Ten kraj, terrorem kwitnący

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Tata Łukaszka z trudem otworzył oczy. Za oknem panował mrok, podświetlany miejskimi latarniami. Sięgnął po komórkę, było za dziesięć szósta.

Odwrócił się i zobaczył, że mama Łukaszka siedzi na łóżku.

- Nie śpisz?

- Głupie pytanie! - burknęła mama Łukaszka. - Śpię!

- Nastawiłaś alarm w komórce? Tak wcześnie? Aaa! Już rozumiem! Budzisz się wcześniej, żeby powiedzieć sobie: "mogę jeszcze pospać" i położyć się z powrotem! Bardzo fajnie, tylko czemu ja mam być budzo...

- Nieprawda! Chodzi mi o zupełnie coś innego!

- Mmmmm? - zamruczał tata Łukaszka z nadzieją.

- Faceci!

- No co?! Czy to...

- Ćśś! - przerwała mu mama.

- Co?

- Winda jedzie! Nie słyszysz?! - mama Łukaszka wyskoczyła z łóżka i drżąc na całym ciele nasłuchiwała.

Kabina minęła ich piętro i pojechała wyżej. Mama się uspokoiła.

- Co się stało??? - zaintrygowany tata Łukaszka uniósł się na łokciach.

- Jak to co, jak to co?! Zaraz szósta rano! Oni zaraz przyjdą tu!

- Jacy oni?

- Służby!! Pięć lat żyjesz pod terrorem i nie zauważyłeś?!

- Szczerze mówiąc: nie.

Mama załamała ręce.

- A dlaczego mieliby przyjść właśnie po ciebie? - zapytał tata Łukaszka.

- Bo... Ja... Bo ja... No dobrze, powiem ci. Bo ja jestem w podziemnej demokracji! Tak! Mam trzy konta mailowe i na różnych portalach hejtuję tą kulawą dyktaturę! I publicznie walczę o prawa gejów! Tak! Żeby gej miał prawo w tym kraju pójść do sklepu, kupić ser albo samochód, żeby gej miał prawo założyć firmę albo pracować na kasie za trzysta euro!

I tak mama wyliczała, aż tata Łukaszka znów sięgnął po telefon i oznajmił, że już kwadrans po szóstej

- Już dzisiaj po ciebie nikt nie przyjdzie - rzekł i zaczął szukać laczków.

- Nie kładziesz się? - spytała zdumiona mama Łukaszka.

- A po co? I tak niedługo musiałbym wstać. A czemu pytasz?

- Mmmmm? - zamruczała mama Łukaszka skubiąc kołnierz białej koszuli nocnej w czerwone prostokąty.

Pięć minut później, kiedy było już po wszystkim, tata Łukaszka wyraził zdziwienie inicjatywą mamy.

- Musiałam jakoś zrzucić z siebie ten stres - wyznała mama Łukaszka. - Moje życie to piekło. Od pięciu lat nastawiam budzik na za kwadrans szósta i czekam kiedy mi kolbami we drzwi załomocą. W łazience mam już spakowaną na wszelki wypadek kosmetyczkę. "Wiodący Tytuł Prasowy" ostrzega przed falą terroru, że po wszystkich przyjdą, a po mnie już pięć lat nikt nie przychodzi...

- Chrrrrrrr - zachrapał tata Łukaszka. Mama Łukaszka zacisnęła pięść i wzięła solidny zamach.

- ...i stąd ten siniak pod okiem - powiedział tata Łukaszka do swojego kolegi z pracy, Kubiaka, podczas przerwy śniadaniowej.

- Ty masz złe podejście do kobiet - skomentował Kubiak. - Pięć lat! Biedna ta twoja żona. Pięć lat dawała ci do zrozumienia czego oczekuje, a ty nic!

- Ale o co chodzi? Co, ja mam wpaść o szóstej rano?

- Kto mówi, że ty? - Kubiak sięgnął po telefon i zaczął czegoś w nim szukać. - Kobieta powinna dostawać to, czego chce. Halo, agencja? Tak. Dzwonię w takiej sprawie, że żona kolegi jest niebezpiecznym elementem antypaństwowym. Co? No i trzeba by wlecieć do niej o szóstej rano. Co? Co pan powie? Nie, to za wcześnie. Co? Chyba pan żartuje. No nic, do widzenia.

Kubiak się rozłączył i rzekł w zadumie:

- Najbliższy wolny termin mają za trzy lata o czwartej rano.

- Ależ to za wcześnie! - zawołał tata Łukaszka.

- Tak też mu powiedziałem. A on na to, że jestem pierwszą osobą, która mu coś takiego powiedziała.



--------------

https://twitter.com/MarcinBrixen

https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:20)

Komentarze

gwoli prawdy nie komsomolskiej - średnia ogólnopolska wynosi 18 minut...

...

:-) 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

... to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...

#1497973