Debilna Debbie Schlu-SS-el lepiej promuje antysemityzm od wszystkich neofaszystów

Obrazek użytkownika Peacemaker
Kraj

Czy ktoś mógłby wyobrazić sobie lepszą kampanię promocyjną antysemityzmu i faszyzmu (zjawisk, których jestem zdecydowanym przeciwnikiem) niż to, co ostatnio wyprawia Debbie Schlussel

- amerykańska "dziennikarka" - skandalistka pochodzenia żydowskiego swoim wpisem oskarżającym Polaków o współudział w holocauście?

Metoda jest stara jak świat. Znajduje się obiekt ataku - przykładowo potulne zwierzątko w ZOO liżące zranioną łapę, następnie wali się prętem w kraty, rzuca w nie różnymi przedmiotami, rozrywa jeszcze niezabliźnioną ranę i sypie w nią sól. A gdy się już doprowadzi zwierzą do skrajnej rozpaczy i wściekłości, wtedy włącza się kamery i zwołuje widownię, aby pokazać jaka to groźna i agresywna bestia, którą należałoby (oczywiście dla dobra zwiedzających i pozostałych zwierząt) odstrzelić.

Porównanie z ZOO wydaje się rażące? Ależ skąd! Niemieccy naziści najpierw szkoląc morderców w Hitler Jungend, a następnie mordując Polaków, Żydów, Cyganów i ludzi innych nacji w "polskich obozach koncentracyjnych" stosowali behawiorystyczne obserwacje świata zwierząt - dlatego tak skutecznie wiedzieli jak upodlić ludzi do tego stopnia, by jeden Niemiec mógł prowadzić setkę ludzi na śmierć bez ich żadnego oporu.

Podobnie jak jej nazistowscy protoplaści wie to również Debbie Schlussel (a raczej Schlu-SS-el). Wiedzą o tym także jej polskojęzyczni współpracownicy, umieszczający na forach wpisy dodatkowo prowokujące Polaków, takie jak ten, o którym pisałem w artykule http://www.niepoprawni.pl/blog/961/polskie-obozy-koncentracyjne-brutalna-prawda-o-tamtych-czasach

Reakcja jest nietrudna do przewidzenia. Tysiące odpowiedzi, w tym nie tylko te rzeczowe i merytoryczne. Także wiele takich, z których zieje emocjami, antysemityzmem, a nawet faszyzmem. Czy można się im dziwić? W momencie, kiedy wyrodna córka narodu, dla ratowania którego setki (a może tysiące - nawet nie znam rzędu liczb) Polaków straciło życie i kolejne tysiące życie swoje i swoich rodzin narażało, stawia Polaków w jednym rzędzie z tymi co Żydów i Polaków mordowali i budowali w tym celu całe fabryki śmierci i upodlenia, to nawet w człowieku, który traktuje Żydów jak Naród Wybrany i którego cała rodzina z powodu pomocy udzielonej inżynierowi architektowi Rudolfowi Hermelinowi o mały włos nie została rozstrzelana, na moment rodzi się wątpliwość "czy nie lepiej by było, gdyby Hitler wybił wszystkich Żydów w chol..." Brrr!!! Straszna myśl!

O ile łyse pały skinheadów uganiających się z baseballami za Bogu ducha winnymi Żydami, Cyganami lub Murzynami muszą w przeciętnym człowieku budzić niechęć i dezaprobatę, więc nie pociągają za sobą pozostałych - z wyjątkiem takich samych chorych prymitywów, to takie prowokacyjne wypowiedzi, jak ta Debbie Schlu-SS-el rodzą wrogość i nienawiść, która przetrwa lata, może nawet samą Debbie.

W tym momencie nawet niestosowne jest przypominanie co robił zachód, a zwłaszcza amerykańscy Żydzi w obliczu Holocaustu. Jak przywódcy wielkich mocarstw ucinali sobie drzemkę, gdy Jan Karski opowiadał o obozach zagłady, jak żydowskie środowiska nie wierzyły w Holocaust podejrzewając, że te doniesienia są prowokacją Polaków. Natomiast jak najbardziej stosowne jest przypomnienie jaki naród zdominował społeczność nagrodzonych medalem "Sprawiedliwy wśród narodów świata". To naród POLSKI!!!

O ile nie wszystkie polskie powiedzonka mi się podobają, (zwłaszcza "wyjątek potwierdza regułę" zastosowane we wpisie Debbie) to w tym przypadku powiedzenie "nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu" sprawdza się w 100 procentach. Debilna Debbie Schlu-SS-el jest gorsza od wszystkich neofaszystów razem wziętych i jednym swoim wpisem zrobiła więcej dla krzewienia antysemityzmu w Polsce niż wszyscy niemieccy propagandyści nazizmu.

Post Scriptum
O tym, co wiem z opowiadań Babci, Mamy, i Cioci o relacjach polsko-żydowskich w okupowanej i przedwojennej Warszawie zamierzam napisać osobny artykuł. Jednak w uzupełnieniu do artykułu http://www.niepoprawni.pl/blog/961/polskie-obozy-koncentracyjne-brutalna-prawda-o-tamtych-czasach nadmienię w tym miejscu, że działo się na Okęciu w kamienicy przy ul. Wąskiej 12 w roku 1943. Jak wspomniałem ocalonym Żydem był inżynier architekt Rudolf Hermelin ukrywający się pod nazwiskiem Feliks Pomorski w mieszkaniu Franciszki i Jana Sętkowskich, którzy na czas okupacji uciekli na wieś. Natomiast żywił się u Marty Klelak, która mieszkała w sąsiednim mieszkaniu z trójką dzieci: Krysią (11 lat), Ryśkiem (10 lat) i Hanią (7 lat). Mąż Marty Stefan Kielak walczył w Kampanii Wrześniowej, następnie działał w konspiracji i zaginął w czasie Powstania Warszawskiego. W kamienicy tej mieszkały także inne rodziny np. państwo Królikowscy i Kacprzykowie. Brat Rddolfa - Olek Hermelin także przeżył wojnę ukrywając się pod innym adresem.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Debbie Schlussel weszła chyba w rolę Juliusa Streichera, a jej blog stał się odpowiednikiem "Sturmera".

Pozdrawiam

PS. Może Debbie (An)SchluSSel? ;-)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#263277

Chciałabym dodać do Pana artykułu kilka informacji. Dom w którym ukrywał się Rudolf Hermelin był małym jednorodzinnym domkiem przy ul. Wąskiej 12, z opowieści mojej mamy Stanisławy z d. Sętkowska, która miała wtedy 14-15 lat wiem, że ukrywał się tam nie tylko Rudolf Hermelin, nie znam jednak tożsamości wcześniejszych osób. Rudolf Hermelin był ostatni. Moja babcia przed powstaniem wywiozła córki na letnisko i sama wróciła, podczas powrotu została aresztowana i wywieziona do Pruszkowa i w tym czasie Pani Kielak karmiła Rudolfa Hermelina. Z opowieści wiem też, że Rudolf Hermelin przeżył, był na ślubie moich rodziców. Powodem wywiezienia dziewczynek na wieś było gestapo, które wcześniej wtargnęło do domku (zawiadomił o tym któryś z sąsiadów), babcia przestraszyła się, że dzieciom może stać się krzywda. Z opowieści mamy wiem, że babcia na szczęście nie straciła rezonu i twierdziła, że mężczyzna który czasami nocuje to kuzyn ze wsi, który przywozi prowiant i nie zawsze zdąża na pociąg przed godziną policyjną, dlatego nocuje i wyjeżdża rano. Zapewne pomogło też niemiecko brzmiące nazwisko panieńskie mojej babci, bo gestapowiec bardzo wypytywał się dlaczego babcia nie podpisała volkslisty. Dziadek ukrywał się całą wojnę i nie był z nimi. Proszę o kontakt prywatny: arkadia29@gmail.com może coś więcej dowiem się o swojej rodzinie :)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1448274

Dziękuje za kontakt i dodatkowe informacje. Powoli zaczyna mi się to układać w logiczną całość. Wcześniej wiedziałem tylko to, co zapamiętałem z rozmów z Babcią i o czym wiedziała moja Mama - w czasie tych wydarzeń 11-letnia Krysia. Skoro Pani Babcia w trakcie powrotu została aresztowana, to wyjaśnia dlaczego Panu Rudolfowi skończyło się pożywienie - Pani Babcia zakładała, że za kilka dni wróci, ale się nie udało. Była jedną z wielu bohaterek (w co nigdy nie wątpiłem - ukrywanie Żyda w okupowanej Warszawie wymagało odwagi, którą nam współczesnym nawet trudno sobie wyobrazić) narażających życie dla ratowania innego życia. Przepraszam, że długo nie odpisywałem, ale ostatnio przestałem się bawić w publicystykę - na blog zaglądam sporadycznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1490442