Szyderczy przegląd histerii antysmoleńskiej

Obrazek użytkownika Szymonn
Kraj

Życie jest dziwniejsze od najdziwniejszej fikcji
Donald Tusk, pierwszy serwilista Rzeczpospolitej - zarzuca rodzinom ofiar wspieranych przez PiS - że są kolaborantami Moskwy i zdrajcami. Kiedy to samo oskarżenie odrzuca z powrotem pod adresem Tuska Girzyński (PiS), jakiś dureń z Platformy (nawet szkoda wymieniać jego parszywego nazwiska) grozi prokuratorem.
Czyżby tym samym prokuratorem, który napisał oświadczenie w sprawie śledztwa smoleńskiego?
Donald Tusk już chyba nie miał ŻADNEGO pomysłu na polemikę, bo zarzucanie potencjalnym ofiarom (dokładniej bliskim zabitych w katastrofie) potencjalnego zamachu współpracę z zamachowcem - świadczy najwidoczniej o dobraniu argumentu "na chybcika" bez zastanowienia i refleksji o jego absurdalności.
Syndrom Sztokholmski w tym przypadku nie działa, chociaż być może już niebawem skrajny serwilizm Donalda Tuska i jego kumpli z ferajny na ironię zwanej "obywatelską" - zostanie nazwany "Syndromem Smoleńskim".

Jak by ktoś miał jeszcze wątpliwości, że skurwiały starzec Niesiołowski ma chorobę psychiczną, całkowicie odrywającą go od rzeczywistości. Jeśli ktoś jeszcze widzi różnicę pomiędzy chamem Niesiołowskim, a żywym trupem rzucającym się z zębami na wszystko co żywe.
Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, że twarz furiata Niesiołowskiego to twarz Platformy - którą odsłonił niedawno w Sejmie Donald Tusk - to niniejszym, niech je porzuci.

Adam Michnik jest zwycięzcą wykonu tygodnia, gdzie w sposób całkowicie idiotyczny próbował postawić znak równości pomiędzy kłamstwami Stalina, a walką o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej przez tzw. "lud smoleński". Sprawa jest tym śmieszniejsza, że na tapecie jest właśnie spodziewany wyrok Trybunału w Strasburgu - a zamieszanie wokół tego wyroku wskazuje, że reżim Putina - odpowiedzialny za rosyjskie "śledztwo" całkowicie się identyfikuje ze spuścizną i metodami stalinowskiej czarnej nocy ludobójstwa. Dochodząc do takich absurdów jak uniewinnienie Stalina od zarzutu morderstwa polskich oficerów - przy równoczesnym publikowaniu własnoręcznie podpisanego rozkazu Stalina w tej kwestii.
Dziwne więc, że Michnik nie zauważa absurdalności porównania stalinizmu i walczących ze stalinizmem (w postaci mordercy i ludobójcy Putina) rodzin ofiar i polityków PiS.

Natomiast przekaz tygodnia (dla obcojęzycznych: message of the week) to jest obwieszczenie Prokuratury Generalnej na temat śledztwa smoleńskiego. Zabawność treści niestety nie może być eksplorowana z rechotem do bólu brzucha - bo tematyka oświadczenia to największa tragedia w dziejach III RP.
Mimo wszystko przeanalizujmy wszystkie bzdury i absurdy zawarte w oświadczeniu.
Dzielni prokuratorzy piszą: "Jednym z podstawowych zastrzeżeń formułowanych pod adresem śledztwa jest brak dostępu prokuratorów do kluczowych dowodów w postaci rejestratorów, czyli tzw. czarnych skrzynek oraz wraku samolotu Tu-154M."
Prokuratorzy oczywiście już nie mogą "minąć się z faktami" znanymi wszystkim - dlatego potwierdzają, że one są NADAL na terenie Federacji Rosyjskiej - na szczęście z radością informują, że rejestratory (czarne skrzynki) zostały przebadane.
Dla mniej zorientowanych - badanie zostało przeprowadzone w Warszawie, w Instytucie Ekspertyz Sądowych.
Czarne skrzynki musiały więc być chyba w stanie znanym wielu świętym - BILOKACJI - ponieważ nie ma innej możliwości, aby zostały ZBADANE i aby można było WYKLUCZYĆ ingerencję w nagranie - przeprowadzone w Warszawie na rejestratorach przebywających w Moskwie.

Dalej Prokuratura pisze, że zespół biegłych (AŻ 21 osób) dokonał badania i pomiary wraku. Pytanie tylko kiedy, bo prawie na pewno nie w 2010 r., a późniejsze "badania" szczątków wymytych do białości przez deszcze w ciągu półrocznego trzymania "pod chmurką" mogą sobie Panowie Prokuratorzy wsadzić tam, gdzie Rosjanie mają polskie śledztwo.
Już całkowitą komedią jest pisanie o przeprowadzeniu odpowiednich badań geofizycznych - nie wiem, czego te badania mogły dotyczyć, ale na pewno nie katastrofy smoleńskiej - skoro wg słów pani Kopacz teren katastrofy został "przekopany na 1 metr wgłąb".
Swoją drogą dlaczego pani Kopacz jeszcze nie siedzi za utrudnianie śledztwa (czy też mataczenie) - to ja zupełnie nie rozumiem.

Prokuratura kolejno skromnie oświadcza, że już rok temu "stwierdziła publicznie, że zgromadzony dotąd materiał dowodowy nie dostarczył podstaw do przyjęcia, by katastrofa była wynikiem zamachu". Wszystko się zgadza - tylko, że to jak w radiu Erewań - trzeba doprecyzować. Otóż zgromadzony materiał dowodowy nie dostarczył ŻADNYCH podstaw do przyjęcia CZEGOKOLWIEK, jako że zbierany z wypłukanych szczątków i przeoranej ziemi - jest KOMPLETNIE BEZWARTOŚCIOWY.
A jak mówią zinformatyzowani anglosasi "garbage in, garbage out" - jeśli dane wejściowe są bełkotem, otrzymamy na wyjściu również śmieciowy bełkot.
Kolejne zdanie Prokuratury to tzw. "wishful thinking" czyli myślenie życzeniowe - chciałoby się cofnąć czas (ale nie da się). Czuć nawet nutkę zawodu, kiedy PG pisze, że kolejny rok śledztwa nie przyniósł żadnych nowych ustaleń, "które powodowałyby konieczność zmiany tego stanowiska". Chodzi (jak sądzę) o stanowisko, że Prokuratura nie ma rzetelnych danych pozwalających ustalić cokolwiek.
 
Kolejne dwa zdania zupełnie mnie obaliły na podłogę. Przeczytajmy jeszcze raz te cuda: "Stwierdzić trzeba, że uwadze opinii publicznej umknęła  wielokrotnie podawana informacja, iż polscy biegli przy użyciu najnowocześniejszych metod sporządzili opinię fizykochemiczną. Badaniom poddano przedmioty osobiste i odzież ofiar katastrofy. Nie wykazały one śladów użycia jakichkolwiek materiałów wybuchowych."

Czy "najnowocześniejsze metody" to jasnowidzenie Krzysztofa Jackowskiego? Bo nie znam innych metod, aby zbadać dokładnie wymyty deszczem wrak pod kątem czegokolwiek. Nie mówiąc o "przedmiotach osobistych" - z których część znalazła się w zalutowanych trumnach, a część została spalona jako niczyje. Przypominam też Szanownym Prokuratorom - że PALIWO (które na pewno KIEDYŚ znajdowało się na szczątkach i przedmiotach ofiar) może być również materiałem wybuchowym. Stwierdzenie więc jest nieprawdziwe, a co najmniej nieprecyzyjne.

Dalej następuje krytyka parlamentarnego zespołu do zbadania przyczyn katastrofy - bo nie przekazali żadnych materiałów prokuraturze. Ja bym jeszcze skrytykował Macierewicza za to, że nie przeprowadził całego śledztwa - odciążając przepracowanych prokuratorów. Skoro są tak zapracowani, że nie mogą skorzystać z Google, żeby znaleźć wszelkie materiały i analizy - zresztą nie tylko Biniendy i Nowaczyka, ale i wielu anonimowych blogerów, których analizy CO NAJMNIEJ można wziąć pod uwagę (nie przesądzając o ich zgodności z rzeczywistym przebiegiem katastrofy).

Prokuraturze zwracam uwagę, że to PG powinna zatrudnić ekspertów, którzy przeprowadzą podobne obliczenia i analizy. Proszenie się ekspertów, którzy na zlecenie zupełnie kogo innego wykonali swoją pracę - jest trochę śmieszne. I świadczy o bezradności Prokuratury. Jeśli nie o złej woli?

Prokuratura jednak ujawnia kompromitujący wyniki badań fakt, że "osoby, które dokonywały badań na rzecz zespołu, nie miały dostępu do pełnego materiału dowodowego, w tym do wspomnianych rejestratorów i wraku samolotu".
To bardzo ważna uwaga - w świetle tego, co napisałem powyżej - również ustalenia Prokuratury - również są GÓWNO warte, bo Prokuratorzy prowadzący śledztwo również nie mieli (i nie mają) dostępu do pełnego materiału dowodowego, w szczególności ORYGINAŁÓW rejestratorów i NIENARUSZONYCH śladów na wraku samolotu.

Dalej jest parę słów o ekshumacji - Prokuratura zgrabnie olewa wnioski, jakie wynikają ze stwierdzenia sfałszowania dokumentacji z sekcji zwłok przez Rosjan. Jak dla mnie oznacza to całkowite obalenie wszlkich ustaleń w śledztwie rosyjskim, ale ja tylko umiem używać własnego rozumu, a nie wykonywać ślepo polecenia naczalstwa.
Poprawianie sobie humoru przez Prokuraturę tym, że "profesjonalizm biegłych został publicznie doceniony przez jednego z pełnomocników rodzin obecnego przy przeprowadzaniu wszystkich badań" - jest zupełnie śmieszne.
Ten pełnomocnik pewnie zapomniał wspomnieć, że gdyby "eksperci" wykonali sekcje od razu po katastrofie - nie trzeba byłoby się teraz tłumaczyć wysokimi kwalifikacjami, doświadczeniem medyków sądowych i najlepszymi metodami oraz urządzeniami. To świadczy o kompromitacji Prokuratury - zaufali sfałszowanym rosyjskim protokołom z sekcji i w czasie, kiedy sekcja pozwoliła by uzyskać najwięcej odpowiedzi (przed rozkładem ciał) - przespali sprawę.
Pisanie w oświadczeniu o autonomicznej decyzji prokuratury o ekshumacji - jest absurdem. Każdy człowiek, który śledził szum medialny w sprawie katastrofy smoleńskiej WIE, że decyzję o ekshumacji de facto WYMUSIŁA Małgorzata Wassermann - publicznie ujawniając, że Rosjanie jej Ojcu przypisali posiadanie organów, które od dawna miał usunięte.

Kwestia "jeszcze w 2010 r. prokuratorzy, w oparciu o opinię ABW, zdementowali wiarygodność rzekomo wypowiadanych w krótkim filmie prezentowanym w Internecie kwestii sugerujących strzelanie do pozostałych przy życiu ofiar katastrofy" jest absurdalna - nikt nigdy nie zakwestionował oryginalności nagrania "1:24", a ekspertyza ABW (czyli organizacji, która była według niektórych informacji odpowiedzialna za rozpowszechnianie wersji "ląduj dziadu") najwidoczniej nie była merytoryczna, a polityczna.

Dalej Prokuratura posuwa się do (moim zdaniem) manipulacji pisząc:

"Całkowicie pozbawione racji jest zatem twierdzenie o „oddaniu śledztwa” stronie rosyjskiej. Przypomnieć należy, że w sprawie katastrofy białoruskiego samolotu Su-27 w 2009 r. w Radomiu to polska prokuratura prowadziła śledztwo".

Tymczasem fakty są takie, że oczywiście polska prokuratura prowadziła tamto śledztwo, ale następnego dnia po tragedii swoje własne śledztwo rozpoczęła prokuratura białoruska.

Niektóre ze szczątków rozbitego samolotu (data katastrofy to 30 sierpnia 2009 r.) zostały już w październiku 2009 r. odesłane na Białoruś, inne badane w tym czasie były jeszcze w Polsce.

Według słów pułkownika Szeląga z prokuratury wojskowej - Właścicielem samolotu byli Białorusini, więc oni zdecydują czy wszystkie szczątki Su-27 zostaną wywiezione z Polski po zakończonym postępowaniu.

Oczywiście komisja badająca wypadek była złożona z polskich i białoruskich specjalistów - ponownie w sposób zupełnie odmienny niż jak to się działo w katastrofie smoleńskiej.

Skala niekompetencji i kompromitacji w śledztwie smoleńskim jest przerażająca. Trudno jednak jest winić tutaj Prokuraturę - bo tak naprawdę zdana ona jest na łaskę (lub naciski) Donalda Tuska, łaskę Rosjan (którzy raczej nie śpieszą się z przekazaniem dowodów) i tylko naciski rodzin ofiar pobudzają śledczych do jakichkolwiek działań. Odpowiedzialność karną moim zdaniem powinna na pewno ponieść pani Kopacz za swoje kłamstwa, a odpowiedzialność co najmniej polityczną - Donald Tusk razem ze swoimi kolegami z PO.
Oby Wyborcy odpowiedzialności od polityków Platformy w końcu zażądali.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Joe Chal
Donald Tusk powie wszystko aby bronic swojej dupy!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joe Chal

#245565

"osoby, które dokonywały badań na rzecz zespołu (Maciarewicza), nie miały dostępu do pełnego materiału dowodowego, w tym do wspomnianych rejestratorów i wraku samolotu" w kontekście tego, że prokuratorzy prowadzący śledztwo również nie mieli (i nie mają) dostępu do pełnego materiału dowodowego, to typowy przykład arogancji organów III RP. Rechoczą tylko z nas czy już gardzą?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Chrust

#248955