Państwo na sygnale - zastępczym

Obrazek użytkownika Szymonn
Kraj

Na dziś mam dwa motta:
Z zasady nie wierzę w niezdementowane informacje;
Przestępca zawsze wraca na miejsce zbrodni (albo przysyła adwokata).

Kiedy oglądałem informacje z miejsca katastrofy oprócz Sławka Nowaka, który był w oczywistym celu lansu, zauważyłem gen. Kozieja z Rady  Bezpieczeństwa Narodowego.
Wypowiadał się do kamery w bardzo dziwny sposób - otóż mając za plecami ruiny wagonów on składał wiernopoddańczy hołd Prezydentowi Komorowskiemu - mówiąc, że on tu (tam) jest, ponieważ służy Prezydentowi.
Ki diabeł, pomyślałem i nawet się oburzyłem, że tak podkreśla służbę wyłącznie Bronkowi Wtopie, a nie Państwu - ale szybki rzut oka do Wikipedii potwierdził, że RBN służy wyłącznie(?) Prezydentowi.
Kolejna moja myśl - czyżby Prezydentowi coś zagrażało od tych poskręcanych wagonów, jakiś zamach pod adresem Głowy Państwa, albo choćby dyktando?
Ponieważ jednak przy braku wyjaśnienia szukamy w sobie uzasadnienia najbardziej prawdopodobnego - uspokoiłem się myślą, że gen. Koziej po prostu służy Prezydentowi jako żywa Wikipedia i orientuje się na miejscu, co też nasz słodki Bronek ma powiedzieć, żeby nie wtopić. Swoją drogą wiódł ślepy kulawego - pomyślałem, więc z góry założyłem, że jednak jakaś gafa padnie (na przykład Chrabia powie, że się niezmiernie cieszy, że może być tutaj z ofiarami). W ten sposób (przyznaję i biję sie w pierś) padłem ofiarą stereotypu i zlekceważyłem przeciwnika.

Drugi raz jednak nie popełniłem tego samego błędu i kiedy dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Kielcach Adam Młodowski zaczął opowiadać - że odcinek świeżo wyremontowany i że stan techniczny rewelacyjny (oraz NIEZAWODNA POLSKA TECHNOLOGIA) - to już zadzwonił dzwonek alarmowy.
Kiedy media podały że jednak były usterki - Młodowski zaczął gęsto wyjaśniać - że każde przesunięcie o milimetr traktowane jest jako usterka - a ilośc zgłoszeń na tym odcinku świadczy o tym, że odcinek żyje (!).
No to już w mojej głowie rozdzwonił się dzwon Zygmunta (aż trzeba było zażyć coś od Goździkowej).
Coś jeszcze wspominał, że na odcinku jest zamontowana niezawodna polska technologia, więc było oczywiste, że albo producent, albo wykonawca ma solidnie za uszami.
Kiedy jeszcze Bronek Wtopa (podobno, bo nie słyszałem) powiedział, że zawinił człowiek - to kiedy dotarła do mnie ta informacja - oho, pomysłaem sobie - musi być gorąco i wysoko smród się uniósł.
Przypomnę, że swoją sławną wypowiedź, że przyczyna wypadku (smoleńskiego) była arcyboleśnie prosta - Komorowski poczynił 1 stycznia 2011 roku - a więc OSIEM miesięcy po tragicznym zdarzeniu.
A tu? Od razu po katastrofie Komorowski zna przyczynę? Ani chybi Koziej ją odkrył, bo Pana Prezydenta o tak wielką przenikliwość nie podejrzewam.

Swje trzy grosze dorzucił jeszcze wiceminister transportu Massel - który zapewnił, że jeździł wiele razy lokomotywami (mooże dojeżdżał do pracy) i sygnał warunkowy zastosowany z taką rutyną w przypadku Szczekocin - W OGÓLE nie występuje w kolejowej przyrodzie! Niestety złośliwi kolejarze wyśmiali tę wypowiedź w komentarzach - więc chyba nie odniosła skutku.

Prokuratura oczwyiście gorliwie podjęła trop - i gdyby nie to, że nieszczęsny dyspozytor (i piszę to z prawdziwym współczuciem dla człowieka, który do końca życia będzie dźwigał ten ciężar) - zamiast dać się zamknąć, przesłuchać i spokojnie oskarżyć o spowodowanie katastrofy - zamiast tego załamał się psychicznie i trafił do szpitala, zamiast wesprzeć czynem obowiązującą linię zdarzeń,
więc gdyby nie to - to wierne media przeszłyby do porządku dziennego odfajkowując mentalnie sprawę (zawinił dróżnik).

Kiedy więc w dniu dzisiejszym GPC opublikowała artykuł, że rozjazd był remontowany nie tylko za horrendalne pieniądze (12 milionów!), nie tylko przez członka PO, ale także (jak zrozumiałem - proszę poprawić jeśli się mylę) - przez członka komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego - to już wszystko było jasne.
I to, dlaczego gen. Koziej był na miejscu - aby chronić Prezydenta. Wypowiedź do mediów - miała na celu uspokoić wszystkich zaangażowanych - że Prezydentowi nikt nic złego nie zrobi (więc być może im też). Stało się jasne i to, dlaczego dyr. Młodowski chaotycznie i panicznie zmienia wersje z wywiadu na wywiad, rozpaczliwie próbując wmówić, że urządzenia były sprawne (albo tylko trochę niesprawne, z czym zapewne nic nie zrobił), albo w końcu niesprawne - ale przecież można było ręcznie. Rozumiem też, dlaczego wcześniejsze wypowiedzi Młodowskiego (przed chwilą przeze mnie szukane przez Google) - zniknęły z Internetu jak kamfora....

Dziwi mnie tylko jedno - fakt, że BYĆ MOŻE (bo to dopiero NIEZALEŻNA prokuratura lub media stwierdzą) wykonawca - członek PO zawinił - nie powinien wzbudzić aż takiej paniki wśród naszych oficjeli.

Dlatego czuję, że to nie koniec historii, a jeśli nasz dzielny wykonawca nie powiesi się (wiwat III Najwisielcza) w areszcie śledczym (o ile ktokolwiek mu postawi zarzuty) - to możemy się dowiedzieć fascynujących "kresowych" historii z pogranicza polityki i biznesu.
Trzymam więc kciuki za dziennikarzy GPC, żeby dalej tak skutecznie szukali i trzymam też kciuki za wykonawcę - żeby nic złego mu się nie stało (polecam wyrzucić wszystkie żelazka, worki bokserskie, tabletki nasenne, koła samochodowe wraz z przyczepionym autem).
Jak to widzieliśmy w telewizji - właściwe służby są bardzo lojalne, dlatego zrobią wszystko, żeby uchronić naszych dzielnych decydentów od najmniejszego choćby kłopotu.
Nie wiem jednak, jak sobie poradą z takim nawałem afer - ale jak sądzę, to tylko kwestia pieniędzy i ich optymalnej dystrybucji do wszystkich zainteresowanych (i artykuły znikają).

Na koniec tylko napiszę - że pałam nadzieją, że mimo tych dziwnych wydarzeń Prokuratura okaże się rzeczywiście niezależna i przynajmniej POSTAWI zarzuty wszystkim osobom, które mam na myśli... Sąd może być rozgrzany, ale przecież władza tego rządu wiecznie trwać nie będzie (obawiam się nawet, że ich czas właśnie mija niczym Pendolino) - a potem przyjdzie ktoś, kto (mam nadzieję) rozliczy całe to towarzystwo.

I na koniec - może kogoś to oburzy, ale mam wrażenie, że wszyscy jadą schematami wypracowanymi przy tragedii smoleńskiej - tyle, że gdzieniegdzie jakaś GPC, albo wkurzony kolejarz, czy też b. Minister Polaczek - wyciągną niewygodne fakty.
Tylko że dywan coraz bardziej się kurczy pruty kolejnymi aferami (nie mówiąc o tym ,że ktoś przełożył wajchę) - to i zamieść już kolejnych nie ma pod co.
Sytuacja na kolei jest dobrą alegorią naszego państwa - sytuacja, kiedy wszystko działa normalnie, stała się wyjątkiem, a sytuacje kryzysowe i różne awarie zdarzają się tak często, że przyzwyczailiśmy się do nich, jak do wrośniętego paznokcia. I skoro do tej pory jakoś było - to i nadal wierzymy, że jakoś będzie.
Dlatego nie zachowujemy procedur, olewamy żelazne zasady, a kiedy w końcu nadejdzie kolejna katastrofa - władza znów będzie chciał ukryć swoje ciemne sprawki w cieniu kozła ofiarnego.

A ja  nam wszystkim (także z okazj Dnia KObiet) życzę: NIE, żeby żyło się lepiej - żeby po prostu się PRZEŻYŁO.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ja teraz czekam, aż nasi Dziennikarze z GPC (jedni z nielicznych, którzy naprawdę zasłużyli na to miano) - zrobią listę "remontów" wykonanych przez Kombud i zestawią z listą usterek na tych odcinkach...
To może być fascynująca lektura.

Wykształciuch

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Wykształciuch

#233915

Bardzo dużo miejsca poświęca codziennie temu tematowi również "Nasz Dziennik" i myślę, że nie odpuści, tak jak w wypadku Smoleńska.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#233928

Fakt! Dziennikarzy z Naszego Dziennika też należy uhonnorować - gdyby nie te dwa media, to rządowa/bulowa narracja zdominowałaby wszystkie media!
Wykształciuch

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Wykształciuch

#233931

Bo inaczej to oni nas wszystkich wykończą.
Remek.
"Pieniądz jest nerwem wojny"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Remek

#233934