Linia 318 a sprawa polska

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj

Arogancja władzy przenosi się na coraz niższe szczeble. Niedawno Grzechg pisał na swoim blogu „Witaj Rosjo w Warszawie”. To samo pomyślałem chwilę wcześniej, przy okazji ujawnienia zmian w warszawskiej komunikacji.

Sprawa niby lokalna, ale jak zawsze, pokazuje zjawisko szersze. Oto ogłoszono, kilka miesięcy temu, plany zmian w stołecznej komunikacji. Zaczęło się od wrzucenia informacji o zawieszeniu nocnych kursów metra w weekendy. Oczywiście podniósł się szum i „dobrzy gospodarze” wycofali się z niepopularnej decyzji, której, prawdopodobnie, nigdy tak naprawdę nie planowali wcielać w życie. O sprawie pisałem również na tym blogu.

Nie minęło zbyt wiele czasu, gdy ogłoszono kolejne zmiany. Tym razem postanowiono zlikwidować lub przekształcić kilka linii autobusowych z długą tradycją i takimi też na ogół (choć to nie było regułą) trasami. Najgłośniejsze protesty rozległy się przeciwko wycięciu linii 175 na Okęcie, ale i kilka innych planów spotkało się ze sprzeciwem zarówno mieszkańców, jak i władz dzielnic. Wszystko rozegrało się według bardzo podobnego, jak w przypadku metra schematu.

Po „konsultacjach” wycofano się z niepopularnych decyzji, równocześnie jednak, już w żadne „konsultacje” się nie bawiąc, ogłoszono inne. Uznano, że część dzielnic nie potrzebuje przesadnie połączeń autobusowych z centrum, czasem zostawiając jedną zamiast trzech lub czterech linii. Czasem, jak na mokotowskiej Kazimierzowskiej, nie zostawiając nic.

Ten ostatni przypadek to wyjątkowe kuriozum. Kazimierzowska ma tego pecha, że w tak zwanej strefie dojścia ma dwie duże ulice równoległe, jedną z metrem, drugą z tramwajami. Pechowo to jednak dość daleka strefa dojścia, zaś w okolicy mieszka całkiem sporo starszych ludzi. Tymczasem ZTM beztrosko likwiduje im jedyną linię, używając argumentu, że nikt nią nie jeździ.

Pamiętacie dawną praktykę TVP kasowania niewygodnych audycji? Najpierw przenoszono je na coraz późniejsze, lub po prostu mało atrakcyjne godziny, a gdy nieuchronnie traciły widzów, zdejmowano je z powodu niskiej oglądalności. Ten sam manewr, zwany „wygaszaniem popytu” zastosowało ZTM na Kazimierzowskiej, stopniowo tnąc rozkłady linii 218, by zmienić ją ostatecznie w jeżdżącą co pół godziny 318. W pierwotnej wersji zmian miano zmienić kursowanie z co 30 na co 40 minut. Ponieważ jednak pasażerowie nie protestowali, postanowiono iść na całość. Na kpinę zakrawa fakt, że w oficjalnym komunikacie mówi się, że linię zastąpi inna mokotowska linia, 168. Zastąpi, łącząc obie pętle 318, ale kursując zupełnie inną, całkiem nieźle nasyconą autobusami i tramwajami trasą.

Inna, jeszcze bardziej bulwersująca sprawa, to potraktowanie ulicy Madalińskiego na odcinku Puławska – Al. Niepodległości. Skrzyżowanie Madalińskiego z Kazimierzowską, w którego sąsiedztwie znajdziemy szpital położniczy, pocztę, filię USC i kilka zespołów szkół, do tej pory obsługiwany był przez cztery linie autobusowe: 117, 138, 210 i opisane już 218/318. Obecnie wszystkim zainteresowanym zostanie tylko jedna linia (138), której nie zwiększa się nawet częstotliwości kursowania. Trzeba też pamiętać, że linia 210 nie pojawiła się znikąd, gdyż zastępować miała inne, wcześniej zlikwidowane połączenia, autobus 505 (inny ciekawy mechanizm: linię jeżdżącą w miarę prosto zastąpić przez kluczącą na wszelkie możliwe sposoby, by stwierdzić, że jeździ ją mniej osób) i skróconą linię tramwajową 33. Dodatkowo zarówno 117, jak 210 obsługiwały też szpital MSWiA.

Górny Mokotów traci właśnie większość połączeń autobusowych z centrum. Na Facebooku ZTM widzę, że podobne kłopoty sygnalizują też mieszkańcy innych dzielnic. Ponieważ trudno zlokalizować, gdzie w tym wszystkim są oszczędności, wygląda na to na zwykłą złośliwość wobec mieszkańców. Być może w czasach kryzysu miasta nie stać na mieszkańców, zaś ZTM – na pasażerów.

Czy to nie sposób rozmawiania ze społeczeństwem, znany z praktyki rządowej? Arogancja, pogarda władzy wobec ludzi, która przenosi się na coraz niższe szczeble. Witaj Rosjo w Warszawie…

http://www.ztm.waw.pl/aktualnosci.php?i=956&c=100&l=1

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Skoro napisałeś, że arogancja władzy sięga coraz niższego szczebla, to jest nadzieja, że zostanie ona zauważona przez szersze grono dotychczasowego elektoratu PełO.

Niedawno rozmawiałam z imbe..., przepraszam, zwolennikiem PO, który mi pokazał na przystanku tramwajowym, jak się wyświetlają informacje w minutach, za ile będzie kolejny tramwaj i powiedział, że wiele się zmienia na lepsze i dlatego będzie dalej na tę swoło..., przepraszam, partię głosował.

Myślę sobie, że może jednak zmieni zdanie jeśli przeczyta, że już nic na jakiejś trasie nie przejedzie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357125

W Warszawie bardzo daje się też we znaki częste zmienianie tras autobusów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357131

Arogancja, pogarda władzy wobec ludzi, która przenosi się na coraz niższe szczeble. Witaj Rosjo w Warszawie…
----------------------------------------------------
A może by tak spojrzeć na przedmiot notki z innej strony. Wprawdzie nic mi do warszawskiej komunikacji zbiorowej, uważam jednak, że aż się prosi przytoczyć pewne, oklepane, już powiedzonka o odmrożonych na złość mamie uszach, oraz - dosadniejszego - widziały gały co wybierały. Gdy, co bardziej zorientowani informowali kto zacz owa bufetowa, to Warszawiacy losy swojego miasta powierzyli właśnie jej. No to teraz kombinujcie jak dotrzeć do pracy, szkoły, czy domu. Pani prezydentowa ma samochód z kierowcą i (ewentualnie)kogutem na dachu, oraz w nosie wasze kłopoty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357149

twoje irytujące wywody. Że to złośliwość ratusza i duszenie miasta - nie ulega kwestii.
Gdy Prezydentem Polski był Lech Kaczyński, a ratuszem zarządzało peło - przez bardzo długi czas - około roku było zablokowane Krakowskie Przedmieście - całkowicie gotowe, ale nie zdjęto szlabaniku (na wysokości Świetokrzyskiej.) Prezydent nie mógł przejechać prostą drogą z Belwederu do Pałacu, musiał kluczyć po mieście, a szlabanik sobie stał, Mocno mnie to dziwiło, teraz juz "nie dziwi nic".

Inteligencki Zoliborz był odcięty od centrum przez kilka lat zablokowaniem wiaduktu. "BO TAK".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#357150

Faktycznie fatalna sprawa. Jednak zarówno poniedziałek jak i dzisiejsza trzynastka mają swoje prawa. Nic nie poradzimy na to, że wam słoiki wybierają miejskie władze.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357191

Bardzo dobry moim zdaniem tekst, na który trafiłem poprzez Twittera, gdzie go polecał Warzecha:

http://www.warszawa.pl/Moto/800,9476,0,1,0,0-Smutny_felieton_o_%C5%9Ar%C3%B3dmie%C5%9Bciu_Warszawy.htmls

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357155

Lata temu w moim mieście - w porównaniu z Warszawą miasteczku, różniącym się od Warszawy także tym, że wieczorne autobusy w miarę oddalania się od centrum, pustoszały, a nocnych nie było, rozkład jazdy był skorelowany z rozkładem jazdy pociągów. O jednej godzinie, w odstępie 2-3 minut, nadjeżdżały pociągi z kilku kierunków i o jednej godzinie spod dworca odjeżdżały autobusy w różne strony miasta. Sęk w tym, że była to ta sama godzina, z w przedziale 2-3 minut. Potem była jeszcze jedna porcja autobusów: o 22:30 - pustych, bo jadących po ludzi ze zmiany popołudniowej.

Kilkakrotnie dzwoniłem do dyrekcji MZK z sugestią, że może by jednak przesunęli odjazdy autobusów o czas potrzebny na dojście - zwykle kilkunastu pasażerów pociągów, do przystanków. Za każdym razem słyszałem, że "się nie da".

Aż wreszcie zapytałem dyrektora, ile mu płacą taksówkarze?

Jeszcze w tym samym tygodniu autobusy zaczęły odjeżdżać dziesięć minut później... No, ale to były inne czasy, inne zwyczaje, inni ludzie w partii rządzącej...

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

<p>ro</p>

#357160