Akcja "Oszczędność"

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

- Pamiętajcie, że dzisiaj jest akcja "Oszczędność"! - przypomniała wszystkim mama Łukaszka.
- A co tym razem oszczędzamy? - zapytała siostra Łukaszka. - Prezerwatywy?
Mama na chwilę ukryła twarz w dłoniach a potem zwołała cała rodzinę i rozpoczęła wykład.
- Czy wy wiecie, że co godzinę w Puszczy Amazońskiej jest wycinane na papier zylion drzew?
- Wiemy - ziewnął dziadek.
- I co, i tak spokojnie sobie siedzicie?!
- No a co mamy zrobić? - wzruszyła ramionami babcia. - Jechać do puszczy amazońskiej i bić się z drwalami? Czasem naprawdę masz dziwne pomysły, moja droga...
- Niczego takiego nie sugerowałam! - zastrzegła się mama. - Możemy się sprzeciwić...
- A jak ktoś nie chce? - zapytał tata i usłyszał, że jest żerującym na powierzchni matki Ziemi pasożytem.
- Ja się tylko pytam - zastrzegał się tata - bo ostatnio była akcja "oszczędzamy prąd" i przyłaczyli się do niej wszyscy, razem z naszym lotniskiem, i potem była wielka awantura bo samoloty nie mogły lądować!
- Tym razem chodzi o coś innego! Protest!!! - grzmiała mama. - "Wiodący Tytuł Prasowy" zorganizował akcję "Oszczęność"!
- Nieprawda, bo to "Międzynarodowy Horyzont"! - oburzyła się babcia.
- Nieprawda, bo to "Prawdziwa Ojczyzna"! - oburzył się dziadek.
- No to szeroki front porozumienia mediów - rzekła mama. - I dziś wieczorem przyłączymy się do tego protestu. Protest będzie polegać na tym, że pomiędzy godziną dwudziestą trzydzieści a dwudziestą pierwszą trzydzieści nie będziemy używać papieru toaletowego!
- I to wszystko???
- No tak, bo dzięki temu spadnie zużycie papieru. Proste, a genialne, prawda?
- A co z tymi drzewami? - zapytał Łukaszek.
- A co ma być? - mama była zła, bo czuła, że pytanie syna zapowiadają trudności.
- No, miało być w obronie drzew.
- Mniej zuzyjemy papieru, to mniej ich wytną!
- A czy drwale będą wiedzieli, że zużywamy mniej papieru?
- E... - mama zawiesiła się na tym pytaniu. Z pomocą przyszedł jej tata Łukaszka, który, paradoksalnie, chciał ją jeszcze pognębić:
- Przecież papier toaletowy robi się z makulatury, a więc wycinka drzew nie ma tu nic do rzeczy...
- Jeżeli nawet to co z tego! - krzyknęła mama, szczęśliwa, że może uciec od pytań Łukaszka. - I tak wcześniej trzeba wyciąć drzewa!
- A co z tymi drzewami? - nie dawał za wygraną Łukaszek.
- Nie chcecie bronić drzew! - darła się mama. - Faszyści! Homofobi! Antyekolodzy!! Antysemici!!!
- Litości... - dziadek skrzywił się z niesmakiem. Mamy jednak nic nie było w stanie powstrzymać. Hiobowscy zdecydowali więc, że przystąpią do protestu.
Mama Łukaszka wolała jednak wsyzstkiego dopilnować osobiście. Z ukochanym "Wiodącym Tytułem Prasowym" zajrzała do ubikacji i skonfiskowała cały zapas papieru toaletowego.
Punktualnie o wpół do dziewiątej stanęła pod drzwiami toalety. Przez czterdzieści minut nic się nie działo, potem pod toaletę przywędrowała babcia.
- No pasaran! - mama zaparła się o drzwi.
- Ty mnie moja droga nie agituj! - babci zaczęła nerwowo latać powieka. - Ja muszę!
Mama wyłożyła argumenty: że protest, żeby poczekać choćby te dwadzieścia minut.
Babcia wyłożyła dwa argumenty: że musi teraz i że ma ekologiczny papier.
- Certyfikat! - zażądała mama.
- Teraz???
Doszły do porozumienia. Babcia najpierw skorzystała z toalety i papieru, a potem poszły do jej pokoju i babcia pokazała dokumenty. Papier rzeczywiście był ekologiczny. Materiał był wytwarzany w Japonii, potem leciał samolotem do Indii, tam był przerabiany, potem leciał samolotem do Turcji, tam był barwiony, potem leciał samolotem do Brazylii, tam był cięty i perforowany, potem leciał do Chin, tam był zwijany i pakowany i na koniec leciał samolotem do Polski.
- Rzeczywiście, ekologiczny - ucieszyła się mama. Wróciła na swój posterunek i ze zgrozą zobaczyła, że w toalecie świeci się światło.
- Kto tam?! - krzyknęła mama i zbiegła się cała rodzina wietrząc krew.
- Ja - wystękał Łukaszek. - Musiałem... Ale już wychodzę.
I rzeczywiście zaraz wyszedł.
- Jak ty wytarłeś... tego? - zapytała babcia. - Przecież mama schowała cały papier!
- Tam była jakaś gazeta...
Mama nie bacząc na smród wpadła do środka.
- Mój "Wiodący Tytuł Prasowy"! - załkała. Wyniosła porozdzierane pismo i zasiadła na kanapie w pokoju gładząc postrzępiony papier. Nie widziała jak tuż po wpół do dziesiątej reszta rodziny przyniosła papier toaletowy i gremialnie korzystała z toalety i z papieru. Dopiero słowa siostry Łukaszka wyrwały ją z odrętwienia.
- Za tydzień będzie kolejny protest - siostra Łukaszka czytała głośno "Hedonkę". - Też od dwudziestej trzydzieści do dwudziestej pierwszej trzydzieści. Przeciwko nadmiernej emisji CO2. Będzie nosił nazwę "Dla dobra środowiska - wstrzymaj oddech"!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ech, żeby to było takie proste w ten sposób pozbyć się ekofaszystów. Marzenia. A tak na marginesie jaką teraz akcję wymyślą ekonaziści?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#16810

to gorsze niz gangrena.

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16813