Adam Małysz zrezygnował w Holmenkollen, to i D. Tusk rezygnuje z powodu czapeczki ze szczytu w Helsinkach.

Obrazek użytkownika antysalon
Gospodarka

Obecna i przyszła pozycja Polski w UE rozbija się o

...zimową czapeczkę premiera Tuska!
Co prawda paradował w niej w Holmenkollen, ale zabrakło jej na...Helsinki!!!
TVP pokazywała jak dzielnie kibicował w trakcie biegu Justyny Kowalczyk i konkursu skoków w miniony weekend pod Oslo!
Premier tak się wyszalał, naskakał, namachał rękoma, nakrzyczał, naekscytował, że wrócił niemal bez życia do kraju!
I chyba gdzieś stracił też swojż czapeczkę!?
Co prawda pisali , że też miał swój znaczny udział w tych dwóch medalach, które tylko sobie znanym sposobem cudownie przekwalifikował na złote, choć oba były jak wiadomo innego koloru!
No! i czapeczka jakże wiele mówiła, sugerowała wręcz jego silny związek z największą potęgą UE!
Wiadomo, że nie była od jakiegoś tam podrzędnego polskiego Alpinusa czy Campusa.

Tak więc wiele wskazywało, że będzie się liczyć na ważnym spotkaniu i do Helsinek znów wybierze się, skoro ma już tę czapeczkę!, aby wpływać jako premier wielkiego kraju na zawiązującą się, kształtującą sferę państw waluty euro!
Co prawda D. Tusk wbrew swym wielokrotnym buńczucznym deklaracjom o mocnej pozycji Polski w UE dostał prztyczka już 4 lutego b.r. od kanclerz Niemiec Angeli Merkel oraz prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego!, którzy nie konsultując się z nikim przedstawili swój plan.
D. Tusk był jednym z głośniejszych krytykantów tej koncepcji rygorystycznej polityki walutowej, aby tzw arcysłabeusze UE nie obciążali głownie niemieckiego podatnika, który co prawda kocha Grecję, Portugalię czy Hiszpanię, ale głównie jako klient TUI!!!

Co prawda prezydęt Bronisław ogłosił, że zdobył koronę Himalajów nawet w środku zimy, ale wydaje się, że nie tylko jego
bagienno-szuwarowe obyczaje są przyczyną zlekceważenia premiera Tuska przez kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, którzy zamierzają bardziej zdecydowanie strzec kondycji euro.

Oba te kraje ostro się zbroją przed 11 marca, najbliższym szczytem w Brukseli na którym planuje się wymusić na członkach UE przyjęcie kilku elementarnych rozwiązań.
M. in.:
-deklaracji intencji wprowadzenia do krajowych konstytucji zapisu o limicie zwiększania długu publicznego
-ujednolicania bazy naliczania CIT
-przyjęcia zasady o wysokości wieku emerytalnego uzależnionej od tendencji demograficznych.
Za ten kij Berlin ma zaoferować marchewkę, zwiększyć swój udział finansowy w funduszu ratunkowym dla eurobankrutów.

Czy 11 marca potoczy się wedle scenariusza i życzeń Niemiec i Francji!?
Bardzo wiele zależy od postawy pozostałych krajów członkowskich, którzy ostro się przygotowują na 11 marca, aby
przedyskutować te głownie niemiecką propozycję o konkurencyjności.
Dlatego odbywają się różne ważne spotkania na których pozostałe kraje, pomijane w przedbiegach brukselskich chcą dobrze sie przygotować.
Dzisiaj, 4 marca w Helsinkach spotykają się szefowie rządów państw UE z partii zrzeszonych w EPL /Europejskiej Partii Ludowej/, której członkiem jest też PO! Udział zapowiedzieli niemal wszyscy szefowie rządów oraz Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, Przewodniczący Rady Europejskiej Herman von Rompuy, Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.
Kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Rumunii Traian Basescu, premier Włoch Silvio Berlusconi, premier Francji François Fillon /?/.
Nie będę wymieniać, kto jeszcze tam był, ale muszę kogo zabrakło.
Oczywiście premiera Polski!, który właśnie w tym czasie dopieszczał swe wątłe małopolskie struktury PO, aby bron Boże Gowin nie zdominował Kracika i Rasia! a przy okazji zakwękał przy uroczystym otwarciu Narodowego Centrum Nauki w Krakowie!
I gdzie proporcje?
Gdzie parytet?
Gdzie imponderabilia?
Czyżby premier przestraszył się własnych słów skierowanych głównie do kanclerz Niemiec:
"Polska ma zasadnicze wątpliwości co do metody,
Dlaczego musicie demonstrować podział?
Czy pozostali stoją wam na drodze?" podczas ostatniej Rady Europejskiej.
Wygląda na to, że tak!
I to mocno sadząc nie tylko po wdzianej w Holmenkollen czapeczce
oraz obsencji w Helsinkach!
"I zrób takiemu dziecko" jakby powiedział Kisiel!
Potwierdza tym po raz kolejny, że nie nadaje się na premiera!
Szkodzi polskim interesom, osłabiając szanse Polski w UE.
Zwyczajnie kompromituje nasz kraj!
Jego nieobecność pogarsza pozycję Polski przed Radą Europejską w dniach 24-25 marca, gdyż Polska traci szanse wspólne liderowanie z Węgrami Europie Środkowo-Wschodniej w decyzjach dotyczących paktu na rzecz konkurencyjności.
I nie od dzisiaj D.Tusk marnuje nasze szanse poprzez swe zaniedbania.
Na dodatek nigdy nie był dobrze przygotowany na poprzednie ważne spotkania.
Tusk zadowala się błyskotkami, wystarczają mu poklepywanki i fotki z możnymi UE, którzy za chwilę go i nas ograją przy ważnych decyzjach.
A może D. Tusk nie chciał znów usłyszeć od Angeli Merkel uszczypliwego komentarza w stylu " Donald co ty znowu pleciesz?"? więc na wszelki wypadek wolał spędzić wieczór ze swymi nadskakującymi przydupasami u Hawełki!?
Wolałbym już bardziej prozaiczną i brutalną przyczyną nieobecności premiera w Helsinkach!, że poszło zwyczajnie o brak modnej, sportowej, zimowej czapeczki!!!! bez której premier w sezonie zimowym ani rusz!
Okazuje się, że zima potrafi zaskoczyć nie tylko drogowców, ale i garderobianego premiera Tuska też!
Szkoda, że Finowie nie odkupili od min. Zdrojewskiego praw do baneru "Zimo w.......j", może wtedy D. Tusk wybrałby się na szczyt do Helsinek nawet bez ciepłej czapeczki!

pzdr

Ocena wpisu: 
Brak głosów