Arłukowicz i Tusk: spółka zdrajców

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

Arłukowicz i Tusk mają ze sobą wiele wspólnego. Tusk, gdańszczanin, nie odczuwa żadnej solidarności z robotnikami z upadłych stoczni, gdzie dzisiaj tylko wiatr hula. Kolebka "Solidarności" zdradzona... Tusk, dawniej pierwszy zawadiaka wśród kibiców rodzimego klubu, dzisiaj zapowiada im piekło, zniszczenie. Kiboli chce "lać, pałować i wsadzać do więzień", jak trafnie to wyraził W. Kuczyński. Tusk po prostu zdradził swoje środowisko, zdradził swych kumpli. Podwójnie, potrójnie, po wielokroć. A zdrajców nikt nie lubi.

Arłukowicz zaś, szczecinianin, przyłączył się właśnie do tych "dziadów katarskich" (jak pięknie ich określił R. Ziemkiewicz), przyłączył się do tej bandy aferzystów, którzy doprowadzili stocznie tamtejsze do wyprzedaży i ruiny. Rząd Tuska odegrał przed społeczeństwem jakąś żałosną farsę, podczas gdy rząd Sarkoziego skutecznie odwołał się przed trybunałem europejskim w sprawie ich rządowej pomocy dla stoczni. Rządy francuskie czy niemieckie mogą wspierać swoje stocznie, tylko nasz rząd kładzie uszy po sobie i łyka decyzje takiej czy innej komisarz Kress bez dyskusji. Zamiast przemysłu będą usługi turystyczne, hotele, centra handlowe, deweloperka. Dlaczego ci urzędnicy idą na takie szkodliwe rozwiązania, tak się napalają na to, wbrew wszelkiemu rozsądkowi, jeśli się myśli kategoriami państwowymi, dobra ogólnego ...? Czy aby przy sprzedaży tak atrakcyjnych terenów ci urzędnicy nie chcą sami wziąć jakiegoś procentu od operacji? To śmierdzi przekrętem na odległość! A minister Arłukowicz staje w jednym rzędzie z kolegą ministrem Gradem, który przecież nie poniósł żadnej odpowiedzialności za upadłość stoczni.Trudno nie nazwać tego zdradą wobec ludzi ze Szczecina, którzy stracili pracę, materialne podstawy życia dla swych rodzin. I znów zdrajca swego gniazda.

Arłukowicz i Tusk chcą wydrzeć głosy tym, których oszukali i oszukać ich raz jeszcze. Oni liczą na to, że ludzie nie wiedzą, nie pamiętają albo nie potrafią myśleć. Swoją politykę budują na popularności, na "bezzębowych uśmiechach" i klepaniu się po plecach. Zobaczymy, co przeważy przy najbliższych wyborach: pijar i propaganda ładnych uśmiechów czy bezwzględna prawda i odrzucenie zdrajców? Na razie sondaże są dla nich ciągle łaskawe, ale ja w sondaże nie wierzę.

Ocena wpisu: 
Brak głosów