Nie stać was na bułki? Jedzcie ciasteczka

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Notka ta ma, mimo pozorów konkretności, charakter polityczny, bo opisuje szczegółowo sposób realizowania interesów różnych grup społecznych. Nie mamy tu do czynienia ze spektakularnymi medialnie wydarzeniami jak w Sejmie czy pod Sejmem, ale z czystym konkretem objawiającym jednak pewną swoistą mentalność. Najpierw miała charakter interwencyjnej informacji skierowanej do portalu lokalnego, ale po paru dniach, pod wpływem konkretnych doświadczeń ze służbami odśnieżania, rozrosła się do rozmiaru takiej właśnie notki jak niniejsza.

 

Na pierwszy plan wysuwają się tu interesy grup osób zamożnych, które poruszając się korzystają wyłącznie z samochodu, więc priorytet ma odśnieżanie jezdni. Ale jest też druga grupa osób, która albo posłuchała nawoływań władz samorządowych i korzysta z promowanego ostatnio transportu publicznego, albo w ogóle nie posiada samochodu albo też z niego nie korzysta, bo korzystają inni członkowie rodziny. No i najbardziej oczywisty jest ten motyw, że po bułki nie będę jechał samochodem, a do sklepu jakoś dotrzeć muszę, a tu klops.

 

No i mamy problem z bałaganem, mimo iż warstwa opadów śniegu w Gdańsku nie przekroczyła 20 cm. Problem jest łatwy do rozwiązania pod warunkiem przestrzegania pewnej logiki narzucającej priorytety. Kluczowa jest kwestia nie mojego dojścia do ulicy, lecz kwestia dojścia do głównego węzła komunikacyjnego w danej części miasta.

 

A tu mamy wynik systemowej bezmyślności.

Służby zajmujące się odnieżaniem mają jakies mapy terenu, na podstawie których przydziela się im zadania, ale te mapy nie mają wiele wspolnego z realnymi zachowaniami mieszkańców, którzy przemieszczają się po mieście realnie według pewnych lokalnych zwyczajów, dyktowanych lokalnymi potrzebami, czy lokalną infrastrukturą. Służby marnują więc przykładowo czas na odśnieżanie odcinków chodników przy Havla, którymi mało kto się porusza, a zaniedbują punkty węzłowe komunikacji miejskiej, na których wciąż tworzą się najrozmaitsze przeszkody.

 

Weźmy przyklad taki – pług przejechał obok przystanku na Wilanowskiej/Havla, spychając na chodnik zwały śniegu z jezdni. Po chodniku przejechał następnie traktorek spychający kolejny zwał na zwał utworzony przez pług. W ten sposób powstaje śnieżna barykada dla pasażerów wsiadających lub wysiadających z autobusu, ignorowana przez służby, bo leży z boku chodnika.

 

Właśnie zakończył się w przestrzeni miejskiej sezon serialu poświęconego odśnieżaniu zatytułowany “Telepiemy się przez zwały śniegu i kaszy pośniegowej” i zainicjowano, w związku z odwilżą, sezon “Topimy się w błocie pośniegowym”. W niektórych rejonach miasta, służby oferują jeszcze powtórki poprzedniego sezonu.

 

Na szczególną uwagę i medal specjalny z buraka zasługuje ekipa, która odśnieżyła, po paru dniach, teren parkingu przy markecie Netto i myjni przy skrzyżowaniu Wilanowska/Havla, ale uczyniła to w spektakularny sposób zasypując metrowej wysokości zwałem śniegu i błota przejście dla pieszych prowadzące od i do przystanków komunikacji miejskiej. A większość klientów dociera tu pieszo lub środkami komunikacji miejskiej. Tu by było najlepiej zilustrować kwestię zdjęciem

pokazującym jak służby potraktowały kluczowy dla pieszych korzystających z komunikacji miejskiej 50-metrowy odcinek ulicy Wilanowskiej w kierunku ul. Havla. Wzięli i wykuli w zlodowaciałej warstwie śniegu pasek szerokości 25 cm, podczas gdy pieszy wymaga trasy o szerokości min. 40 cm. Śmiech (i śpiew) na sali, plenarnej.

 

Królowa Maria Antonina doradziła kiedyś mieszkańcom Paryża skarżącym się na brak chleba czy bułek, by jedli ciasteczka. Nasze, pożal się Boże elyty, kontynuują tę tradycję i doradzają pieszym by spędzali zimę na Maderze ewentualnie siedzieli w domu, do wiosny. Sam słyszałem, z ust osoby poruszającej się wyłącznie samochodem.

 

A co do zimy, to jest przepiękna w tej chwili, wszystko przykryte białym puchem, to najbardziej estetyczna pora roku. No i ten mróz, który wymrozi wszystkie świństwa. Szkoda, że nie ten wiek i nie wypada mi iść na ślizgawkę. Żal mi tylko ptaków, które zlatują się, biedne, całymi chmarami do karmnika.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:7)

Komentarze

i królową Marią Antoniną to "ściema". Wymyślił ją któryś z "filozofów" czy "encyklopedystów", chyba nawet po śmierci królowej. Zresztą istniał pewien "obyczaj" piekarzy francuskich, aby niesprzedane w ciągu dnia wyroby - rozdawać wieczorem za darmo, robiąc w ten sposób miejsce na świeże wypieki.

Natomiast reszta, o samorządowcach, to historia, która powtarza się rokrocznie, i wszędzie. Czy jest jakaś skuteczna rada? Jakaś dobra metoda? Mam ogromne wątpliwości.

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1530451

Obawiam się, żę to nie jest tylko kwestia samorządów. To jest papierek lakmusowy testujący realnie postawy obywatelskie szarych Polaków i ich skłonność do samodzielnego myślenia i dzialania.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1530580