Lis & Kofta czyli filister i finezja

Obrazek użytkownika zetjot
Blog
Niezmiernie wdzięczny jestem blogerce Katarynie za cytaty z Tomasza Lisa i Krystyny Kofty zamieszczone w felietonie w "Do rzeczy", bo, po pierwsze, sam bym nie przyczytał, a po drugie, z tego względu, że cytaty owe przypomniały mi tezy z pewnych moich tekstów.  Red.Tomasz Lis zajmuje się w swoim tekście, uwaga, uwaga... "prawicowym buractwem" a pani Kofta koncentruje swoją uwagę na sałatce prof.Pawłowicz.
 
Red. Lis pisze o buractwie ? I kto to o tym mówi ? Czyżby tow. Lis zapomniał, kogo zaprosił do swojego programu w Polsacie w r.2005 ? Jaki to był gatunek rośliny pastewnej ? Muszę jednocześnie przyznać, że ów pomysł pana redaktora bardzo mi się wtedy przysłużył, gdyż pozwolił mi na ostateczne sformułowanie tezy o sojuszu filistra z buractwem, wspierającym Platformę. A jak się nazywa człowiek kombinujący z buractwem ? Jak wynika z owej tezy - na imię mu - filister. A filister ma niestety dowcip płytki, płaski i cepiasty. Nawet wstyd cytować, więc chwilkę odczekam i zajmę się panią Koftą. 
 
U pani Kofty jest jeszcze gorzej, bo jako rzekłem zajęła się sałatką pani profesor Pawłowicz. A wiadomo, że od kulinariów droga prowadzi prosto do brzucha, a stąd do dupy i seksu niedaleko i taką drogą sobie powędowały błyskotliwe skojarzenia pani Kofty. 
 
Proszę posmakować tej finezji obojga autorów, którym najbliżej do d... . Nic dziwnego, że wszystko do d... .
 
Oto fragment z Lisa:
 
" Kobieta premierem.Ta perspektywa budzi wyraźną złość buraka pastewnego zwanego samcem. Polityczne samce ruszyły do boju, jakby ktoś im zafundował zastrzyk testosteronu.Najprawdziwsi mężczyzni są jak wiadomo, na naszej katolickiej prawicy. Nie dziwota więc, że w obliczu awansu kobiety potrafili się zachować. Z klasą. Pan Gowin, zamiast się powściągnąć, wali ostro: >> Kopacz jest niestabilna emocjonalnie<<. Ciekawe będzie obserwowanie erupcji seksizmu buraczanych macho.[...]"
 
Wierszyk mi się przypomina jak to dziadek z babcią i wspomaganiem wyciągąć buraka próbowali. Lis ma podobne problem z dowcipem. 
 
A oto fragment utworu pani Kofty, kto by się takiej subtelności po tej kobiecie spodziewał, i to w stosunku do innej kobiety:
 
"Jadła czy żarła na sali semowej? Raczej żarła.[...] Pal sześć jedzenie, jednak to nie było zwykłe jedzenie To był popęd głodu. W psychologii znane jest zjawisko PRZENIESIENIA POPĘDU. Głównie z niezaspokojenia seksualnego na głód jedzenia." 
 
Itede, itepe, psychologia na tym samym podpaskowym poziomie. Wiadomo, że feministka powinna trzymać się od kulinariów z daleka. Blogerka Kataryna ma w związku z tym radę dla Tomasza Lisa:
 
 "  Jeśli Tomasz Lis chce tropić buractwo, to nie musi daleko szukać, wystarczy lektura tego co na jego portalu wypluła w kierunku Krystyny Pawłowicz Krystyna Kofta."
 
Tym samym Kataryna potwierdziła moją wyżej wymienioną tezę. Ja jednak na tym poprzestać nie mogę, bo lubię polemikę i lubię autorów, którzy polemizować potrafią. Z finezją, wdziękiem i lekkością pióra a nie cepu. Cep zresztą miałem w ręku nie raz i i wiem, że i cepem wywijać trzeba umieć, żeby się w głupi łeb nie walnąć, a tego ani pan Lis ani tym bardziej pani Kofta nie potrafią. Za bardzo się od tej wiochy i słomy w butach odcięli by zapomnieć, więc, by użyć poetyki pani Kofty, wyparli wieś, ale wiocha została.
 
No to poczytajmy sobie tekst pisany z finezją, a nie z nożem w zębach czy piórem gęsim w gównie maczanym. Miałem problem, kogo zacytować, bo tu talentów, po prawej stronie, w bród. W końcu padło na Krzysztofa Feusette'a. Uczcie się, buraki:
 
"Trzaśnięcie furtki oznaczało, że gospodarze wyszli już na pasterkę. Ostatnie minuty przed północą zwierzęta spędziły na poprawkach urody, malowaniu pazurów czy wiązaniu krawatów ( co w przypadku baranów było szczególnie trudne), wreszcie pochrząkiwaniu i ćwiczeniach rżenia, które przydaje się w każdej debacie, zwłaszcza przy korycie. Gdy wybiła godzina zero, ku przestrodze rozdano wyborczą kiełbasę, a potem głos zabrała kura, która niedawno przejęła rządy po kogucie piejącym  wyłącznie z zachwytu nad sobą. Tremę miała jak na rożnie. " Ko... ko... koleżanki i ko... ko... koledzy, będąc mlodą kurą... " zaczęła  bardzo spięta, więc gęsi pospieszyły z oklaskami. Uciszyła je i kontynuowała: "... kurą, która dba przede wszystkim o swoje kurczęta, pragnę wam, tak dla jaj... za... ko... komunikować: dość wojny zwierzęco-zwierzęcej![...]"
 
 
 
 
 
 
 
 
Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:5)