Świnie i lemingi

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Wiadomo czym jest leming. Jest to małe sympatyczne zwierzątko, które mnoży się w szybkim tempie, a po przekroczeniu masy krytycznej w stadzie popełnia wraz z innymi zbiorowe samobójstwo poprzez skok ze skały do morza. Nazwą tą określa się w Polsce ludzi nie dość dobrze zorientowanych w realiach, którzy wolą, by inni, mądrzejsi za nich decydowali, by inni poważniejsi mówili im co mają myśleć. Leming polski zachowuje się dokładnie tak samo jak leming prawdziwy to znaczy woli śmierć od przyjęcia niewygodnej dla niego prawdy. I to jest jedyny moment, w którym można leminga nie lubić. Za ten jego fanatyzm, za tę uporczywą obronę nieprawdy i piramidy kłamstw. Poza tym leming jest ok. Ma futerko, pyszczek, wąsiki i porusza się w sposób sympatyczny oraz wzbudzający zainteresowanie otoczenia.

W swoim fanatyzmie polski leming posuwa się do pewnej skrajności, która zastępuje póki co skok ze skały. Oto miewa on napady agresji zupełnie niekontrolowanej, które manifestują się tym, że leming woła do wszystkich wokół iż są świniami. W ustach sympatycznej skądinąd istoty nie brzmi to dobrze i zachęcająco. Leming się jednak nie przejmuje, bo podskórnie wyczuwa, że za nazywanie innych świniami może go spotkać nagroda, a jeśli już nie ona sama to z pewnością obietnica nagrody. Myślę jednak, że rzeczywistość jest trochę gorsza niż to co się lemingowi wydaje. To znaczy plucie i nazywanie świnią jest jego jedynym życiowym benefitem przed skokiem ze skały. On tego nie wie i nie rozumie, bo skała nie kojarzy mu się ze zgonem, ale ze swobodnym lotem w przestrzeni i podziwianiem krajobrazów. Tym żyje i na to czeka.

Co innego świnia. Ta, według określenia leminga, tapla się w błocie, jest brudna, śmierdzi i pożera nieczystości. Świnię morduje się ciosem siekiery w głowę i przerabia na kiełbasy. Dla świni nikt nie ma cienia sympatii tak jak dla leminga i nikt chciałby jej głaskać po futerku ani nawet stać koło niej kiedy wiatr wieje z drugiej strony. Ma jednak świnia jedną cechę, równie wyraźnie odróżniająca ją od otoczenia jak leminga wyróżnia ten pęd do samobójstwa. Otóż już dawno, można sprawdzić, niezależni, amerykańscy eksperci stwierdzili, że jest świnia jednym z najinteligentniejszych stworzeń na Ziemi. Nie leming, a świnia właśnie. To dziwne, prawda?

I za to właśnie świń się nie lubi, a lemingi kocha. Po co ja to wszystko piszę? Otóż – nie mam linka niestety – niejaki Pior N. Napisał na twitterze, że prawdziwy Polak to świnia, ze świni są jednak jakieś pożytki, a z tego prawdziwego Polaka żadnych pożytków nie ma.

Myślę jednak, że wszystko zależy do tego co kto rozumie przez pożytki. Rozumiem, że Piotr N, nie jada trufli. Rozumiem, że jada jedynie wieprzowinę, produkowaną w zaprzyjaźnionych z nim zakładach mięsnych i nic więcej. No dobrze. Niech będzie. Pisał on tam jeszcze ten Piotr nie tylko o świniach, ale także o krzyżu. Że Polak prawdziwy lata z krzyżem i przez to jest świnią. To nam trochę zmienia optykę, bo nikt przytomny, szydząc z leminga nie nazwałby go świnią – to po pierwsze, po drugie zaś nikt nie szydziłby z lemninżych świętości. Z drugiej strony jest inaczej. To przede wszystkim świńskie świętości są wyszydzane, a wierność im uważana za pierwszy i najważniejszy wyróżnik świniowatości. To jest ważne rozróżnienie pomiędzy lemingami i świniami i świadczy o bezwzględnej ewolucyjnej przewadze świń. Świadczy jednak jeszcze o czymś innym, dość niebezpiecznym. O tym mianowicie, że świnie nie wejdą w koalicję z wilka czy innym drapieżnym bydlęciem, właśnie przez ów krzyż, a lemingi a i owszem. Leming napuści na świnię wszystko co mu się tylko da przekabacić, bo czerpie z ej agresji radość i podnieca go to w sposób niewyobrażalny. Jak to w stadzie. Wiadomo, że im większe stado, tym intensywniejsze w nim grają psychozy. Świnie żyją w małych dobrze zorganizowanych stadach, takich rodzinach, lemingi zaś w wielkich, liczących tysiące sztuk, coś jakby olbrzymich strzeżonych osiedlach ze strażnikiem, który lemingiem bynajmniej nie jest.

Leming jest jeszcze przy tym wychowywany na tchórza. Dziwnie to brzmi, ale tak jest. Leminga wychowują nie na kunę, nie na łasicę, nie na inne futerkowe, ale na tchórza właśnie, bo tchórz lemingowi imponuje. To jest jego bohater pozytywny. Tchórz bowiem, kiedy go przestraszyć, wydziela specyficzny zapach, którego leming nie wydzieli nigdy, choćby się skichał. Zapach ten upaja leminga. Udawanie, że potrafi go wydzielić, jest dla leminga ważnym wyróżnikiem w panujących w stadzie hierarchiach. Kiedy, na przykład, świnia chrząknie, albo tylko obróci się na drugi bok rozpryskując błoto, leming wrzeszczy, podskakuje i odbiega na bezpieczną odległość wrzeszcząc; skandal, agresja, świństwo, jak tak można!!! Kolejność wykrzykiwanych haseł nie ma znaczenia. W tym swoim tchórzym zacietrzewieniu na świnię leming jest zdolny do wszystkiego. Tak jak ten cały Piotr N, na twitterze. Bo zakładam, że jego agresja jest spontaniczna i szczera, tak właśnie szczera. Lemingi bowiem, nie zawsze są szczere i sympatyczne, czasem po prostu biorą pieniądze za demonstrowanie swojej niechęci wobec świń i ich inteligencji. To im się nie bardzo opłaca, biorąc pod uwagę co je czeka w przyszłości, ale leming tego nie rozumie, gdyż żyje w „wiecznym teraz” i przyszłość dla niego nie istnieje.

Jest to szalenie niebezpieczne, bo wyklucza całkowicie porozumienia pomiędzy inteligentnymi stworzeniami jakimi są świnie, a powierzchownymi lemingami o skłonnościach samobójczych. Już dziś wiadomo, że lemingi odejdą, a świnie zostaną. Taka jest logika dziejów, mądre stworzenie przeżywa, a głupsze ginie. Pytanie tylko co przyjdzie po lemingach, z czym będziemy się musieli zmierzyć, my polskie świnie.

Wszystkich zapraszam na stronę www.coryllus.pl. Przygotowaliśmy z Toyahem specjalną ofertę literacką dla prawdziwych polskich świń z krzyżami. Nikt nie będzie się nudził, ani narzekał. Gwarantuję.

Ocena wpisu: 
Brak głosów