Jabłka, długie kiełbasy, czereśnie i konfitury…Ale bez żadnych cudów!

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Kraj

 

Czerwone jabłuszka Napieralskiego

Czy ktoś jeszcze pamięta ten wabiący zapach parówek, które partia i rząd „rzucały” na rynek z okazji wyborów? Wprawdzie, były to wybory „bez skreśleń”, ale PRL nie miał dostatecznej ilości dewiz na zakup urządzeń, by ten proces zautomatyzować. Taniej było skusić obywateli do przyjścia do lokalu wyborczego parówkami, by tam wykonali czynność zapakowania listy postępowych kandydatów do koperty oraz wrzucili tę kopertę do urny. Kandydat na prezydenta z przepoczwarzonej z PZPR partii, jako młodziak – nie może o tym pamiętać, ale za doradców ma dawnych towarzyszy z PZPR, którzy socjotechnikę znają nie gorzej niż sam Tusk.

Aby jednak nie było skojarzeń z peerelowską „kiełbasą wyborczą”, kandydat Napieralski obdarował udających się do huty pracowników torebeczką z czerwonym jabłkiem. Oprócz czerwonego jabłuszka (którym kiedyś zła czarownica uśpiła księżniczkę), w torebeczce był znacznie ważniejszy prezent: kontrefekt Napieralskiego, który każdy, kto ma kłopoty ze snem, mógł sobie powiesić nad łóżkiem. Jabłuszek wyborczych było w sumie 300, czyli nie więcej niż 100 kilogramów po 2,50 zł/kg. Zatem, za jedyne 250 złotych Napieralski usiłował skusić do siebie aż trzystu mieszkańców raju, który stworzył Geniusz Kaszub…

Nie dziwota, że twórca naszego raju zaczął straszyć piekłem, lecz bynajmniej nie z powodu jabłuszek Napieralskiego! Rajowi Tuska zagraża bowiem diaboliczny kandydat, Jarosław Kaczyński, który jest tak bezczelny, że nie tylko nie obdarował nikogo jabłkami, to w dodatku podważa istnienie raju Tuska! A jest to przecież grzech śmiertelny, o czym przekonał się, uśmiercany już za życia ś.p. Lech Kaczyński…

Kiełbasy i czereśnie druha Bronka

Wprawdzie najbardziej postępowy kandydat, czyli wysunięty z ramienia Tuska Bronek Komorowski – zapewne z roztargnienia - całkowicie pominął w swojej kampanii wyborczej wszystkie cuda twórcy naszego raju - jednak, zasugerował dostęp do długich kiełbas oraz czereśni. Oczywiście, pod warunkiem, gdy Naród na niego postawi, licząc na krótkie mowy Bronka. Jest to logiczne, gdyż przy krótkiej mowie, druh Bronek mniej się kompromituje, co może być ważne, gdy – nie daj Boże - zostałby Prezydentem…

Kandydat sił postępu na prezydenta nie uściślił jednak, kogo obdarzy długimi kiełbasami, gdyż na czereśnie sam ma apetyt niemały. Młodzi świadkowie, czy też wierni Tuska i jego pomazańca, po cichu liczą, że te wyborcze kiełbasy trafią do nich - podobnie jak zostali obdarowani przez Palikota za to, że wpłacali jego pieniądze na konto wyborcze PO.  Liczą, że także teraz zostaną obdarowani funkcjami publicznymi, za poparcie Bronka. A tych funkcji publicznych będzie znacznie więcej, po wyborze druha Bronka, gdyż Donald Tusk zebrał już większość konfitur po katastrofie prezydenckiego TU-154, przejmując (przy pomocy Tymczasowego Prezydenta) wszystkie instytucje i urzędy po tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Teraz Donek nie może się doczekać na historyczny skok na telewizję publiczną i media elektroniczne przy pomocy „odpolitycznionych” kandydatów pędzącego królika…

Konfitury dla Donalda

Do pełnego zaspokojenia apetytu Geniusza Kaszub na posmoleńskie konfitury potrzeba tylko tego, by druh Bronek dorwał się do czereśni z prezydentury. A wtedy znajdzie się godne miejsce i dla Cimoszewicza i dla Kwaśniewskiego, a miejsce w samolocie Prezydenta Bronka – zawsze już będzie zarezerwowane dla gen. Jaruzelskiego. Wprawdzie Jaruzelskiemu podlegało kiedyś ZOMO i zomowcy, to jednak stanie po stronie ZOMO nie jest już tak hańbiące dla Bronka, skoro wcześniej jego pryncypał bezgranicznie zaufał Putinowi, związanemu z KGB aż do 1990 roku!

Właśnie dzięki wspaniałej współpracy naszych śledczych z prokuratorami Putina, otrzymaliśmy CD z nagraniami z kokpitu! Wprawdzie nie otrzymaliśmy czarnych skrzynek a Moskwa skróciła nagrania o 16 sekund - to te 16 sekund nie może zaważyć na zaufaniu Tuska do Putina! Przyczepianie się do tego drobnego incydentu, oznaczałoby bowiem, wykorzystywanie tragedii pod Smoleńskiem dla celów wyborczych Jarosława Kaczyńskiego!

Gdzie te cudy, gdzie?

Zastanawia jednak, dlaczego sztab Bronka nie wykorzystał cudów Tuska na potrzeby wyborcze? Druh Bronek ani razu w swej kampanii nie odniósł się do cudów, zapisanych osobiście przez Donka na tekturowych tablicach! Ani razu druh Bronek nie wspomniał o cudzie gospodarczym i powszechnym dobrobycie. O powrotach z Irlandii i powszechnym dostępie do służby zdrowia. O poprawie losu emerytów, tańszych kurczakach i jabłkach… A wystarczyło wspomnieć, że gdyby kilo jabłek kosztowało dzisiaj nie 2,5 złotego ale 25 złotych, to kandydat SLD mógłby skusić do siebie co najwyżej 30 hutników! Postęp za Platformy jest zatem niewątpliwy i szkoda, że nie dostrzegli tego przyjaciele PO w stacjach telewizyjnych.

Dziwi też, że w tygodniu przed wyborami, przyjaciele Platformy Obywatelskiej w stacjach telewizyjnych nic już nie mówią nie tylko o tragedii pod Smoleńskiem- jako symbolu zaufania do Putina, ale i o powodzi – w której rząd zanotował niezwykłą sprawność, ratując BMW Premiera przed zatonięciem. Wprawdzie tylko Tusk dostał w zęby, przy okazji wizyty u powodzian, ale to się może zmienić, gdy na wałach pojawi się razem z Bronkiem i pozyskanym Cimoszewiczem - dobrze już znanym powodzianom.. 

Postępowa partia postanowiła bowiem zwiększyć siłę rażenia druha Bronka, gajowym Cimoszewiczem, podkradając przy tym z niezależnych portali portret Pinokia – przypisując go….Kaczyńskiemu. Wiadomo: Tusk to nie Pinokio, bo nigdy nie kłamie!

Cimoszewicz musiał niedawno wyjść z puszczy, skoro nie wie, że wiara w Tuska i w jego wybrańca nie wiąże się już z cudami, lecz z plagami i katastrofami. Doświadczył tego Franek Smuda, który ledwo zadeklarował, że poprze Komorowskiego, a już parę dni później – jego piłkarze dostali sromotne baty od Hiszpanii! A Franek liczył na cud, gdy tylko poprze Bronka. A tu kolejna katastrofa!

Kampania wyborcza kandydata PO, gdzie jedynym leitmotivem jest straszenie Kaczyńskim – to nie to, co widzieliśmy 3 lata temu: te obietnice cudów, zrównoważenie finansów państwa, obniżenie podatków, 2500 km autostrad, baseny przy autostradach, domki jednorodzinne dla pielęgniarek i zarobki jak w Irlandii…Aż łza się kręci w oku Sawickiej (tej, od kręcenia lodów)!

Dziś mamy tylko katastrofy, afery i powodzie i obżerającego się konfiturami w ich cieniu, Donalda Tuska. Pozostały jeszcze czereśnie – ale tylko dla Bronka oraz perspektywa długich kiełbas – dla wybrańców postępowej partii… Wcześniej jednak, Naród musiałby pozwolić Bronkowi wygłaszać jego krótkie mowy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Koślawe to monstrum, rodem z PRL-u.

444Polska.bloog.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nasze miejsce po stronie odwagi bezbronnej" - Jan Pietrzak

#65815