emocji. Zapamiętamy z pewnością mecz Anglików z Ukraińcami, zwłaszcza dlatego, że obalone została stara dewiza, że „gospodarzom pomagają ściany”. W tym przypadku naszym wschodnim sąsiadom nie pomógł nawet sędzia stojący dwa metry od linii bramkowej, który nie zauważył, że przekroczyła ją piłka. Rozumiem cięcia kosztów, kryzys, tolerancja, ale żeby zatrudniać niewidomych sędziów? Sytuacja ta po raz kolejny wywołała dyskusję nad wprowadzeniem możliwości oglądania powtórek przez arbitra.

Nie sposób nie wspomnieć o naszej drużynie. Zacznę może od bramkarza, który po meczu towarzyskim z Niemcami został okrzyknięty gwiazdą światowego formatu. Tak bardzo w to uwierzył, że chyba więcej czasu poświęcił na kręcenie reklam i wizyty w telewizyjnych programach, niż piłkarskie treningi. Co dobitnie pokazał mecz z Grekami, zwłaszcza ewidentnie zawalony pierwszy gol i nie pomogą tu żadne tłumaczenia o uratowaniu zespołu, bo gdyby nie wspaniały wyczyn Tytonia już po pierwszym meczu nasi piłkarze mogliby pakować walizki. Niestety okazało się, że trzech piłkarzy zespołu mistrza Niemiec i rezerwowy bramkarz to za mało na wyeliminowanie takich piłkarskich „potęg”, jak Czesi i Grecy. Wielu jednak pocieszało się, że przecież nasz los podzielili Rosjanie. Marna to jednak pociecha.

Pisząc o Rosjanach nie sposób nie wspomnieć, że 12 czerwca polscy i rosyjscy kibice przygotowali inscenizację bitwy warszawskiej. Chyba jednak nie przypadła ona do gustu władcy Kremla panu Putinowi, który osobiście poskarżył się naszemu premierowi, że nasi kibice zbyt bardzo przejęli się swoją rolą. Fakt, że od dawna panowie darzą się wielką sympatią, czego dowodem były wzajemne uściski w Smoleńsku spowodował, ze Rosjanie nie odetną nam gazu (przynajmniej na razie).

Zapamiętamy z pewnością zachowanie irlandzkich kibiców, którzy przy stanie 0-4 dalej dopingowali swoją drużynę. Było to dla naszych fanów nie do pomyślenia. Jak to przy takim wyniku nie rzucić siarczystym słowem na literę k pod adresem piłkarzy, trenera, sędziego i nie opuścić stadionu, a śpiewać jeszcze pieśni by podtrzymać na duchu swoją drużynę? Po meczach jednak Irlandczycy podobnie, jak Polacy topili smutki w morzu alkoholu. Czyli to jednak prawda, że nasze narody mają ze sobą coś wspólnego. Przykre jest jednak, że jeden z irlandzkich kibiców do domu już nie wróci…

Skończyły się igrzyska, co teraz? Jaki cel będzie przyświecał teraz naszej władzy? W 2016 zorganizujemy mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, ale to nie ten kaliber wydarzenia. Ponadto hale już mamy. Może to i dobrze, bo gdyby trzeba było je zbudować, to zbankrutowałyby kolejne firmy budowlane. Jaki, więc cel obierze teraz nasz rząd? Już słyszymy: Mistrzostwa Świata w piłce nożnej! To może od razu Igrzyska Olimpijskie! Wszak nasz kraj musi mieć jakiś cel wokół, którego będzie toczyło się nasze życie…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

od kilku dni wymiotło flagi na samochodach i domach, czyli stało się tak jak przewidywałem: wystarczyło, że nasi odpadli a przekłuty balon oklapł i zniknęły biało-czerwone symbole kibicowskie

gdyby podczas świąt typu 1, 3 maja i 11 listopada spółdzielnie mieszkaniowe nie wywieszały flag, to na osiedlach nie byłoby ani jednej

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#270176

Taki już jest ten nasz okazjonalny "patriotyzm".
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#270359

Xenia
nie wolno ograć niemców ani rosjan. Jakby to odebrała Bruksela?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xenia

#270188

Kto będzie płacił za te igrzyska?

Na Ukrainie budowę stadionów sfinansowano z pieniędzy tamtejszych oligarchów, w Polsce z państwowej kasy.

Żaden gamoń którego konta w szwajcarskich bankach spuchły w ciągu ostatnich dwudziestu lat "wolności"  nie poczuwał się do choćby skromnego udziału w wydatkach jakie państwo polskie poniosło z okazji organizacji tej hucpy.

Być może w tym tkwi przyczyna że na budowę stadionów na Ukrainie wydano o wiele mniej pieniędzy niż na budowę ich odpowiedników w Polsce.

Nikt w Polsce nie wie ile tak naprawdę kosztował ten "kolorowy zawrót głowy" ile przy tej okazji zdefraudowano czy wręcz zmarnowano publicznych pieniędzy.

Przyjęto do realizacji projekty będące kalką stadionów wybudowanych w RPA na mistrzostwa świata w piłce nożnej.

Efekty widać już dzisiaj nadmiernie zawilgocona, gnijąca trawa na której przewracają się gracze i dach który nie chce się otwierać przy niskiej temp. powietrza.

Anglicy przy przebudowie stadionu na Wembley zastosowali dach rozsuwany aby w ten sposób zapewnić murawie stadionu konieczne naświetlenie i wentylacje, w Polsce przeciwnie pobudowano jakieś koszmarne wanny bez uwzględnienia faktu że leżymy w innej strefie klimatycznej niż RPA

Niektórzy rozpływają się w zachwytach patrząc na stadion w Gdańsku.

Ja wręcz przeciwnie widzę tam tylko kwiatek do kożucha na który nas nie stać, budowle która ze względu na kształt przypomina grzyb atomowy we wstępnej fazie wybuchu coś co rozwali finanse już i tak zadłużonego miasta a jego mieszkańców zmusi do płacenia haraczu na obiekt bez którego można by było się spokojnie obejść.

Żaden prywatny przedsiębiorca nie postawił by niczego w tym miejscu w którym stoi gdański stadion, samo przygotowanie terenu pod budowę pochłonęło 1/3 kosztów budowy.

Pisanie że stadion kosztował 800mln jest kłamstwem, kosztował znacznie więcej

No i na cholerę w Gdańsku obiekt na 45tyś. widzów?

Ostatnią imprezą sportową przed EURO 2012 na którą przyszło ok. 25tyś. widzów był mecz Juventus Turyn Lechia Gdańsk w rozegrany w roku 1984.

Dla mnie ta budowla jest i pozostanie obrazem chciejstwa i megalomanii "białym słoniem"

a sam pomysł organizacji rozgrywek EURO w tym mieście za które kiedyś nikt nie chciał umierać za jakieś koszmarne nieporozumienie za które przyjdzie jego mieszkańcom  długo płacić

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#270262

Dziękuję za ten komentarz, który w poważny sposób uzupełnia moją notkę.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#270357