Legalizacja korupcji pod patronatem Don Vincenta R.

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Gdzie jest zabawna instytucja odpowiedzialna za walkę z korupcją o nazwie CBA? A gdzie podziały się instytucje w rodzaju CBŚ o „niezależnej” Prokuraturze nie wspominając? Wszystkie one zajmują się tym czym zajmowały się dotychczas czyli podtrzymywaniem iluzji, że są potrzebne i że walczą z nieprawidłowościami trzymając się zasadniczo z daleka od faktycznych źródeł owych nieprawidłowości rodzących się zgodnie z zasadą, że najciemniej jest pod latarnią tj. pod egidą najwyższych urzędników państwowych.

I tak by nie być gołosłownym powróćmy do nowo tworzonego prawa w resorcie niejakiego Vincenta Rostowskiego nie bez kozery zwanego „sztukmistrzem z Londynu” o odpowiedzialności zbiorowej podatników. W pierwszym etapie urząd Rostowskiego wymodził sobie przepchnięcie kolanem nowej ustawy, w myśl której zaczęła by obowiązywać stalinowska (a może wręcz talmudyczna) zasada odpowiedzialności zbiorowej. Sprowadzało by się to do tego, że jeśli podatnik rozumiany tutaj jako przedsiębiorca kupił jakiś towar od innego przedsiębiorcy a od tego towaru zbywca nie zapłacił by stosownego podatku do US to współodpowiedzialnym za ten stan rzeczy był by nabywca tego towaru i był by on traktowany jak przestępca tj. tak samo jak przedsiębiorca, który tego podatku nie uiścił. 

Nazwano to, żeby było śmieszniej, „solidarną odpowiedzialnością”. Oczywiście zostawiono tu mały wytrych w postaci stwierdzenia, że owa odpowiedzialność rozciągała by się na boga ducha winnego podatnika w przypadku „jeżeli w momencie dokonania dostawy podatnik wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że cała kwota podatku lub jej część, przypadająca na tę lub na wcześniejszą albo późniejszą dostawę towarów, nie została lub nie zostanie wpłacona na rachunek urzędu skarbowego". Tu główny kwiatek, że za uzasadnioną do tego podstawę uznaje się uwaga: „w szczególności, jeżeli cena była niższa od wartości rynkowej". W efekcie każdy kto kupił coś od innego podmiotu nieco taniej niż wspomniana „wartość rynkowa” był już współwinny jeśli faktycznie od kupionego towaru poprzedni właściciel nie zapłacił podatku. Kwestią interesującą jest tzw. „wartość rynkowa”, która nabiera chyba tutaj cechy socjalistycznej „ceny urzędowej” bo rzeczywista wartość rynkowa jakiegoś towaru lub usługi jest zmienna i zależ nie tylko od kwestii podaży i popytu ale i sytuacji ekonomicznej podmiotów zbywających dany towar lub strategii biznesowej.

Wygląda na to, że decyzja o wyprzedania towaru z 25% czy 50% opustem w wyniku decyzji o wietrzeniu magazynu lub zmianie asortymentu może być dla nabywcy brzemienna w skutkach ponieważ zostanie on zakwalifikowany przez urzędników jako potencjalny przestępca i współ odpowiedzialny za zaległe zobowiązania podatkowe sprzedawcy. Wygląda na to, że by nie podpaść US przy każdym zakupie należy wystąpić do urzędników o certyfikat potwierdzający, że kupione przykładowo 10kg gwoździ jest w „cenie rynkowej” i w związku z tym nie istnieje podstawa do przeniesienia odpowiedzialności za zaległe zobowiązania podatkowe sprzedawcy na nabywcę wspomnianych gwoździ. Oczywiście od każdego oświadczenia urzędnicy powinni pobierać stosowną prowizje za wspomniane zaświadczenie np. 10% ceny towaru  Wątek ten opisał szczegółowo prof. Gwiazdowski w swoim artykule LINK

Wróćmy teraz do kwestii zinstytucjonalizowanej korupcji. Okazało się, że zgodnie z orwellowską zasadą, że „wszystkie zwierzęta są równe ale niektóre są równiejsze” postanowiono zalegalizować specjalną grupę podatników, która była by zwolniona od ryzyka poniesienia przedstawionej powyżej „solidarnej odpowiedzialności” za ewentualne zaległości podatkowe. W tym celu trzeba by zostać wpisanym na specjalną listę prowadzoną przez totumfackich Don Vincenta Rostowskiego. By zostać wpisanym na wspomnianą listę należało by zdeponować na specjalnym rachunku tytułem kaucji 1/5 kwoty planowanego do odprowadzenia podatku w danym miesiącu ale nie mniej niż 100 tyś złotych. Czyli za co najmniej 100 tyś. PLN kaucji utrzymywanej na rachunku kontrolowanym przez totumfackich „prawie najlepszego ministra finansów Unii Europejskiej” przedsiębiorca był by wyłączony ze współodpowiedzialności za ewentualne zaległe zobowiązania podatkowe innego przedsiębiorcy od którego kupił on dany towar czy usługę. Czyż to nie jest wspaniałe pole do korupcji nie wspominając już o olaniu strumieniem ciepłego moczu zasady równości obywateli i podmiotów w świetle stanowionego i obowiązującego prawa? Przekaz jest oczywisty. Jeśli masz szmal i złożysz się na kaucje w wysokości 1/5 swego miesięcznego podatku ale nie mniej niż 100 tyś zł. to możesz czuć się bezpiecznym od zakusów urzędników fiskusa, którzy w poszukiwaniu zaległości podatkowych będą karali zarówno twego dostawcę dłużnika jak i wszystkich (w tym i ciebie) z którymi robił on jakiekolwiek interesy sprzedając im swój towar.

Jeśli to nie jest korupcja i jawne gwałcenie zasady równości obywateli i podmiotów wobec prawa to co to jest i dlaczego organizacje odpowiedzialne za zwalczanie korupcji i zorganizowanej przestępczości udają, że ich nie ma? Czy wszystkie pojechały na długie wakacje na Cypr? 

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż statystyczny przedsiębiorca nie osiągnął nawet dochodu na jaki ma opiewać minimalna kwota kaucji. Wygląda na to, że wspomniane przepisy są tworzone na potrzeby największych i najbardziej zasobnych firm, które w zamian za 1/5 miesięcznego podatku zdeponowaną na rachunkach urzędników skarbowych kupią sobie całkowitą bezkarność w świetle nowo tworzonego prawa o talmudycznej vel stalinowskiej zasadzie odpowiedzialności zbiorowej. Więcej o sprawie na blogu prof. Gwiazdowskiego LINK

Takiego kuriozum nie wymyślił by nawet osławiony obecnie pisowski „ekspert” od systemu podatkowego, wieloletni rezydent resortu Vincenta Rostowskiego nazwiskiem Modzelewski, twórca 22% podstawowej stawki podatku VAT, który płacimy my wszyscy końcowi konsumenci idący do sklepu, doradca podatkowy z licencją 00001 na świadczenie usług doradczych na rzecz podmiotów mających dość szmalu na opłacenie lukratywnych usług w zakresie legalnego (a jakże by inaczej) unikania płacenia wspomnianego podatku ustanowionego „ręcami” sławetnego eksperta. Przypomnijmy dokonania tego ekonomicznego „guru” opisane nie tak dawno na tym portalu LINK

P.S.

Tu 2 słowa dygresji odnośnie wyczynów wspomnianego „sztukmistrza z Londynu” i jego faktycznych kompetencji. Mamy bowiem połowę maja. Wdg. projektu budżetu na rok 2013, który bez cienia jakiejkolwiek refleksji został przyjęty w sejmie przez koalicje rządową deficyt budżetowy czyli mówiąc po ludzku manko w państwowej kasie na rok 2013 szacowano na 35 miliardów złotych (na tyle szacowano potrzeby pożyczkowe bankrutującego państwa pod zastaw przyszłych podatków jego obywateli). Po pierwszym trymestrze 2013 roku poziom wykorzystania deficytu budżetowego sięgnął 90% zakładanego poziomu na cały rok 2013. Co to oznacza ? Ano oznacza to, że projekt budżetu był zwykłym oszustwem mającym na celu oszukanie przede wszystkim społeczeństwa a być może uspokojenie międzynarodowych grandziarzy pożyczających Polsce pieniądze (to może było by jakimś usprawiedliwieniem w imię polskiej racji stanu). Rzeczywista bowiem wielkość dziury budżetowe przy zachowaniu liniowej zależności wpływów do wydatków spowoduje, iż dziura sięgnie kwoty blisko 95 miliardów i będzie blisko 3 razy większa niż pierwotnie zakładana (taka kolejna dziura „Bauca”). Oznacza to koniczność tzw. nowelizacji budżetu tj. albo cięć wydatków (można przestać leczyć pacjentów, wypłacać emerytury lub pensje urzędnikom czy nauczycielom albo zrabować obywateli nowym podatkiem podnosząc np. VAT na 24 lub 25% lub akcyzę albo wprowadzając podatek katastralny).

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

się w grobie przewraca z zazdrości.
Takich pomysłów niemieli nawet komuniści z okresu rzekomo minionego.
Jak się przeczyta o nie do odrzucenia propozycji Putina, odnośnie obligatoryjnej dla Polski umowy tamtejszego wywiadu i SKW... Obraz staje się więc coraz bardziej klarowny i jednoznaczny. Wtedy odpowiedź na pytanie kto zdradza i w jaki sposób przy całkiem otwartej już kurtynie staje się bardziej niż oczywista.

Czy Polacy zdają sobie sprawę z rozmiaru i tempa tych aktów zdrady stanu, czy tylko m y tutaj mamy jakąś tam świadomość sytuacji?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#358840

taki horror, a więc demokratyczne społeczeństwo głowę trzyma w piasku, okadza się dymem - i wegetuje

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#358842

a instytucja solidarności podatkowej jest zwyczajnie niesprawiedliwa.

Byłam kiedyś "uczennicą" p. Modzelewskiego, który był współtwórcą ustawy o podatku VAT, której wtedy sam do końca nie rozumiał i pamiętam jak psioczył nie będąc już w rządzie, na zawiłość przepisów.

Do tej pory interpretacja prawa podatkowego sprawia urzędnikom olbrzymi kłopot, nie wyłączając ówczesnego ministra, ustawa nie jest napisana językiem dla normalnych ludzi, a najważniejsza jest umiejętność lawirowania.

Odwoływaliśmy się kiedyś od niekorzystnego wyroku Izby Skarbowej do WSA i wygraliśmy, a mina urzędnika z kontroli skarbowej, który tylko czekał, że nas skubnie na kilkaset tysięcy bezcenna...

Do tej pory w internecie zamieszczony jest oczywiście tylko ten niekorzystny wyrok, zapewne dlatego żeby nie było zbyt wielu naśladowców.

Pozdrawiam autora z podziękowaniem za ciekawą notatkę.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#358857

,,instytucja solidarności podatkowej jest zwyczajnie niesprawiedliwa,,

Przede wszystkim, to rostowski nie jest ministrem finansów RP, a namiestnikiem FASZYSTOWSKIEGO KAPITAŁU SPEKULACYJNO-LICHWIARSKIEGO, który chce Polskę doprowadzić do zniewolenia przez rasę/klasę ,,panów Świata,,. Najpierw chce doprowadzić do zniszczenia życia gospodarczego w Polsce bez stosownych rekompensat, bez jednoczesnego uruchamiania innych źródeł dochodu tak dla obywatela, jak dla Państwa (pozwalając jednak kolonialnie drenować polski rynek przez FASZYSTOWSKI KAPITAŁ, z zasady zewnętrzny, a więc pozbawić Państwo faktycznych źródeł jego dochodów, a potem JESZCZE ściągać podatki od wszystkiego: od przychodów, od transakcji i od samych pracowników (mają tylko przychód, nie mają dochodu), nawet od wody z deszczu, aż po gigantyczne zadłużenie Państwa na swoje potrzeby, zadłużenia czysto fikcyjnego, bo nie uwzględniającego gigantycznych strat Państwa i obywatela na ,,transformacji,, , a już odebranych zysków KAPITAŁU FASZYSTOWSKIEGO.

Podstawową zasadą sprawiedliwości jest: ,,każdemu to, co mu się należy,,.
Inna głosi, że ,,sprawiedliwość wymaga zrównoważenia praw obowiązkami,,.
Z kolei sprawiedliwość wspólnotowa (inaczej demokracja) wymaga, aby w danej wspólnocie było zachowywane pełne zrównoważenie wolności, równości i braterstwa, najpierw ze wzgldu na potrzeby wspólnoty, a dopiero później ze względu na potrzeby indywidualne.

Solidarność tak w ogóle to jest sprawiedliwa na tyle, na ile wynika z braterstwa, czyli miłości wzajemnej, na ile wynika z ratowania brata w potrzebie, na ile może się przejawić ,,noszeniem ciężarów jeden drugiego,, , na ile naszą wolność względem za brata swojego okupujemy odpowiedzialnością za niego, by nie spotkała go krzywda. Podobnie jest i z miłosierdziem.

Kiedy nie zachodzi relacja wspólnoty, nie ma mowy, o żadnym braterstwie, o żadnej miłości wzajemnej, a więc i o żadnej solidarności.

W praktyce to można sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś przychodzi do mnie jako ,,brat w Panu,, , czy ,,brat Polak,, , uczciwie przedstawia sytuację i prosi o pomoc braterską. Będę mógł roztropnie w jakiś sposób zaradzić, pomogę.
Na pewno jednak nie może jej żądać.
Dokładnie tak samo nie ma prawa jej żądać ,,minister finansów,,.
Nigdy też nie może powstać prawo, które by tego żądało.
Prawo (w odróżnieniu od faszystowskiego praawa, czyli ,,prawa kaduka,,), jako część polityki zawsze musi wynikać z potrzeb sprawiedliwości.
Sprawiedliwość zaś nigdy nie zażąda tego, co jest z nią sprzeczne.
Jeśli by dziś faszyści uchwali przez siebie i dla siebie korzystne takie praawo, byłoby to zwyczajne BEZPRAWIE.

Tak samo planowana ,,zasada wykupienia się,, od ,,solidarności,, podatkowej.
Toć to czysty faszyzm - promocja wielkiego kapitału z niszczeniem średniego, promocja tyranii, niszczenie demokracji.
Toć to czysty faszyzm, bo te 100 tysięcy, czy 1/5 podatku, to korupcja i to wymuszona, a więc zalegalizowana, a nie ma faszyzmu bez korupcji za promocję FASZYSTOWSKIEGO KAPITAŁU, korupcji za jego uprzywilejowanie, a więc i zniewalanie całej reszty dowolnie większościowej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359058