MISTYKA [5]

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Pan Jezus mnie podnosi

 

Wielki Post 2006 r. Glasgow, Szkocja. Od 8 grudnia 2005 r. mieszkam w wynajętym mieszkaniu (flacie) przy Saint Peters Path (ścieżka św. Piotra). Mam swój mały pokoik tylko dla siebie z oknem na świat. Drugi pokój zajmuje Tadziu Kępiński ze Śląska, a największy salon na dole Andrzej Ziętek, kumpel z Zamościa. Mieszkanie jest super, niedrogie (jak na trzech) i niemal w samym centrum Glasgow City. Wreszcie mam trochę prywatności, spokoju, luzu i mogę naprawdę odpocząć po ciężkiej pracy fizycznej w fabryce. Jestem szczęśliwy, gdyż stała praca (nawet z agencji), wzmocniła znacznie moją pozycję, wzrosło poczucie bezpieczeństwa, wrócił spokój i radość serca.

W nocy miałem niezwykły sen, śniło mi się tak: „Byłem w jakimś dość przestronnym (b. dużym) pokoju, a obok mnie jakiś człowiek, mężczyzna. Powoli szliśmy do przodu. Nie widziałem Jego twarzy bowiem ogromną większość przesłaniał kaptur, jak u zakonników. Ubranie tego człowieka było szare, jakby nosił na sobie szary habit. Nie rozmawialiśmy; od samego początku nie było to właściwie istotne, szliśmy po prostu w milczeniu przed siebie. Bardzo byłem ciekaw, kto to jest i w pewnym momencie wychyliłem się nieco do przodu, tak by móc zobaczyć twarz tego człowieka i wtedy zobaczylem...., że to Pan Jezus.

Natychmiast padłem twarzą na podłogę, taki ogarnął mnie lęk, bardzo się bałem, zarazem czołgałem się po podłodze do stóp Pana Jezusa i kiedy byłem już przy Jego stopach, to Ją z wielką miłością i bojaźnią ucałowałem. Wydaje mi się, że widziałem tam ranę po gwoździu. W tym momencie Pan Jezus pochylił się nade mną i bardzo czule ucałował mnie (tak wydaje mi się pamiętam) w głowę, a następnie bardzo delikatnie, a potem zdecydowanie podniósł do góry, tak że stanąłem na nogi przed Nim. O dziwo tym razem nie pamiętam, abym widział Jego Twarz, chyba że przez moment, gdyż jakby natychmiast zniknął mi z oczu.

Natychmiast pojawił zaś się kilka metrów dalej, gdzie na stoliku stała moja modlitwa z mojego mini Ołtarzyka. Na jednej stronie tej modlitwy są trzy zdjęcia: pamiątka z mojego sakramentu chrztu świętego w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego 1972 r. we wsi Piotrowice k. Jawora na Dolnym Śląsku (w środku), Halinka Brzezicka (3 latka), męczennica z kolonii Teresin na Wołyniu (po lewej stronie), Felicja Dolecka (20 lat) męczennica ze wsi Swojczów na Wołyniu (po prawej). Na drugiej stronie jest natomiast wydrukowana modlitwa, b. mocny egzorcyzm, którą codziennie odmawiam (zobacz na moim blogu: Rozmowa z Bogiem 6). Całość jest zalaminowana i b. trwała. Zdjęcie to stało na moim mini Ołtarzyku od miesięcy, a przy nim właściwie zawsze paliła się mała lampka.

Zalaminowana kartka z trzema zdjęciami i z modlitwą na rewersie stała zatem jak zawsze na tym małym Ołtarzyku. Pan Jezus podszedł do tego Ołtarzyka, chciał zapalić lampkę w małej szklanej foremce (imitującej liczne kolejne odbicia płomyka), która akurat się nie paliła ale nie mógł jej zapalić. Patrzyłem na to i pomyślałem sobie w sercu: ‘Jeśli to byłyby prawdziwie Bóg Jezus Chrystus, to przecież On może wszystko, mógłby sprawić bez żadnych trudności, aby zapaliła się ta świeczka. I w tym momencie owa lampka zapaliła się zupełnie sama, na moich oczach dokonał się taki mały cud samozapłonu!’. To był dla mnie znak, bym nie wątpił! Podczas tego spotkania z Jezusem w dwóch różnych miejscach pokoju (w rogach tego pokoju), przebywali jacyś dwaj inni ludzie, stali tam tylko i przyglądali się (byli po prostu obecni), dopiero później pomyślałem, że to byli zapewne dwaj Aniołowie Pańscy w ludzkiej postaci. Tak zakończył się ten sen.”.

Przytoczona wersja jest b. wierna, dokładna, zapisana przed laty w moich notatkach. Wszystko zarazem pamiętam i dziś jako żywo, tak jakby to było dziś, tej ostatniej nocy!

 

Siadaj na miotłę i jedź za ciocią!

 

Losy Halinki Brzezickiej, córki Jana i Kazimiery Roch z d. Brzezicka ze zdjęcia wg relacji Czesławy Roch z d. Rusiecka:

......A było mianowicie tak, że kiedy jeszcze było w miarę spokojnie, choć tu i ówdzie ginęli już ludzie, przed dom Brzezickich zajechał wóz pełen członków rodziny polskiej Moniaków. Do domu Kazi weszła jej ciocia Michalina i zaczęła ją i męża gorąco namawiać, aby już nie czekali, ale uciekali z nimi do miasta, póki jeszcze w ogóle jest to możliwe. Kazimiera dała się przekonać i bardzo namawiała Jana, aby zaraz uciekali, miała już widać złe przeczucia, ale jej mąż tak jej odpowiedział: „Siadaj na miotłę i jedź za ciocią!”. W tej sytuacji Kazia z płaczem i bólem serca, ale została nie chciała opuścić męża i poddała się jego woli. Postąpiła więc tak, jak zapewne dyktowało jej sumienie, poddała się w posłuszeństwie woli męża, który winien być przecież głową rodziny. Tym bardziej, że był to człowiek narowisty i wielce stanowczy. Potem stało się tak, jak się stało.

I gdy już było po sierpniowej rzezi na kolonii Teresin z naszej rodziny ocaleli Jan Brzezicki lat około 35 i jego rodzona siostra Stanisława lat około 30. Ponieważ wiedzieli gdzie się zatrzymaliśmy w mieście, przyszli wprost do nas i jak tylko trochę do siebie przyszli, zaczęli opowiadać co tam przeżyli. Jan był załamany, wprost zrozpaczony, z płaczem opowiadał swoją wielką tragedię życia, mówił tak: „O świcie już nie spałem, gdy nagle zauważyłem nadchodzących Ukraińców, w rękach mieli siekiery. Nie miałem wątpliwości, że to rezuni i oknem skoczyłem na zewnątrz. W tym momencie nie byłem już w stanie pomóc mojej żonie Kazimierze oraz moim dzieciom. Zostali biedaki w domu, a ja ukryłem się w pobliskich krzakach. Żona jednak też coś musiała zmiarkować bowiem po chwili zobaczyłem jak ucieka z naszą córeczką Halinką do małego lasku, który był niedaleko. Niestety zauważyli to także zbrodniarze i zaczęli ją gonić, dopadli ją już w samym lasku i z miejsca zaczęli mordować. Żonę przewrócił na ziemię i nożem rozciął jej brzuch, wyrywając z niej 7 – miesięczny płód i porzucając obok. Po tym ohydnym czynie, dobili ją siekierą. Teraz przyszła kolej na Halinkę, ją też zarąbali siekierą. To wszystko działo się na moich oczach, myślałem że oszaleję ale nie mogłem im pomóc, gdyż napastników było trzech, a ja sam tylko i w dodatku bez broni. Jeszcze jakiś czas siedziałem w krzakach, a gdy się ściemniło, znanymi sobie drogami, przedarłem się już bez większych niespodzianek do miasta.”.

Tymczasem Moniaki szczęśliwie przeżyli rzeź wołyńską i nawet po wojnie spotkaliśmy się. Okazało się, że na stałe osiedli w Rejowcu, niedaleko cukrowni. [fragment wspomnień Czesławy Roch z d. Rusiecka z kolonii Teresin na Wołyniu]

 

Męczeństwo Felicji Doleckiej we wsi Gnojno

 

Wspominają Kazimierz i Antonina Sidorowicz z d. Turowska: „Bolesław Roch do końca życia pozostał naszym przyjacielem i odwiedzał nas dość często, gościliśmy, rozmawialiśmy i przeżywaliśmy raz jeszcze nasze wspólne doświadczenia z Wołynia i z lat powojennych. Na rok przed swoją śmiercią przyszedł do nas, a ja w pewnym momencie wspomniałem moją i mojej żony serdeczną koleżankę Felicję Dolecką. Zwierzyłem się Bolkowi, że nie wiem do dziś, co się z nią właściwie stało, słuch po niej zaginął. Wtedy Bolek zaskoczony zapytał mnie znacząco: 'To ty nie wiesz, została brutalnie zamordowana przez Ukraińców w Gnojnie?!'.

I zaczął nam opowiadać, jak to się stało, mówił tak: 'Z posterunku policji ukraińskiej w Gnojnie przyjechało do domu Felicji w Swojczowie, dwóch znanych jej ukraińskich policjantów. Powiedzieli do Felicji tak: "Zbieraj się odwieziem cię do Włodzimierza Wołyńskiego, bo tutaj Ukraińcy cię zabiją!". Ona już w tym czasie wiedziała o tragedii jaka wydarzyła się niedawno w polskim Dominopolu. Zaufała Ukraińcom, zebrała pospiesznie swoje rzeczy do walizek, wsiadła z nimi na furmankę i odjechali. Zamiast jednak do Włodzimierza Wołyńskiego pojechali w trójkę na posterunek policji ukraińskiej w Gnojnie. Tam ją gwałcili, a w końcu zaciosali kołka i wbili jej ten pal w błonę poślizgową. Tak wbili ją na pal, zupełnie jak za okrutnych czasów ich bohatera narodowego Bohdana Chmielnickiego.'.

Z tego co nam dalej mówił zorientowałem się, że Bolkowi powiedział o tym Stanisław Czop. Staszek, który już umarł, był Polakiem ze wsi Niedzieliska. Ożenił się jeszcze przed wojną z Ukrainką z Siedlisk [we wsi Siedliska przed wojną mieszkali Ukraińcy, do dziś zachował się prawosławny cmentarz poukraiński] koło Zamościa i przystał ściśle do Ukraińców.

W lecie 1943 r. był komendantem policji ukraińskiej właśnie w Gnojnie, gm. Werba, powiat Włodzimierz Wołyński. Na własne oczy widział jak zamordowano Felicję Dolecką ze Swojczowa. Po wojnie zamieszkał ponownie w Siedliskach i właśnie tam opowiedział swoje świadectwo Bolesławowi Roch.”. [fragment wspomnień Kazmierza i Antoniny Sidorowicz z d. Turowska ze wsi Dominopol na Wołyniu]

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Przepiękna pieśń na każdy dzień i porę roku. Jezus daje nam zbawienie..... i tylko w Nim odnajdujemy po prawdzie szczęście, cel pierwszy i ostatni naszego życia. Piękna muzyka i wykonanie: Aleksandra Nawrot. Opublikowana 3 września 2020 r. przez Dariusz Mróz:

 

Albo i ten piękny powerpoint z dobrymi zdjęciami opublikowany 9 stycznia 2010 r. przez Nevzolta:

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668999

Ranne Roraty i owa spokojna, niekiedy nawet b. wskazana cicha, samotna modlitwa. Medytacja! To jest po prostu wspaniałe. Dlatego właśnie Adwent (choć nie tylko) to wspaniały czas na pogłębioną refleksję! A zatem b. gorąco polecam wszystkim niepoprawnym blogerom i blogerkom oraz naszym sympatykom te cztery świece. Filmik opublikowany 1 października 2011 r. przez cat64410:

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669000

Pola Lednickie 7 czerwiec 2014 r. XVIII Spotkanie Młodych Lednica 2000. Hasło tatmtego spotkania: "W Imię Syna". Filmik opublikowany 9 czerwca 2014 r- przez PielgrzymPawel14:

 

I może jeszcze to: „Lednica2000 - Podnieś mnie Jezu”. Słowa Elżbieta Drożniewicz, muzyka Jacek Sykulski. Pieśń opublikowana 19 października 2012 r. przez Lednica2000:

1. Pan jest moim Pasterzem

Niczego mi nie nie braknie

Pozwala mi leżeć

Na zielonych pastwiskach

 

Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca x 2

Zanurz mnie w wodzie Jego miłosierdzia

Amen x 2

 

2. Prowadzi mnie nad wody,

gdzie odpocząć mogę,

orzeźwia moją duszę.

[przez wzgląd na swoją chwałę]

 

3. wiedzie mnie po ścieżkach właściwych,

przez wzgląd na swoja chwałę,

Chociaż bym przechodził przez ciemną dolinę,

zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną.

 

4. Kij Twój i laska pasterska,

są moją pociechą,

stół dla mnie zastawiasz

na oczach mych wrogów.

 

5. Namaszczasz mi głowę olejkiem,

A kielich mój pełny po brzegi.

 

6. Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną,

przez wszystkie dni życia,

i zamieszkam w domu Pana,

po najdłuższe czasy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669052

Piękna pieśń pielgrzymkowa. Wykonanie to Grupa zielona 126. Bełchatowskiej Pielgrzymki Pieszej 28 sierpnia 2019 r.na odcinku Piaski-elektrownia. Nagranie opublikowane 31 Aug 2019 r. przez Maskacjusz TV:

1. Idziemy razem, trzymamy się za ręce D A D

Codziennie głębiej poznając Boży szlak e A

A kiedy miłość zakwitnie w sercach naszych D A D

Jakże cudowny jest wtedy ten świat. e A

 

Ref. Raz, dwa, trzy, cały świat D

Niech cały świat śpiewa z nami D A

Bogu dziękując za słońce i nieba aksamit A D (G A)

Ja i ty Boga chwal D

Dziękuj za życie, za wszystko D G

Ile masz w piersi tchu G D

Śpiewaj dziś z nami, dziękując Mu. D e A D (D7)

Ile masz w piersi tchu G D

Śpiewaj dziś z nami, dziękując Mu. D e A D (D7)

 

2. Idziemy razem, trzymamy się za ręce

Jak wielu ludzi co dzień mija nas

Nie widząc innych, zapatrzeni w siebie

Spójrzcie na bliźnich, już najwyższy czas.

 

3. Idziemy razem, trzymamy się za ręce

Codziennie głębiej poznając Boży szlak

A kiedy miłość zakwitła w sercach naszych

Jakże miłością wypiękniał ten świat.

 

Posłuchaj i tej piosenki pielgrzymkowej albowiem życie jest piękne, trzeba tylko chcieć je poznawać, smakować, a potem brać pełnymi garściami, by dawać je innym, a zatem: „Sandały” – opublikowana 30 grudnia 2017 r. przez Off Topic:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669057

Lednica 2000 i słowo św. Jana Pawła II do zgromadzonych, słowo do każdego i każdej z nas, na każdy czas. Dokument opubliowany 27 kwietnia 2010 r. przez colpol2010:

 

Gorąco polecam każdemu i tę niesamowitą perełkę duchową: „Lednica 2000 - Nie bójcie się żyć dla Miłości”. Słowa papież Jan Paweł II, muzyka Leszek Kwiatkowski. Opublikowana 21 października 2012 r. przez Lednica2000:

Nie bójcie się żyć dla Miłości

Dla tej Miłości warto żyć!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669059

Jednego Serca Jednego Ducha 2013. Koncert co roku gromadzi tłumy ludzi z całego świata. Odbywa się zawsze w Boże Ciało w Rzeszowie (Park Sybiraków, os. Baranówka). Wszyscy zgromadzeni - na scenie i przed sceną - należą do uczestników i wykonawców koncertu. Pieśń opublikowana 9 listopada 2013 r. przez Jednego Serca Jednego Ducha:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669060

14 kwietnia 2021 r. (966) to data wyznaczająca same początki państwa polskiego, rocznica Chrztu Polski. Uroczystości tegorocznego Święta Chrztu Polski odbyły się w Poznaniu, gdzie księżna Dobrawa zbudowała kaplicę chrześcijańską przylegającą do palatium Mieszka I. Abp Stanisław Gądecki podczas homilii podkreślił: „W tym znaczeniu data chrztu Polski jest datą przełomową. Polska jako naród wychodzi wówczas z własnej dziejowej prehistorii, a zaczyna istnieć historycznie.”.

I dodał o roli Kościoła w życiu, obyczajach, kulturze narodu w kontekście współczesnych zagrożeń: „Posługa duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego nie tylko koncentrowała się na sprawach duszpasterstwa wiernych, ich moralnego kształtowania według zasad chrześcijańskich, ale także na edukacji i rozmaitych formach pomocy ubogim. Kościół tworzył i rozbudowywał system szkolnictwa. [...] Współczesne nam ataki na chrześcijańskie dziedzictwo w naszej ojczyźnie usiłują kwestionować wartości, jakie przyniósł nam chrzest i jakie stanowią o naszej polskiej i chrześcijańskiej tożsamości. Czasem możemy nawet usłyszeć, że dziedzictwo chrześcijańskie nie ma żadnej wartości. Jest to oczywisty przejaw nihilizmu i droga donikąd, bo to, co się nam proponuje w zamian, to nic innego jak odrzucenie samej kultury.”.

Metropolita Poznański ostrzegł jednak współczesnych burzycieli, iż to z Dekalogu wyrasta cały nasz porządek moralny i społeczny: „Niszczenie tego dziedzictwa jest usiłowaniem budowania nowego świata bez Boga. Niestety – po odrzuceniu Boga – zapanować może jedynie tyrania, która zwróci się przeciwko człowiekowi, zniewoli go i zniszczy.”.

Gotycki kościół z XV w. NMP in Summo, czyli na Zamku, wzniesiono na dawnych, przedromańskich murach pałacu oraz kaplicy Mieszka I i Dobrawy, w książęcej części grodu poznańskiego. Zbudowana na fundamentach pałacu Mieszka I świątynia należy do pereł architektury gotyckiej w Polsce.

Renowacja kościoła jest skutkiem realizacji projektu unijnego „Tu się wszystko zaczęło”. Specjalna instalacja wykonana na zewnątrz kościoła w skali 1:1 odzwierciedla zarys kaplicy księżnej Dobrawy i księcia Mieszka. Źródło: KAI

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://pch24.pl/arcybiskup-gadecki-1055-lat-temu-polska-stala-sie-chrzescijanska/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669098

Znakomite rozważania o. Józefa Augustyna SJ na temat zdrowego, błogosławionego miłowania siebie samego, a destrukcyjnego i prowadzącego do śmierci narcyzmu. Niezwykle piękne, rozumne i głęboko przemyślane przybliżenie obrazu, treści oraz znaczenie b. znanego, ważnego, uniwersalnego mitu greckiego o Narcyzie. Jego tragiczny los winien być żywą przestrogą na dziś i na jutro dla każdego z nas, by strzeć się zwodniczych sideł samozapatrzenia i samouwielbienia.

W czasie rekolekcji zostały podjęte między innymi tematy:

- miłość siebie zakorzeniona w przykazaniu miłości Boga i bliźniego;

- miłość siebie a ludzkie szczęście;

- zmagania duchowe o miłowanie siebie samego;

- miłość siebie wymagająca ofiary;

- przebaczenie i pojednanie a miłość siebie samego;

- miłość siebie w obliczu cierpienia i śmierci;

- Najświętsze Serce Jezusa źródłem wszelkiej miłości.

Konferencje mają charakter wprowadzenia do modlitwy osobistej. Są skierowane do wszystkich zainteresowanych tematem. Skupienie rekolekcyjne cz. 1. Opublikowane 8 grudnia 2020 r. przez Centrum Duchowości Ignacego Loyoli w Częstochowie:

Miłować siebie samego. Skupienie rekolekcyjne cz. 2 – opublikowane 9 grudnia 2020 r. przez Centrum Duchowości Ignacego Loyoli w Częstochowie:

Miłować siebie samego. Skupienie rekolekcyjne cz. 3 – opublikowane 10 grudnia 2020 r. przez Centrum Duchowości Ignacego Loyoli w Częstochowie:

Miłować siebie samego. Skupienie rekolekcyjne cz. 4 – opublikowane 11 grudnia 2020 r. przez Centrum Duchowości Ignacego Loyoli w Częstochowie:

Miłować siebie samego. Skupienie rekolekcyjne cz. 5 – opublikowane 12 grudnia 2020 r. przez Centrum Duchowości Ignacego Loyoli w Częstochowie:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669103

Niezwykle bogaty i cenny wywiad z o. Prof. Aleksandrem Posackim o fałszywej mistyce, jej obecność i wpływ na Twoje życie, obrona przed nią. Gorąco polecam! Opublikowany 16 kwietnia 2011 r. przez Fiedys:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1669153