Niepiękna katastrofa

Obrazek użytkownika Mohair Charamassa
Kraj

Byłem tu, na NP, świadkiem kilku bitew, no dobra, potyczek o to, jak należy traktować lemingi.

Mnie było bliżej do tych, którzy wzorem JM Rymkiewicza nie chcą mieć z nimi nic do czynienia, a bliższe kontakty pozostawiają psu, który ma ich ... et cetera.

Byli, a może i są, wśród nas tacy, którzy leminga woleli przytulić w imię wyższych racji, wśród których narodowa zgoda była na pierwszym miejscu.

Myślę, że nie czas ani miejsce by do tej dyskusji wracać, bo prawda – jak zwykle – mieści się gdzieś pośrodku i ona nas wyzwoli.

Sam zresztą prof. Rymkiewicz nie lubi słowa „leming”. Uważa, że to poważny błąd językowy, bo nazywanie tej formacji jako coś godnego pożałowania, lecz sympatycznego zarazem, jest zwykłym przekłamaniem. Uważa, że stosowniejszym byłoby określenie „Polacy, których owładnęła mongolska idea”.

Tu chciałbym się zatrzymać i pochylić głowę przed mądrym człowiekiem, który – jak to często z najmądrzejszymi bywa – wyprzedził epokę. Epokę, której w naszych zwariowanych czasach, nie da się liczyć na stulecia, lecz miarą pokolenia – można.

Ja sam do hasła „Polska dla Polaków” podchodziłem kiedyś jak kot do jeża. No bo, kto jest prawdziwym Polakiem? Kto dał nam prawo tak się nazywać w opozycji do „Europejczyków”, którzy mogą nam zarzucić ksenofobię, zaściankowość i źle rozumiany patriotyzm?

Dziś głowa mnie nie boli. Czas przecież udowodnił, że Profesor ma rację. Kim są ci „obcy”? „Dokładnie nie wiadomo. W PRL-u to było jako tako jasne – przysłali ich Moskale”. A dziś? „Domyślamy się tylko jaki jest cel tego zarządzania: mamy zostać zlikwidowani, mamy zniknąć”

Takiego wała!

Dziś także lepiej rozumiem, dlaczego ci „wszyscy oni, i ci, co gadają w telewizorze, i ci, którzy bezmyślnie wierzą w to, co gadają ci gadający, są niewolnikami. A jeśli są niewolnikami, no to nas zdradzili. [ …] Tym samym zdradzili wspólnotę wolnych Polaków – nas zdradzili”. Upadek formacji, która się wali na naszych oczach to nie tylko „zużycie materiału”, czy wpływ kryzysu. To klęska założenia, że można być trochę Polakiem, i trochę Mongołem albo Europejczykiem.

Szacunek dla Contessy, która jako motto bloga wybrała cytat z Lecha Kaczyńskiego: „Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być”.

Szyderczy uśmiech dla wszystkich tych, którzy wielkości szukają gdzie indziej. Ja nie chcę być i nie będę klakierem europejskiej mrzonki, politycznej poprawności, dyktatury pedałów i rządów niewolników.

Jestem dumny, że jestem Polakiem i wiem, że jest nas coraz więcej.

Dzięki Bogu watahy nie dało się dorżnąć.

Dziękuję, wataho!

Ocena wpisu: 
Brak głosów