Dość tych szturchańców!

Obrazek użytkownika Mohair Charamassa
Kraj

Kiedyś pewnej Angielce, która nie wezwała lekarza do młodej Polki mieszkającej u niej podczas wakacji próbowałem dobitnie wytłumaczyć powagę sytuacji:

- Czy wiesz, że ta dziewczyna mogła umrzeć? Przecież w temperaturze 42 stopni białko zaczyna się ścinać!

- Mógłbyś trochę jaśniej …

- Jak to jaśniej? Przecież ona miała prawie tak wysoką gorączkę!

- No, dobrze, ale co to jest ... białko?

Gdybym cytował tę anegdotę po to, by określić intelektualny poziom Brytyjczyków, sam bym się pewnie musiał o swój poziom zatroszczyć. Tym bardziej irytują pojawiające się ostatnio wypowiedzi próbujące nas wszystkich do wspólnego wora wepchnąć. A to antysemici, a to ksenofoby, a to ciemni katole niegodni Europy …

O ile opinie wygłaszane przez cudzoziemców nie mających pojęcia o Polsce można zbyć wzruszeniem ramion i puknięciem w czoło, o tyle ich kopiowanie przez rodzimych mędrców musi zastanawiać. Rodzimych? Do jakiego stopnia? Jeśli ktoś nie widzi związku pomiędzy obrazem Polaka w filmie Agnieszki Holland „W ciemności” i ostatniej produkcji niemieckiej „Nasze matki, nasi ojcowie” to mu zazdroszczę. Ja, niestety, widzę i będę wdzięczny temu, kto mnie wyzwoli z brzydkiego podejrzenia, że może to mieć związek z narodowością zatrudnionych przy tych produkcjach ekspertów, a czasem wręcz sponsorów …

No, dobrze. Założmy, że nie mam racji i że autorami kieruje wyłącznie chęć dotarcia do prawdy. Jak rozumiem, prawdy w rodzaju: nasze matki i nasi ojcowie mają za uszami, ale wasze i wasi – też. Tu się nie zgadzam i protestuję: od moich rodziców – wara! Oni nie głosowali za wyborem Hitlera. Im żadne Drang nach Westen nie przyszło do głowy ... 

Ode mnie też proszę się odczepić. Wprawdzie spotkałem kiedyś Żyda, który próbował mnie oszukać, lecz wciąż daleki jestem od wyciągania wniosków, że wszyscy Żydzi kradną. A Niemców też nie uważam za masowych morderców, choć wiem, że byli wśród nich tacy.

I jeszcze jedno. Bardzo mi niewygodnie rozglądać się bez przerwy czy ktoś nie krzyknie „rasista!”, gdy mówię głośno, że mi odpowiada mój kraj jednorodny etnicznie. Tu jest mój dom, sami swoi, a jeśli przybysze chcą z nami mieszkać mogę im współczuć, że swego domu szukają aż tak daleko, mogę im nawet pomóc by czuli się u nas dobrze, ale nie chcę ich oszukiwać, że są u siebie.

To ksenofobia? Nie sądzę. Przyznaję im wszelkie prawa do godnego życia.

Z jednym zastrzeżeniem: to nasze prawa i nie im je zmieniać dla własnej wygody.

Gość w dom, Bóg w dom. To prawda.

Lecz czy to gość ma ustalać miejsca przy wspólnym stole?

 

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

czarnuch, nie asfalt tylko "Murzyn", bo to wcale nie jest, jak się usiłuje nam wmówić, słowo obraźliwe. Chrzanić poprawność polityczną i fobie mniejszości. I niech nikomu nie przeszkadza, że zanim stanie się dostatnim (dosłownie i w przenośni) nasz Dom przez czas jakiś niech "będzie biedny ale czysty".

Pozdrawiam

HdeS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

HdeS

#370554

i w Polsce to nie są eksperci i sponsorzy. To są decydenci.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#370600