Pacjent nie wytrzymał badania

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

O mało ojca nie wykończyli - powiedziała mi matka. Dowiedziałem się właśnie, jak w jednym z warszawskich szpitali odbyło się wczoraj badanie układu pokarmowego mojego ojca: bez znieczulenia, bez uśpienia pacjenta, zrobili tylko jakiś zastrzyk, tak że - cytująć pielęgniarkę - "pacjent nie wytrzymał badania".

Na żywca. Jak byle zwierzę. A tak wielu dzisiaj cytuje Szymborską, czego to się nie robi kotom... Kotom - nie, nie sprawia się cierpienia, a człowiekowi?

Moja matka czekająca przy drzwiach nie słyszała jego krzyków, bo sala i drzwi są specjalnie wyciszone. Tak, za nasze pieniądze, Bracie Podatniku, wyciszyli te sale, by nie było słychać jak nas będą jacyś psychopatyczni, sadystyczni lekarze oprawiać. Ojciec pracował całe życie, ponad 40 lat płaconych składek, i nie chce się poddać, by płacić dodatkowo za prywatne leczenie, by robić prezenty, by pomóc lekarce, która skarży mu się, że brakuje jej na wyjazd na wakacje... Szalg go trafia, ale jest uparty.

Kiedy matka zobaczyła jak niespodziewanie pielęgniarki wywożą ojca z sali na wózku, nie wiedziała, co się stało i nikt jej nie udzielił informacji. "Pacjent nie wytrzymał badania" - rzuciła jej zła pielęgniarka. Matka biegła za wózkiem. Umierała ze strachu. Oni zaś przenieśli ojca po prostu na krzesło w poczekalni i kazali czekać na wynik badania. Wycieńczony bólem, osłabiony, starszy człowiek długie godziny czekał pozostawiony sam sobie w poczekalni, a ordynarne, opryskliwe pielęgniarki nie raczyły nic pożytecznego powiedzieć, lekceważąc kolejne próby pozyskania jakiejś informacji. Wokół byli tylko sami bezradni, chorzy, starzy ludzie. Wykańczalnia.

Przechodzący korytarzem lekarz od niechcenia pytał, czy jeszcze boli, ale gdy ojciec potwierdzał, ten szedł dalej bez słowa. Nic nie powiedział również na wyrzut mojej matki, że powinni być uprzedzeni o tym, czy badanie ma być robione ze znieczuleniem, czy bez, że gdyby wiedzieli to nie zgodziliby się na to. Mogli przecież zapłacić za to, gdyby ubezpieczenie nie obejmowało znieczulenia, gdyby wiedzieli... Lekarz nie chciał też zapoznać się z zebranymi wynikami poprzednich badań. Badania te wykazały, że nie było zmian chorobotwórczych. Za to twardo naciskał on na zapisanie ojca ponowne na to samo badanie, powtórzenie go w nieodległym terminie, na podpisanie natychmiast, koniecznie, jakichś papierów. Wciskanie na siłę. Ale czy to badanie rzeczywiście jest potrzebne, czy nie? I komu, czy ktoś na tym badaniu dla badania nie zarabia? Kto odpowiada za stworzenie takiego systemu?

I czy my damy radę słuchać raz jeszcze: "pacjent nie wytrzymał badania"?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 - znany jest mi przypadek ze Szpitala Bródnowskiego w Warszawie (teraz gupa cwaniaków przejmuje go na własność) - z przed około roku kiedy to po badaniach przebito trzewia człowiekowi w podeszłym wieku tak że ciekł krwią u góry ustami i "dołem" na swoje nieszczęście nie było nikogo kto by się nim zainteresował - leżał na korytarzu i konał cały dzień od rana do godziny około 18-tej .Umarł w męczarniach w szpitalu.Nie było tam w tym czsie nawet kostnicy (trupy trzymali w jakimś schowku w pobliżu t.zw. palarni na najniższym poziomie windy)- kostnicę zaadoptował neurochirurg z Ząbek na swoją prywatną przychodnię .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#221470

System nie usprawiedliwia s..syństwa konowałów.

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#221514

najlepiej byłoby być zdrowym i nie być zmuszonym do korzystania z tej służby niezdrowia , ale jak się musi to tylko zostało cierp ciało i duszo a i tak nikogo to nie wzrusza..

pozdrawiam stara czarownica xana

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrawiam
stara czarownica
xana

#221521