Nieodparte wrażenie...

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Dzisiaj 25-lecie przyznania Lechowi Wałęsie pokojowej Nagrody Nobla. Człowiek ten zrobił bardzo wiele w latach 80., ale nie można zapominać o błędach dekadę wcześniej i przede wszystkim - o fatalnej prezydenturze, w której naginał prawo i pogrzebał idee lustracji.

Zgromadzeni w Gdańsku, szczególnie Ci z zagranicy, zdają się tego nie wiedzieć. Mam właśnie nieodparte wrażenie, że nie mają jakiejkolwiek wiedzy na temat donosów "Bolka" od 1970-1976r., fatalnej prezydenturze, gdzie Lech Wałęsa "wypożyczał" dwukrotnie swoją (ponoć sfałszowane gnioty) teczkę z przeszłości z naruszeniem obiegu dokumentów niejawnych oraz z "zatrzymaniem" niektórych z nich do dzisiaj. To wszystko ( o sprawie ikony "Solidarności" już się rozpisywałem ) sprawia, że runął mit autorytetu moralnego, przywódcy Polski. Upadek potęguje nie kto inny, jak sam Lech Wałęsa - oskarżając na lewo i na prawo o kłamstwo Cenckiewicza i Gontarczyka, obrażając Lecha Kaczyńskiego od durni, Wyszkowskiego od kretynów, o Jarosławie Kaczyńskim nie wspomnę, a Annę Walentynowicz posądza bez żadnych dokumentów o agenturalną działalność. Tak nerwowo, jak Lech Wałęsa w rozmowie z Grzegorzem Braunem (fragment filmu "Plusy dodatnie, plusy ujemne" obok) nie reaguje ktoś, kto nie ma sobie nic do zarzucenia. 

Szczególnie zdziwiony jestem postawie przywódcy "Solidarności", który zaprasza na uroczystości Dalajlamę, przywódcę tępionych Tybetańczyków, a kilka dni wcześniej honoruje nagrodą swojego imienia króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha bin Abdulaziza al Sauda, który niewiele ma wspólnego z pojmowaniem demokracji i tolerancji wobec chrześcijan. Tym samym jeszcze przed galą Lech Wałęsa strzelił sobie w stopę, być może jeszcze poważniej niż stwierdzeniem, że "Graczyk powie cała prawdę".

Nagroda Nobla miała powędrować do byłego prezydenta już w 1982r., o czym wiele osób nie pamięta. Wtedy to SB sporządziła list, skierowany do jury wraz z doniesieniem TW. Bolek i pokwitowaniem odbioru kilkuset złotych (oczywiście ksero). Całą operacją zajął się Departament I MSW, a ambasador Norwegii otrzymał list z oryginalnym doniesieniem. Cały zabieg odniósł skutek, bowiem nagrodę odebrała Alva Myrdal.

Nie podoba mi się zachowanie wielkich obrońców Lecha Wałęsy. Nie chodzi mi już o Gazetę Wyborczą, ale Daniela Olbrychskiego. Z ogromną powagą stwierdził dziś rano w TVN24, że przychyla się do apelu Frasyniuka, promując tym samym kampanię nienawiści. Po czym minęło parę sekund, a aktor potrafił stwierdzić: "Bez miłości - nie ma Solidarności" z uśmiechem na ustach. Właśnie tak zakłamani i fałszywi są zagorzali przeciwnicy lustracji. Nie można pozostać obojętnym, gdy w ten sposób zachowuje się nawet wybitny aktor.

Nagroda Nobla w moim przekonaniu należy do całej "Solidarności". Utrwalanie przekonania o indywidualnych zasługach Lecha Wałęsy to po prostu kłamstwo. Tego wyzbyć się nie potrafi bohater opozycji, zapominając o tych, którzy mu pozwolili stanąć na czele tego społecznego ruchu. To nie tylko dzień Lecha Wałęsy, ale przede wszystkim Ich - za trud, poświęcenie i życie z dala od polityki. 

Ocena wpisu: 
Brak głosów