O ku...stwie, przyrodzie i historii

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Dawno, dawno temu, telewizja polska emitowała późną nocą film, którego tytułu już nie pamiętam. W filmie tym główne role odgrywali Nina Andrycz i Zdzisław Maklakiewicz. Ona była bogatą żoną jakiegoś partyjnego bonza, która regularnie wyjeżdżała ze swoją puszczalską córką na zachód, a on celnikiem na przejściu w Barwinku, jak mi się zdaje, albo gdzieś w pobliżu. Akcja filmu przebiegała następująco – o ile wszystko zrozumiałem, bo byłem wtedy mocno niedojrzały – ona wraz z tą swoją córką przyjeżdża na przejście graniczne i musi pokazać Maklakiewiczowi i jego niedoświadczonemu, bardzo chłopięcemu podwładnemu, że nie wiezie w kufrze nic zakazanego. Coś tam jednak zakazanego jest, ale ja nie pamiętam o co chodziło i chyba tego do końca nie rozumiałem. W każdym razie dochodzi do tak zwanego pojedynku psychologicznego pomiędzy Andrycz i Maklakiewiczem. Wszystko jednak zaczyna się od próby przekupienia celnika Maklakiewicza talią kart z gołymi babami. Scena ta mocno uprawdopodabniała cały film w oczach takiego widza jak ja i inni chłopcy w moim wieku. Maklakiewicz jednak odrzuca karty ze wstrętem. I już wydaje się, że wszystko stracone, kiedy nagle ta stara lampucera Andrycz i cwaniak Maklakiewicz znajdują wspólny język. Okazuje się, że oboje byli kiedyś komunistycznymi agitatorami gdzieś w Rzeszowskiem i to ich ideowo łączy. Obraz zaczyna nabierać typowych cech gniota o straconych złudzeniach i przegranych ideałach, na straży których próbuje wiernie trwać Maklakiewicz. W czasie kiedy on i Andrycz gawędzą sobie, młoda panna w kapeluszu idzie gdzieś z tym drugim celnikiem. Mówiąc wprost ciągnie go w krzaki w celach wiadomych, bo liczy na to, że jakoś przepchną tego dużego fiata przez granicę, kiedy zmiękczy trochę młodego. W filmie mamy oczywiście coś co w tamtych czasach nosiło nazwę „śmiałej sceny erotycznej” i było właściwie obowiązkowym elementem w każdej rozrywkowej produkcji komunistycznej. Kiedy już wydaje się, że młody jest załatwiony, Maklakiewicz rozwala mu psychikę anegdotą na temat jego wcześniejszej erotycznej przygody, kiedy to jakiś niemiecki turysta próbował go uwieść na posterunku. Sprawa idzie w złym kierunku i napięcie rośnie. Żeby je rozładować oraz żeby widz nie odniósł nieprzyjemnego wrażenia, że jest oszukiwany, na granicy pojawiają się również inni ludzie. Przez moment jedynie, ale pojawiają się i są to ludzie ważni. Pokazują w tym głupim filmie ni mniej nie więcej, tylko samego Edwarda Stachurę, który za ów epizod dostał pewnie jakąś kasę i mógł trochę podreperować swój poetycki budżet. Kiedy napięcie sięga zenitu na posterunku pojawia się, przybyły z centrali mąż Andrycz, ważna partyjna figura grana przez Zygmunta Hubnera. Zanim to następuje w filmie szalenie istotne zdanie, zdanie metafora. Oto pasją Maklakiewicza, który nudzi się w robocie jest obserwowanie ptaków przez lornetkę. I on patrzy przez tę lornetkę na gniazdo ptaka, do którego jajo podrzuciła kukułka. W rzeczywistości jednak wiemy, że patrzy na śmiałą scenę erotyczną w wykonaniu dziewczyny w kapeluszu i jego młodego podwładnego. I patrząc rzekomo na gniazdo z kukułczym jajem mówi do Andrycz: niech mi pani powie skąd się to ku...stwo w przyrodzie bierze? Obejrzałem ten film do końca, ale nie pamiętam co tam się dalej działo i chyba nie jest to ważne.
Przypomniał mi się ten film wczoraj kiedy odczytywałem sobie na portalu WP fragmenty książki pod tytułem „Tajemnice Westerplatte”, która wchodzi właśnie do księgarń, podobnie jak film pod tym samym tytułem, który także wchodzi tyle, że do kin. W książce, która jest po prostu beznadziejnie napisana, to znaczy w taki sposób jak to sobie mógł wymarzyć Bogusław Wołoszański, kiedy miał 20 lat i dopiero przymierzał się do swojej roli, chodzi o to, że dowództwo na Westerplatte przejmuje kapitan Dąbrowski, ponieważ major Sucharski nie wytrzymuje nerwowo całej sytuacji. Do tego jeszcze autor książki i reżyser filmu pan Chochlew twierdzi, że w pierwszym dniu obrony Westerplatte, czterech żołnierzy zostało rozstrzelanych z rozkazu kapitana Dąbrowskiego, ponieważ nie mieli zamiaru podporządkować się jego rozkazom i chcieli się poddać. Ponieważ sprawa jest poważna i Chochlew podaje nazwiska tych żołnierzy, zaś film i książka były konsultowane przez IPN chciałbym się bardzo dowiedzieć co na to rodziny tych rozstrzelanych i dlaczego my się dowiadujemy o tym po tylu latach od jakiegoś Chochlewa? Ja tu oczywiście kpię, ponieważ nie wierzę w ani jedno słowo w tej książce i w ani jedną scenę w tym filmie. Zarzut – bo Polacy rozstrzelali swoich – jest poważny i jeśli jest prawdziwy sprawa powinna natychmiast znaleźć się w pionie śledczym IPN czy gdzie tam jest jej właściwe miejsce. Pan Chochlew podszedł do sprawy, jak sądzę, z dużą nonszalancją. Film jak pamiętamy miał wejść na ekrany w zeszłym roku, ale odczekano zdaje się do chwili aż zmarł ostatni uczestnik walk na Westerplatte. Mam więc dziś tę premierę, która kreuje nowych bohaterów, nowe czarne charaktery i zmienia nasze postrzeganie historii, a przynajmniej ma taki zamiar.
Odejdźmy na chwilę od tematu. Co jakiś czas ktoś zadaje mi pytanie – dlaczego pan ze swoimi książkami nie chce trafić do młodzieży. Otóż dlatego, że do młodzieży trafia Chochlew. To dla niego i jego produkcji zarezerwowano młodego widza i jego czas. To dla młodzieży przygotowuje się te fikcyjne konstrukcje, które z prawdą mają tyle wspólnego co próba przekupienia celnika kartami pornograficznymi. Młodzież jest pilnie strzeżona, a produkty dla niej przygotowywane wychodzą ze sterylnych fabryk i mają bardzo jasno określone cele. Demaskacja bohaterów z Westerplatte? Tak właśnie. Rzecz ma jednak jeszcze drugie dno. Chochlew w swojej książce zachowuje się jak scenarzysta tamtego filmu z Maklakiewiczem. Pojawia się tam charakterystyka kapitana Dąbrowskiego. O co chodzi? O to, że jest on pewnym siebie arystokratą, człowiekiem który z pogardą traktuje niżej urodzonych, który jest pyszny i nadęty w swoim operetkowym bohaterstwie. To ważna charakterystyka, bo ona od razu znajduje odzew w komentarzach. Od razu pojawia się gromada trolli, która pluje, ryczy i domaga się równego traktowania wszystkich, czyli mówiąc wprost zrównania całej populacji do poziomu bydła.
I to jest jeszcze jedna ważna funkcja tego filmu i jemu podobnych. Sucharski co prawda nie jest najfajniejszy, ale on pochodził chociaż z biednej rodziny pracowitych ludzi, tak nas uczono w szkole na lekcjach historii i polskiego. Nie to co Dąbrowski, paniczyk pieprzony, rozstrzeliwujący ludzi za niewinność, buntownik polski, tak, tak, powinni jego rozstrzelać – taki jest mniej więcej ton komentarzy. I to jest ton akceptowany przez twórców filmu i książki, praz przez tych, którzy ten film będą promować. Zwróćmy teraz uwagę, że ta sama postawa, która tu, w przypadku kapitana Franciszka Dąbrowskiego znajduje pełne zrozumienie mediów mainstreamowych, a pewnie także wielu „naszych” jest od razu piętnowana jeśli dotyczy ludzi takich jak doktor G., albo powojenne elity polskie złożone z pretorianów systemu. W tym przypadku nie ma mowy o akceptacji, postawa reprezentowana przez komentatorów omawiających książkę Chochlewa byłaby w takim przypadku po prostu wyrazem duchowej nędzy, frustracji i antysemityzmu. Ktoś powie, że skupiam się na szczegółach, że nie to jest ważne kim był Dąbrowski, ale to że bruka się pamięć o bohaterach. Otóż nie proszę Państwa, ten film chce nam powiedzieć, że nasze własne, rodzime elity to nieodpowiedzialni zbrodniarze, których należałoby osądzić. Dobre zaś elity to te z których wywodzi się doktor G, oraz inni, ci którzy budowali Polskę wraz z postaciami kreowanymi przez Andrycz i Maklakiewiczaw filmie o kukułkach. I ja się teraz pytam: skąd się takie kur....stwo w przyrodzie bierze? Skąd się wziął taki Chochlew i jego koleżanka współautorka?
Na koniec powiedzmy jeszcze słów kilka o losach kapitana Franciszka Dąbrowskiego. Przez całą wojnę przesiedział on w różnych oflagach. Był dobrze traktowany przez Niemców ponieważ jego ojciec zajmował dość wysokie stanowiska w strukturach CK Armii, a co by nie mówić o Niemcach, akurat takie rzeczy doceniali. Dąbrowski mając zaawansowaną gruźlicę przetrwał obozowe warunki i po wojnie chciał rozpocząć nowe życie w zgodzie z partią i nowym porządkiem. Piastował nawet jakieś ważne funkcje wojskowe w Gdańsku. Miał przecież doświadczenie. Kiedy przyszły jednak lata najgorsze wyrzucono go z wojska i musiał wraz z rodziną przenieść się do rodzinnego Krakowa. Tam dostał przydziałowy jeden pokój bez wygód. Dąbrowski zapisał się do partii, bo wiedział, że do armii nie ma powrotu, pracował chałupniczo szyjąc kapcie i cały czas chorował. Próbował jak potrafił utrzymać rodzinę. W końcu jednak wyrzucono go z partii jako element niepewny. Stało się tak za sprawą jakiejś towarzyszki Bibździńskiej, która przed wojną była sprzątaczką i też pewnie cierpiała na niedosyt wrażeń oraz czuła się niedoceniana, tak jak ci co dziś komentują film Chochlewa. Dąbrowski znalazł się bez środków do życia. I wtedy pomógł mu Arnold Mostowicz, który zawiadomił o jego losie jakiegoś ruskiego generała. Ten zaś załatwił mu posadę w kiosku z gazetami ustawionym na Plantach. I to jest proszę Państwa coś fantastycznego: ruski generał załatwia polskiemu arystokracie choremu na gruźlicę posadę kioskarza, czyni to za wstawiennictwem Żyda komunisty, należącego do PZPR. Z tej właśnie organizacji wyrzuciła wspomnianego arystokratę towarzyszka Bibździńska, bo czuła się niedowartościowana i urażona w swojej dumie. I dziś z myślą o takich właśnie towarzyszkach Bibździńskich towarzysz Chochlew i towarzyszka koleżanka Chochlewa piszą książki i robią filmy o zdradzie polskiej szlachty odzianej w mundury. A mnie się ktoś co jakiś czas pyta dlaczego nie piszę dla młodzieży? A po co? Chochlew pisze dla młodzieży i wychowuje kolejne pokolenie Bibździńskich oburzonych postawą inną niż leżenie plackiem i oblizywanie butów tego co stoi wyżej. I tak już zostanie niestety.

Oto link do naszej pogawędki z Józefem Orłem na temat doktryny politycznej Polski http://vod.gazetapolska.pl/3317-politycy-tego-nie-robia-zrobimy-my-blogerzy-na-wizji-cz-12

Wszystkich oczywiście zapraszam na stronę www.coryllus.pl oraz do księgarni www.multibook.pl, http://www.ksiazkiprzyherbacie.otwarte24.pl/ do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 34, do księgarni Wolne Słowo W Lublinie przy ul. 3 maja, do księgarni „Ukryte miasto” w Warszawie przy Noakowskiego 16, oraz do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W filmie W. Leszczyńskiego "Rewizja osobista" główną rolę kobiecą (Pani Basia) grała Wiesława Mazurkiewicz, a nie Nina Andrycz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334700

No i co z tego? Ja ją zapamiętałem jako Ninę Andrycz i już. Dla mnie będzie to zawsze Nina Andrycz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#334704

Nic z tego. Fakty to fakty. G... mnie obchodzi, że dla ciebie zawsze to będzie Nina Andrycz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334706

No cóż TŁ,... nie przekonasz coryllusa, bo on wie wszystko najlepiej, także i to, kto grał Basię w tym filmie i już.

A wystarczyło skorzystać z tej stronki:
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/121388 oraz tej:
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/161388_1

nie zaś upierać się przy swoim błędnym zdaniu. 

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334721

Nie mam zamiaru go przekonywać. Komentarz, co widać po nagłówku, nie był do niego adresowany. Był adresowany do Czytelników, aby nie przyjmowali do wiadomości błędu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334722

 Coryllusowi sie wszystko miesza i pi.....li, co najlepiej widać w jego tfurczości.

Pani Basia była grana przez Wiesławę Mazurkiewicz, a jej filmową kuzynką (a nie córką) była Krysia grana przez Katarzynę Kaczmarek.

Dbaj o szczegóły, Coryllus, bo stajesz sie pośmiewiskiem na blogach, symbolem bylejakości i szmiry.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334708

Jeżeli fakty sa inne...tym gorzej dla faktów!

Ale właściciele Salonu24,niepoprawnych.pl,naszychblogów.pl
i tak lansuja tego analfabetę i grafomana.

Kamiuszek,Toyach,Coryllus,no i cała spólka klakierów,zatrudnionych na pełny etat...24 godz/dobę.

Zupełnie jak Józek Moneta na S24...tez czujność przez cały dzień i noc.

Polecam "Ukrytego" B.Wildsteina...tam jest opisane jak to sie robi...i po co!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334711

 to prawdopodobnie Maklakiewicza grał sam Cyrankiewicz po bardzo dobrej charakteryzacji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334713

Ja pierniczę, tyle szczegółów pamiętasz? Ile razy to gówno oglądałeś? 50? Utożsamiałeś się z młodym celnikiem pederastą rozprawiczonym przez kuzynkę Krysię? Gratuluję.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#334780

1.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334720

pomyliłeś nazwiska aktorów.

Błąd straszny, bowiem CAŁKOWICIE dyskredytuje treść wpisu. :-)

Komentarze na to wskazują.
To tak jakby krytyk po nieudanej premierze napisał:
Niestety Iksińska była niezbyt przekonująca w roli Ofelii, przez co Szekspir napisał kiepską sztukę pod tytułem "Hamlet"

Jak widzisz pisanie beletrystyki jest łatwiejsze pod tym względem. Wstawiasz fikcyjne nazwiska a prawdziwe fakty i tylko ktoś rozumiejący aluzję się zorientuje inni zauważą krzywy szlaczek i podniosą gwałt, że nieprawdziwe.
Jeszcze łatwiej być poetą, zawsze można błąd, choćby językowy zasłonić licencją.

Pozdrawiam, nadal i niezmiennie dyskutując z poglądami, a nie z ludźmi.
___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

#334728

Była żona Zimmermanna grała Ofelię, owszem, podobno nawet przed wojna. Krytyk może pomylic sie w nazwisku aktorki, ale nie jednej z czołowych postaci establishmentu PRL, to krytyka całkowicie dyskredytuje (zwlaszcza, że chce uchodzic za historyka, chociaż jest tylko histerykiem). Nawiasem mowiąc, gdyby odnaleziono jej przwdziwa metrykę, okazałoby sie prawdopodobnie, że jest najstarszą na świecie aktorką.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#334732

 "Wstawiasz fikcyjne nazwiska a prawdziwe fakty..." - swietnie, czyli nazwiska to nie fakty i nonaszalancki stosunek do nazwisk jest OK?

Skoro nazwiska to nie fakty niech pan przyjmie do wiadomości, że:

Pod Wiedniem zwyciestwo odniósł słynny polski król Mikołaj Kopernik.

Wszystko gra, fakty są? Są, a że nazwisko? nazwisko to nie fakty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334738

;)))

Swoją drogą, widziałam wczoraj na wp ten artykuł o Westerplatte. Oczywiście już na wejściu podniósł mi ciśnienie, bo tytuł brzmiał bodajże: "Polacy zabijali Polaków na Westerplatte". Prawdziwe z nas bestie - nie dość nam Żydów, jeszcze sami siebie wyrzynamy, kiedy tylko jest okazja.

Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334750

Pomylić zdarza się każdemu.

Kwestią klasy jest to, jak się reaguje na uwagi.

Reakcja Coryllusa faktycznie dyskredytuje tyle, że nie treść wpisu, a jego autora.

Rzadko zdarza się czytać coś równie głupiego i chamskiego, jak ta jego odpowiedź na grzecznie zwróconą uwagę.

Gdyby miał minimum klasy, podziękowałby i skorygował.

Jeśli ja np. będę cytował Twoje wpisy i przypisywał je komuś innemu, a Tobie wkładał w usta słowa wypowiedziane przez innych, to jak przyjąłbyś moje głupkowate tłumaczenie, że dla mnie to zawsze były słowa Shorka względnie np. zezowatego?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334751

Ja się już tyle razy zdyskredytowałem, że mi to zwisa. Nie rozumiem tylko po co tu wszyscy przyłazicie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#334782

Nie czytałem Twojego tekstu. Czytałem komentarz tł i pozostałe w wątku Niny Andrycz. Rzadko czytuję Twoje wpisy. Komentuję zwykle reakcje vana i zezowatego, bo mnie irytują.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334795

Poprzednio pisałem z komórki, z konieczności skrótowo.

Pytanie po co tu przyłazimy jest prawie równie głupawe, jak odpowiedź, że to nie ma znaczenia, kto grał w filmie.

Miałem w podstawówce kolegę, który na pytanie o autora książki, jaką rzekomo czytał odpowiedział mi "ja nie czytam autorów".

Ten kolega skończył w szkole specjalnej. Nie próbuje zgrywać się na historyka, nie udaje erudyty i myśliciela, nie poucza innych. Jest półdebilem, wie o tym i nie czyta autorów.

Jemu, tak jak Tobie, jest kompletnie obojętne czy stolicą USA jest Waszyngton czy Nowy Jork i czy to Szekspir napisał Makbeta czy Makbet Szekspira.

Wracając do Twojego głupawego pytania. Przeglądam pobieżnie pewnie co drugi tekst na niepoprawnych, czytam zapewne jeden na pięć. Twoje teksty wydają mi się, generalnie, marne i nierzetelne, i zwykle szkoda mi czasu na ich lekturę. Tego dzisiejszego też bym nie był chyba w stanie przeczytać.

Częściej czytam dyskusje pod blogami, zwłaszcza gdy biorą w nich udział lubiani przeze mnie blogerzy. Dostrzegłem wymianę zdań między Tobą a tł i tu, jak to określasz, przylazłem.

Przeczytałem tę odpowiedź, utwierdziłem się w moich opiniach na temat wartości Twoich fantazji i napisałem komentarz, do którego odniosłeś się w typowy dla Ciebie sposób.

Poznałem kiedyś faceta, który spędził pół życia w Azji, był wyjątkowo cwany i utrzymywał się w PRL między innymi z prelekcji po wiejskich klubach. Mówił mi, że decydujące dla sprawy było rozpoznanie wiejskiego nauczyciela. Jak ten zadał pytanie, choćby najgłupsze, trzeba było się zamyślić i powiedzieć, że to było interesujące i bardzo trudne pytanie i dopiero potem coś tam odpowiedzieć. Kolejne prelekcje były, jak w banku.

Ty, zdaje się, prezentujesz podobny typ mentalności. Dla Ciebie zwrócenie uwagi na drobną pomyłkę jest równoznaczne z obrazą osobistą.

Zajrzałem na dyskusję pod tym wpisem na Salonie24. Ta sama żenada. Normalni ludzie zwracają uwagę na błąd, a Ty odpowiadasz w sposób świadczący o braku zrozumienia czym jest uczciwość intelektualna.

Zatem ,poza tym, że przeglądam (nie czytam) często te Twoje wypociny tak, jak ponad połowę wpisów na niepoprawnych, czytam też dyskusje pod nimi. Rzadki to przykład pseudointelektualnej bufonady strojącego poważne miny pajaca.

Aha, mam kompletnie w dupie to, czy Ty to przeczytasz. Wystarczy, że przeczyta to parę osób, na których opinii zależy mi znacznie bardziej niż na Twojej.

Dla mnie przyłazić tu nie musisz. Zapewniam, że na Salonie24 śledził Twoich bajdurzeń nie będę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334911

 10/10

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334934

Dziękuję.
Zwłaszcza dlatego, że wielokrotnie pisałem, że Twoje komentarze pod wpisami coryllusa mnie drażnią.
Wykazałeś więcej klasy od naszego bohatera.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334941

Czułem, że po swoim wcześniejszym krótkim komentarzu poczujesz niedosyt i bardziej obszernie skomentujesz słowa coryllusa, które - co tu dużo mówić - obraziły również mnie. Od pewnego czasu staram się być powściągliwy w komentowaniu jego wpisów, ale hamulce czasem się przegrzewają. Stąd też dałem tylko informację pod komentarzem TŁ. Podobnie jak Ty, też nie czytam jego gniotów, ale jeśli autor tych gniotów zaczyna grać na nosie w stosunku do Czytelników i robić ich w balona, to zmusiłem siebie do przeczytania tego gniotu po komentarzu TŁ.
Uważam, że są poważniejsze sprawy, którym powinniśmy poświęcić swój wolny po pracy czas, niż zajmować się tym...megalomańskim pseudo-literatem. Wydaje mi się, że ignorowanie tego bufona będzie najwłaściwszą naszą reakcją. 

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334952

Wyganiać kogoś możesz jedynie z garażu, w którym trzymasz własne "dzieła":):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#335712

 Od wyganiania na niepoprawnych jest Dixi - obrońca Pieronka.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335713

Czyszczę szyby akwarium :):):)
Glonom nie może się to podobać.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#335714

mniejsza o aktorki, ktore graly w filmie z Maklakiewiczem
ale jak bylo rzeczywiscie na Westerplatte - czy nie chca nam przekabacic znow historii i prawdy?
tu
http://wyborcza.pl/1,91446,13386851,Filmowy_kpt__Dabrowski_o_kulisach_pracy_nad__Tajemnica.html
jest wywiad z jednym z aktorow, w ktorym sa kwestie:
"PAP: Gdzie kręciliście zdjęcia do filmu, realizowane, przypomnijmy, z przerwą? Rozpoczęto je jesienią 2009 roku. Potem na około dwa lata prace nad filmem przerwano, aby wznowić zdjęcia w listopadzie 2011 roku.

R.Ż.: Początkowo był plan, że zdjęcia będą powstawały w Polsce, na poligonie w Zielonce. Po tym, jak rozgorzała dyskusja wokół scenariusza "Tajemnicy Westerplatte", postanowiliśmy jednak kręcić ten film na Litwie. Zdjęcia realizowaliśmy na poradzieckim poligonie pod Wilnem. Aktorzy mieszkali w hotelu w Wilnie i codziennie dowożeni byli na plan."

Wiec aktualne jest pytanie kto to jest ten Chochlew -dziwnie rosyjsko brzmiace nazwisko - wiec?
Jakis syn rosyjskiego majora stacjonujacego w Elblagu??
Facet bierze udzial - jako aktor- w takich bździnach
jak :
13 posterunek
Tygrysy europy jako Jerzy Zmywak....
Szamanka
i nagle co zgodnie z durnym pogladem ,ze Polacy na emigracji to "Jerzy Zmywak"
doznaje olsnienia, ze powie nam prawde o Westerplatte?
Doprawdy, a Madonna pisze dzis bajeczki umoralniajace dla dzieci, scierka, ktora kiedys powiedziala
"dzis juz nie musze obciagac obwislych fiutow"
Tylko by dojsc do pozycji kiedys widocznie to robila.
Wiec jak bumerang powraca pytanie w tytule ....
abstrahując o szczegol z Andrycz,bodaj zona Cyrankiewicza.
Wiec kolejna scierka.

Tymczasem tu na stronie
http://www.westerplatte.pl/?a=mjr
jest bardzo fajne rozwazanie nt Sucharskiego i Dabrowskiego, ktory jak sie okazuje jest BEZPOSREDNIM potomkiem tego Dabrowskiego o ktorym spiewa sie w Polskim Hymnie.
Obaj i Sucharski i Dabrowski to byla szlachta .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334731

Twierdzenie Chochlewa, że scenariusz filmu był konsultowany z historykami nie jest nawet w najmniejszym stopniu przesłanką do stwierdzenia przez Ciebie jego konsultowania przez IPN.

Chochlew zwyczajnie kłamał w tej sprawie. Jedyną konsultantką tego filmu była Stanisława Górnikiewicz-Kurowska, działaczka ZBOWID-u, funkcjonariuszka SB od 1962 r, która od 1964 r. "opiekowała się" Westerplatczykami. Uznana przez IPN za "świadomego i tajnego współpracownika" SB i UB, także w zakresie kontaktów ze środowiskiem weteranów obrony składnicy. O tych właśnie konsultacjach reżyser wypowiadał się w samych superlatywach:

Konsultował się pan ze świadkami tamtych wydarzeń? 

- Nie żyją już, niestety, żołnierze, główni bohaterowie tamtych wydarzeń. Lecz w Gdańsku, naprzeciwko Westerplatte, w Nowym Porcie, mieszka Stanisława Górnikiewicz-Kurowska. Mówi się na nią "matka westerplatczyków", bo zajmuje się tym tematem od 40 lat. Pani Stanisława zebrała bezcenny materiał o żołnierzach walczących z hitlerowcami na Westerplatte. To ona udostępniła mi wywiady z westerplatczykami na płytach, ich listy pisane do siebie nawzajem oraz inne źródła. Nikt - żaden historyk w Polsce - nie dysponuje takimi materiałami jak pani Stanisława. 

No, to są te konsultacje IPN? Twoje konfabulacje są szkodliwe.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334746

Gdyby mi Hitler lub Kwasniewski powiedzieli, ze dzis jest sobota - to bym im przyznal racje...
Jesli Drzycimski wyrazil sie :

"- Będę krzyczał w tej sprawie aż do upadłego. W tym scenariuszu zobaczyłem na Westerplatte tchórzy i pijaków. A major Sucharski jawi się jako psychopata. Dąbrowski [kpt. Franciszek Dąbrowski, zastępca Sucharskiego - red.] też nie jest pokazany w lukrowym świetle. To człowiek, który bawi się bronią, przykładając ją do głowy żołnierzom. Pijany Sucharski, chlejący oficerowie - krew człowiekowi stygnie w żyłach. A westerplatczyk Grabowski chyba się w grobie przewraca, bo w filmie dostaje rozkaz zabicia swoich żołnierzy, którzy mają być dezerterami! Ale gdzie ci polscy żołnierze mieliby dezerterować? Na miłość boską, gdyby tylko któryś wychylił głowę z okopów albo z wartowni, od razu dostałby kulkę!

Historyk nie kryje rozgoryczenia. Jego zdaniem załoga na Westerplatte nie zasłużyła na takie amerykańskie jej pokazanie - dalekie od tego, co rzeczywiście się działo w kampanii wrześniowej. Nie chce filmu, w którym zamiast żywych ludzi są figury z brązu. Dopuszcza nawet okoliczność, że major Sucharski mógł przeżyć załamanie nerwowe, ale na pokazywanie obrony Westerplatte jako chaotycznej jatki w oparach alkoholu się nie godzi."
Drzycimski wg wikipytii
"Zajmuje się działalnością dydaktyczną na różnych (głównie prywatnych) uczelniach. Był m.in. prorektorem Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni i
profesorem
Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie.
Moze wiec nie jest prof belwederskim ale uczelnianym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334883

Bez jaj! To jest wypowiedz Drzycimskiego z 2008 roku. Wypowiada się o niezrealizowanym jeszcze filmie. A w świetle znanych relacji egzekucja dezerterów była faktem. Potwierdzają to w swoich aktualnych wypowiedziach historycy m.in. Piotr Zychowicz i Tymoteusz Pawłowski.

Ale oczywiście możesz przyznać rację Hitlerowi i Kwaśniewskiemu.

Dzisiaj rzeczywiście jest sobota.

Skończyłem temat.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334885

Raczej nie planuję sprawdzać tego na sobie, ale artykuły z "Do Rzeczy" i "W sieci" wskazują, że jednak nie mamy do czynienia z "Pokłosiem " bis. Na ten moment mi to wystarczy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334931

najwidoczniej cos zmienili.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334933

jakich dezerterów?
egzekucja prawdopodobnie była, ale była zgodna z prawem!!! - za odmowę walki. wyrok wykonano prawdopodobnie na 2 żołnierzach.

biała flaga - następna tajemnica Chochlewa nie potwierdzona nigdzie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335630

Odmowa walki = dezercja z pola walki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335681

http://www.slownik-online.pl/kopalinski/ACF246B449F5A0E6412565B80011968D.php

w wypadku odmowy tylko jako przenośnia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335697

Poszukaj raczej w wojskowych regulacjach prawnych z tego okresu. A ponieważ wiedza o tym incydencie pochodzi wyłącznie z relacji, trudno przesądzać definitywnie jak brzmiał ustnie sformułowany zarzut.

Nie bardzo rozumiem sens całej tej dyskusji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335701

dezercja to ucieczka. żadnej ucieczki nie było.

odmowa walki może wynikać z różnych pobudek.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335705

To tylko i wyłącznie kwestia Twojej interpretacji semantycznej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335707

nie tylko mojej, bo interpretuję prawidłowo.
nie masz Google?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335709

Stary jestem, więc staram się używać literatury drukowanej na papierze. Nadużywanie internetu czasem prowadzi na manowce.

Nie jest obecnie możliwe ustalenie dokładnego przebiegu wypadków odnośnie do egzekucji. Koniec, kropka. Nie jest to jedyna wątpliwość dotycząca faktografii obrony Westerplatte. Możesz sobie wyguglać, że wątpliwości budzi nawet dokładna liczba obrońców placówki, a także identyfikacja wszystkich poległych.

Nie zamierzam wdawać się w dalsze, jałowe dywagacje. Znaczenie słownikowe czasownika dywagować można sprawdzić.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335711

to nie pisz "dezercja" za GW, Chochlewem itp., bo nie ma na nią dowodów. są jakieś info o egzekucji za odmowę walki. nie przyszło Ci do głowy, że może to byli wyznawcy Adolfa?

też odbrązawiasz i odkrywasz tajemnice?

poza tym nie ironizuj, tylko posłuchaj dobrych rad. już chyba wiesz, co to jest "dezercja" nie w przenośni.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#335888

Twoja skleroza mnie nie interesuje. Natomiast teoria, że film i książka były konsultowane przez IPN jest niczym nie popartą konfabulacją coryllusa. Może wymienisz nazwiska konsultujących historyków z IPN? Oczywiście nie wymienisz, zostawisz tylko fetor.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334815

 Skromny film psychologiczny, zrealizowany przez reżysersko - operatorski duet Andrzej Kostenko - Witold Leszczyński, wsławiony m.in. znakomitym "Żywotem Mateusza". "Rewizja osobista" przypomina nieco stylistyką spektakl Teatru Telewizji. Akcja toczy się w ciągu kilku godzin w komorze celnej, gdzieś na południu Polski. Pani Basia, jej czternastoletni syn Piotr i siedemnastoletnia kuzynka Krystyna wracają z Zachodu do kraju. Ich obszerny "Fiat" w kolorze bahama - yellow wyładowany jest po brzegi ubraniami, używkami i produktami codziennego użytku, wyprodukowanymi w państwach kapitalistycznych. Obie panie gotowe są na wiele, by jakoś przewieźć wszystko przez granicę. Czeka je wszakże niezwykle przykra niespodzianka. Szef komory celnej okazuje się służbistą, obarczonym "skazą" zgoła szokującej uczciwości. Od razu widzi z kim ma do czynienia i - grzecznie, acz stanowczo - zarządza rewizję osobistą turystek. Z oczywistych względów będzie ona jednak możliwa dopiero podczas następnej zmiany, pod nadzorem urzędniczki celnej. Basia i Krysia mają więc kilka godzin na przebłaganie naczelnika, by odwołał swą decyzję. Starsza z kobiet próbuje go "zmiękczyć" przy pomocy łapówek, próśb, a wreszcie gróźb (ma wpływowego męża). Młodsza, świadoma swej bujnie rozkwitającej kobiecości, stara się uwieść praktykanta Łukasza, "prawą rękę" szefa. O ile jednak jej wysiłki kończą się sukcesem w pobliskich zaroślach, o tyle coraz bardziej rozpaczliwe zabiegi pani Basi spełzają na niczym. Wówczas zdesperowana kobieta wzywa przez telefon "wiele mogącego" małżonka. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jej urągające godności zachowanie z rosnącym gniewem obserwuje syn Piotr.

http://www.filmweb.pl/film/Rewizja+osobista-1972-9157

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#334825