PAŁAC KULTURY

Obrazek użytkownika Marek Jastrząb
Blog

 

Ogólnie sądzi się: jaka informacja, taka decyzja. Jeżeli o tym, co trafia na biurko ministra czy premiera rządu wyrokuje człowiek niemający elementarnych wiadomości na temat jej   (informacji) potężnej roli, to nie dziwi mnie, że przeważnie zapadają decyzje pochopne i nierealistyczne. Takie, jak niewypały związane z produkcją miliona elektrycznych samochodów. Albo kurczowe trzymanie się budowy nowych kopalń węgla w chwili, gdy większość krajów rezygnuje z opalania tym surowcem ze względu na katastrofalne skutki spowodowane nasilającym się oddziaływaniem klimatycznych zmian.

A ostatnio słychać tyle samo warte, zacietrzewione głosy zwolenników niszczenia wszystkiego, co kojarzy się z PRL-em:  ZBURZYMY PAŁAC KULTURY! ł

Nikt z szanownych głosicieli wyburzania nie dostrzegł, że pomijając zewnętrzną sylwetę budynku, kolos ten zawiera w swym wnętrzu szereg niezbędnych instytucji, z którymi, w wypadku likwidacji obiektu, byłoby nie wiadomo, co począć.

Nie pomyślano o nowej lokalizacji  dla działających w nim urzędów, teatrów i placówek kulturalnych. Nikt z radykałów nie zastanowił się nad kosztami związanymi z przenosinami tych istniejących Instytucji w tym PAN. Nie mówiąc o tym, że nikt z owych bezmyślnych  myślicieli nie zauważył,  ile czasu zajmą takie przemeblowania i nie obliczył, czy stać nas na budowę zastępczych pomieszczeń. Nie dostrzegł, że oprócz skąpych i rosnących wydatków na godziwą pomoc dla niepełnosprawnych, na doinwestowanie służby zdrowia, nauki, szkolnictwa, kultury czy nauki, roztrwaniamy pieniądze na bzdurne  obietnice.   

Szalone pomysły rozwalania tego, co niewygodne. nie mogą się od nas odczepić: są  jak bumerang i co pewien czas powarkują złowrogo.

O tym, że stanowią dowód niechlubnej przeszłości, mówi się nie od dziś. Ale że nie da rady wyprzeć się tego, co było, musimy zachować je w pamięci przyszłych pokoleń; jaka by nie była nasza Historia, nie należy jej deformować. Upiększać. Redukować zamieniając własne  porażki w zwycięstwa.

*

Nie dziwi mnie, że kiedy ktoś spoza konserwatywnych ugrupowań poważy się na stwierdzenie, że Polacy na przestrzeni wieków nie byli aż tak kryształowi, jakby chcieli PiS-owscy  fanatycy, że niektórzy z Polaków  byli antysemitami, szmalcownikami lub szabrownikami, rodzi się patriotyczny wrzask i do odpierania ataków na zakłamaną prawdę powstają narodowcy: zbrojne hufce miłosierdzia.

Nie dziwi, a mimo to odczuwam gorycz. Wstydzę się za swój apatyczny rząd. Dlaczego? Bo szermuje nieżyciowymi obietnicami. Nieprzemyślanymi zapewnieniami, z których zmuszony jest się wycofać w pośpiechu. Lecz wycofywać się nie poprzez skruchę i przyznanie się do wydania błędnej decyzji. Przeciwnie: poprzez zaprzeczenie, iż kiedykolwiek taka decyzja czy obietnica powstała w prominenckich ustach.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 1.7 (głosów:3)