Taniec Pana Waldka na rurze, czyli zagazowani do 2045 roku

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Kraj

Mówcie, co chcecie ale ja bardziej wierzę Putinowi niż Panu Waldkowi. Choćby dlatego, że nikt z władców III RP nie wspomniał o dacie 2045 rok, czekając na oficjalny komunikat Kremla w tej sprawie. Dopiero, po ujawnieniu tej daty przez Putina, w kraju nad Wisłą zaczęła się dyskusja na temat prawdziwej daty podporządkowania Polski rosyjskiemu dyktatowi gazowemu…

Widziałem wczoraj, jak Pan Waldek się wił, pokazując paluszkiem na jakąś kartkę papieru, gdzie ponoć zapisana była data 2019 rok, jako data graniczna na tranzyt gazu z Rosji rurociągiem jamalskim. Pan Waldek następnie bredził coś o dacie 2045 mówiąc, że przed podpisaniem umowy z wicepremierem Igorem Sieczinem, który w imieniu Rosji sygnował ów dokument - istotnie rozmawiano o przedłużeniu kontraktu na kolejne lata: Pan Waldek miał zaproponować datę 2037, ale jak stwierdził przed kamerami telewizji – Sieczinowi „źle się kojarzyła liczba 37”. W sytuacji ewidentnego pata negocjacyjnego, pan Waldek sam zaproponował liczbę 45, która dobrze się kojarzy panu Waldkowi i zapewne także spodoba się wicepremierowi Rosji. Koniec końców, przyjęto datę 2045 rok, gdyż liczba 45 bardzo dobrze się skojarzyła wicepremierowi Rosji, który musiał pamiętać o podporządkowaniu kraju nad Wisłą sowieckiemu imperium.

Pan Waldek, jako jeden z głównych realizatorów polityki pełnego zaufania do Rosji i do Putina, szczęśliwie nie zaproponował wicepremierowi Rosji daty 2020, gdyż mogło to doprowadzić do zerwania negocjacji z Rosją, której liczba 20 musi się bardzo źle kojarzyć. Z kolei my, zwyczajni zjadacze chleba powszedniego, powinniśmy wyrazić wdzięczność i hołd naszemu drogiemu premierowi, że póki co, jest jeszcze w koalicji z panem Waldkiem, którego wysłał na negocjacje z Rosją - a nie już z chłopcami Napieralskiego. Bo Napieralski na miejscu Pana Waldka zapewne zaproponował by wicepremierowi Rosji datę 2090, gdyż 90-tka bardzo dobrze kojarzy się aktywowi b.PZPR, w związku z obaleniem komunizmu przez Bolka i prywatyzacją Polski przy pomocy b. aktywu PZPR.

Tak więc w porozumieniu gazowym musiała się gdzieś znaleźć cyfra 2045, ale Pan Waldek już nie potrafił jej znaleźć na karteczce, którą przyniósł do telewizji. Pan Waldek – jako realizator polityki zaufania do Rosji - jednak wyraził wdzięczność pryncypałowi Putinowi, że ten wspomniał datę 2045 rok, gdyż „z korzyścią dla Polski byłoby przedłużenie umowy do 2045 roku” – stwierdził Pan Waldek. - I w umowie - jak zaznaczył – „znalazł się też zapis o tym, że Polska i Rosja będą dążyć do nowego kontraktu na tranzyt”. Tak więc, zaledwie w czasie 3-minutowego wystąpienia w telewizji, Pan Waldek zrobił woltę o 180 stopni - szpagat na rurze gazowej: zaczynając od zaprzeczenia, że podpisaliśmy kontrakt na przesył gazu do 2045 roku,a kończąc na stwierdzeniu, że korzystne byłoby przedłużenie tego kontraktu aż do 2045 roku, co jednak zapisano w umowie, której tylko fragmencik przedstawił przed kamerami telewizji...

Nikt z porządnych ludzi nie mógł sądzić, że zaledwie w trzy lata od wyboru Geniusza Kaszub, który obiecał nam wejście do Europy, teraz okazuje się, że owszem – wchodzimy, ale przez drzwi Kremla i to na klęczkach – wcale nie oglądając się na Europę. W rzeczywistości bowiem - piątkowa umowa na tranzyt gazu jest jedynie wstępnym porozumieniem. Ostateczne uzgodnienia mają zapaść niebawem już na szczeblu samych spółek gazowych.

Jak się okazuje, w porozumieniu zapisano, że „strony dążą do tego, by odpowiednie podmioty gospodarcze RP oraz Federacji Rosyjskiej w możliwie krótkim terminie podpisały nowy kontrakt na przesył gazu ziemnego przez terytorium Polski w latach 2020 – 2045 w wysokości około 28 mld metrów sześciennych gazu rocznie”.

Dziś polska delegacja będzie rozmawiała z Komisją Europejską. Bruksela od zeszłego tygodnia domaga się wglądu do umowy operatorskiej, jaką podpisał Gaz-System z EuRoPol Gazem. Resort skarbu wysłał dwa tygodnie temu do KE fragmenty tej umowy, odmawia jednak wysłania całego dokumentu, powołując się na tajemnicę handlową. Resort skarbu III RP nie może przecież ujawnić tajemnic Kremla, oraz wasalnej pozycji Polski w negocjacjach z Rosją.

 „Europejczykowi” Tuskowi bliżej jest już do Moskwy niż do Brukseli - więc nie może ujawnić tajemnicy swojego handlu z Putinem…Może tę tajemnicę handlową Rosja ujawni dopiero po 2045 roku, wraz z tajemnicą katastrofy samolotu T-154? Jest to możliwe tym bardziej, że Tusk już nie będzie się musiał z niczego Polakom tłumaczyć…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ja tu widzę najwyższą "nagrodę" - TS.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#101030

Jan Bogatko

...po prostu rząd był pod gazem.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jan Bogatko

#101166