TUSK I TVN ODPOWIEDZIALNI ZA OCIEPLENIE KLIMATU

Obrazek użytkownika Arnold Parszawin
Idee

Od rana staram się przejąć ogłoszoną na dziś, nie wiem przez kogo, „Godziną dla Ziemi”. Z tzw. ekologami jest ten problem, że coraz częstszą reakcją zwykłych ludzi na wciskany przez nich propagandowy kit jest, jeżeli nie pukanie się w czoło, to w najlepszym razie wzruszenie ramion. Mnie osobiście dodatkowo nudzą śmiertelnie klepane od dziesięcioleci przez zachodnich ekologów i powtarzane bezmyślnie przez ich polskich popleczników ideologiczne zaklęcia i pomysły na zbawienie świata kosztem życia człowieka. Gołym okiem widać, że towarzystwo już dawno popadło w paskudną rutynę i ciekawych pomysłów brakuje im jak Ziemi świeżego powietrza. A że, czego jak czego, ciekawych pomysłów mi nie brakuje, no więc wyjątkowo postanowiłem przyłączyć się do globalnej akcji i podzielić się swoim oryginalnym pomysłem na zbawienie świata.

Od grubo ponad dwudziestu lat w polskiej polityce czynny jest osobnik, który od dawna całą swoją publiczną aktywność koncentruje na ocieplaniu swojego wizerunku. A imię jego Donald Tusk. Skala marnowanej tak jałowo przez niego energii uległa niebywałemu zwielokrotnieniu od czasu, gdy do ocieplania jego wizerunku przyłączyła się telewizja pierwszego wyboru polskiego leminga. Czy wiecie ile bezcennej energii trzeba było zużyć, by z małego cwaniaczka, jakże reprezentatywnego dla środowiska „gdańskich liberałów”, można było zrobić „męża stanu” europejskiego formatu? Czy możecie sobie wyobrazić, ile energii poszło w eter, by z faceta, dla którego” polskość to nienormalność” uczynić przywódcę troszczącego się o przyszłość Polski i Polaków? Czy zdajecie sobie sprawę, jakie zasoby zużyto, by człowiek, zwany Donkiem o wilczych oczach, mógł ogłosić się politykiem miłości? Czy wiecie w końcu, z jakim trudem przychodzi pokazywanie utrudzonej pracą twarzy gościa, który od dziesięcioleci żyje na koszt polskiego podatnika, a wykonywanie swoich obowiązków zwykł kończyć w czwartek po południu? Gwarantuję wam, że nie wiecie. To mogą wiedzieć tylko funkcjonariusze TVN-u.

Drodzy ekolodzy, prawda jest arcyboleśnie prosta (jak mawia ukochany prezydent postpeerelowskich elit): jeśli naprawdę szukacie miejsc, gdzie na skalę masową marnotrawi się energię, odsyłam was na aleje Ujazdowskie i na ulicę Wiertniczą w Warszawie. Lepszych adresów w Polsce nie znajdziecie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Otwórzmy na godzinę nasze lodówki !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#241084