Moja polemika z Igorem Janke

Obrazek użytkownika Szymonn
Gospodarka

Zacznę od wstępu , a potem hipotezy - szanuję i podziwiam Igora Janke za to, że udało mu się uruchomić przedsięwzięcie pod nazwą Salon24.pl.

Na fali powodzenia przedsięwzięcia pan Janke jednak stracił kontakt (jeśli kiedykolwiek miał) z milionami Polaków, którzy coraz bardziej martwią się o swoją przyszłość.

Na karb tego wyalienowania kładę felieton, który popełnił dla Wirtualnej Polski (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027191,title,Tusk-raz-wykazal-sie-odwaga,wid,14260973,wiadomosc.html).

Rozpoczyna od diagnozy (przyczyn): "Żyjemy coraz dłużej, jesteśmy coraz zdrowsi, rodzi się mniej dzieci. Za chwilę nie będzie miał kto utrzymywać nas, kiedy się zestarzejemy."

Już tutaj widać pewną niezgodność z rzeczywistością, albo raczej brak diagnozy przyczyn pewnych zjawisk.

To, że żyjemy coraz dłużej i jesteśmy coraz zdrowsi - to jest sytuacja obecna. Pytanie o przyszłość jest otwarte w kontekście zapaści służby zdrowia.

Coraz mniejsza dzietność Polaków - to nie PRZYCZYNA - a raczej SKUTEK - braku pracy, niskich zarobków, pogarszającej się sytuacji gospodarczej. To skutek złego prawa - które nie wspiera matek, nie wspiera również ojców, którzy chcą wychowywać dzieci.

I nie mówię tu o iluzjach polityki równościowej - która jedynie może doprowadzić do tego, że obojgu rodzicom może być RÓWNIE źle. Również absolutnie błędna jest teza - że ktokolwiek powinien nas utrzymywać, kiedy się zestarzejemy.

Emerytura to nie renta - nie przysługuje jako REKOMPENSATA za to, że nie możemy pracować. Emerytura to PRAWO NABYTE cieżką pracą przez całe życie i składane ze składek (nomen omen), które przez całe życie pomniejszają nasze pensje.

Składki emerytalne to nie PODATEK - nie idą do czarnego wora budżetu. Sam sposób naliczania przysługującej emerytury potwierdza (mimo kłamstw polityków) - że emerytura to wypłata NASZYCH UZBIERANYCH przez całe życie środków.

To jest podejście i rozumienie obywatela.

Z drugiej strony jest podejście "Państwa" - które twierdzi, że wypłaty emerytur obecnych szczęśliwców za 800 złotych finansują składki dzisiejszych pracujących.

Pan Janke najwyraźniej podziela ten pogląd. Niestety - to kłamstwo, albo raczej półprawda. Podejście "finansowania dzisiejszej wypłaty emerytury z dzisiejszej składki" to relikt komunizmu i w całej Europie relikt złodziejskiego myślenia polityków.

Dla własnej wygody i ukrycia deficytów budżetowych - przyjęli, że składki emerytalne są częścią budżetu i nauczyli się brać z tego jak ze swojego.

Obywatele ogłupiani przez media i niezbyt orientujący się w zawiłościach ekonomii - uwierzyli w to, że tak być powinno. Tymczasem Polacy - w dużej liczbie rozumieją, że przecież emerytura im się należy za pracę (czyli za płacone składki), a nie jest łaskawością Donalda Tuska, czy innego polityka.

Sytuację "pogorszyło" wprowadzenie OFE - co pokazało, w jaki sposób tak naprawdę w rzeczywistości POWINNY być zarządzane i gospodarowane składki.

Gdyby bowiem któreś OFE z bieżących wpłat składek (zamiast odkładać na indywidualne konta właścicieli) - wypłacało z tych środków emerytury - szybko do akcji wkroczyłoby CBŚ, CBA, ABW oraz KNF.

Na tej właśnie zasadzie działają zakazane w Polsce piramidy finansowe, schemat Ponziego i tak funkcjonowała firma Madoffa, dopóki go nie zamknęli.

Z drugiej strony - teza, że żyjemy coraz dłużej - może ma odzwierciedlenie w przyszłych prognozach, ale nie w dzisiejszych statystykach - średni wiek życia mężczyzny to ok. 71 lat, a kobiety 79. Czyli mężczyźnie zostaje (średnio) 4 lata na "cieszenie" się 1200 zł emerytury, a kobiecie 10 lat.

Uważam za kpinę wniosek, że takie rozwiązanie ma jakikolwiek sens - przecież pracując około 50 (PIĘCDZIESIĄT) lat mężczyzna może cieszyć się ODŁOŻONYMI pieniędzmi ze składek - przez 4 (CZTERY) lata!!! Przecież to absurd - pieniądze ze składek to co najmniej kilkaset (czasem nawet i dwa tysiące) złotych miesięcznie. Z samego procentu składanego (w banku) same odsetki wyniosły by 10 razy tyle, ile otrzyma ten biedny emeryt.

Pan Janke zadaje w dalszej części felietonu pytania świadczące o nieznajomości ekonomii, ale także niezrozumieniu - o co chodzi Polakom.

Dał sobie wmówić polityczne kłamstwo o emeryturach.

Pyta: "Skąd do diabła weźmiemy kasę, żeby przez lata płacić emerytury coraz większej liczbie ludzie?"

Otóż do diabła kasa na to co miesiąc obniża prawie o połowę nasze pensje. To są właśnie te pieniądze - a skoro rząd je nam kradnie, żeby dać wypłaty dzisiejszym emerytom - to jest w zdroworozsądkowym rozumieniu problem rządu, a nie obywateli.

Nikt pana Donalda Tuska za włosy do Kancelarii Premiera nie ciągnął - sam tam lazł, więc niech teraz gospodarzy, ale nie zabiera zwykłym ludziom.

Prowokacyjnego tekstu, że rząd chyba ma sobie kupić drukarkę i dodrukować więcej pieniędzy - nawet nie skomentuję. Chociaż dwa słowa - po pierwsze, taka drukarka nazywa się Narodowy Bank Polski i drukuje zazwyczaj w zgodzie z oczekiwaniami tego rządu.

Po drugie - gdyby mój bank powiedział mi, że nie wypłaci mi moich pieniędzy z konta, bo nie dodrukuje przecież pieniędzy - popatrzyłbym tak jak patrzę teraz mentalnie na pana Jankego.

Dalej pan Janke zarzuca nam, Polakom, że nie zrozumieliśmy, że "państwo za nas wielu rzeczy nie załatwi". To pan Janke nic nie zrozumiał - to nie chodzi o ZAŁATWIANIE spraw - zwłaszcza pieniędzy, a przecież o WYPŁACENIE NASZYCH CIĘŻKO ZAROBIONYCH ŚRODKÓW.

Pan Janke twierdzi, że nie rozumie Polaków, mimo 20 lat kapitalizmu.

A ja muszę powiedzieć, że ie rozumiem jak po 20 latach kapitalizmu pan Janke może nie rozumieć, że składki emerytalne niczym rata kredytu zmniejszają nasze pensje (a zwiększają obciążenie pracodawcy - tak czy inaczej nam mniej płaci) - są więc NASZYMI WŁASNYMI pieniędzmi, które teraz ktoś nam chce ukraść, albo obiecać że nam wypłaci i czekać z tym do naszej śmierci (a potem to sorry).

Zgodnie z danymi bodajże prezentowanymi przez SuperExpress - POŁOWA Polaków nie dożyje wieku emerytalnego. Czyli problem z głowy, a kaskę rząd sobie weźmie.

Pisanie przez pana Jankego o cudownych mocach państwa, które sprawią, żeby kasy ZUS były zawsze pełne - no ręce opadają.

To problem rządu i polityków, jak gospodarują pieniędzmi, że im z naszych podatków nie starcza do pierwszego.

Może gdyby nie miliardy przewalane na Orlikach, na Stadiony "narodowe", na pensje dla przydupasów w ministerstwach i innych urzędach - to może by starczyło.

Ale to nie jest wina obywatela płacącego składki - no chyba że ten obywatel głosował na PO!

Panie Janke - proszę nie wzywać nas do bycia odpowiedzialnymi obywatelami. Proszę WZYWAĆ RZĄD do bycia odpowiedzialnym.

Do zaprzestania rozpuszczania publicznych pieniędzy. Pisze pan, że Minister Rostowski zachowuje się jak księgowy, a nie jak polityk czy zarządca.

Gdyby Rostowski zachowywał się jak księgowy - to byłoby dobrze. Dla księgowego koszty zawsze muszą być mniejsze niż przychody.

Rostowski zachowuje się jak szef Enronu - na razie kradnijmy i wydawajmy ile wlezie, a potem jakoś to będzie.

W swoim felietonie pan Janke również pisze: "Nie stać nas na czekanie. Nie stać nas na odpoczywanie. Musimy pracować na swój dobrobyt."

Owszem - nasi rodzice pracowali za pół darmo na swój dobrobyt. Następnie ten dobrobyt, którego nie wywieźli Sowieci do Moskwy - rozkradli prywatyzatorzy w postaci różnych Unii Wolności, NFI (a teraz złodzieje kręcą film, jacy to są niewinni - i jak ich urzędy skarbowe wykańczają).

Cały czas pracujemy na nasz dobrobyt - a rząd nasze ciężko zarobione podatki przepuszcza jak tylko może, a do tego jeszcze nas zadłuża. To tak jakby żona harowała na dwa etaty, a mąż codziennie chodził po szybką pożyczkę do Providenta a potem przegrywał ją w kasynie.

Powie pan takiej żonie - że musi więcej pracować?

Czy w takiej sytuacji ma w ogóle sens praca na SWÓJ dobrobyt? I czy naprawdę to jest SWÓJ dobrobyt, a nie przypadkiem dobrobyt Sobiesiaka, Sawickiej, Krauzego?

Panie Janke - dobry księgowy - może myśleć o zwiększaniu PRZYCHODÓW. Ale kiedy klienci nie zgadzają się na kolejną podwyżkę usług, to powinien zacząć zmniejszać koszty - rozbuchane do nieprzytomności.

Bo jeśli zacznie się żyłować klientów (tu Polaków) - to oni jako jednostki niezwykle przedsiębiorcze jakoś wytrzymają i jeszcze nawet sobie poradzą.

Tylko czy budżet wytrzyma ich "radzenie" sobie z restrykcjami? Bo niebawem się okaże, że wszyscy zaczną odkładać na emerytury w Wielkiej Brytanii, a do zgaszenia światła pozostanie Donald Tusk i może jeszcze Igor Janke.

Proponowane przez Tuska rozwiązanie - wydłużenie emerytur, to kolejny połowiczny krok - który tak naprawdę ma zadowolić rozwścieczone odebraniem składek OFE (stąd te ataki medialne na rząd od zeszłego roku), a jednocześnie zapewnić nadal źródła lewej kasy dla polityków.

Obcinanie kosztów - jak widać nie wychodzi, bo przecież tych wszystkich nieudaczników z PO trzeba gdzieś ulokować. A za to też my płacimy z podatków, a także bezprawnie zabierają nam na to pieniądze ze składek.

 

Sprawy emerytalne można było dawno temu rozwiązać, można rozwiązać i teraz.

W czym więc tkwi problem?

Chodzi o lata 90-te, ale chodzi też o czasy współczesne - wielką "lukę" w emeryturach i błędy komunizmu - kiedy wprowadzono zasadę co wpłacą to wypłacamy - można było zamknąć w latach 90-tych.

Można było firmy państwowe wnieść jako kapitał emerytalny, sprzedać (za dobre pieniądze, nie za półdarmo), a pieniądze przeznaczyć na uzupełnienie brakujących środków na indywidualnych kontach pracujących i emerytów.

Można to zrobić również dzisiaj - kiedy bogactwo gazu łupkowego moglibyśmy przeznaczyć jak Norwegia - na fundusz, którego całość pójdzie na uzupełnienie środków emerytalnych.

Zamiast więc pozwalać na łapówkarstwo, sprzedawanie koncesji za pół darmo i jednoczesne grożenie podniesieniem wieku emerytalnego - wystarczy zadbać o wpływy z wydobycia gazu łupkowego, przeznaczyć wpływy z prywatyzacji na zamykanie luki emerytalnej (zamiast na rozkradanie państwa) i nie trzeba będzie ani podnosić VAT do 31%, ani wieku emerytalnego do 67 roku życia.

Te wszystkie rozwiązania są możliwe i realne - można o nich mówić głośno. Ale trzeba mieć o tym pojęcie, a nie dawać wiary w kłamstwa polityków i do tego jeszcze grzmieć ze słusznym oburzeniem na Polaków - którzy mimo pogardy pana Jankego swój rozum mają i dobrze wiedzą, jak powinny być zarządzane ich WŁASNE składki emerytalne.

Zachęcam do większej pokory i zabierania głosu na tematy, o których się ma pojęcie, albo które się chociaż przez chwilę przemyślało.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A gdzie są słowa Igora Janke?
Jak na razie,to tylko monolog.
W każdej dobrej gazecie...taki "donajęty komentator" jak Janke
pracowałby dwa dni...pierwszy i ostatni!!
Idź na S24 i tam polemizuj...za chwile dostaniesz bana,a za
moment podzielisz los kilkunastu blogerów S24.
Blokada konta i zamkniecie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#227118