E. Bieńkowska w mundurze i M. Gibson w kilcie, z Ukrainą w tle

Obrazek użytkownika danielik

W ostatnim czasie media obiegły również informację o wizycie na Śląsku pana premiera i pani wicepremier oraz o wyroku Sądu Najwyższego, który stwierdza, że nie istnieje naród śląski, co oburzyło wielu działaczy, walczących o śląską autonomię. Wszystko to nie wiedzieć czemu, jakoś poskładało mi się w jedną całość, z moim ostatnim wpisem, gdzie zwracałem uwagę, że całkiem realnym scenariuszem, który mógłby pogodzić wszystkich zainteresowanych mógłby być podział Ukrainy.

Media pokazywały, jak pan premier Tusk i pani wicepremier Bieńkowska , ubrana w górniczy mundur, siedzą przy stole i śpiewają wraz z górnikami. Te materiały nie wiedzieć czemu przypomina mi kroniki filmowe z czasów PRL-u. Pewnie niejednej osobie zakręciła się z nostalgii łezka w oku. Pan premier stwierdził, że węgiel to nasz skarb. Szkoda, że za słowami nie idą konkretne działania

Politycy, media i ekolodzy pod pozorem walki z globalnym ociepleniem i zanieczyszczeniem, forsują zmiany, które uderzają w polski przemysł oraz kopalnie. Od jakiegoś czasu pojawia się pomysł wprowadzenia zakazu palenia węglem w domowych piecach. Już dziś ten kuriozalny pomysł jest testowany na żywym organizmie miasta Krakowa. Nie dość, że koszt ogrzewania wzrośnie, to jeszcze rząd z naszych podatków dopłaci do wymiany, tradycyjnych pieców, na ekologiczne…

Oczywiście jest to istne kuriozum ,że politycy kraju, który ma ogromne pokłady węgla, zakazuje jego stosowania. Wzrost kosztów ogrzewania mieszkań to jedno, a uderzenie w polski przemysł węglowy to drugie. To doprawdy ciekawe, że polscy politykom bardziej zależy na zadowoleniu ekologów i osób, którzy, z produkcji tej „zielonej” energii oraz urządzeń do jej wytwarzania czerpią niemałe zyski, niż na zwykłych Polakach, których ten zakaz uderzy po kieszeni oraz losie całej branży węglowej, której los ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości ogromnej części naszego kraju.

Wielu mieszkańców Śląska może pomyśleć, że gdybyśmy mieli autonomię, to przecież lepiej zadbalibyśmy o własne interesy. Może niektórzy stwierdzą, że lepiej o ich interesy zadbają władze Niemiec, niż rządzący naszym krajem. Takie głosy w ostatnich latach pojawiają się w publicznej debacie, coraz częściej. Ludzie są w większość pragmatykami, a nie romantykami. Przecież niewiele osób podpisywało volkslistę z miłości do Hitlera i III Rzeszy. Wielu natomiast z prostego powodu, że w ten sposób łatwiej było przeżyć lata 1939-45.Przykładem najbardziej znanym była sprawa najlepszego, polskiego, przedwojennego piłkarza Ernesta Wilimowskiego, który w trakcie wojny grał w reprezentacji III Rzeszy. Na szczęście na Śląsku dotychczas brak jest wyrazistej postaci, która mogłaby ten ruch domagający się autonomii firmować. Na pewno nie jest taką pan Kazimierz Kutz, który w niecenzuralnych słowach komentował ostatni wyrok Sądu Najwyższego

Śląsk w wielu elementach jest podobny do ukraińskiego Donbasu - najważniejszego regionu wschodniej Ukrainy. Przede wszystkim głównym bogactwem obydwu jest węgiel. Mieszkający tam ludzie, również widzą różnice, jakie są między nimi, a innymi obywatelami kraju. Oni doskonale zdają sobie sprawę, że wejście ich kraju do UE mogłoby być poważnym ciosem dla gałęzi gospodarki, w których większość z nich znajduje obecnie zatrudnienie i trudno im się dziwić, że bliżej im do Rosji, niż do biurokratów z Brukseli, z ich limitami, zakazami i nakazami. Podział Ukrainy mógłby być silnym bodźcem działającym na wyobraźnię zwolenników autonomii Śląska, czy też jego oderwania od Rzeczpospolitej.

Niektórzy pewnie się zastanawiają, co w tytule robi Mel Gibson i do tego jeszcze w kilcie. William Wallace, którego rolę odgrywał ten aktor w filmie „Braveheart” jest dla całego świata symbolem dążenia Szkotów do wydostania się spod angielskiego buta. W przyszłym roku będą mieli taką szansę. Wystarczy, że większość z nich w referendum opowie się, za niepodległością swojego kraju. Na razie jest pewien problem i nie chodzi tu o niechęć dla tej idei angielskich lordów ,a sceptycyzm samych Szkotów. Większość potomków wojowników walczących pod Stirling już przyzwyczaiło się do koegzystencji ,w jednym państwie, ze swoimi odwiecznymi wrogami. Ideę niepodległości popiera według sondaży około 35 % badanych, ale odsetek ten ciągle rośnie. Zwolennicy suwerenności mają jednak jeden silny argument. Są to oczywiście złoża ropy i gazu, które mogą być poważnym źródłem dochodów dla nowopowstałego kraju.

Na myśl o niepodległości już nogami przebierają Katalończycy i Baskowie, którzy w przeciwieństwie do Szkotów marzą od dawna o oderwaniu się od Hiszpanii. Od wielu lat słychać głosy, że północne Włochy chciałyby się oddzielić, od swoich rodaków z południa, których, według nich, muszą utrzymywać. Należy zauważyć, że w Europie zachodzą obecnie procesy decentralistyczne. Kraje się dzielą, a nie łączą. W ostatnich kilkudziesięciu latach mieliśmy do czynienia kilkoma z podziałem ZSRR, Czechosłowacji, Jugosławii. Jedynym wyjątkiem było zjednoczenie Niemiec…

Ustalony w latach osiemdziesiątych, wprowadzany w życie w latach dziewięćdziesiątych, a przypieczętowany w 2004 roku aktualny porządek w naszej części świata nie będzie trwał wiecznie. Niektórzy wierzyli w tysiącletnią III Rzeszę, mało kto jeszcze niedawno, czyli kilkadziesiąt lat temu przepowiadał, że potężny przecież ZSRR, z bazami pełnymi nuklearnych głowic, z ogromnymi złożami surowców naturalnych, posypie się, jak domek z kart. Również i projekt UE może dobiec niedługo końca…

Ocena wpisu: 
Brak głosów