Kończy się polityka zaczyna Polska

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz
Idee

 

Prawie całą niedziele (15.03.20) i część poniedziałku przesiedziałem wertując polecone, przesłane mi oraz odnalezione prze mnie materiały na temat koronawirusa, i w wyniku lektury pojawiły się trzy ogólne refleksje. Pierwsza, to od lat opisywany przeze mnie motyw: musimy przestać myśleć o sobie w kategoriach ludowych, disco polo lub 500 plus. Naszą kulturę reprezentacyjną wypracowywała szlachta i polska inteligencja – przez 1000 lat. Inna w stosunkach międzynarodowych się nie liczy  Druga, skłania nas do konieczności zamiany myślenie o sobie z kategorii „ja” na kategorię „my”. Trzecia, która najbardziej rzuca się w oczy, dotyczy przesady w traktowaniu skutków epidemii koronawirusa.

Rzecz jednak w tym, że żaden z w/w punktów nie jesteśmy w stanie zrealizować z dnia na dzień: bo  zajęto nas nie tym co trzeba, bo nie jesteśmy przygotowani do żadnych zmian, bo nie mamy odpowiedniej refleksji, bo nie posiadamy elit na odpowiednim poziomie, bo wmówiono nam że tradycyjna inteligencja jest zbyteczna i anachroniczna itd. A tu właśnie rzeczywistość wymusza coś diametralnie innego - potrzebę właśnie takiej grupy ludzi, która będzie żyła polskością, będzie centrum i sztabem zarządzania oraz wytworzy siłę, która obroni naród przed wirusami politycznymi i rzeczywistymi wrogami.

Owszem, taka grupa ludzi istniała. Ta grupa ludzi Polski broniła, podczas II wojny zorganizowała Polskie Państwo Podziemne, po II wojnie z niej rekrutowali się Żołnierze Niezłomni. Od 1939 r. była likwidowana najpierw fizycznie, potem strukturalnie, a w późniejszym PRL.,  już zwyczajowo i bezwiednie, ale równie skutecznie – poprzez toczący się walec komunizmu, nawyki, mentalność, fobie i przyzwyczajenia. Ta grupa ludzi, strasznie sponiewierana, do końca swojego istnienia, wbrew wszystkiemu, czuła odpowiedzialność za tysiącletni naród, za kulturę i państwo; jej przedstawiciele, czasami nawet na łożu śmierci, przekazywali co mamy robić dalej... Oni jeszcze wierzyli, młode pokolenie już nie czuło potrzeby kontynuacji 1000-letniego doświadczenia. I teraz, gdy koronawirus odtrąbił „sprawdzam”, znaleźliśmy się jak w tym kawale z piekielnym kotłem, przy którym diabły nie miały co robić, bo sami - wewnątrz, między sobą i za darmo, załatwialiśmy diabelską robotę: za nogi, za łeb, byle w dół.  Piszę o tym od kilkunastu lat, ale chyba nadszedł moment, że coś się wreszcie zmieni.

 Pojedynek

Pole uklepanej ziemi jest bardzo rozległe i wymagające. Dziś jeszcze nie wiadomo kto pierwszy „odpuści” – wirus, czy człowiek. Życie podpowiada, że człowiek, bo gospodarka, bo tak zawsze było, bo ile można siedzieć w domu, bo brak ruchu wywołuje choroby, bo jak długo stać nas na kwarantannę i opiekę, itd. Jeżeli wirus odpuści wiosną, może przyjść jesienią i zimą. Czy państwo wytrzyma tak długi pojedynek z kimś, kogo nie widać? Czy tak „rozklejeni” demokracją ludzie zdobędą w sobie tyle sił, aby móc, w sposób zdyscyplinowany, przeciwstawić się wspólnemu złu?

Ale to nie koniec pytań. Testowanie bronią biologiczną ma swój cel. Ma nakreślić mapę siły i słabości przeciwnika oraz potencjalny cel uderzenia. Jeżeli jakiś ośrodek (państwo, grupa państw) poświęci zbyt dużo sił na pierwszym froncie, prawdopodobnie zabraknie mu ich na drugim i w ten sposób sam siebie sprowadzi do roli ofiary.

Racjonalizacja

1.     

Przesada i sposób traktowanie koronawirusa musi mieć jakieś drugie dno: jest nim prawdopodobnie próba bezkonfliktowego przykrycia potrzeby gigantycznych przetasowań strategicznych w gospodarce i polityce lub zamaskowanie jakiegoś szwindlu,

2.     

Być może Borys Johnson ma rację, że koronawarus wyznacza pierwszą falę konfliktu i trzeba ją potraktować jako okres adaptacji, bo druga będzie wymagała od państwa dużo większego wysiłku. Czas pokaże kto ma rację,

3.     

Wirus powstawał najpierw w laboratorium w Karolinie, a potem w Wyhan, zadziwiająca jest ekspansja dyplomatyczna i sanitarna Chin i niewielka ze strony USA,

4.     

Powstające wirusy w ramach broni biologicznej testuje się najpierw na zwierzątkach (na małpach już nie wolno), potem szuka antidotum, a na końcu, dla pewności, skuteczność sprawdza się na ludziach. Taka jest logika działania. 

5.     

Mamy do czynienia z pierwsza fazą gorącej wojny, która wskazuje na metody działania i na rodzaj przyszłego pola walki. Ta wojna będzie miała sens wówczas, gdy jedna strona będzie bezbronna, druga odporna na wirusy,

6.     

Jak bardzo różnią się poziomy dyskusji w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Nie jesteśmy wcale gorsi, ale dopóki nie zmienimy tego, dopóty będziemy pozbawionymi głosu niewolnikami.

  Ujawnienie wirusów, jak się wydaje ma dwojakie znaczenie: 1. poinformowanie świata i wrogów o posiadaniu groźnej broni biologiczne, 2. sprawdzenie skuteczności antidotum. W tym kontekście rolą testerów można przypisać wąglikowi, eboli, nowiczokowi i innym.  Dotychczasowe próby ich neutralizacji przebiegły pomyślnie, ale nie mamy pewności czy, na podobnej zasadzie jak uwolnienie idei, kolejna próba kolejnej broni biologicznej, nie skończy się na utracie kontroli, a wówczas tylko bomba jądrowa będzie w stanie to wszystko zneutralizować. I w taki sposób  sami może zafundować sobie armagedon.

Kończą się więc bajery w stylu: manify, LGBT, bylejakości, tumiwisizmu, ba, kończy się nawet wirtualny świat internetu i atmosfera disco polo.  Nawet polska opozycja pojęła, że stary świat odchodzi tak samo, jak skończyły się żarty. Odgłos butów nowej rzeczywistości jest coraz bardziej wyraźny. Rodzi się więc najważniejsze pytanie naszej cywilizacji XXI wieku: czy kulturowy świat człowieka, który on uczynił sobie poddanym i czy rozum, który człowiek otrzymał od Boga, są w stanie powstrzymać samozagładę? I w taki sposób wszyscy z obłoków wszyscy zostaliśmy sprowadzenie na ziemię – dla jej obrony!

Podsumowanie

Dopiero teraz, w obliczu powszechnego zagrożenia koronawirusem, Polacy zaczynają odnajdywać swoją właściwą drogę; zaczyna zarysowywać się tak charakterystyczna dla nas idea samoorganizacji. Rząd dopiero teraz zaczął ją zdecydowanie stymulować, dopiero teraz, gdy rąk nie możemy podawać, zaczynamy wyciągać je do siebie. Minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski zachowuje się nie jak polityk, lecz jak odpowiedzialny lekarz. Wśród dziennikarzy budzi zdziwienie, wśród zwykłych ludzi szacunek. Premier Mateusz Morawiecki stoi na drodze do społecznie uznanego męża stanu. Ogólnie jednak zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Rubikon został przekroczony. Wszyscy idziemy w przyszłość, której jeszcze nie znamy. Przy pomocą kundlizmu nie dojdziemy nigdzie, musimy odwołać się do II RP, bo tam się zaczęło wszystko i jeszcze nic nie skończyło. Tam się urodziła Polska, którą w 1939 r. zaczęto ponownie mordować, a która ginie do dziś dnia. Wszystko przed nami.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:15)

Komentarze

Serdecznie dziękuję!

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1622053

Można zamknąć szkoły, uczelnie, zakłady pracy, galerie. Szkoda tylko, że nie da rady zamknąć ryja tej durnej opozycji.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

Nigdy nie przegrywasz, gdy walczysz.Przegrywasz, gdy przestajesz walczyć.
Ryan

#1622055

Bardzo przemyslany, madry tekst, poruszajacy glebsze obszary naszej niewiedzy i obaw co do tej wojny. 

To jest poczatek dlugiej i nieznanej drogi dla Polski i dla swiata.

Dziekuje i pozdrawiam.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1622066

...słuszny i mądry.
Odwoływanie się do II RP już niezbyt przemyślane...ze względu na morale rządzących i większości Polaków.
Niech II RP nie będzie nam wzorem ...bo to były rządy masonów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1622285

Bardzo trafna wypowiedź, której nie zaszkodzi żaden komentarz, nawet najbardziej prymitywny. A II RP, to panie Ryszardzie, nie garść niech, będzie nawet będzie masonów i birbantów, ale naród, które wreszcie poczuł się sobą. Pan to rozumie i o tym stale przypomina, ale dla wielu prawdę tę wywraca tępy stereotyp. Niestety, to o czym Pan pisze u wielu budzi zrozumiałą frustrację, w innych obawy, a tak w ogóle to smutek, poglębiony jeszcze faktem, że tak wielu Polaków, którzy w dodatku uznali siebie za elitę, tak bezwstydnie rani Polskę. Ona dla wszystkich jest lub winna być najwyższym dobrem. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1622971