Komu posłużył Papała

Obrazek użytkownika Szymonn
Kraj

Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa.

Resort sprawiedliwości ogłasza, że prawdziwym mordercą Papały był złodziejaszek aut luksusowych niejaki Patyk, który "przypadkiem" w trakcie kradzieży zabił generała policji.

To, że dostępne w internecie źródła owszem - mówią, że kręcił się tam jakiś młody z ręką na temblaku - to jedno. Te same źródła mówią o paru czołowych gangsterach oddalających się biegiem z miejsca zabójstwa.
Nie wspominając o zeznaniach postronnych świadków o użyciu pistoletu z tłumikiem, kilku strzałach precyzyjnie trafiających w głowę generała Papały, wysiadającego spokojnie z Daewoo Espero (świadkowie nie słyszeli krzyków: "łapaj złodzieja").

Można by jeszcze długo - a to o tajemniczych "samobójstwach" sypiących w tej sprawie gangsterów. Źródła jednak nie wspominają, ze gangsterzy sypali "Patyka". Na zdrowy więc rozum - po co te "samobójstwa" skoro winny Patyk nie był zagrożony?

Na zdrowy rozum - złodziej samochodów nie idzie na akcję wyposażony w pistolet z tłumikiem.
Złodziej aut luksusowych nie kradnie Daewoo Espero.
Złodziej nie kradnie auta z właścicielem w środku.
Złodziej uciekając nie strzela precyzyjnie kilka razy w głowę siedzącego w aucie właściciela.
Właściciel w chwili kradzieży auta raczej nie będzie w środku (albo nie będzie spokojnie wysiadał), prędzej ruszy w pogoń za złodziejem, dodatkowo krzycząc i utrudniając precyzyjne strzały w głowę.

Uwaga - teoria spiskowa - moje podejrzenia są takie, że Patyk miał za zadanie odblokować drzwi z prawej strony, aby morderca mógł je otworzyć i bez rozbijania szyby zastrzelić Papałę. To bardzo mało prawdopodobny, ale jedyny możliwy powód znalezienia się w pobliżu auta Papały niejakiego Patyka. Przypadkowe pojawienie się jest jeszcze bardziej nieprawdopodobne.

Na pierwszy więc rzut oka widać, że cała "rewelacja" prasowa to bujda szyta już nawet nie grubymi nićmi, ale rurociągiem jamalskim.

Nasuwa się więc pytanie - po co serwować obywatelom takie bzdury?

Odpowiedź moim zdaniem jest w miarę łatwa do odgadnięcia.
Pamiętamy, że po "samobójstwie" jednego ze sprawców porwania Olewnika, odwołany został Minister Sprawiedliwości - Ćwiąkalski.

Zagrożeni więc "deregulacją" Gowina kluczowi gracze wymyślili, że "Patykiem" wsadzonym w sprawę Papały obalą Jarosława Gowina, który dał się podpuścić i ogłosił jako rewelację wyjaśnienie sprawy Papały.

Jeśli czujni obywatele (i media) odkryją głupowatość i absurdalność teorii o zabiciu Patykiem Papały - Jarosław Gowin, finezyjnie trafiony - odejdzie w niesławie, nawet większej niż Ćwiąkalski (bo nie jest z prawniczej mafii).

Dodatkowo politycy PO mogą teraz swobodnie atakować Ziobrę (dopóki absurdalność bajki o Patyku nie zostanie ujawniona), który to Ziobro (skoro to Patyk zabił) zupełnie bez sensu starał się o ekstradycję Mazura (bo ten niewinny, skoro Patyk zabił).
Nie zdziwię się, jeśli to będzie dodatkowy impuls do postawienia ponownie sprawy Trybunału Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry.

Na koniec - niewykluczone, że główni zamieszani w sprawę - Mazur et consortes - dobrze podpłacili naszemu "wymiarowi sprawiedliwości", żeby sprawa została ostatecznie wyjaśniona - i żeby taki Mazur mógł już spokojnie przyjeżdżać na grób matki...

I żeby nie tylko Mazurowi dogodzić, rządowa drużyna reprezentująca 99% odsiadujących wyroki kryminalistów już poważnie ogłasza, że funkcja świadka koronnego - to nie jest dobre rozwiązanie.
Oczywiście - wyborcy nie popierają takich rozwiązań - w pierdlu kapowanie to największy grzech (niejednokrotnie śmiertelny). Dlatego też tylko czekać, aż służby państwowe będą musiały chodzić do wróżek, zamiast obiecywać skruszałym gangsterom status świadka koronnego i bezkarność w zamian za wsypanie kumpli.
 

Temat Gowina to nie tylko "Patyk" - w Pulsie Biznesu mieszają z błotem pomysły Gowina - jak zniesienie tajemnicy bankowej, czy zlikwidowanie karania za czeki bez pokrycia. Szykuje się więc druga wojna o ACTA - ale rozsądek podpowiada, że to nie są pomysły samego Gowina, a raczej sprytna wrzutka urzędniczej mafii - próbującej się bronić przed ograniczeniem ich mrocznego królestwa. Gniew obywateli bowiem skrupi się na Ministrze Sprawiedliwości i po raz kolejny "deregulacja" umrze śmiercią (niekoniecznie naturalną). Tymczasem moje podejrzenia idą nieco dalej - prawdopodobnie Gowin jest takim samym figurantem, jak Arłukowicz - Gowin to laik nie zaznajomiony z funkcjonowaniem systemu szumnie zwanego systemem prawa w Polsce. Dlatego po pierwsze - łatwo go skompromitować, podrzucając różne wrzutki typu "Patyk", po drugie - można za jego plecami przepchnąć sprawy, które u doświadczonego (i podejrzliwego jak każdy prawdziwy polityk) aktywisty prawa - wzbudziłyby podejrzenia. Mimo wszystko - uważam, że Gowin jest jednym z najuczciwszych (lub tak się prezentuje) polityków PO - i tylko do niego mam jaki taki szacunek. Co nie zmienia faktu, że albo się "ogarnie" i zacznie z rezerwą traktować różne "rewelacje" podrzucane przez współpracowników - albo przeminie jeszcze szybciej niż Ćwiąkalski.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Warto robić różne przemyślenia i zakładać różne scenariusze.

Ale smród wyjaśnionej medialnie sprawy czuć na odległość.

Ta PO wska prokuratura to są naprawdę asy od trudnych spraw.

Działają lepiej niż James Bond i Chuck Norris.

PRL bis tylko w kolorze teraz mamy kochani.

-----

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

#249307