Światowy kryzys nie ominie Europy

Obrazek użytkownika Bartosz Wasilewski
Świat

Europejska gospodarka nie uniknęła światowego kryzysu. Według Europejskiego Biura Statystycznego w Luksemburgu, w drugim kwartale 2008 roku skurczyła się po raz pierwszy od wprowadzenia euro w styczniu 1999 roku. PKB strefy euro spadł o 0,2%, przy wzroście 0,7% w pierwszym kwartale tego roku. Wzrost PKB najważniejszych państw strefy euro: Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii balansował wokół zera, w większości kończąc kwartał na minusie.

Według ekspertów przyczyny takiego stanu rzeczy są proste. Przede wszystkim światowy kryzys gospodarczy musiał w końcu dotrzeć również na Stary Kontynent. Wskaźniki w USA już od wielu miesięcy są bardzo mizerne, inflacja właśnie osiągnęła tam najwyższą od 17 lat wartość. Recesja dotknęła również Japonię, spowolniła wzrost produkcji w Chinach i, jak przekonują eksperci, nie ominie również Wielkiej Brytanii. Ponadto recesji sprzyjają wciąż wysokie ceny ropy naftowej i silny euro. Aline Schuiling z Grupy Fortis dodaje do tego możliwość korekty rynku po I kwartale tego roku, niezłym dla strefy euro, w szczególności dla gospodarki niemieckiej, której PKB wzrósł wówczas o 1,2%.

Największy spadek produkcji krajowej brutto zanotowała właśnie najsilniejsza gospodarka na Starym Kontynencie. PKB Niemiec zmniejszył się bowiem o 0,5% w okresie od kwietnia do czerwca. Francja i Włochy zanotowały spadek o 0,3%. Tylko Hiszpania zwiększyła swój PKB o skromne 0,1% co i tak jest wynikiem najsłabszym od pamiętnej recesji w tym kraju z roku 1993. Również tutaj kryzys na rynku nieruchomości pociągnął w dół całą gospodarkę. Socjalistyczny rząd Jose Luisa Zapatero przyznał 20 mld euro pomocy budżetowej mającej na celu zatrzymanie coraz bliższej recesji.

Jednak słabe wyniki gospodarek nie są największym problemem Europejczyków. Według comiesięcznego biuletynu Europejskiego Banku Centralnego znacznie groźniejsza jest rosnąca inflacja, która w lipcu wyniosła 4,1%, co jest wynikiem wprawdzie lepszym od zakładanego, ale ponad dwukrotnie przekraczającym normy ECB. Jednak włodarze Banku zapowiadają, że nie podniosą po raz kolejny stóp procentowych, jak czyni to większość banków centralnych na świecie. ECB uczynił to w lipcu, kiedy podniósł stopy procentowe na poziom najwyższy od 7 lat (4,25%). Z obawy przed inflacją w grę nie wchodzi również obniżka stóp.

Spadek PKB w przeciągu jednego kwartału to jeszcze nie recesja. Mówilibyśmy o niej, gdyby sytuacja powtórzyła się również w III kwartale. Specjaliści są jednak umiarkowanymi optymistami i uważają, że okres od lipca do września gospodarka strefy euro zakończy na niedużym plusie. Julian Callow z Barclays Capitals twierdzi, że o ile nie musimy mówić o recesji, to stagnacja jest faktem. Jean-Claude Trichet, szef Europejskiego Banku Centralnego również nie kryje swojego sceptycyzmu co do zakończenia kryzysu. Uważa, że w III kwartale również zanotowane będą bardzo słabe wyniki. Jeorg Kraesmer z Commerzbank AG mówi wprost - To cykliczne spowolnienie, wygląda na to, że potrwa ono przez długi czas. Światełko nadziei niektórzy specjaliści widzą w sile związków zawodowych, które mogą skutecznie blokować podwyżki cen towarów konsumpcyjnych i wzrost bezrobocia.

Bartosz Wasilewski

Ocena wpisu: 
Brak głosów