Czy R. Trzaskowski miał startować za 5 lat?

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Świat

Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się twierdząca. Został prezydentem Warszawy i po tym okresie miał - po dwuletniej kadencji A. Dudy i przewidywanej takowej D. Trumpa - wystartować i wygrać wybory prezydenckie.

Tak zapewne miało być i cała kariera polityczna R. Trzaskowskiego była szczegółowo zaplanowana już od dawna. Kto politycznie prowadzi go do uzyskania stanowiska prezydenta jest niewiadomą, choć wielu wskazuje, że prawdopodobnie był też stypendystą jednej z Fundacji G. Sorosa a sam oficjalnie przyznał się, że jednokrotnie uczestniczył w spotkaniu Grupy Bilderberg. A ta Grupa jest oskarżana o chęć stworzenia Jednego Rządu Światowego w ramach Nowego Porządku Świata (NWO). Niektórzy nawet przypisują jej to, że tym Rządem Światowym już jest.

Cóż więc takiego się stało, że już teraz został on uruchomiony jako kandydat na prezydenta? Otóż należałoby wskazać na dwa obszary: wewnętrzny i zewnętrzny, choć one współzależne na siebie wpływają i mają w części obszary wspólne.

Pierwszy z nich jest związany z fatalnymi notowaniami M. Kidawy-Błońskiej, która nie nadając się kompletnie na funkcję prezydenta Polski, mogła osiągnąć w wyborach fatalny, jednocyfrowy wynik a tym samym doprowadzić do upadku Platformę Obywatelską. Dodatkowo R. Trzaskowski jest - jako domniemany* przedstawiciel Grupy Bilderberg - typowym lewackim liberałem, który swobodnie mógłby kandydować z ramienia polskiej lewicy a m.in. jej głosy chce on pozyskać w wyborach prezydenckich. Jego poglądy bowiem wykluczą poparcie dla niego elektoratu prawicowego i centrowego, stąd należy domniemywać, że nawet część wyborców PO może zagłosować np. na kreującego się na centrowego Kosiniaka-Kamysza. Należy też sobie zdawać sprawę, że ewentualne zwycięstwo R. Trzaskowskiego może implikować przedterminowe wybory parlamentarne, bowiem bardzo trudno sobie wyobrazić jego współpracę z rządami PiS-u (ZP). Ponadto ta wygrana mogłaby też doprowadzić do rozpadu koalicji ZP poprzez np. wyjście z niej Porozumienia J. Gowina, który ma zamiar tworzyć ugrupowanie republikańskie.

Zaś drugi to obszar związany jest z tym, że w wyniku pandemii koronawirusa niepewny swojego zwycięstwa jest D. Trump a jego ewentualnej poprawnej współpracy z R. Trzaskowskim trudno sobie wyobrazić. R. Trzaskowski reprezentuje sobą wszystko to, co jest geopolitycznie obce D. Trumpowi a przede wszystkim jest zwolennikiem lennego członkostwa Polski w UE. Ewentualna wygrana R. Trzaskowskiego jest też końcem sprawnego i intensywnego funkcjonowania Grupy Wyszehradzkiej oraz śmiercią idei Trójmorza. Zagrożona też może być dywersyfikacja dostaw gazu do Polski i zaniechanie wszelkich działań dotyczących sprzeciwu Polski wobec budowy Nord Stream 2. W tych kategoriach można się też spodziewać nacisku na zaniechanie budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, bowiem "taki jest planowany w Berlinie". Pod znakiem zapytania byłoby jego poparcie dla przekopu Mierzei Wiślanej.

Tak czy owak należy się modlić, aby w Polsce wygrał A. Duda a w USA D. Trump. Wtedy mielibyśmy choć jeszcze pięć lat czasu na rozwój Polski wewnątrz kraju a także jej wzrost znaczenia na arenie międzynarodowej.

* Bardzo rzadko na arenie międzynarodowej jakikolwiek polityk czy też przedstawiciel jakiegoś silnego kapitału prywatnego oficjalnie przyznaje się do członkostwa w Grupie Bilderberg. Wszystko to, co jest na niej podejmowane owiane jest mgłą tajemnicy. Stąd nie wiem, czy czasem jednokrotna bytność na tym spotkaniu R. Trzaskowskiego jest jednoznaczne z reprezentowaniem przez niego tego środowiska. Jeżeli tak nie jest to te jego buńczuczne chwalenie się z takiego uczestnictwa wynika ze zwykłej bufonady R. Trzaskowiskiego i jego wybujałego ego, dorównującego temuż u Marszałka Senatu.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:10)

Komentarze

    Troszkę karkołomna jest ta teoria. Magdalenkowi politycy nie zaprzątają sobie głowy tym, co będzie za lat dwa, trzy czy pięć. Liczy się tu i teraz, a nie jakaś tam przyszłość. Przejdźmy jednak do faktów. Platforma przypomina samolot, który wszedł w korkociąg, wszyscy zaczęli szarpać drążek sterowniczy, każdy w swoim kierunku, a kandydata na prezydentę z ramienia tejże partii, M. Kidawa- Błońska (  dalej MKB) zwiększyła jeszcze ciąg. Efektem tego jest wymiana konia w trakcie przeprawy i namaszczenie Prezydenta miasta Warszawy, R. Trzaskowskiego na miejsce zużytej MKB. Kandydatura MKB była efektem wojny podjazdowej wewnątrz P.O. Kandydatury R. Trzaskowskiego w sztabie P.O. nie brano pod uwagę z kilku powodów:

- gdyby R. Trzaskowski wygrał, to PiS ( przynajmniej na jakiś czas) wziąłby Warszawę, razem z szafą pełną trupów.

- zdolności R. Trzaskowskiego pokazała już kampania samorządowa. Nikt tak jak R. Trzaskowski nie lepi na taśmę klejącą.

- za R. Trzaskowskim ciągnie się opinia człowieka, który " lubi się zaszywać, lubi nadużywać, szuka wciąż okazji i je ma"

- stosunkowo krótki okres warszawskiej prezydentury R. Trzaskowskiego w Warszawie naznaczony jest pasmem katastrof i kompromitacji. Od "Czajki" po strefy relaksu.

- gdyby wspomniana grupa chciała wystawić kogoś, kto mógłby mieć realne szanse na zwycięstwo, to nie byłby tą osobą R. Trzaskowski. Radek Sikorski byłby znacznie lepszym kandydatem i właśnie dlatego P.O. trzyma Radka na "wiejskiej Elbie". Tę grupę stać na to, by sobie gotowego prezydenta kupić ( jak konia na targu) albo wystrugać takowego z patyka. 

"Po co więc jest ten miś?"

"Borysław" Budka doskonale wie, że szanse na zwycięstwo są marne, więc wybrał tego, który może jedynie zminimalizować straty. Ja osobiście uważam, że R. Trzaskowski zakończy kampanię z poparciem w okolicach błędu statystycznego, a P.O. dalej będzie pikować ku katastrofie. Rachuby na to, że R. Trzaskowski zdoła odrobić straty są płonne, lecz najważniejsze jest to, by ci, którzy mogą zagrozić "Borysławowi" pozostali tam gdzie są, bo nie po to "Borysław" maszerował po trupach, by teraz się narażać. Nie martwiłbym się też wyborami w USA, bo kontrkandydat D. Trumpa jest eksponatem muzealnym, reliktem przeszłości i stanowi takie samo zagrożenie dla D. Trumpa, jak MKB dla A. Dudy. 

  

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

              

#1631120

Masz rację, że PO-KO myśli kategoriami krótkookresowymi, natomiast nie sądzę, aby jej właściciele tak myśleli: oni są długodystansowcami. Przecież to całe PO znajduje się na smyczy Niemiec, czyli zniemczonej UE. A jak Niemcy to i Rosja, czyli kondominium niemiecko-rosyjskie. A jeżeli tak to Eurazja, od Władywostoku do Lizbony. I dalej droga do nowego Rządu Światowego. Oczywiście jedna z dróg, ale najbardziej prawdopodobna w wymiarze europejskim. D. Trump też myśli o takim rządzie, ale rolę w nim USA postrzega jako wiodącą. Pozostają Chiny, które mają swoją geopolitykę. My jako Polska w Europie stanowimy newralgiczne geograficzne położenie, ale tym samym "łakomy kąsek" dla wielu.  Historycznie jednak winniśmy sie obawiać kondominium rosyjsko-niemieckiego. To dla nas zagrożenie, fundamentalne zagrożenie w zakresie suwerenności naszego państwa. Z tego względu najlepiej - jak na razie - jest być w sojuszu z USA, które za D. Trumpa promują i V4 i Trójmorze a to jest dla nas najważniejsze. Kandydatura R. Trzaskowskiego tym bardziej jest dla nas koszmarem - w wypadku jego wygranej. 

Pozdraiwam

P.S.

Często popełniamy jeden błąd: skupiamy się tylko na Polsce. Polska polityka jest jednak częścią geopolityki i ta geopolityka ma decydujący u nas głos. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1631126

  Troszkę to chyba zbyt wielopoziomowe. Jeżeli Niemcy wpływały na polską politykę, to nie po to, by dzielić się tym wpływem z Rosją. Owszem, Rosja mogła na tym korzystać, jednak tylko na tyle, na ile nie zagrażało to interesom Niemiec ( vide kontrakt gazowy). Niemcy i Rosja zawsze będą rywalizować o wpływy w Polsce, bo -tutaj zgoda- taką mamy sytuację geopolityczną. Jednak Europa od Władywostoku do Lizbony jest projektem przeciwnym do rządu światowego, bo wyłącza tę strefę z reszty świata. To nie Rosja i Niemcy są budowniczymi tego projektu, to pewne koła, którym bliżej jest do USA forsują ten projekt. Nie zgadzam się też, że szukanie egzotycznych sojuszy może nam pomóc w utrzymaniu suwerenności w przypadku groźby starcia z Rosją i Niemcami jednocześnie. Już większy sens miałoby porozumienie z Chinami, bo- w przeciwieństwie do USA- Chiny mogą zagrozić Rosji mobilizacją jakichś nędznych 50 milionów rezerwistów. Choć nie wyobrażam sobie, by R. Trzaskowski był w stanie zagrozić A. Dudzie, to nie demonizowałbym aż nadto ewentualnej prezydentury w jego wykonaniu. Owszem, wierzgałby w wielu kwestiach, jednak wiele upiornych pomysłów PiS może nie doczekałoby się realizacji. O ile R. Trzaskowski nie będzie w stanie już zablokować inwestycji infrastrukturalnych, o tyle może skutecznie blokować pazerność fiskalną rządzących oraz całkiem skutecznie blokować etatystyczno- finansowe rozpasanie obecnej ekipy. Porażka w wyborach prezydenckich byłaby też okazją do chwili refleksji dla rządzących, którzy równie szybko co ich poprzednicy, nabrali wielkopańskich manier. Choć zapewne gaf, wpadek i skandali byłoby dużo, dużo więcej. W kwestii V4 i Trójmorza prezydent nie ma zbyt wiele do gadania, więc bez obaw. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

              

#1631131

Jak patrzę na to zdjęcie, to odruchowo sprawdzam czy mam portfel, taki odruch bezwarunkowy.

Też tak macie?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

White Lives Matter

#1631122

Zwycięstwo na wyciągnięcie ręki..."pewniaki".

Pozdrawiam serdecznie 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1631124

Komentarz zamieszczony pod Pańskim tekstem na S24:

(...)W tych kategoriach można się też spodziewać nacisku na zaniechanie budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, bowiem "taki jest planowany w Berlinie". (...)

Panie Krzysztofie!
Port lotniczy Berlin-Brandenburg(kod IATA - BER, kod ICAO - EDDB  jest już wybudowany a oficjalne otwarcie, zapowiadane jest na koniec października 2020 roku(w dniu 5 września 2006 roku miało miejsce symboliczne wbicie pierwszej łopaty na największej w Europie budowie lotniska).
Tych planów uruchomienia lotniska było już kilka w przeciągu tych 14 lat od wbicia "pierwszej łopaty".

Trzeba sobie uświadomić, po co Niemcom było potrzebne tak duże lotnisko, wraz z zapleczem (w pobliżu portu lotniczego powstaje BBI Business Park Berlin) i infrastrukturą komunikacyjną?
I tu trzeba odnieść się do geopolityki.
Po końcu zimnej wojny i rozpadzie bloku komunistycznego a potem ZSRR, globaliści planowali II- gi i III-ci etap budowy NWO, po I- szym jakim było powstanie w 1992 roku UE na bazie EWG.  W 1996 roku podjęto decyzję o budowie tego portu lotniczego
II-gim etapem było rozszerzenie UE o "demoludy" w 2004 roku a III-cim miało być utworzenie konfederacji UE i Rosji(EURAZJA) a port lotniczy Berlin Brandenburg miał pełnić rolę centralnego portu lotniczego unijnej części EURAZJI i oprócz roli pasażerskiej, port lotniczy miał pełnić rolę gospodarczą(dla rozwoju gospodarczego Rosji-rosyjskiej części EURAZJI) a zwłaszcza rolę militarną, jako port lotniczy służący przerzutowi wojsk i sprzętu wojskowego z UE do Rosji(w razie konfliktu z Chinami- co do dziś jest sprawą aktualną, bo Chiny w naturalny sposób sięgną po surowce Syberii, czego nie kryją a póki co kolonizują Syberię poprzez emigrację Chińczyków z Chin na Syberię.

Po zmianie sytuacji geopolitycznej(wygranej D.Trumpa) podobną rolę ma pełnić CPK w Polsce dla strefy Trójmorza(pasażerską, gospodarczą i militarną by można było szybko przerzucać do Polski wojska i sprzęt wojskowy USA i NATO, w razie zagrożenia wspólną agresją Niemiec/niemieckiej UE i Rosji, o czym oni marzą i do czego dążą, odkąd D.Trump postawił tamę EURAZJI.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1631127

Dlatego tak ważna dla nas jest sprawa wygrania wyborów przez D. Trumpa. Sądzę, że - oczywiście przy założeniu, że ktoś tam w kręgach totalnych myśli za nich - najlepiej dla nich byłoby, aby wybory w Polsce odbyły się tak naprawdę po wyborach w USA. Operujemy jednak na "wielkich liczbach" geopolityki i nie zawsze potrafimy ją odczytać. Pan ma pewien ugruntowany i logiczny ogląd geopolityczny i co wiele razy mówiłem z większością z Pana poglądów się zgadzam. 

Zastanawiam się jedynie, czy teraz D. Trump zbyt mocno zaangażuje się w walkę z Chinami i zapomni o Europie. Naszym celem jest to, żeby nie zapomniał a tego nie jest w stanie zagwarantować R. Trzaskowski.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1631135

Jest pacyna, jest 35stan, jest i krzysztofjaw. Są trzy punkty widzenia i trzy spojrzenia - a prawda leży pośrodku, jak zwykle. Jest tak, ponieważ zjawiska światowej polityki, gospodarki a także wizje globalnej przyszłości intensywnie biegną swoimi zwykłymi nurtami, na które nakłada się jeszcze jeden imperatyw kategoryczny pandemii koronowanego wirusa. Problem polega na tym, że wszystkie te nurty, każdy z nich oddziałuje ze wszystkimi z nich tworząc dość złożony splot, który powinien być zarówno analizowany jako całość, a zjawiska rządzące tym splotem należy rozumieć na tyle dobrze, by proponowane wnioski były sensowne.

Podam przykład: 35stan w innym miejscu napisał komentarz o rozjechaniu się ośrodków "rządu światowego" [link]. Klan Rockefellerów, z którego wywodzi się G. Soros finansujący Straszną Sitwę Smolara (SSS) nadal idzie szlakiem lewackiego totalitaryzmu. To są sponsorzy głównego nurtu antypolskiej totalitarnej opozycji starych i nowych komunistów.
A klan Rothschildów stał się środowiskiem republikańskim, przeciwnym globalizmowi, NWO, wspierając republikańską i patriotyczną politykę Donalda Trumpa. Odsyłam do tego akurat komentarza [link] naszego 35stan i już widzimy świat inaczej.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

michael

#1631136

Pacyna wspomina o bliżej nieokreślonej grupie wpływu Platformy Obywatelskiej, która nie powinna być kojarzona z tą zwaną Bilderberg. Pacyna pisze, że "tę grupę stać na to, by sobie gotowego prezydenta kupić (jak konia na targu) albo wystrugać takowego z patyka", ale teraz, z różnych powodów wystrugała sobie Rafała Trzaskowskiego.

A poszukiwanie najwłaściwszej strategii dla wszystkich kandydatów opozycji we wszelkich wyborach kuleje nie tylko z powodu interesów politycznych i ściśle polskich środowisk przeróżnych specjalnych kast, ale właśnie z powodu degeneracji ich statusu intelektualnego oraz kompletnej atrofii ich kontaktu z rzeczywistością. Ten zanik ich rozumienia tego jak jest, paraliżuje nie tylko polityczne mózgi totalitarnych przywódców wszystkich opozycyjnych partii politycznych, nie tylko prominentnych i uważanych za wybitnych spin doktorów, specjalistów od PR i doradzających im "ekspertów" od marketingu politycznego. Oni nie tkwią w żadnej intelektualnej bańce - oni wszyscy są po prostu na tyle zdemoralizowani, że nie są w stanie rozumieć, ani tego co się w świecie, ani w Polsce dzieje. To są progresywni paralitycy intelektualni, którym demoralizacja rozum odbiera.

I w tym momencie potrzebny jest kolejny przykład - a nawet dwa:

Pierwszy.
Borys Budka parę dni temu z dumą wspominał "kazanie Jana Pawła II o kremówkach wygłoszone w Wadowicach". Łapy opadają jak się coś takiego słyszy, ten facet jest absolutnie poza, jest "the Extra-Terrestrial", jest tak Piramidalnie Obcy (PO), że chyba nigdy nie pojmie jak i dlaczego się wygłupił.

Drugi.
Ten przykład, to cały film Sylwestra Latkowskiego "Nic się nie stało" oglądany jako rak trawiący społeczną tkankę rozumu elit kultury i sztuki sądów specjalnej kasty...

Skrajna demoralizacja.

KONKLUZJA
Dopiero po zastanowieniu się nad splotem oddziaływań demona demoralizacji dręczącego polskie elity polityczne, możemy dołączyć do tego splotu zjawisko fundamentalnej przemiany cywilizacyjnej, w którą wchodzi współczesny świat. A w obliczu tej przemiany, tak zwana progresywna lewica, razem z całą jej ideologią, ląduje na przerażająco anachronicznych manowcach. Ani przyszłość, ani żaden progres cywilizacji nie mieści się w majtkach.

Po prostu, nie pieprzcie bez sensu.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

michael

#1631137

Degrengolada etyczno-moralno-intelektualna tzw. elit III RP jest oczywiście zatrważająca. I to przecież nie tylko polityków, ale wszelkich środowisk opiniotwórczych i opinionośnych reprezentujących te niby elity. Rzeczywiście są oderwani od rzeczywistości, o tego, czym żyją zwykli ludzie. Kiszą się we własnym sosie, zlizując sobie nawzajem z dzióbków. Jedynym wyjściem jest to, żeby jak najszybciej zniknęli z przestrzeni publicznej.

I dobrze się stało, że np. Trójka została oczyszczona z tych "leśnych dziadków" a do tego na własne życzenie. Film Latkowskiego unaocznił też  zgniliznę środowisk artystyczno-biznesowych, oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale problem istnieje.

Przez lata wykreowano ich na autorytety, które mają prawo pouczać nas jak mamy żyć. Całe te środowiska w swojej masie są przekonane o własnej wyjątkowości, co tak naprawdę staje się już śmieszne i groteskowe. 

Politycy totalnej opozycji to synergia miałkości intelektualnej, głupoty, braku wiedzy i kindersztuby oraz bufonady. Są puści jak "bęben" a Pustka nie zasługuje nawet na krytykę a jeno na co najwyżej politowanie.

Ale właśnie taki ich żenujący poziom jest atutem dla tych, którzy źle życzą naszemu krajowi. Są łatwo przekupni i łatwo ulegają wpływom takich państw jak Niemcy, Rosja, Francja czy cała UE. Przyjmują lenną wobec tych państw i organizacji postawę, co skutkowało budową państwa z "dykty", gdzie jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Dla nich Polska i Polacy się nie liczą. Wystarczy dla nich jakaś gratyfikacja finansowa i poklepanie "po plecach" żeby nas po prostu zdradzili i ta ich wspomniana miałkość jest tylko ułatwieniem dla niecnych czynów naszych wrogów. Naszych totalnych nie stać na myślenie geopolityczne. Oni nawet nie wiedzą, co to jest. Liczy się dla nich "tu i teraz", czyli "koryto" wladzy i za tą władzę są skłonni dopuszczać się największych draństw. 

Przykre jest to, że wielu naszych rodaków jednak na nich głosuje, czego nie rozumiem. Może to lata  wyjaławiania ich z myślenia i rozumienia rzeczywistości...ale po prostu to są już ludzie straceni - nie ma sensu z nimi dyskutować i robić swoje. 

Pozdrawiam

pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1631177

Czy Rafał Trzaskowski miał startować za 5 lat?
Tak, wszystko wskazuje na to, że tak. Ale to był nie jego plan, ani marzenie, taka jest odwieczna procedura komunizmu, stosowana zawsze w podobnych sytuacjach. 

Dramatyczną przesłanką mogą być dwie pierwsze lepsze przykładowe kariery.

Pierwsza z nich, to przywództwo Wielkiej Rewolucji Październikowej. Włodzimierz Ilicz Lenin został wytypowany w politycznym castingu, w którym brało udział wielu komunistycznych agitatorów o spełniających oczekiwane przez zleceniodawcę warunki: BMW, który jako wrzaskliwy i bezwzględny agitator wiecowy, łatwo osiąga oczekiwany poziom charyzmy, zapewniający mu zdobycie władzy politycznej. Bezpośrednim zleceniodawcą był pruski Sztab Generalny, który wysłał Lenina w zapieczętowanym specjalnym wagonie razem z kimś na kształt oficera prowadzącego (Alexandr Parvus) z pieniędzmi na finansowanie komunistycznej propagandy. Celem ataku była Rosja, która miała być obezwładniona i wyłączona z udziału w I Wojnie Światowej.
Druga przykładowa kariera to polityczna droga Lecha Wałęsy. Zleceniodawcą były polsko-sowieckie służby specjalne. Celem ataku była Polska.

Mocodawcy zawsze w takich projektach siedzą z tyłu, na dobrze schowanych fotelach, pociągają za sznurki i sypią pieniędzmi na finansowanie gier operacyjnych w toczącej się wojnie informacyjnej, której celem jest zniszczenie państwowości atakowanego kraju.

Galeria kandydatów do roli konia trojańskiego współczesnego neo-kolonializmu jest długa jak stonoga, a jedynym mankamentem ludzi pchających się na tę listę jest ich mentalność...
Intelekt indukowany przez oficera prowadzącego, albo jakiś tam Sztab Generalny lub Wyborczy. I ogromny apetyt na udział w projektowanym wielkim żarciu, albo chociaż okruchy z udziału w bezkarnej grabieży.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

michael

#1631175