Tonący Wałęsa Graczyka się chwyta...

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Nastąpiła ogromna wrzawa w mediach po tym, jak okazało się, że ponoć żyje Edward Graczyk. Od razu próbuje to wykorzystać Lech Wałęsa, który całą winę niepoinformowania opinii społecznej o istnieniu esbeka zrzucił na autorów książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" - Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.

Otóż były prezydent chce zatopić wiarygodność historyków i zapewne by mu to się udało, gdyby nie kilka faktów i jego wypowiedzi.

Postraszyli go (Edwarda Graczyka) czymś tam, żeby siedział cicho do końca życia.

Nie wiem, czy zastraszanie kogokolwiek jest zgodne z obowiązującym prawem. Jeśli Lech Wałęsa ma takie informacje, to powinien niezwłocznie przedstawić dowody i zgłosić sprawę do organów ścigania.

Po drugie - "uśmiercił" kpt. Graczyka Sąd Lustracyjny i o tym doskonale wiedzą wszyscy zainteresowani. Esbek z logicznego punktu widzenia miał zeznawać, ponieważ to on rozmawiał z Wałęsą 19XII 1970r., który został zarejestrowany jako TW "BOLEK". SB wykorzystywała byłego prezydenta do spraw obiektowych - pk. "Jesień 70" i  "Arka".

Z treści dokumentu z końca marca 1971r., podpisanego przez Graczyka wynika, że osobami inwigilowanymi przez służby są elektrycy z wydziału W-4, a głównie Józef Szyler, który chciał stworzyć nieformalną grupę, domagającą się spełnienia postulatów stoczniowców i wśród której miał być Lech Wałęsa. Uwagi esbeka prowadzącego są następujące:

TW BOLEK na propozycję stworzenia takiej grupy miał odpowiedzieć, że za swoją działalność w okresie wydarzeń grudniowych miał szereg nieprzyjemności i dlatego nie chciałby się angażować. Ponadto potwierdził, że jest w nowych władzach związkowych i musi realizować linię postępowania, jaką wytyczyła Rada Oddziałowa w porozumieniu z Radą Ogólnostoczniową.

Warto dodać, że owe "wydarzenia grudniowe" to osadzenie w areszcie Wałęsy na 4 dni 19 XII 1970r. przez kpt. Graczyka i przesłuchanie, w czasie którego udało się późniejszą ikonę "Solidarności" złamać. Esbek prowadził sprawę "Bolka" przez trzy miesiące (XII 1971r. do końca III 1971r.), a po pewnym czasie zakończył swoją działalność dla Służby Bezpieczeństwa w związku z problemami alkoholowymi.

Jak pisze autor książki "Sprawa Lecha Wałęsy", Sławomir Cenckiewicz:

Kiedy w 2000r. Graczykiem zainteresował się Sąd Lustracyjny w związku z procesem lustracyjnym Wałęsy, okazało się, że były oficer SB już nie żyje.

Gdzie tu jest kłamstwo panie prezydencie? Edward Graczyk miał być wezwany na świadka i to sąd ustalił, że esbek nie żyje. Zarzuty o przekupstwo i nijaką wiarygodność należy odłożyć do lamusa, a Lech Wałęsa może mieć pretensje tylko do organu rozstrzygającego.

Oczywiście, że mnie nie werbował. Nie ma najmniejszych wątpliwości – mówił stanowczo o Graczyku były prezydent. Zdaniem byłej głowy państwa, SB-cy "chcą sobie spokojnie żyć".

To jest tak filozofia – zaznaczył Wałęsa, dodając:

Nie mają oni w swoim interesie mówienia na moją korzyść, a to czynią.

O co tym razem chodzi byłej głowie państwa? Pierwsze dwa zdania to oczywista obrona samego siebie, dodajmy - nierzeczowa, bez żadnych dowodów. Jeśli chodzi o rzekome zeznania "na korzyść", to przypomnę, że Marek Aftyka, który 21 VI 1978r. sporządził notatkę, potwierdzającą pozyskanie Lecha Wałęsy przez Edwarda Graczyka, zeznał na niekorzyść byłego prezydenta w Sądzie Lustracyjnym. Co prawda stwierdził (jak większość aparatczyków), że nie pamięta treści notatki, ale wspominając okoliczności jej powstania, potwierdził jej autentyczność. Natomiast inny funkcjonariusz - Ryszard Łubiński zeznał, iż rozmowy z Wałęsa z 1978r. nie było, ze względu na odmowę byłego prezydenta. Problem przyszedł dopiero z wytłumaczeniem w logiczny sposób, dlaczego podpisał się pod dokumentem zaprezentowanym przez sąd. Notatka ta mówiła o powtórnym pozyskaniu byłego agenta. I jak odpowiedział wielce wiarygodny funkcjonariusz SB? Zwalił winę na nie żyjącego już Wojtalika, który miał wymusić podpis. Praktycznie żadnego mówienia na korzyść nie widzę.

Kolejne pytania, które warto zadać to: Co robił Edward Graczyk przez te pół roku od ukazania się pierwszej publikacji historyków Cenckiewicza i Gontarczyka? Słów Wałęsy nie brałbym na poważnie, mają tyle wspólnego z prawdą, co jego oświadczenie sprzed paru lat, że pokaże, kim jest prawdziwy "Bolek". Wcześniej twierdził, iż było ich 54 (bodajże). Cudowne odnalezienie esbeka może mieć związek bardziej z autobiografią, wydaną przez bohatera i jego rzekomym powrotem do polityki. Jak bohater "Solidarności" mógł otrzymać wynagrodzenie od Graczyka, jednocześnie nie składając żadnych donosów? Czy SB to organizacja charytatywna, czy aparat terroru?I następnie - czemu Lech Wałęsa nie poda sprawy do sądu, skoro publikacje historyków to "stek kłamstw i paszkwili"?

To bardzo poważna sprawa i bardzo poważne konsekwencje. Ale dajmy wszystko wyjaśnić spokojnie prokuratorom.

Gdyby wszystkie dowody zostały dostarczone na ewentualną rozprawę - zarówno notatki Edwarda Graczyka, Marka Aftyki, pokwitowania odbioru pieniędzy, notatki z przeszukania domu mjr. Frączkowskiego oraz przede wszystkim - dokumenty wraz z podpisami, świadczące o złamaniu prawa ( obieg dokumentów niejawnych podlega ścisłym procedurom i pozwoleniom), Lech Wałęsa prawdopodobnie wiele straciłby na tym procesie.

Ikona "Solidarności" wykorzystuje każdy moment, by znieważyć historyków i zdezawuować swoją przeszłość ("Samo pomyślenie, że byłem agentem bezpieki, jest zbrodnią" ). Problem w tym, że Wałęsa z racji popełnionych błędów z przeszłości, do których się nie przyznał (poza latami 70-tymi, gdzie na spotkaniu z Gwiazdami i Walentynowicz przyznał się do agenturalnej działalności, podobnie jak w oświadczeniu PAP z 92r., wycofanemu z tv, w którym mówi on o podpisie 4 dokumentów), liczy na zamknięcie sprawy "Bolka". Wierząc w swoją legendę, posuwał się do czynów przekraczających prawo - wypożyczaniu ( dwukrotnym ) dokumentów SB, które nie wracały w całości - były po prostu niszczone. To, że Lech Wałęsa zasłużył się w latach 80. nie znaczy, iż podlega innemu prawu od reszty obywateli. Wypowiedziami takimi, jak dzisiaj i wczoraj tylko pogrąża swoją sytuację.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Prawdopodobnie był wtedy agentem zaczepionym dużo wyżej, pewnie w samej Łubiance. Jak i Michnik zresztą.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Think but don’t think too much, just fucking whack him.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#8367