Kreatorzy beznadziei - przypadek Łodzi

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Kreatorzy beznadziei powinni być poddani publicznemu osądowi.

Najlepiej popatrzeć na skutki polityki postkomunistycznej z lotu ptaka. Wystarczy przelecieć się nad Łodzią. Można wylądować na chwilkę np. na Bałutach I się rozejrzeć.

Łódź miasto robotnicze, niezniszczone przez II WŚ, mogło było być kołem zamachowym polskiej gospodarki po wojnie, gdyby nie komuna, dzięki której śmiało można ją nazwać miastem przeklętym. Komuna je dokładnie wyeksploatowała, zapędzając kobiety do ciężkiej pracy i niszcząc rodziny, a przez to generując kolejne pokolenia ludzi wykolejonych. Stworzyła gigantyczny miejski PGR z typwymi dla pegeeru problemami.

Po r. 1989, nie zaproponowano niczego co by mogło zhumanizować zdehumanizowaną przez komunę społeczność miasta. Łódź potrakowano ponownie tak jak potraktowano pegeery, posyłając populację na zieloną trawkę. Zlikwidowano przemysł włókienniczy nie dając nic w zamian. Owszem, pojawiły się hipermarkety i galerie, a dumą władz miasta stała się Manufaktura.

Czyli solidne przedwojenne miejsce pracy tysięcy ludzi zastąpiono świątynią konsumpcji. Zdecydowano, zdecydowali konstruktorzy tzw. III RP, zbudować dom poczynając od dymu z komina. Zamiast projektu budowy polskiej gospodarki od dołu, powoli i systematycznie, dając nadzieję tysiącom robotników. Ale takiej nadziei im nie dano. Dano im szyby wystawowe, przez które mogli podziwiać dobra konsumpcyjne. Mogli, ustami swoich nowych władców, delektować się smakiem kawioru. Gdyby miastem rządził dłużej prezydent Kropiwnicki miasto miałoby szanse, ale postkomuniści go usunęli.

Ci lepsi, od kawioru i ośmiorniczek, wspierający projekt postkomunistyczni, mieli do dyspozycji swoją Manufakturę, biedna reszta miała kilkaset metrów dalej na północny wschód – Rynek Bałucki dla szaraków, biedaków. Idealny, modelowy wręcz przykład społecznego rozwarstwienia, jak z republiki bananowej, podsumowujący najtrafniej 26 lat tzw. III RP.

Ten tekst przedstawia tylko dość ogólnie obraz tego piekła społecznego. Trzeba przejść się po Bałutach od świtu do zmroku, żeby poczuć to realnie.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika JSC nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

mieć zakłady lotnicze i być stacją końcową szlaku jedwabnego... I Macierewicz to wszystko uwalił.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1541564

Pisałem na ten temat chyba na Blogpressie, wszędzie tam, gdzie w skarbówce i komitetach siedzieli s-syny tak jest. Radom ma wielkie bezrobocie, nie przypadkiem ,kierownik skarbówki poszedł na rentę, bo mu klient wypalił kwasem oczy. Inny klient powiesił się w toalecie tego urzędu.

Wańkowicz o tym problemie napisał - gdy chciał w czasie wojny w polskim wojskowym urzędzie załatwić jakąś sprawę dostawał odpowiedź co pan przecież jest wojna, gdy poszedł z tym problemem do angielskiego urzędu, no tak pocmokał urzędnik, ale przecież jest wojna i przyłożył potrzebną pieczęć. Te same przepisy były i tu i tam.

Tak od lat było jest i będzie, Na rozbiorach Polski najwięcej skorzystał król Poniatowski. Rozruchy i samosądy zaczęły się po tym, jak tłum rozbił rosyjską ambasadę i znalazł tam listę łapówek. Łapowników powieszono łącznie z biskupami, prymasowi bratu króla truciznę kupiła i podała siostra, aby uniknął hańby. Król uniknął egzekucji, bo na tej liście była tylko jakaś mała suma, był na drugiej, którą miała Caryca Katarzyna. Marszałek umarł na apopleksje jak opowiadał braci szlacheckiej jak go rosyjski ambasador pobił laską. A cóż robił  nasz marszałek  w rosyjskiej ambasadzie, ano prosił, żeby ambasador użył rosyjskiego wojska, co stacjonowało pod Warszawą. Jaruzel mógł znać tę historie i z tego względu nie prosić interwencje. Obecni postępowcy na pewno nie słyszeli o tym, (co może wiedzieć np. Petru). Łaszą się w Brukseli dopóki Timmermans, czy Juncker nie zdenerwują się i nie każą woźnemu zrobić to samo, co rosyjski ambasador zrobił z naszym marszałkiem.

P.S. Tę historie z przed 200 lat opisuje Marek Rymkiewicz w swoim dziele p.t. "Wieszanie"

Polak Polakowi wilkiem stąd większa część naszych problemów

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1541566