Trzecie urodziny S24

Obrazek użytkownika Budyń78
Blog
Wczoraj mogliśmy spotkać się w Warszawie na trzecich urodzinach Salonu 24. Zanim napiszę kilka słów o samym spotkaniu, muszę stwierdzić, że zastanawia mnie dość duża rotacja gości, podobna zresztą do rotacji samych piszących w Salonie.
Wczoraj nie spotkałem nikogo chyba, oprócz Stefa i Parakaleina, z kim rozmawiałem dłużej na drugich urodzinach, o pierwszych nawet nie wspominając. Sporo za to osób nowych lub też nienapotkanych poprzednio. I całkiem sympatyczna atmosfera, zwłaszcza w części nieoficjalnej. Część oficjalna, choć pomyślana dobrze, częściowo została niestety załatwiona przez marną słyszalność, takąż widoczność i spory ścisk. Warto też zauważyć, że liczni blogerzy o sympatiach, nazwijmy to w skrócie, niepisowskich, nie skorzystali z okazji i Jarosław Kaczyński nie musiał odpowiadać na żadne niewygodne bądź trudne pytania.

Jarosław Gowin, drugi z zaproszonych gości, okazał się być postacią na tyle nieciekawą, że odpytywał go jedynie Igor Janke, słuchali zaś ci, którzy całą rzecz nagrywali. Zważywszy na to, jak traktowali ludzi przez pierwszą część spotkania, można uznać, że mieli za swoje. Podczas spotkania z panem "zestaw głośnomówiący" część publiczności rozeszła się po lokalu szukając dla siebie spokojnego miejsca, część zaś kontynuowała rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim. Ja wybrałem tą pierwszą możliwość i razem z Varelse ("Venissa!!!" - krzyknął radośnie ktoś, kto przeczytał tylko największą literkę na improwizowanym identyfikatorze, będziemy tę chwilę wspominać pewnie przez wiele lat), czyli moją żoną, przeniosłem się na dół, by pogadać, głównie z Freemanem.

Miło było kilka osób zobaczyć, zwłaszcza zaś miło było przekonać się, że wciąż są ludzie, którzy czytają również mojego bloga, a co więcej - z przyjemnością go czytają. Jak jednak napisałem na początku - wielu osób, widzianych na poprzednich imprezach - zabrakło. Część mocno związała się z innymi blogowiskami, część zniknęła chyba w ogóle, a jeszcze inni - chyba nie chcieli przyjść w sytuacji, gdy nie zostali zaproszeni jako gwiazdy. Tak przynajmniej odgaduję przyczyny nieobecności kawiorowej lewicy z Krytyki Politycznej. "Obywatela" też niestety było mało, Consolamentum nie dotarł, widziałem tylko p. Annę Mieszczanek. Dużo było za to osób, których nie kojarzę kompletnie, spora też część nie zechciała się podpisać.

Pozdrawiam wszystkich, z którymi wczoraj rozmawialiśmy choć przez chwilę(a których nie wymienię, by kogoś ohydnie nie pominąć - wystarczy mi takich wrażeń po pisaniu podziękowań na płycie) i dłużej - przy stole w pubie - Freemana wraz z Freemanową, Boanergesa, Koteusza, Parakaleina., eFlasha, MarkaD. i Izę, KaZeta, ckwadrata; dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w pracy wypełniając ankiety (wersja on-line pojawi się w przyszłym tygodniu) i oczywiście tym, którzy kupili płytę, wspomagając moją działalność DIY. Mam nadzieję, że słucha się dobrze ;)Dziękuję Igorowi Janke za gościnę i możliwość rozprowadzania płyty; Boanergesowi zaś dziękuję za pomoc.

A za rok powinno być jeszcze lepiej.
***

Zapraszam na koncert Spirit of 84 w klubie Dobra Karma na Górczewskiej 67 w Warszawie. Koncert odbędzie się 4 listopada (środa) o godz. 20, razem z nami zagra zespół Jack Input, a wejście kosztować będzie 8 zł. Podczas imprezy będzie też można za 25 zł kupić naszą płytę, której fragmentów można posłuchać m.in. na myspace

Ocena wpisu: 
Brak głosów