Wartości

Obrazek użytkownika Okowita
Kraj

Ten tekst poświęcam śp. Agacie Mróz, która poświęciła własne życie dla własnego dziecka.

Lewactwo (używam tego pojęcia z pełną świadomością), po głosowaniu w Sejmie nad projektem zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, gdzie kilkudziesięciu posłów Platformy głosowało za jej dalszym procedowaniem, dostało piany.
Nie mam ani chęci ani zamiaru rozwodzić się nad tym projektem bo nie w tym rzecz. Mamy do czynienia z całkiem inną sprawą.

Tych kilkudziesięciu posłów Platformy stało się obiektem nagonki tylko dlatego, że zagłosowali zgodnie ze swoim sumieniem i wyznawanymi wartościami. Ze zdumieniem słuchałem wczoraj pana Tuska, który obwieścił dyscyplinowanie tych posłów. Wynika więc jedno – „niezdyscyplinowani” posłowie PO mają wyzbyć się sumień i wartości.

Mówimy często „poseł tej czy innej partii”. W Konstytucji RP nie ma pojęcia „poseł partii”. Poseł to reprezentant Narodu. Jemu podległy, przed Nim odpowiadający.

Uważam, że tzw. dyscyplina partyjna w Parlamencie jest łamaniem Konstytucji.

Czy parlamentarzysta (poseł, senator), od chwili wyboru, powinien wyzbyć się własnych wartości czy sumienia? Wielu by chciało by tak było. Dlatego dziś na tych „niepoprawnych”, wyznających wartości, trwa bezpardonowa nagonka. Z udziałem Premiera włącznie. Nasuwa się pytanie – jakie wartości ma Premier Tusk? Odpowiedź może być tylko jedna – nie ma żadnych, poza zwierzęcą żądzą władzy dla władzy. Ogłaszając dyscyplinowanie posłów w sprawie tzw. aborcji opowiedział się jasno – wartości posłów własnej partii ma głęboko w … tam gdzie oni mogą pana majstra pocałować. Platfirera mamy za premiera.

Zwolennicy zabijania ludzkich płodów (też nimi byli przecież – szczęśliwie nikt ich nie zabił) nie są zainteresowani wartościami i sumieniem. Poza ich własnym. A przecież mają prostą drogę – doprowadzenie do referendum. Ale jakoś z tej drogi żaden z nich nie chce skorzystać. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – oni chcą by za nich ktoś zdecydował, że wolno zabijać ludzkie płody. „Sejm pozwolił to mogę” – tego chcą. Chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność. Boja się referendum jak ognia bo wiedzą, że ich porażka oznacza koniec wszelkiej dyskusji. Gdyby byli pewni wygranej to dziś pan Tusk nie musiałby dyscyplinować posłów własnej partii a po prostu ogłosiłby referendum w tej sprawie.

Polska rzeczywistość zna dwa przykłady – Agaty Mróz i Alicji Tysiąc. Śp. Agata Mróz nie jest popularnym przykładem. Nie jest - bo poświęciła własne życie by urodzić dziecko. Alicja Tysiąc nie zdobyła się na takie poświęcenie. Żyje, ma się dobrze. Nawet odszkodowanie dostała. Za co? Za własne tchórzostwo, nieodpowiedzialność i myślenie łechtaczką wówczas gdy trzeba było myśleć mózgiem. Alicja Tysiąc, i jej wyznawcy myślącego mózgu nie mają. Mają jakiś zbitek szarej masy. To ludzie instynktów. Tacy jak zwierzęta.

Zwolennicy wolnej aborcji są tacy sami. Gdy trzeba myśleć myślenie wyłączają. Bo „konsekwencję” bezmózgowia się usunie. Dlaczego nie usunąć sprawców? Przecież to oni powinni ponieść odpowiedzialność a nie ludzki płód, któremu chce się odmówić prawa do obrony własnego życia!
Zwolennik aborcji nigdy nie odpowie na pytanie co powiedziałby swojemu dziecku przed tegoż dziecka aborcją. Owszem zdarzają się twierdzenia, że zbiorowi komórek pytań się nie zadaje bo ów zbiór nie myśli. Nie jest człowiekiem. Czym więc jest? Liściem klonu? Bakterią? Szczurem? Kawałkiem boazerii? Żaden ze zwolenników aborcji nigdy nie powie, że z ludzkiego plemnika i jaja powstanie jakaś butelka czy ekran telewizora. Nie powie bo doskonale wie, że narazi się na śmieszność – również w gronie współwyznawców.

Cała ta lewacka, proaborcyjna wrzawa, jest dowodem nie tylko na jej bezmózgowie ale również dowodem na brak szacunku dla samej siebie. Żyją dzięki temu, że ktoś ich nie wyabortował.

Kiedyś Ronald Reagan powiedział „Aborcja znajduje swych zwolenników tylko pośród tych ludzi, którym dane było przyjść na świat.”. Święte słowa.

Pani Agato, Pani Wartości, które dały Życie bez względu na skutki, są i będą Wartościami. Bez względu na to, że jakieś bezmózgowie (z premierem Tuskiem na czele) chce je zdyscyplinować. Dla zwierzęcej chęci kierowania się instynktami. Pani Wartości nigdy nie będą polityką, dyscyplinowaniem, wrzaskiem bezmózgowia. Są zbyt ludzkie by bezmózgowie mogło je pojąć.

Szacunek i Cześć Pani Pamięci oddaję…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

uwagą. Nie rozumiem czemu litujesz się nad tymi platformianymi dupkami, którym Tusk przetrącił "sumienia". Bez znaczenie jest co tam świszczy w duszy Tuskowi - to człek już chyba całkiem zatracony i raczej wątpię czy od ognia piekielnego się wywinie. Srał go pies, jego sprawa. Natomiast przerażającą rzeczą jest stan ducha tych kilkudziesięciu matołów bez charakteru! Nasuwa się pytanie "jakie oni mają wartości"? Tusk ze swoją sitwą coś im przetrącił? Niby co? Gumowe kręgosłupy które posiadają? Ich zasrane tchórzostwo nie jest mniej groźne od parszywych intencji Tuska. Jak to wszystko się rozleci to co powiedzą? "Wykonywałem tylko rozkazy"? Byli już tacy co się tak tłumaczyli. Człowiek ma rozum i wolną wolę. Gdy tej woli na własne życzenie się wyzbędzie przestaje być człowiekiem. Nie ma co się nad nimi litować. Tak jak Kazik śpiewa "nie ma litości dla skurwysynów". Dla nich nie powinno być litości tak jak oni swym zaprzaństwem spowodują to, że te bolszewickie idiotyzmy zostaną przegłosowane. Którego z tych pętaków stać by było na czyn taki jak Pani Agaty Mróz? Przecież ich struchlałe ze strachu mózgi i wypracowana wrażliwość mniejsza niż podeszwy butów które noszą nie byłyby w stanie wygenerować nawet takiej myśli, a co dopiero działania. Ludzie rodzą się ludźmi i dopiero potem zostają szmatami.

A Pani Agata... Na pewno ma wieczny spokój I mój szacunek bezbrzeżny.

Jeśli przeholowałem z emocjami to przepraszam.

Serdecznie pozdrawiam

HdeS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

HdeS

#297741

I tak w możliwie delikatny - niewspółmierny do emocji - sposób napisałeś, co czujesz w tej sprawie. Myślę, że swoim wpisem wypełniłeś znamiona tego, co ja i wielu tu piszących czują.
A teraz do Ciebie Okowita. Tekst dość dobry. Ale HdeS ma rację. Niepotrzebnie się litujesz nad "użytecznymi durniami", którzy ulegli swojemu guru. Mieli przecież wybór. Mogli równie dobrze wystąpić z klubu PO i pełnić funkcję jako posłowie niezależni.   

Pozdrawiam, Satyr
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297748

..."też nimi byli przecież – szczęśliwie nikt ich nie zabił". Mówię - nieszcześciem nikt ich nie zabił, bo teraz mamy to co mamy.
Wiem, że to brzmi tak jak bym byla zwolennikiem zabijania. Nie, nawet im tego życzyć nie można. Ale co ze swoim życiem mają zrobić kobiety, które kiedyś zabiły? W tamtych latach NIKT nie stawiał przeszkód i jeśli przy tym wiara była słaba - stało się!
Może ktoś mi powie: co teraz? Ból, żal, tęsknota, pamięć której nikt i nic nie jest w stanie wymazać i wina, której nikt nie jest w stanie pomniejszyć. Ile tragedii może pomieścić ludzkie sumienie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joanna K.

#297756

„Uważam, że tzw. dyscyplina partyjna w Parlamencie jest łamaniem Konstytucji.” ...

Oczywiście jest dowodem popełnienia przestępstw przeciwko działalności instytucji państwowych...

WyczerpującYCH co najmniej k.k.Art. 224. § 1.

"Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe organu administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest skutek określony w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, sprawcapodlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. "

Przeprowadzone w takim trybie „głosowanie poselskie” nie ma mocy prawnej, ponieważ może być sprzeczne z interesem społecznym - nie powinno korzystać z ochrony prawnej, obrażając elementarne przepisy prawa...
(obowiązującego wszystkich normalnych Obywateli państwa cywilizacji ludzkiej)

„głosowanie” POsłów RP splamione, POharatane PO "gałach" - znamionami przestępstwa => wymuszenia opinii poselskiej – POlitycznym naciskiem...

POwinno być ścigane karnie ->
Konstytucja Art. 44.
„Bieg przedawnienia w stosunku do przestępstw, nie ściganych z przyczyn politycznych, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych lub na ich zlecenie, ulega zawieszeniu do czasu ustania tych przyczyn.”

„Głosowanie nad expose” można POrównać do wywierania politycznego nacisku na prokuratorów apelacyjnych –> wywierających służbowe naciski na prokuratorów rejonowych, aby Ci (przestępczo-bezprawnie od 1998r.)

"umarzali" i fałszowali śledztwa policyjne przeciwko ludoZAbójstwom szpitalnym - dla zysku tzw. „łowców skór” …

Oraz
pozostałych współuczestników politycznych patologii urzędUNIków UNIcestwiających gospodarkę Polski ( przemysł ciężki, lekki, kopalnie, huty, stocznie, szkolnictwo fachowe...

Tragiczna śmierć sportsmenki Agaty Mróz – powinna być OSTRZEŻENIEM dla tysięcy Kobiet Polski
Przed alarmującym brakiem profesjonalizmu zawodowego "kadr szpitali" - spowodowanego brakiem dostatecznego wykształcenia medycznego, lub POrażającej rutynowej znieczulicy politycznej „zawodowej”...

Wśród „lekarzy” POlitycznie czuwających nad statystyką...i "sprawozdawczością" aby ilość zgonów była KONIECznie większa od ilości urodzeń Polaków …

Dwa krótkie medialne reportaże z sali szpitala, gdzie przebywała Pani A.Mróz .
- Kobieta, jeszcze w stanie - popołogowym, gdy należało zwrócić szczególna uwagę medyczną na – „naturalne” procesy zakrzepowo zatorowe ...

"szpitalne" obrazy = obraza etycznej profesji - ukazały alarmującą niefrasobliwość pielęgnacyjną w zakresie niedopilnowania właściwego ułożenia pacjentki na właściwym – specjalistycznym łóżku -> to ABeCadło dania szansy organizmowi na optymalne krążenie krwi, czy analizowano poziomy właściwych dimerów (?) – śmiem wątpić …

Pozdrawiam
Janusz Krzemiński – ojczystegoiowego@interia.pl

Problemy związane z lekcewazeniem Obywateli doEtyczą wielu ludzi - nie tylko w Polsce …

Bez obrazy międzynarodowych światopoglądów…
Dla oddania sprawiedliwości Ludziom, przytoczę pewną -> POcenzurowaną - dyplomatyczną wypowiedź …

1.09.2009r. Westerplatte - mowa do... - wśród 30 międzynarodowych delegacji dyplomatów - państw Światłych…

Wł. Putin ”” W STOSUNKACH MIĘDZYNARODOWYCH, NIE POWINNIŚMY POSTĘPOWAĆ TAK JAK „LEKARZE” - KTÓRZY ZAKAŻAJĄ PACJENTÓW CHOROBAMI - ABY NA „LECZENIU” ZARABIAĆ ””

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297759

"Mówimy często „poseł tej czy innej partii”. W Konstytucji RP nie ma pojęcia „poseł partii”. Poseł to reprezentant Narodu. Jemu podległy, przed Nim odpowiadający.

Uważam, że tzw. dyscyplina partyjna w Parlamencie jest łamaniem Konstytucji. "

Politykom tak pasuje i politykom trzeba wreszcie to wybić z głowy i przypomnieć, że za to jest kara. A jak nie będzie skutkować to po prostu tą karę wymierzyć.

Wiem, wiem.. zaraz mnie ktoś spyta "ale jak ?"...
Odpowiem - jak się będzie chciało to się znajdzie sposób. Wystarczy chcieć ! Tylko i aż !

Pozdrawiam.

contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#297761

Zgadzam się - i to entuzjastycznie - z głównym przesłaniem Pana tekstu-apelu społecznego.

Tak, bo czyim to życiem żyje ten owoc połączenia w jedno ciało, kobiety i mężczyzny? Życiem wiewiórki, węża, a może niedźwiedzia ... ?

W sprawie głosowania w Sejmie nad sprawami, które dotyczą przekonań osobistych posła jako człowieka z jego/jej godnością osoby ludzkiej, a mających swe źródło we wierze (ateizm jest też wiarą), takich jak aborcja czy eutanazja, możliwość jest tylko jedna. W sprawach wolności sumienia głosować trzeba jedynie w zgodzie z własnym, a nie premiera Tuska, Palikota albo kassandry sumieniem.

A co z wartościami? Te przecież – i to nie wkraczając na arenę relatywizmu – mogą być tak pozytywne, jak i negatywne. To, co dla jednych jest moralnie dobre, dla innych może mieć konotacje zła. W społeczeństwie, w którym istnieje więź dziedzictwa i tożsamości narodowej, bieguny dobra i zła powinny być dla większości wektorami o tym samym znaku. A różnice w światopoglądach - do pogodzenia.

Polskością jest wszak to, co nas łączy, a jednocześnie to, co dzieli od innych narodów.

I od tego są mechanizmy demokracji, jak wybory czy referenda, aby społeczeństwo żyło we względnej zgodzie. A wolne, pluralistyczne media oraz prawodawstwo winny zamykać ten społeczeństwu służący triumwirat narzędzi demokracji.

Wychodźmy więc z pokojowymi marszami na polskie ulice. Bo za każdym razem zbliżamy się do tego, czego wciąż nie mamy. Uczciwej i oddolnej demokracji, opierającej się na wartściach większości Polaków. Takich, o jakie nawołuje Okowita.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#297774

Napisałaś, cyt.: "(...) ateizm jest też wiarą". Jeśli pojęcie "ateizm" rozpatrujesz pod kątem starożytnej Grecji, w której ateizm sprowadzał się do wiary w fałszywego boga, to zgoda. Ale przecież my mamy XXI wiek ery nowożytnej, więc pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Pojęcie to zostało dzisiaj w swej istocie spłycone (zawężone) znaczeniowo i ateiści często są sceptykami w odniesieniu do doniesień nt. ogólnie rozumianych zjawisk nadprzyrodzonych i zwracają uwagę na brak dowodów empirycznych. Głównie dotyczy to doktryn wiary chrześcijańskiej, gdzie podważają istnienie Boga w osobie Jego syna Jezusa Chrystusa. Ale być może jest tak, że Ty uznajesz złotego cielca (mamonę) za fałszywego boga. Jeśli tak, to wówczas - analogicznie jak w starożytnej Grecji - masz rację.  

Dalej napisałaś, cyt.: "A co z wartościami? Te przecież – i to nie wkraczając na arenę relatywizmu – mogą być tak pozytywne, jak i negatywne. To, co dla jednych jest moralnie dobre, dla innych może mieć konotacje zła". Otóż nie można nazwać czegoś złego wartościami. Czy według Ciebie można nazwać wartością niemoralność, nieuczciwość, celowe rozmijanie się z prawdą - zwane potocznie kłamstwem? Ale jeśli powiesz, że dla Ciebie wartością jest życie zgodnie z Dekalogiem (moralność, uczciwość, prawdomówność, itd....), to nie sposób się z Tobą tu nie zgodzić. Widzisz więc, że określenie "wartości" a priori musi dotyczyć pozytywów, nie zaś negatywów. Nie chciałaś wchodzić, - "na arenę relatywizmu" - ale weszłaś. Bo oto uznałaś, iż to, co dla jednych jest moralnie dobre, dla innych może mieć konotacje zła. Ci inni, którzy nazywają dobro złem, mają zupełnie inny punkt odniesienia w ocenie danego zjawiska. Dla przykładu: katolik, patriota, człowiek prawy jest w stanie uznać prawdomówność premiera Tuskoliniego za dobro, ale już jego kolesie partyjni będą mieli odmienne zdanie, - uznając wyjawienie prawdy za zło, ponieważ owo zachowanie się Donaldinio będzie działało na ich szkodę, a sprowadzającą się do rozwiązania rządu i ogłoszenia przedwczesnych wyborów, w efekcie których nie zostaną wybrani do parlamentu i zostaną pozbawieni ciepłych, dobrze płatnych posad.

Odniosę się jeszcze do jednego Twojego stwierdzenia, które cytuję: "(...) bieguny dobra i zła powinny być dla większości wektorami o tym samym znaku". Jako wykładowca nauk ścisłych, pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Otóż samo określenie "bieguny" już wskazuje na przeciwległe położenie dobra i zła. A jeśli dodałaś do tego "ten sam znak", to już całkowicie mijasz się z prawdą. Jeśli wiemy, że zło jest przeciwieństwem dobra, a co niektórzy teologowie twierdzą (i słusznie), iż zło jest brakiem dobra, to znaki wektorów dobra i zła z definicji muszą być przeciwne. Upatruję tu pewnej analogii z III Zasadą Dynamiki Newtona, którą w uproszczeniu można sprowadzić do zrównoważenia układu inercyjnego siłami akcji i reakcji: F = - F, zwłaszcza, że nabiera sensu przy powołaniu się na słowa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, który powiedział: "Zło dobrem zwyciężaj".
Konkludując już, chciałem tylko wskazać na sprzeczności, jakie udało Ci się popełnić w swym komentarzu. Mam nadzieję, że nieświadomie.

Życzę Ci Kassandro wszystkiego
dobrego i pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297788

Myslę, że wkradło się nieporozumienie. Kassandra napisała może trochę nieprecyzyjnie, ale tego, co chciała przekazać, mozna domyślić się z kontekstu jej komentarza.

Pojęcie "wartość" w mowie potocznej ma znaczenie dodatnie. Natomiast w filozofii jest także używane w znaczeniu ujemnym.
Wartość moze zatem być dodatnia lub ujemna i nie masz racji twierdząc, że "określenie "wartości" a priori musi dotyczyć pozytywów, nie zaś negatywów".

Druga sprawa to bieguny dobra i zła, które wg. Kassandry
"powinny być dla większości wektorami o tym samym znaku".
Nie ma tu sprzeczności. Biegun zła jest oczywiście przeciwstawny biegunowi dobra, ale też dla społeczeństwa miejsca zajmowane przez te bieguny powinny być jasne i oczywiste. Inaczej mówiąc, każdy członek społeczeństwa powinien widzieć w tym samym miejscu biegun zła. Każdy też powinien w tym samym miejscu (przeciwległym do bieguna zła) widzieć biegun dobra.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297804

że sprawa pojęcia "wartości" jest podobna do kwestii pojęcia "rozwój", który dla wielu ludzi ma konotacje wyłącznie pozytywne.
Tymczasem "rozwój" nie jest określeniem ocennym i nie jest tożsame z pojęciem "postępu". Rozwój bowiem oznacza jedynie zmiany, a dopiero postęp mówi, że te zmiany są pozytywne.
Może zatem następować rozwój w niewłaściwym czy złym kierunku.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297808

Masz rację Ellenai, że wkradło się nieporozumienie. Ale nie przypisuj mi, iż ja nie zrozumiałem przekazu Kassandry. Jestem wprost pewny, że to Kassandra oparła swą wypowiedź o określenia, których nie rozumie, a Ty przypisałaś Jej tylko nieprecyzyjność wyrażenia się, zamiast potwierdzić rozminięcie się z prawdą.

Otóż Ellenai, – jeśli Kassandra określiła „wartości” w sensie filozoficznym i nadała im także znak ujemny (negatywny) – Twoim zdaniem słusznie, – to powielasz tym samym błąd Kassandry. Bo oto po przewertowaniu kilku pozycji książkowych oraz po ponad godzinnej dyskusji telefonicznej z moim przyjacielem – profesorem, wykładowcą na wydziale pedagogiki, zarówno on jak i ja zanegowaliśmy istnienie wartości w sensie negatywnym (ujemnym). Wszystko to, co wykracza poza te wartości, należy określić jako antywartości, których w żaden sposób nie można osadzać w zbiorze wartości, nadając im znak minus.
Podjęcie próby definicji terminu „wartość” na ogół wiąże się z przyjęciem określonej teorii wartości, z którą tak naprawdę nie poradzili sobie do końca tacy klasycy filozofii greckiej, jak: Sokrates, Platon czy Arystoteles. Dodatkową trudność stanowi bogaty świat wartości, będący przedmiotem refleksji wielu dyscyplin, nie tylko filozoficznych, w odniesieniu do szczegółowych wartości. Te szczegółowe wartości to: rodzina, Bóg, zdrowie, miłość, przyjaźń, pieniądz, prawda, dobro, wolność, ojczyzna, wiedza, praca, mądrość, wiara, radość, kariera, godność, odpowiedzialność, seks, talent, piękno, tolerancja, solidarność. Zatem gdzie wśród tych wartości widzisz: wolny związek (np. konkubinat), ateizm, chorobę, nienawiść, antypatię, biedę, kłamstwo, zło, niewolę, bezpaństwowość, niewiedzę, bezrobocie, głupotę, brak wiary, smutek, nie zrobienie kariery, brak godności, nieodpowiedzialność, nieseksowność, brak talentu, brzydotę, brak tolerancji, egoizm? Potwierdzenie moich słów możesz znaleźć między innymi tu:
1) Chałas K., Wychowanie ku wartościom, Lublin 2003,
2) Misztal M., Problematyka wartości w socjologii, Warszawa 1980,
3) Puzynina J., Język wartości, Warszawa 1992,
4) Sztumski J., Społeczeństwo i wartości, Katowice 1992,
5) Tischner J., Myślenie według wartości, Kraków 1994,
6) Wolniewicz B., Filozofia i wartości, Warszawa 1993.

Jeśli Kassandra użyła zwrotu „wektor” w odniesieniu do określenia relacji dobra ze złem, gdzie wektorem pierwszym jest wartość o nazwie „dobro”, a drugim antywartość o nazwie „zło”, to jestem zmuszony zarówno Jej , jak i Tobie przypomnieć, czym się charakteryzuje wektor.
Otóż każdy wektor posiada:
1) punkt przyłożenia (w naszym przypadku jeden wektor ma punkt określony jako „ośrodek dobra”, a drugi jako „ośrodek zła”),
2) kierunek (w naszym przypadku półprosta pierwszego wektora jest równoległa do półprostej wektora drugiego, a w szczególnych przypadkach się pokrywa i leży na jednej prostej),
3) wartość w sensie wielkości (w naszym przypadku jest to ilość, bądź też intensywność czy „gatunek” dobrych i złych uczynków/zachowań),
4) zwrot (niektórzy określają go jako grot, strzałkę), który wskazuje na orientację działania wektora.
W naszym przypadku zwrot wektora „dobra” jest przeciwny do zwrotu wektora „zła”, jako że wektory „dobra” i „zła” są sobie przeciwstawne.
Więc wektory w tym przypadku nie mogą mieć tego samego znaku, jako że dobro jest pozytywne, a zło negatywne (vide III zas. Dynamiki Newtona).
Mimo tego, iż dałem się wciągnąć w dyskusję z wątkiem „wektora”, to uważam, że nie jest on wart dalszej uwagi chociażby dlatego, że filozoficzne rozważania nad wartościami nawet największych filozofów i myślicieli nie zawierają pojęcia „wektor”, jako że ten ma głównie odniesienie w wymiarze stricte materialnym.
Natomiast co do przyrównania pojęcia „wartości” do pojęcia „rozwój”, to nie są one na tyle tożsame, aby mogły być tu pomocne w naszych rozważaniach.
Chciałbym jeszcze na zakończenie zapytać: a co na to Kassandra?

Pozdrawiam, Satyr
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297946

Pozwól, ze mimo tak wyczerpującego wykładu, jednak pozostanę przy swoim zdaniu. I nie będę się podpierać tym, że mój mąż jest od lat profesorem i wykładowcą filozofii, bo to nie ma nic do rzeczy, podobnie jak Twoje konsultacje z profesorem pedagogiki:)
Nie popełniam błędu. Wartości pozostają wszak między sobą we wzajemnych relacjach i tworzą swoistą hierarchię, w której jest miejsce od wartości ujemnych po dodatnie (czyli od swego rodzaju tezy do antytezy). Jeśli Ty te wartości ujemne chcesz nazywać antywartościami, to nie widzę przeszkód. Niemniej mozna to określenie odnieść jedynie do tej jakby "antytezy" wartości przyjmowanej za dodatnią. A co z pozostałą skalą? Przecież w Twoim podziale nie ma miejsca na wartości aksjologicznie ambiwalentne.
W podziale typu na czarne-białe, wartość i antywartość się sprawdzi, ale już w hierarchizacji, niestety nie. W spsób, jaki proponujesz, nie dałoby się nic sensownego powiedzieć o rzeczywistości.

Wartościowanie jest systemem jej porządkowania.

I tak, w odniesieniu do wartości utylitarnych, pomiędzy "uzyteczne" a "nieuzyteczne" jest cała skala pośrednia.
Podobnie jednak jest skala posrednia w odniesieniu do wartości estetycznych (od piękne do brzydkie).

Co do lektur, to poza Wolniewiczem, który jest zwolennikiem aksologicznego absolutyzmu, przytaczasz pozycje, które bardziej niż do filozofii, odwołują się do socjologii i teorii oraz metodyki wychowania. A Tischner? Przecież to, co przytoczyłeś, to jego eseje.

A z wektorami niestety dalej nie rozumiesz :)
Piszesz:Więc wektory w tym przypadku nie mogą mieć tego samego znaku, jako że dobro jest pozytywne, a zło negatywne

Czy ktoś to kwestionuje? Wydaje mi się, ze przeformułowałam stwierdzenie Kassandry już wystarczająco jasno.

Więc ujmijmy to jeszcze inaczej. Masz rację, ze te wektory (dobra i zła) mają przeciwstawne znaki. Chdzi tylko o to, by każdy człowiek w społeczeństwie o wspólnej tradycji i korzeniach, był w stanie prawidłowo je określić - wszyscy powinni umieć wskazać na ten sam wektor zła i ten sam wektor dobra. Niestety, społeczeństwa nie są w tym jednomyslne. Czy teraz napisałam jaśniej?

Natomiast co do przyrównania pojęcia „wartości” do pojęcia „rozwój”, to nie są one na tyle tożsame, aby mogły być tu pomocne w naszych rozważaniach.

Nie mozna być "na tyle tożsamym". Mozna jedynie być tożsamym, albo nie być tożsamym :)
Nie, nie są tożsame. I nie muszą być tożsame, by analogia była w pewien sposób uprawniona.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297962

?

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#297837

Ateizm w Grecji starożytnej nie "sprowadzał się do wiary w fałszywego boga". Sprowadzał się on raczej do niewiary w istnienie bogów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297841

Pisząc, iż w „społeczeństwie, w którym istnieje więź dziedzictwa i tożsamości narodowej, bieguny dobra i zła powinny być dla większości wektorami o tym samym znaku” dokonałam być może, większego niż zamierzałam, skrótu myślowego.

Szło mi o to, że dla zbioru jednostek (narodu), które odziedziczyły w spuściźnie po swoich ojcach i matkach – i są świadome tego procesu dziedziczenia – depozyt wiary, historii i kultury narodowej, klasyfikowanie rzeczy jako dobrej, pożądanej czy też wartościowej, winno być przez zdecydowaną większość takiego zbioru podzielane i akceptowane. I określane jako noszące wartość dodatnią. Bo odnosząc się do wartości rzeczy, „dobre” zawiera w sobie (obejmuje) te rzeczy, które odznaczają się wartością pozytywną, albo w odniesieniu do których wierzy się, że mają wartość pozytywną.

Przeciwnie jest z tym, co określamy jako „złe”. A więc o rzeczy niedobrej, niepożądanej czy też niewartościowej mówimy, że niesie ona wartość negatywną, ujemną.

Zatem społeczeństwo „w którym istnieje więź dziedzictwa i tożsamości narodowej” powinno identyfikować te same, albo podobne rzeczy jako „dobre”. I te same, albo zbliżone rzeczy jako „złe”. A więc to, co „dobre” powinno się dla takiego społeczeństwa znajdować po tej samej stronie wektora. Identycznie - w przypadku tego, co „złe”.

Dla Hitlera czystość rasy niemieckiej była wartością pozytywną. I zgadzały się z tą hitlerowską aksjologią miliony ówczesnych Niemców. Podobnie dla Stalina wartością pozytywną był komunizm i wolność od religii. I z tym także zgadzała się, jak się wydaje, większość społeczeństwa sowieckiego.

W państwach demokratycznych o kulturze zakorzenionej w chrześcijaństwie, wartości hitlerowskie i stalinowskie były i są uważane za zdecydowanie negatywne. Ba, nawet wrogie.

Serdecznie pozdrawiam

PS. To tyle na poziomie społecznym. Popularnie i skrótowo. Poziomy filozoficzny i teologiczny wymagałyby dla siebie odrębnej dyskusji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#298176

Podziwiam. Że tak łatwo przechodzisz do porządku dziennego,nad całkowitym pomyleniem pojęć, przez pierwszego z dyskutantów... ;-)

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#298185

Nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować Wam drogie Panie za dyskusję. Szkoda, że Ty Kassandro ograniczyłaś się tylko do  końcowego komentarza tego, co Ellenai i ja napisaliśmy wcześniej. W pierwszej chwili sądziłem, że masz swojego rzecznika w osobie Ellenai.
 W Twoim Kassandro ostatnim wpisie jest bardzo wiele nieścisłości, które winny być wyjaśnione. Ale wydaje mi się, że nie tu, pod bardzo ciekawym artykułem Okowity, który na poruszany przez nas temat dot. wartości nie zabrał głosu. Czy powinien? Może i powinien, ale nie "zboczył z toru", który sam nakreślił. To my chyba "zboczyliśmy z toru". Ale tak czasami bywa, że dyskusja w komentarzach rozwija się na temat, którego Autor artykułu nie przewidział.
 Potraktujmy zatem tę dyskusję jako "rozmowy niedokończone". A skoro niedokończone, to jeszcze będzie sposobność, by do niej powrócić. 

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#298198

Nim zarzuci Pan jeszcze komukolwiek „rozminięcie się z prawdą”, czyli kłamstwo, radziłabym wpierw zastanowić się nad tym, czy sąd Pańskiego adwersarza kwalifikuje się do wartościowania w kategoriach prawda/fałsz. No, bo któremu to sądowi można w tym co napisałam przypisać walor prawdy lub fałszu, że zacytuję siebie: „A co z wartościami? Te przecież – i to nie wkraczając na arenę relatywizmu – mogą być tak pozytywne, jak i negatywne. To, co dla jednych jest moralnie dobre, dla innych może mieć konotacje zła. W społeczeństwie, w którym istnieje więź dziedzictwa i tożsamości narodowej, bieguny dobra i zła powinny być dla większości wektorami o tym samym znaku. A różnice w światopoglądach - do pogodzenia.”
Jeżeli ktoś nie rozumie sensu tego, co inna osoba mówi, czyż nie lepiej poprosić ją o wytłumaczenie? Jeśli zaś jakaś wypowiedź niczego nie opisuje, a wyraża jedynie moją lub Pańską dezaprobatę, to kwalifikować jej w w kategoriach fałszu lub prawdy nie podobna. Tak się dzieje również w przypadku sądów bezsensownych (tylko ludzie się mylą), pytań, próśb czy ... żartów. Wypowiedź jest nieprawdziwa, gdy opisuje stan rzeczy niezgodnie z rzeczywistością.
Powstaje natomiast pytanie, co począć gdy ktoś podaje jako fakt, że kassandra „określiła „wartości” w sensie filozoficznym i nadała im także znak ujemny (negatywny)”. Nie określiłabym powyższego jako fałsz tylko z uwagi na moją skromną osobę, której jedynym „przestępstwem” jest świadomość, że tłumy aksjologów jak glob długi i szeroki (google jest niezłym narzędziem poszukiwania dla każdego laika), posługiwały się i skutecznie nadal posługują językiem „wartości dodatnich i ujemnych”.

Zastanawiałabym się raczej nad użyciem wartościowania logicznego gdzie indziej. Wiem bowiem, że Józef Tischner pisał w swojej „Filozofii dramatu”: „Nieuczciwy przybiera maskę uczciwości, leniwy udaje pracowitego, niesprawiedliwy sprawiedliwego, niewierny wiernego itp. Między maską a maskowaną prawdą ustala się coś na kształt przeciwieństwa aksjologicznego: wartość negatywna chce się przedstawić jako pozytywna.”

A także ten sam filozof w „Świecie ludzkiej nadziei”, zastanawiał się czym jest „ja” aksjologiczne, pisząc, że jest ono „wartością pozytywną w absolutnym znaczeniu tego słowa. Oznacza to przede wszystkim, że nie przeciwstawia mu się w polu jego doświadczenia egotycznego wartość negatywna.”

P.S. Postanowiłam się sama sprawdzić. Zadałam więc pytanie zaawansowanemu Google’owi (Advanced Search, exact phrase) czy pojęcie „wartości negatywnych” występuje jedynie w wyobraźni kassandry, jak sugeruje Satyr. Wyniki były ciekawe:

•negative moral values – występuje w sieci 33700 razy
• negative personal values – 16900 razy
• negative ethical values – 6910 razy
• negative values in society - 3400 razy
• negative educational values – 645 razy (to zainteresuje Pańskiego mentora).

Razem, tylko w tych kontekstach, w których szukałam, fraza „negative values ... ” wystąpiła 61 555 razy. Jak na coś, co według Satyra i jego mentora z pedagogiki nie istnieje, to liczba raczej nie mała. A pominęłam przecież wiele innych kontekstów, jak matematyczne, muzyczne czy artystyczne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#298290

Pominęłaś bardzo istotną "kategorię wyszukiwania".

"Satyr wie lepiej"

Pozdrawiam :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#298293

Wiesz co,

Może to różnica wieku.  Dzisiaj gdy joggowałam to miałam wrażenie, że słyszę za sobą omnipotentne gderanie Satyra ... jakieś „rozminięcia się z prawdą”, natrętne „przypominanie charakterystyki wektora” i wyliczanie w boldzie haseł-dla niego-wartości, z których co niektóre określiłabym jako „ujemne”.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#298312

Sądzę, że nie jest to kwestia różnicy wieku. Sam jestem - jak sądzę - nieco starszy od wyżej wymienionego... ;-)

To kwestia rzeczywistej wiedzy, rzeczywistych (własnych) przemyśl;eń, logiki... etc.

PS. "Jogguj" ze słuchawkami. " He blind me with the science"... :-)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#298315

Nim zarzuci Pan jeszcze komukolwiek „rozminięcie się z prawdą”, czyli kłamstwo, radziłabym wpierw zastanowić się nad tym, czy sąd Pańskiego interlokutora kwalifikuje się do wartościowania w kategoriach prawda/fałsz.  No, bo któremu to sądowi można w tym co napisałam przypisać walor prawdy lub fałszu, że zacytuję siebie: „A co z wartościami?  Te przecież – i to nie wkraczając na arenę relatywizmu – mogą być tak pozytywne, jak i negatywne.  To, co dla jednych jest moralnie dobre, dla innych może mieć konotacje zła.  W społeczeństwie, w którym istnieje więź dziedzictwa i tożsamości narodowej, bieguny dobra i zła powinny być dla większości wektorami o tym samym znaku.  A różnice w światopoglądach - do pogodzenia.”

Jeżeli ktoś nie rozumie sensu tego, co inna osoba mówi, czyż nie lepiej poprosić ją o wytłumaczenie?  Jeśli zaś jakaś wypowiedź niczego nie opisuje, a wyraża jedynie moją lub Pańską dezaprobatę, to kwalifikować jej w w kategoriach fałszu lub prawdy nie podobna.  Tak się dzieje również w przypadku sądów bezsensownych (tylko ludzie się mylą), pytań, próśb czy ... żartów.  Wypowiedź jest nieprawdziwa, gdy opisuje stan rzeczy niezgodnie z rzeczywistością.

Powstaje natomiast pytanie, co począć gdy ktoś podaje jako fakt, że kassandra „określiła „wartości” w sensie filozoficznym i nadała im także znak ujemny (negatywny)”.  Nie określiłabym powyższego jako fałsz tylko z uwagi na moją skromną osobę, której jedynym „przestępstwem” jest świadomość, że tłumy aksjologów jak glob długi i szeroki (google jest niezłym narzędziem poszukiwania dla każdego laika), posługiwały się i skutecznie nadal posługują językiem „wartości dodatnich i ujemnych”.

Zastanawiałabym się raczej nad użyciem wartościowania logicznego gdzie indziej.  Wiem bowiem, że Józef Tischner pisał w swojej „Filozofii dramatu”: „Nieuczciwy przybiera maskę uczciwości, leniwy udaje pracowitego, niesprawiedliwy sprawiedliwego, niewierny wiernego itp.  Między maską a maskowaną prawdą ustala się coś na kształt przeciwieństwa aksjologicznego: wartość negatywna chce się przedstawić jako pozytywna.”

A także ten sam filozof w „Świecie ludzkiej nadziei”, zastanawiał się czym jest „ja” aksjologiczne, pisząc, że jest ono „wartością pozytywną w absolutnym znaczeniu tego słowa.  Oznacza to przede wszystkim, że nie przeciwstawia mu się w polu jego doświadczenia egotycznego wartość negatywna.”

P.S. Postanowiłam się sama sprawdzić.  Zadałam więc pytanie zaawansowanemu Google’owi (Advanced Search, exact phrase) czy pojęcie „wartości negatywnych” występuje jedynie w wyobraźni kassandry, jak sugeruje Satyr. Wyniki były ciekawe:

• negative moral values – 33700 razy w sieci

• negative personal values – 16900 razy

• negative ethical values – 6910 razy

• negative values in society - 3400 razy

• negative educational values – 645 razy (to zainteresuje Pańskiego mentora).

Razem, tylko w tych kontekstach, w których szukałam, fraza „negative values ... ” wystąpiła 61 555 razy.  Jak na coś, co według Satyra i jego mentora z pedagogiki nie istnieje, to liczba raczej nie mała.  A pominęłam przecież wiele innych kontekstów, jak matematyczne, muzyczne czy artystyczne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#298294