Uroczystości 77 rocznicy Zbrodni Wołyńskiej w Lublinie

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kraj

Obchody rozpoczęły się w dniu 10 lipca 2020 Mszą Świętą o godzinie 11.00 w Kościele Garnizonowym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Wśród uczestników byli m.in posłowie na Sejm RP Tomasz Rzymkowski i Sylwester Tułajew, wicewojewoda lubelski Robert Gmitruczuk, wicemarszałek województwa Zbigniew Wojciechowski, przedstawiciel prezydenta Lublina Zdzisław Niedbała, oraz dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej Marcin Krzysztofik.

Naturalnie gorąco modlili się jeszcze żyjący świadkowie tamtych tragicznych wydarzeń, kombatanci, oficerowie i żołnierze WP, harcerze, przedstawiciele instytucji, organizacji, stowarzyszeń patriotycznych i kresowych, związkowych i młodzieżowych. Na uroczystość przybyli na motocyklach członkowie Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego.

Msza Święta została odprawiona z ceremoniałem wojskowym przy udziale pocztu sztandarowego Wojska Polskiego oraz pocztów sztandarowych: Światowego Związku Armii Krajowej koło Kazimierz Dolny, Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej w Lublinie, NSZZ Solidarność Węzła PKP Lublin Komisja Zakładowa Emerytów i Rencistów, Ochotniczego Hufca Pracy w Lublinie.

 

Gdy w sercu człowieka nie ma Boga jest maszyną do zabijania

 

Liturgii przewodniczył ks. prof. Edward Walewander a homilię wygłosił proboszcz parafii ks. ppłk Andrzej Piersiak, w której powiedział: „Zbrodnia Wołyńska, którą dzisiaj wspominamy jest trzecim aktem męczeństwa polskiej ludności kresowej na Wołyniu i południowo wschodniej części Galicji. (…). Ich świat zawalił się we wrześniu 1939 r. wraz z atakiem Niemieckim III Rzeszy i Związku Sowieckiego na Polskę. Wywózki na Sybir, do dalekiego Kazachstanu, zsyłki do łagrów, następnie wywózki do Niemiec, do obozów koncentracyjnych, łapanki i egzekucje.

Dopełnieniem tych wszelkich zbrodni stały się okrucieństwa i zbrodnie popełnione na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów. Było to męczeństwo przynajmniej 100 tysięcy Polaków zamęczonych, zamordowanych okrutnie w niewyobrażalny sposób w tym kobiet starców i dzieci. Do tego potrzeba doliczyć kilkanaście tysięcy rannych, wiele tysięcy sierot, bezdomnych.

Apogeum tej niepowtarzalnej zbrodni, czystek etnicznych, przypada na 11 lipca 1943 r. Na uśpione niedzielnym odpoczynkiem polskie wsie i miejscowości, na zgromadzonych w kościołach na niedzielnej liturgii Polaków, zaczęły spadać pociski, granaty i butelki z zapaloną benzyną. Nie przepuszczali, że od sąsiada może ich spotkać jakakolwiek krzywda. (…)

Gdy czyta się świadectwa głosu tamtych wydarzeń, które przeżyły tamte dni to trudno uwierzyć w okrucieństwo człowieka, chciałoby się mówić o zezwierzęceniu, ale przecież jak mówił bohater w filmie Wołyń – zwierzęta się nie mszczą. Potrzeba więc mówić o ogromnym upadku człowieka, ale jeśli z serca człowieka usunie się Boga, jakże łatwo człowieka przerobić na maszynę do zabijania. Pomimo niewyobrażalnego okrucieństwa, ukraińska czystka etniczna dokonana na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943 – 45 jest jedną z najtragiczniejszych kart w dziejach polskiego narodu w XX wieku, ta jednak przez 70- lat była skazywana na przemilczenie i zapominanie w politycznej poprawności. (…)

Do pamięci która przetrwała w rodzinach oraz w podręcznikach Wołynia i Małopolski Wschodniej, dołączył także Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, który 22 lipca 2016 r w specjalnej uchwale ustanowił Dzień 11 lipca Dniem Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego to w wigilię kolejnej rocznicy tamtych tragicznych wydarzeń, gromadzimy się by powiedzieć: ‘pamiętamy i będziemy pamiętać’. Gromadzimy się najpierw na mszy świętej, by dokończyć te niedokończone msze święte wołyńskie z 11 lipca 1943 r. Chcemy prosić Boga o dar życia wiecznego dla wszystkich pomordowanych, dla Polaków ale też i pomordowanych Ukraińców.

Chcemy pamiętać o tych Ukraińcach, którzy nie godzili się na okrucieństwo wobec sąsiadów. (….) Chcemy przepraszać Boga za liczne profanacje najświętszego sakramentu, za zburzone i spalone świątynie, za nieodprawione msze święte, intencje mszalne, za pozostawione bez pochówku ludzkie ciała, które do dziś wołają do nas o modlitwę z grobów, których nie mają. Chcemy także wołać i pamiętać o tych którzy zostali pogrzebani w zbiorowych mogiłach, których oznaczenia zlikwidowano, skazując ich na zapomnienie. (….)

Bez prawdy trudno o przebaczenie i trwałe pojednanie, każdy ma prawo do błędu, czasu nie da się cofnąć, umarłym życia nie przywrócimy. ( ….) Żadna wojna nie znosi przykazania, także przykazania 'nie zabijaj'. Żadne też okoliczności, ani dążenia do własnych interesów nie usprawiedliwiają zbrodni ludobójstwa. Dążenia do samodzielności politycznej Ukrainy nie usprawiedliwiają tego, co dokonało się na Wołyniu i na wschodniej Galicji w 1943 r. Żadnymi okolicznościami nie da się usprawiedliwić metody - po trupach byle tylko do celu - i to dosłownie porównane.

Chronienie też sprawców tych zbrodni zawsze potwierdza przekonanie o nietykalności i tylko rozzuchwala kolejnych potencjalnych morderców. Trzeba mieć świadomość i trzeba pamiętać, że jesteśmy praktycznie ostatnim pokoleniem, które z ofiarami tego ludobójstwa łączy emocjonalna więź, jesteśmy ostatnim pokoleniem, które ofiary tamtych dni spotkało twarzą w twarz. Zatem to na nas przypadło zadanie by przypominać Polakom i światu o tamtej zbrodni ale też ciągle upominać się o ekshumacje ofiar, bo wielu zamordowanych nadal woła o to z grobów których nie mają. Niech ich los będzie przestrogą, by sąsiad dla sąsiada nie stał się nigdy wrogiem tym bardziej katem. Dlatego módlmy się dzisiaj wspólnie: ‘Panie nie zważaj na grzechy nasze lecz na wiarę swojego kościoła i zgodnie z twoją wolą obdarz nasze czasy pokojem’”.

 

Przemówienie Zdzisława Koguciuka przed Pomnikiem Wołyńskim

 

Po zakończonej Mszy Świętej uczestnicy przeszli w Marszu Pamięci do Pomnika Wołyńskiego na Skwer Ofiar Wołynia, a czoło marszu poprzedził przejazd motocykli Rajdu Wołyńskiego. Uroczystość przy pomniku rozpoczęła się od odegrania Hymnu Państwowego, a następnie zostałem poproszony o zabranie głosu jako Przewodniczący Obywatelskiej Inicjatywy wzniesienia pomnika. Mówiłem tam wobec wszystkich zgromadzonych: „Stajemy dzisiaj przed pomnikiem Ofiar Wołynia aby uczcić pamięć i oddać hołd Polakom na Kresach Wschodnich, którzy zostali zamordowani ze szczególnym okrucieństwem przez nacjonalistów ukraińskich, oraz w przeddzień 77 rocznicy apogeum ludobójstwa dokonanego przez Ukraińską Powstańczą Armię i Organizację Ukraińskich Nacjonalistów.

10 lipca 1943 r. była to sobota. Wołyń skapany był w słońcu. Polacy wczesnym rankiem udawali się do wykonania prac w swoim gospodarstwie, prac związanych z obrządkiem w swojej zagrodzie, jak i prac polowych. W tym dniu przez wołyńskie wioski przejeżdżają zaprzęgi konne powożone przez uzbrojonych Ukraińców. Polacy widzą przemieszczające się załadowane furmanki, gdzie para doborowych koni z trudem ciągnie towar, po piaszczystych drogach Wołynia. Nie można było zobaczyć co Ukraińcy wiozą, bo towar w skrzyniach był przykryty kocami. Furmanki jadą szeregiem, jedna za drugą, naliczono się w jednym przypadku około 15 furmanek w innym 20.

To wzbudzało grozę w Polakach oraz fakt, że siedzący na furmankach Ukraińcy rozglądali się wokoło jakby czegoś szukali. Polacy, którzy widzieli te przemieszczające się kawalkady zadawali sobie pytania, co to za wojsko jedzie przez wieś, ubrania mieli niby wojskowe, takie niby wojsko, a nie wojsko. Rodacy udający się do prac polowych widzą, po krzakach ukrywających się uzbrojonych Ukraińców, którzy czekali jakoby tylko na jakiś sygnał. Od napotkanych po drodze Ukraińców otrzymują informację, że w cerkwi popi święcili siekiery, noże i broń oraz, że po wsiach jest dużo wojska ukraińskiego i nieznanej ludności cywilnej. Natomiast po okolicznych ukraińskich wsiach krążą agitatorzy i wykrzykują do ludzi: ‘Ukrajina! Ukrajina! Pryjszoł czas twojej własti’. czyli ‘Ukraino Ukraino przyszedł czas twojej władzy’. Jak również wzywali ukraińskie chłopstwo: ‘Bery kosu, bery niż i na Lacha i riż’, to znaczy, żeby szli rżnąć Polaków biorąc kosy i noże.

Tak przygotowywali się Ukraińcy do niedzieli na Wołyniu 11 lipca 1943 roku, który był dniem kulminacyjnym rzezi wołyńskiej, akcji masowej eksterminacji polskiej ludności cywilnej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów frakcję Stepana Bandery, Ukraińską Powstańczą Armię oraz przez ukraińską ludność cywilną. Tego dnia zaatakowano w około 100 miejscowościach, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim, zamordowano ok 10 tysięcy Polaków.

Zbrodnie dokonywane były niejednokrotnie z niebywałym okrucieństwem, palono żywcem, wrzucano do studni, używano siekier i wideł, wymyślnie torturowano ofiary przed śmiercią, a także gwałcono kobiety.

Stajemy w zadumie w przeddzień Narodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Przez ponad 70 lat prawda o 200 tysiącach Polaków pomordowanych na Wołyniu i Kresach Południowo – Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich, była zakłamywana i przemilczana. Nie można było przez ten czas w naszej Ojczyźnie o tym ludobójstwie Rodaków, pisać, mówić i znaczyć w kamieniu. Nie można było mówić o pozbawieniu życia w okrutnych okolicznościach Rodaków tylko za to że byli Polakami.

Dzisiaj najwięcej nieporozumień i kontrowersji wzbudzają stosunki polsko-ukraińskie, naznaczone ogromną zbrodnią ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich na narodzie polskim. Rzeź wołyńska położyła się cieniem na relacjach sąsiednich krajów i wzbudza ogromne emocje, zwłaszcza w przypadku rozmijających się interpretacji historyków obu państw.

Po latach szczególnie bulwersującym wydaje się fakt, iż niepodległe państwo ukraińskie utworzone, po upadku Związku Radzieckiego, nie potępiło antypolskich działań organizacji UPA-OUN. Winę za ludobójstwo Polaków ponoszą wysocy dygnitarze obydwu organizacji, w tym dowodzący poszczególnymi oddziałami, a mianowicie ludzie tacy jak: Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Petro Olijnyk, Dmytro Klaczkiwski, Wasyl Iwachowa, Iwan Łytwynczuk. W wielu miejscowościach na Ukrainie są oni traktowani jak bohaterowie, którym stawia się pomniki, nadaje nazwy ulic. Tego typu gesty są w Polsce słusznie odbierane jako przejawy wrogości oraz próby rozdrapywania niezabliźnionych wciąż ran.

Każdy człowiek ma prawo do godnego pochówku pod własnym imieniem i jest to naturalnym prawem każdego człowieka. Natomiast na Ukrainie gdzie były polskie wsie i gdzie spoczywają zamordowani Polacy, nie ma nawet znaku krzyża. Do dzisiejszego dnia na Ukrainie w zdecydowanej większości doczesne szczątki Polaków, którzy zginęli z rąk zbrodniarzy spod znaku UPA-OUN, poniewierają się po lasach, krzakach, chaszczach, pastwiskach, starych studniach, bez jakiegokolwiek upamiętnienia. Na około 2500 miejscowości na Ukrainie, gdzie OUN-UPA zabijały Polaków, jedynie w ok 200 miejscach istnieją jakieś upamiętnienia ofiar w postaci: ‘krzyża, tablicy, czy pomnika’.

Ale i w tych miejscach gdzie jest upamiętnienie, nie można się dowiedzieć z napisów, co tutaj się stało i kto dokonał ludobójstwa Polaków. Apeluję do organizacji kresowych oraz Instytutu Pamięci Narodowej o ciągłe monitowanie wystąpień do władz Ukrainy, aby takie miejsca były jasno, czytelnie i przystępnie opisane. Kresowianie nie mogą się pogodzić z faktem, że w miejscach zbrodni UPA-OUN gdzie są upamiętnienia, napisy nie oddają pełnej prawdy, a wręcz zakłamują prawdę o dokonanej zbrodni. Oto przykłady:

Napisy jakie widnieją, jak Wołyń szeroki i długi: ‘Zawsze w sercach pamiętających rodzin 60 mieszkańców Jankowiec, którzy zgięli w dniu 30.08.1943 r.’, albo ‘180 Polaków mieszkańców Głęboczyc którzy zginęli w 1943 r.’, albo ‘Polakom którzy zginęli w Kościele w Porycku w 1943 r.’, albo ‘Pamięci zniszczonego kościoła 196 Polaków mieszkańców Swojczowa, którzy zginęli w 1943 r.’, albo ‘Dla Pamięci spoczywających w Tej ziemi od wiosny 1943 r. Janowa Dolina’, albo ‘Tu spoczywają mieszkańcy wsi Niemilia’, albo ‘Wieczny Pokój Ś.P. mieszkańcom Lipnik poległym tragicznie w marcu 1943 r.’, albo ‘Tu była wieś polska Parośla 9 lutego 1943 r zgładzono 26 rodzin o nazwiskach’.

Tak Ukraina zakłamuje dziś ludobójstwo Polaków i jak można mówić o pojednaniu narodów Polski i Ukrainy?! Pojednanie musi być na prawdzie i tylko prawdzie. Elity intelektualne Ukrainy nie mogą zrozumieć, że czyniąc z dygnitarzy i dowódców UPA-OUN ‘bohaterów’ biorą na siebie odpowiedzialność za to ludobójstwo Polaków, jednocześnie obciążając odpowiedzialnością za ta zbrodnię całą Ukrainę.

A przecież tak nie było, bo tylko niewielki ułamek narodu Ukraińskiego dokonywał zbrodni ludobójstwa. Śmiem twierdzić, że więcej Ukraińców pomagało Polakom i ratowało Polaków, niż służyło w zbrodniczych organizacjach UPA-OUN. A dzisiaj to Odium tej zbrodni pada na cały wielki naród Ukraiński tylko dlatego, że bezpośrednich sprawców ludobójstwa uważa się na Ukrainie za ‘bohaterów’. Ze strony ukraińskiej mamy do czynienia z fałszowaniem historii, polityką historyczną gloryfikującą OUN-UPA. Ukraińcy muszą zrozumieć, że budowa wzajemnych relacji pomiędzy naszymi narodami nie będzie możliwa na gruncie akceptacji fałszu. Nie da się zbudować na takiej podstawie trwałych i przyjaznych relacji pomiędzy naszymi narodami, pojednania, porozumienia, wzajemnego przebaczenia win”.

 

O tych dniach kiedy sąsiad mordował sąsiada a brat zabijał brata

 

W imieniu parlamentarzystów wypowiedział się poseł Tomasz Rzymkowski. Głos zabrał także wicewojewoda lubelski Robert Gmitruczuk, który podkreślił: m.in.: „Serdecznie dziękuję organizacjom kresowym za wytrwałość w dążeniu do przywrócenia pamięci oraz Instytutowi Pamięci Narodowej (IPN) za to, że dzięki żmudnym, długotrwałym i trudnym badaniom ukazują prawdę o tamtych czasach, kiedy sąsiad mordował sąsiada, a brat zabijał brata”.

W imieniu samorządów zabrał głos wicemarszałek Zbigniew Wojciechowski, który powiedział m.in.: „Ludobójstwo na Wołyniu i w dawnej Małopolsce Wschodniej zasługuje na prawdę (…) mam wielu przyjaciół na Ukrainie i mówię im że nigdy Polska i nigdy Polacy nie zaakceptują waszych ‘bohaterów’, którzy są ubrudzeni w krwi polskiej, w krwi drugiego człowieka (…) Dla przyszłych pokoleń musimy doprowadzić do pojednania ale pojednania, jak tutaj już słusznie powiedziano na prawdzie, na pamięci i prawdzie (…) nigdy Polacy nie uznają ‘ludobójców’, ‘bandytów za bohaterów’.”

Na zakończenie zabrał głos dyrektor IPN Lublin Marcin Krzysztofik, który powiedział: „Pragnę zapewnić jako Instytut Pamięci Narodowej, że będziemy dokładać wszelkich starań, aby prawda o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu została przekazana następnym pokoleniom. Jednym z takich działań jest uruchomienie w internecie bazy ofiar zbrodni wołyńskiej (…), również te uroczystości z udziałem przedstawicieli polskiego parlamentu, władz samorządowych, władz wojewódzkich i wielu środowisk jest również dowodem na to że państwo polskie odzyskuje swoją godność”.

Uroczystość przed Pomnikiem Wołyżskim zakończyła się złożeniem wieńców, kwiatów i zniczy. Po tej ceremonii delegacje przeszły na cmentarz przy ul. Białej w Lublinie, gdzie złożono wieniec, zapalono znicze i pomodlono się na grobie ś.p. por. Henryka Cybulskiego, komendanta polskiej samoobrony Przebraża w 1943-1944, porucznika Armii Krajowej. Następnie udano się do Krzyża Wołyńskiego na cmentarzu gdzie 1 listopada mieszkańcy Lublina zapalają setki zniczy pamięci. Jest to miejsce wybrane spontanicznie przez Kresowian w 2012 r., aby rodziny pomordowanych na Wołyniu mogły zapalić znicze i pomodlić się w dniu Święta Zmarłych za swoich bliskich.

I tak zostały zakończone w Lublinie uroczystości 77 rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich.

Zdzisław Koguciuk

 

P.S.

Otrzymałem dziś 15 lipca 2020 r. e-maila z Lublina, tej treści: „Drodzy Kresowianie! Zwracam się z prośbą o zapoznanie Kresowian z relacją z Lublina z uroczystości 77 rocznicy Zbrodni Wołyńskiej oraz umieszczenie powyższego na możliwych stronach internetowych. Z poważaniem Zdzisław Koguciuk.”. Co też z największą przyjemnością i starannością czynię. Podkreślenia i śródtytuły w tekście, pochodzą od autora bloga S. T. Roch

 

Zobacz również:

https://www.dziennikwschodni.pl/galeria.html?gal=999685795&art=1000269955&f=1

https://lublin.ipn.gov.pl/pl5/aktualnosci/102567,W-Lublinie-upamietniono-ofiary-rzezi-wolynskiej-10-lipca-2020.html

https://www.lublin.uw.gov.pl/aktualnosci/77-rocznica-ludob%C3%B3jstwa-na-wo%C5%82yniu

https://lublin.tvp.pl/48915494/w-lublinie-upamietniono-ofiary-rzezi-wolynskiej

https://radioszczecin.pl/6,408666,lublin-upamietnienie-ofiar-rzezi-wolynskiej

https://centrum.fm/77-rocznica-rzezi-wolynskiej

https://kurierlubelski.pl/lubelskie-obchody-narodowego-dnia-pamieci-ofiar-ludobojstwa-zdjecia-spod-pomnika-ofiar-wolynia/ar/c15-15073130

https://www.facebook.com/tomasz.rzymkowski

 

Zdzisław Koguciuk

20-560 Lublin

tel. 698967884

E-mail: zdzislawko@poczta.onet.pl

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

W dniu 21 lipca 2020 roku o godz. 18.00 odbędzie się debata online w formie transmisji live na kanale YouTube "Blogpressportal", pt.: „Wołyńskie historie. W 77. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu”. Dopiero co upamiętnialiśmy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. W debacie wezmą udział: prof. Tomasz Panfil, historyk, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Instytut Pamięci Narodowej; dr Mirosław Czado, historyk, Muzeum Powstania Warszawskiego; Adrian Lesiakowski, edukator historyczny w Instytucie Pamięci Narodowej w Lublinie, współautor wystawy Sąsiedzka krew. Ludobójstwo wołyńsko-galicyjskie 1943-1944 oraz Miłosz Socha, socjolog, autor książki "Wołyń. Świadkowie mówią". Dyskusję poprowadzi dr hab. Bogusław Kopka, historyk, Fundacja im. Janusza Kurtyki.

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://prawy.pl/109483-prawda-o-wolyniu-wielka-debata-polecamy/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1638857

Mój sp. Ojciec oficer 27 WDP AK, który także osobiście rozwalał lub wieszać kazał banderowskich jeńców złapanych z bronią/widły, siekiery, etc..od 15 roku wzwyż i to samo nakazywał podwładnym po tym co widzieli, czyli zbrodniach UPA. Sam miał ponad 100 nacięć na kolbie swego Brena. Jestem dumny z Ojca, sam robiłbym to samo gdyby zaszła taka potrzeba. Wiesław P.. Syn oficera 27 WDP AK Kresowiak/Wołyniak herbu Jastrzębiec.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Wiesław P

#1638925

.......hartowana ogniem lub to biblijne złoto, wypalane w piecu utrapienia. Tamten czas i tamte krwawe zapusty na Wołyniu i Kresach, na Ziemi Swojcziwskiej, to było właśnie takie piekło, rozpętane przez barbarzyńskie hordy banderowców. Mordowali oni wpierw skrytobójczo każdego, kto mógłby powstrzymać ich przed zbliżającym się ludobójstwem niewinnej ludności. Ludziom prostym mówili zaś kłamstwa i zwyczajne brednie, po wsiach rozpowiadali, że to jedynie takie prywatne porachunki, że Ci którzy zginęli, byli winni różnych wykroczeń, a innym razem że to szpiedzy niemieccy. Dramatem i zarazem wielkim błędem polskich rodzin wołyńskich, kresowych w miesiącach poprzedzających Rzeź Wołyńską, był niestety b. często fakt zbywania tych przypadków milczeniem, lękiem, egoizmem rodzinnym, wreszcie i tchórzostwem. A trzeba umieć się w takich chcwilach zaprzeć samego siebie, trzeba się chcieć organizować, trzeba walczyć, nawet trzeba zabić, jeśli to absolutnie konieczne. Wiara i rozum!

I gdy ginęli najlepsi, najsilniejsi i najbardziej doświadczeni mężowie, wojskowi, reszta społeczeństwa, niestety jak te właśnie ciepłe kluchy spała, bądź trzęsła dosłownie dupami o swoje rodzinki i gospodarstwa, aż nadszedł ten dzień sądny, dzień zagłady, po którym nie było już co zbierać. Naturalnie, że nie można osądzać każdego ale generalnie tak to wyglądało ustami świadków i z ich osobistych wspomnień i relacji. Czy winniśmy zatem potępić brak zdecydowanej odpowiedzi prostych Polaków (chłopów-rolników, w większości kobiet, dzieci i starców) na skrytobójcze zbrodnie OUN-UPA? Sprawa jest b. trudna i b. często indywidualna! Nawet jeśli były jakieś osobiste, ciężkie grzechy zaniedbania (wiedza o mordach), nie udzielenia pomocy (lęk osobisty), tchórzostwa, musimy pamiętać, iż w końcowym akcie tego dramatu nasi Męczennicy Wołynia Kresów, krwią swą niewinną (ginęli tylko dlatego że byli Polakami), na pewno obmyli swoje ewentualne winy.

Dlatego Wiesławie P wielkie dzięki za Twój patriotyzm, miłość ojczyzny, za Twoje świadectwo i męskie podejście do konieczności walki, a nawet zabijania, gdy jest taka święta konieczność. Wieczna też chwała naszej bohaterskiej 27 Wołyńskiej DP AK i jej żołnierzom. Jak bowiem już powyżej napisałem, ostanie się tylko hartowana stal i prawdziwe złoto. Witam Cię zarazem na naszym b. pożytecznym portalu, dobrze widzieć i czytać rodaka z Wołynia i zarazem syna oficera naszej 27 Wołyńskiej DP AK. Pozdrawiam b. serdecznie STRoch

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1639196

https://wprawo.pl/marsz-wolynski-we-wroclawiu-pelna-relacja-przemowili-swiadkowie-ludobojstwa-polacy-plakali-urzednikom-z-lapskami-w-kieszeni-nie-drgnela-powieka/?unapproved=132440&moderation-hash=6418a82e4d0ef480e162a65f930f303d&publisher-theme-comment-inserted=1#comment-132440

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1639013