Kulisy pierwszego weta p.rezydenta!

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Humor i satyra

Prezydent Bronisław Komorowski nie podpisał ustawy o utworzeniu Akademii Lotniczej w Dęblinie - poinformowała dziś Kancelaria Prezydenta. Jest to pierwsze weto prezydenta Komorowskiego. Co się stało, że sprawna maszynka do podpisywania ustaw, czyli Bronisław Bul-Komorowski nie podpisał ustawy, popieranej przez postępową partię i samego Tuska, który chce nam wszystko pośpiesznie zmodernizować ? Tego niestety kancelaria nie wyjaśnia i próżne są domysły postępowych mediów, upatrujące w wecie Komorowskiego rozpoczęcie wojny kancelarii prezydenta z kancelarią premiera.

Powód jest banalny i jak zwykle poszło o pieniądze.

Wszystko zaczęło się od ujawnienia, ukrywanego skrzętnie przed opinią publiczną faktu, że rezydent Pałacu Namiestnika jest pół-analfabetą, który wprawdzie potrafi opowiadać różne dykteryjki, czyli puszczać bronki – jednak napisanie czegokolwiek samodzielnie – to zbyt wielkie wyzwanie jak na Prezydenta III RP. Niestety, konieczność osobistego pojawienia się w Ambasadzie Japonii i to w dodatku wraz z Pierwszą Damą – zakończyło się haniebną klęską dla wizerunku Polski, gdyż Japonia do dzisiaj nie wie, co w zasadzie chcieli państwo rezydentostwo wyrazić w adresie kondolencyjnym. Próby uzyskania odpowiedzi od polskiego MSZ, zakończyły się fiaskiem, gdyż Minister Spraw Zagranicznych III RP wymigał się Japończykom „obiatem” , w ogóle nie odnosząc się do „bulu” p.rezydenta.

A sprawa nie jest błaha, gdyż wpisy kondolencyjne stanowią wyraz szacunku – bądź jego braku wobec Państwa, które odbiera kondolencje.

Z tego względu - po wizycie w Ambasadzie Japonii - próbowano nakłonić p.rezydenta, by zatrudnił w swojej kancelarii panią od polskiego, by ta – przed każdorazowym złożeniem pisemnego oświadczenia przez p.rezydenta, napisała mu wyraźnie, co p.rezydent ma napisać, sprawdzając kilkukrotnie, czy p.rezydent nadal nie robi byków, czyli z angielska – jednak ‘bulli” a nie „buli”. Gdy po wielogodzinnych namowach, p.rezydent wreszcie się zgodził na zatrudnienie pani od polskiego, jako swojego doradcy, czuwającego, by bronki p.rezydenta nie wylały się na papier – powstał problem kolejny. Okazało się, że zaufana pani od polskiego, która zgodziła się popracować nad p.rezydentem, zażądała wynagrodzenia większego, niż je pobiera pół-analfabeta Bronek! Niby słusznie, gdyż dlaczego nauczyciel ma zarabiać mniej niż uczeń – w dodatku pół-analfabeta ?…

Ta sytuacja nałożyła się na podpisanie ustawy o utworzeniu Akademii Lotniczej , której pół-analfabeta nie mógł podpisać bez pani od polskiego. Dlatego, ustawy p.rezydent nie podpisał, czekając na zatrudnienie innej pani od polskiego, która zgodzi się pracować za mniejsze pieniądze.

W kręgach rządowych powstał pomysł, by do kancelarii p.rezydenta oddelegować Julię Piterę, która przed podjęciem się zadania zwalczenia korupcji w Polsce –  była panią od polskiego. Nota bene – uczniowie do dzisiaj dziękują Tuskowi, za zatrudnienie Julii w kancelarii premiera.... Wracając jednak do oddelegowania Pitery - problemem jest to, że szeryf Pitera nie potrafi od czterech lat napisać ustawy anty-korupcyjnej, mimo teoretycznej znajomości języka polskiego oraz znajomości problematyki korupcji, na przykładzie dorsza. Grozi to tym, że oddelegowanie Pitery do p.rezydenta wcale nie przyśpieszy procesu legislacyjnego, czyli modernizacji Polski.

Mamy zatem poważny pat konstytucyjny, gdy pół-analfabeta Bronek nie może podpisywać ustaw - bez groźby podważenia autentyczności czynności wykonanej przez pół-analfabetę, zaś zatrudnienie pani od polskiego oznaczać może znaczne zwiększenie deficytu budżetowego. Sam p.rezydent obawia się, że jego rola w Pałacu ograniczy się do nadzorowania pałacowych żyrandoli, zaś główne „skrzypce” w Pałacu grać będzie pani od polskiego. Wprawdzie takie były pierwotne zamiary D.Tuska, który wepchnął druha Bronka na dozorcę pałacowych żyrandoli.

Donek jednak nie przewidział, że od dozorcy żyrandoli będzie się wymagało, by czasami założył garnitur i u boku małżonki nie tylko odwiedził Ambasadę Japonii, ale jeszcze złożył pisemne kondolencje. Ale kto przewidywał wtedy tsunami i inne katastrofy, które tak zagroziły urzędowi dozorcy pałacowych żyrandoli ?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ten sowietodupoliz nie zrobi nic, co w nawet niewielkim stopniu wzmocniło by Polską armię.
Zwierzchnikiem to on może być, co najwyżej swojej dziadzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

siliconcom

#145009

"puszczać bronki" - cudne hasło!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145020

Za pomysł -10!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Warszawa1920

#145034

Ten prymityw, sovietolizup woli być paputczykiem u Putina.
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#145060

Zamelduje carowi, że Polakom nie jest potrzebna Akademia Lotnicza, gdyż będą latać na drzwiach od stodoły !

Pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145079

Może tu chodzi o doścignięcie sławnego już z puszczania cyklicznych bolków wcześniejszego prezydenta? Ciekawe ile bronków wypuści obecny miłościwie nam panujący? no, i jaki smród  z tego będzie? Co do szkoły w Dęblinie, to na co nam ona skoro tyle wrót od stodoły niezagospodarowanych? Wszak rolnictwo się sypie i całe mnóstwo stodół do rozbiórki!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145075

tak do tego się już przyzwyczaiłam, ale ten kaszalot... Stał, patrzył i podpisał, toż to kretyn do kwadratu!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Jedynie prawda jest ciekawa"

#145078

anja
uśmiałam się do bulu i łes...więcej takich tekstów poproszę..super czytać takie perełki
pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

anja

#145512