Chór kastratów

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Jacek Kaczmarski napisał kiedyś zapomnianą już dziś piosenkę pod tytułem „Pamiętnik znaleziony w starych nutach”. Pamiętacie? Jeśli nie to szkoda. Przypomnijcie sobie. Ostatnie słowa tej piosenki brzmią:
„I stoimy na galerii, chór kastratów,
płynie nasz łagodny śpiew,
pochwalny śpiew
Laudatur – śpiewamy – laudatur.
Głos nasz równo i szeroko niesie się.

Przypomniała mi się ta piosenka, albowiem każdego dnia po powrocie z Targów Książki Historycznej w Warszawie przeglądałem teksty, które administracja salonu24 wieszała na tak zwanym pudle, czyli na samej górze strony głównej. Począwszy od tekstu samego gospodarza, Igora Janke, tekstu tak potwornie źle i na chybcika napisanego, że wstyd go było po prostu pokazywać, kończąc na tekstach Rafała Ziemkiewicza, który wyrwał się ze swoją obroną Brauna jak głupi, mając po drodze Piotrka Gursztyna, który sobie będzie teraz spokojnie dorabiał w Superstacji, wszystkie te teksty są żywą i barwną ilustracją piosenki Kaczmarskiego i świadczą o tym, że prawdziwy geniusz nie umiera nigdy.
Można bowiem piosenkę Kaczmarskiego odczytywać dosłownie, można myśleć, że to historia chłopca porwanego przez zawodowych łapaczy, którzy kompletowali składy chórów na magnackich dworach, ale można ją odczytać również metaforycznie. Jest tam bowiem taka fraza:

„Wtem nade mną staje ktoś
ma łagodny miękki głos
pobłogosław – mówi – los
będzie ci dobrze
Tu ci dadzą jeść i pić
dadzą ci dostatnio żyć
strój na tobie będzie lśnić
tu płacą szczodrze”

Kiedy przypomnimy sobie początki „Uważam Rze” i te wszystkie opowieści o wolności prasy, o tym, że pan Hajdarowicz jest co prawda właścicielem gazety, ale obiecał, że będzie zachowywał standardy, że nie będzie ingerował w pracę dziennikarzy, że wolność i swoboda rozkwitać będą w każdym newsroomie, jak budynek „Presspubliki” długi i szeroki, nie sposób nie zadumać się na tym fragmentem pieśni. Tym bardziej, że tak zwane miasto mówiło po cichu co innego. Mówiono, że Hajdarowicz kupił sobie gazety za pieniądze z budżetu państwa, że będzie kontrolował dziennikarzy i inne podobne rzeczy. Na te głosy dziennikarze, którzy dziś wołają: chodźcie z nami, byli wtedy głusi. Dlaczego? Otóż w mojej ocenie dlatego, że za pomocą kilku nazwisk zaprezentowali nam przedstawienie pod tytułem: niezłomna obrona wolności słowa i pluralizmu. Za pluralizm odpowiadali panowie Rolicki i Mistewicz, a za wolność pan Łysiak. Reszta równo i szeroko śpiewała „laudatur”.
Dalsze słowa piosenki Kaczmarskiego brzmią”

„Poderwałem z łóżka się
patrzę po sali
kilkunastu takich po niej snuje się
wykastrowali mnie, wykastrowali
i w kastratów chór wcielili mnie”

W naszej opowieści pierwszy z łóżka poderwał się Piotrek Gursztyn, który dawno temu założył bloga w salonie i umieścił w nim 9 notek. Teraz zaś oznajmił nam wszystkim, że po wyrzuceniu z „Uważam Rze” będzie bronił wolności słowa w Superstacji. To zapewne będzie ciekawe doświadczenie i życzymy mu powodzenia, tym bardziej, że na tle kilkunastu innych, co snują się po sali, nie wypada jeszcze najgorzej.
Zaraz za nim wstał Rafał Ziemkiewicz, który zapomniał już co powiedział Dominice Wielowieyskiej o Grzegorzu Braunie i „tych trzech blogerach”. Powiedział mianowicie, że to oni właśnie: Braun i „ci blogerzy” są prawicową ekstremą i pani Dominika powinna zdawać sobie sprawę z tego, że tacy ludzie i takie poglądy istnieją. Dziś jednak Rafał Ziemkiewicz mówi co innego, albowiem poderwał się z łóżka wraz z innymi i zorientował się gdzie jest, zorientował się także jakie będą jego dalsze przeznaczenia.
Wracajmy do Kaczmarskiego

„Rok nauki zajął śpiew
śpiewam z nut, przestygła krew
alkoholu ani dziewcząt
na lekarstwo”

Jak pamiętamy „Uważam Rze” rozpoczęło swoją egzystencję przed rokiem bez mała i właśnie ją zakończyło. Tyle czasu, tak jak w piosence zajęła, nauka śpiewu. Teraz trzeba będzie ją jedynie doskonalić. W „Uważam Rze” sytuacja była o tyle lepsza, że nikt nie narzekał na brak alkoholu i dziewcząt, ale też i Hajdarowicz, co by o nim nie powiedzieć miał opinię „ludzkiego pana”.
Dalej Kaczmarski śpiewa tak:

„Tyje tutaj się i twarz
już jak inne twarze masz
nie znosimy się nawzajem
i to wszystko.
Z marzeń tylko jedno już
ma z nas każdy, że a nuż
jakiś magnat weźmie go
jako solistę”

I to jest proszę Państwa sama prawda, co potwierdzają słowa Piotrka Gursztyna dotyczące pracy w Superstacji, czy gdzie on tam ma pracować. Jeśli chodzi o podobieństwo twarzy, również wszystko się zgadza, wystarczy popatrzeć na zdjęcia przy felietonach. Różnica jedynie w grubości oprawek okularów i zaroście. I wszyscy zaś przygotowują się do roli solisty. Póki co w blogosferze, bo tu najłatwiej, ale też najbiedniej. To takie śpiewanie uliczne bardziej, kokieteryjne. Są jednak, o czym wszyscy wiemy, inne jeszcze budżety i projekty, gdzie można złapać się na felieton lub coś większego i wtedy w pełni pokazać swoje wokalne możliwości.
Powstał ten kuriozalny dwutygodnik „W sieci”, jest „Gazeta Polska”, na którą żaden z naszych bohaterów nie ma co liczyć, bo przecież Sakiewicz nikogo tam nie przyjmie – to jasne. Pozostaje więc liczyć na to, że pojawi się skądś jakiś nowy budżet albo po cichu wracać do Hajdarowicza. Co zapewne wkrótce będziemy oglądać.
Na targach kilka osób przekonywało mnie, że teraz dziennikarze założą własną, tym razem już naprawdę wolną i niezależną gazetę. Ludziom, którzy tak myślą, jeszcze raz przypominam słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego:

„Tyje tutaj się i twarz
już jak inne twarze masz
nie znosimy się nawzajem
i to wszystko”

Żadnej naprawdę niezależnej gazety nie będzie. Zabawa się skończyła, trzeba ćwiczyć wokalizy i murmurando, jeśli ktoś chce być solistą na magnackim dworze. Nie ma rady.
Na koniec pointa trochę dziwna. Ponieważ ja mam wielki kłopot z tym, by odmówić sobie jakiejkolwiek satysfakcji, nawet drobnej, z zadowoleniem przeczytałem, że Pan Artur Nicpoń poinformował swoją prawicową publiczność iż rezygnuje z życia politycznego i publicznego. Z niejakim skrępowaniem pragnę również przypomnieć, że nie tak dawno, bo we wrześniu ogłosił był Pan Artur Nicpoń na swoim, nie istniejącym już dziś blogu, że ja czyli bloger coryllus, jestem już skończony jako człowiek. Piszę to ze skrępowaniem, bo w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że do tamtej, trwającej tydzień cały nagonki na mnie i mój blog życie dopisze taką wesołą pointę. Mam nadzieję, że teraz Pan Artur Nicpoń będzie dużo wypoczywał i kupi sobie trochę bardziej gustowne kapcie na wypadek, gdyby ludzie z TVN znów do niego zajrzeli.

Trwa promocja książki „Atrapia” na stronie www.coryllus.pl. „Dzieci peerelu” zostały wyprzedane. Ostatnie egzemplarze są jeszcze gdzieniegdzie na rynku. Wznowienia na razie nie będzie.

Książki nasze zaś można kupić w księgarniach:

Księgarnia Wojskowa, Tuwima 34, Łódź
Księgarnia przy ul. 3 maja Lublin
Tarabuk – Browarna 6 w Warszawie
Ukryte Miasto – Noakowskiego 16 w Warszawie
W sklepie FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie
U Karmelitów w Poznaniu, Działowa 25
W księgarni Gazety Polskiej w Ostrowie Wielkopolskim
W księgarni Biały Kruk w Kartuzach
W księgarni „Wolne Słowo” w Katowicach przy ul. 3 maja.
W księgarniach internetowych Multibook.pl i „Książki przy herbacie” oraz w księgarni „Sanctus” w Wałbrzychu.
No i oczywiście na stronie www.coryllus.pl

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

..., q..., słów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#311491

Ode mnie masz dziesiątkę.Zasłużoną.

Jeżeli pan Gursztyn idzie do Superwiochy,to coraz mniej zdziwień.

"Nie lękajcie się!" J.P.II

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie lękajcie się!" J.P.II

#311519

"Ho!, Ho! ściemnia się." rzekł stary Priam wdrapawszy się na mury Troi! a piękna Helena puściła oko do Parysa! myśląc wiadomo o.... czym!
To takie moje, prywatne epea pteroenta, jako słowa niezgody na sprowadzenie wymienionych w tekście do poziomu ... epicuri de grege porcus!
Byłbym ostrożniejszy z takimi sądami.
Tak więc jakkolwiek podobno?! epistola non erubescit ( ew. charta non erubescit), to myślę, że policzki powinny Cię choć trochę palić.
vale

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#311536

Tyle tekstów napisano o upadku''Uważam Rze'',ale ten jest najbliższy prawdzie. Wszystko pod kontrolą od 1989 roku. Jakie to smutne...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

markiza

#311537

po przeczytaniu powyższego (świetnego) tekstu przypomniała mi się inna piosenka KAczmarsiego ze słowami "wolnych poznasz po tym, że kulawi... Zatem zostaje dołączyć do chóru kastratów lub kuśtykać przez życie... pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

zlotowianin

#313641