Z MOTYKĄ NA ZIMĘ, CZYLI KUPA DO ZROBIENIA…
W czasach PRL-u krążyło wiele dowcipów o milicjantach. Na przykład ten - zawarty w pytaniu: „Jak się nazywa jednostka inteligencji?” - prawidłowa odpowiedź była „cjant”. Zaś na pytanie: „A jaka jest najmniejsza jednostka inteligencji?” - prawidłową odpowiedzią był „milicjant”…
Wraz z juntą Tuska wraca PRL i wracają staro-nowe dowcipy. Tym razem jednostką inteligencji stał się „ster”, zaś w żeńskim rodzaju to „sterka”. Oczywiste więc, że najmniejszą jednostką inteligencji jest teraz „minister” lub „ministerka” - tacy jak minister Motyka, czy ministerki Iza Leszczyna, czy Dziemianowicz - a w dodatku Bąk.
Ta ostatnia, już bez czarodziejskiej różdżki Donalda wymyśliła sobie po dwóch latach nierządzenia - nowe nazwy dla zatrudnianych pracowników. Nie może to być już „murarz” lecz także „murarka”! Czy zatem ogłoszenie: „Zatrudnię betoniarza do obsługi betoniarki” nie będzie zakamuflowaną informacją o zatrudnieniu alfonsa w burdelu?
Totalne dyletanctwo ministrów i ministerek już widać po długu, jaki ten nierząd zrobił w zaledwie dwa lata. To już półtora biliona złotych! Ale to przecież nie koniec kampanii Tuska pt. „Robimy nie gadamy”! Ten nierząd ma przecież jeszcze kupę do zrobienia!
O ich codziennych dokonaniach dowiadujemy się codziennie, zwłaszcza że śnieg spadł i temperatura osiągnęła minus pięć stopni. Gdy przestały jeździć pociągi – głos zabrał przywódca bandy dyletantów: „Po co nam pociągi, skoro nie można się dostać na peron ?” – retorycznie zapytał w sztabie kryzysowym, czym stały się obrady nierządu, pod przewodem niemieckiego Namiestnika.
Naszego „Drogiego Przywódcę” do którego już dzieci piszą listy jak do Kim Dzong Ila, z pewnością nie zaskoczyła informacja o wielkim sprzątaniu w Ministerstwie Energii, które się mieści przy ulicy Przemysłowej w Warszawie. Zapewne nie zaskoczyła go także informacja o latającym na golasa z miotłą w ręku ministrze Motyce. Minister Miłosz Motyka otrzymał bowiem na esemesie pilny alert: „Zamieć i gołoledź na ulicy Przemysłowej w Warszawie!”.
Lecz czego się można spodziewać po aparatczyku PSL-u, który jednego dnia nie przepracował w całym swoim życiu – będąc od młodości w aparacie partyjnym prawdziwych chłopów z jajami? Minister Miłosz Motyka na antenie Radia ZET zapewnił więc, że w 2026 roku prąd będzie tańszy, choć kosztować będzie znacznie więcej! Ze względu na dodatkowe opłaty…
Na zadane mu pytanie przez internautę: ”Jak Polacy mają ogrzewać swoje domy, gdy zabraknie prądu, skoro rządzący nie uznają palenia węglem?” - Motyka doradził, by… w tej sytuacji używać pieca gazowego!
Skąd jednak aparatczyk PSL-u na fotelu ministra energii ma wiedzieć, że do pracy kotła gazowego potrzebna jest energia elektryczna???
Niech się więc nikt z was nie zdziwi - gdy uda mu się dotrzeć na ulicę Przemysłową w Warszawie - że w siedzibie Ministerstwa Energii nigdy nie pali się światło. Okazuje się, że minister Motyka gdy chciał włączyć światło w swoim gabinecie, to prąd go kopnął! Tak więc minister Motyka musi robić po ciemku, do czego przyznał się na antenie Radia ZET…
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 730 odsłon


Komentarze
robota wre
6 Stycznia, 2026 - 13:45
robota wre
na sedesie
głośno stękamy
robimy
nie gadamy
jan patmo
Uj, juj, juj...
6 Stycznia, 2026 - 21:01
Ad.ilustracja.
Już, już myślał: mamy na pisiorów papiery.
A te okazały się być do"de".
Ad.poprzednik.
"Miało być tanio.
Miło i pięknie.
Czy Kało- licja prędzej?
Czy żyłka.
Pęknie?".
Dr.brian
Kabaret TEY
6 Stycznia, 2026 - 22:10
aktualny do bólu
solidaruch80