Czy rządowa ściema mogła zaważyć na wynikach wyborów?

Obrazek użytkownika Okowita
Kraj

Mam nieodparte wrażenie, że tak.

Gdy po katastrofie smoleńskiej rząd zapewniał społeczeństwo, że wszystko jest co najmniej wporzo, państwo zdało egzamin co najmniej na metr głęboko, wielu kupiło tę historię. Dziś widzimy, że sprzedawano kłamstwo. Świadomie i z premedytacją.

Wiele wody musiało w Wiśle upłynąć byśmy dowiedzieli się o wielu niewygodnych dla obecnego rządu faktach. Faktach, które nie dość, że obnażają najpodlejsze kłamstwa rządu Donalda Tuska, ale również obnażają nikczemność, podłotę i sprzedajność wiernych im mediów.
Jak długo musieliśmy czekać by dowiedzieć się, że Kopacz, świadomie i z premedytacją, kłamała z trybuny sejmowej? Dwa i pół roku. Kopacz doskonale wiedziała co mówi. Kłamiąc kierowała się tylko i wyłącznie interesem partyjnym i wyborami prezydenckimi. Wiedziała, że ujawnienie informacji, które dziś znamy, mogą spowodować co najmniej wiele pytań o działania rządu Donalda Tuska. Stawiam złote monety przeciwko orzechom, że kłamała na polecenie matki-partii.

Wiele ówczesnych wątpliwości i pytań rodzin ofiar katastrofy oraz zwykłych ludzi zbywano albo milczeniem albo „tłumaczeniem”, które wówczas się dobrze sprzedało choć dziś wiemy, że posługiwano się podłym kłamstwem, nikczemną manipulacją i haniebnymi epitetami. Świadomie i z premedytacją. Z jednym celem – wygrać wybory prezydenckie i parlamentarne. Nawet za cenę prawdy. Czy jest coś bardziej ohydnego?

Platforma się przeliczyła. Nie chciała i nie chce przyjąć do wiadomości, że dzisiejsza rzeczywistość to nie peerel, w którym można było swobodnie i bezkarnie zakłamywać fakty, zataić czy zmanipulować informację. Dalej żyje w peerelu. To jej naturalne środowisko. A i tych, którzy podobno z peerelem walczyli i dziś są wiernymi wyznawcami jego spadkobiercy i naśladowcy – Donalda Tuska.

„Bul”, w kampanii prezydenckiej, oczywiście nie tańczył na trumnie śp. Barbary Blidy mówiąc, że odwiedzi Jej rodzinę. Dziś Jej syn mówi „Platforma tańczy na trumnie mojej mamy”. Wypowiedź całkowicie przemilczana przez wierne rządowi media. Niepoprawna się okazała.

Ktoś kręcił lody na pochówkach ofiar katastrofy smoleńskiej. http://superwizjer.tvn.pl/informacje/omijac-milczec-zapomniec-kto-zarobil-na-pogrzebach-ofiar-katastrofy-smolenskiej,62327,1.html „Polska Izba Pogrzebowa oferowała bezpłatne trumny, transport zwłok oraz pogrzeby ofiar katastrofy smoleńskiej. Jednak urzędnicy państwa wybrali prywatną firmę. Ta zakupiła trumny we Włoszech za jedną trzecią kwoty, którą dostała od wojska.”. I kto tu tańczy na trumnach panie Tusk?
O takich faktach (i wielu innych) dowiadujemy się dopiero dziś. A dziś jest już po wyborach. Prezydenckich i parlamentarnych. Zapytam – co by było gdyby fakty, które dziś wychodzą na jaw, zostałyby ujawnione po katastrofie? I odpowiadam – zarówno Komorowski jak i PO nie wygraliby wyborów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"cuda nad urną". Wszak prócz wojny psychologiczno-propagandowej mediów itd po "słusznej" stronie, były przypadki dające asumpt by przypuszczać, że wyniki były podrasowane - więcej głosów w urnie niż wydano kart, kandydatka głosowała na siebie a otrzymała 0 głosów wg sprawozdania, po sprawdzeniu okazało się że było ich 17, duża ilość głosów nieważnych - a bardzo łatwo je "unieważnić".

Coś robią, patrzą jaki jest opór - protestów było mało lub były ciche bądź skutecznie wyciszone. Jak mały opór, to później pozwlają sobie na większą zuchwałość. Pod jakimś błahym pretekstem unieważniono listę Korwina-Mikkego. Skoro raz to się stało i zostało przełknięte, następnym razem - jeśli będzie potrzeba - unieważni się listę większej partii - precedens wszak jest.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#296751