Ukraina leży z rozłożonymi nogami gotowa do...

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Do tak przykrych podejrzeń można dojść zestawiwszy kilka informacji jakie dodarły do nas z ostatnich dni. Otóż międzynarodowy, najgroźniejszy spekulant jakiego nosiła kiedykolwiek ziemia zadeklarował, że „zainwestuje” na Ukrainie skromny miliard USD i to własnej kasy. George Soros (swego czasu wspominaliśmy tą postać w jednym z artykułów - LINK ) złożył tą

deklaracje publicznie i można być pewnym, iż jego „inwestycje” są już na Ukrainie znacznie głębiej posunięte w stos. do wcześniejszych medialnych deklaracji. Trzeba pamiętać, że Soros przyznał się swego czasu do nieco skromniejszej „inwestycji” jaką było włożenie przez niego skromnych 20 milionów USD w tzw. „pierwszy Majdan” co doprowadziło do obalenia poprzedniego włodarza czyli Kuczmy i doprowadziło do osadzenia w charakterze prezydenta pewnego miłośnika pszczelarstwa i ponoć „wielkiego przyjaciela Polaków” (najpewniej chodzi o tych pochodzenia ukraińskiego), który sukcesywnie rozkręcał na Ukrainie kult UPA (Juszczenko) podczas gdy dla równowagi w przyrodzie do wysysania bogactwa z ukraińskiej gospodarki delegowano na premiera „piękną Julię”, której przez całe lata towarzyszył wierny „ekipaż” że wspomnimy tu zabójczo przystojnego o niezwykle wymownych i charakterystycznych rysach „nad-człowieka” tj. aktualnego premiera Arszenika Jaceniuka. Tandem ten przez całe lata dość dobrze uzupełniał się konsumując większość życiodajnych soków generowanych przez ukraińskie państwo. Aż wreszcie doszło jak to mawiają do kłótni i niesnasek w rodzinie (coś jakby polska „kłótnia na górze”) co spowodowało, iż do głosu doszło niezadowolenie zwykłych Ukraińców skutkiem czego bez żadnego „Majdanu” ani dodatkowych milionów dolarów i co zabawne całkowicie na drodze demokratycznej doszło do zmiany ekipy rządzącej, skutkiem czego nasz „pszczelarz” i miłośnik czarno-czerwonych flag musiał sobie poszukać innej fuchy a „piękna Julia” utraciła nieco swojego słowiańskiego czaru wskutek bliskich spotkań z ukraińską Temidą.  Potem nasza sympatyczna acz nieco zbyt gadatliwa („Fuck the EU!”) Patrycja Nulandowa przyznała się, że niezależnie od  indywidualnego sponsoringu prowadzonego przez naszego „filantropa” George Sorosa, amerykańskie władze „zainwestowały” w perspektywie kilku lat w przygotowania kolejnego „Majdanu” kwotę skromnych 5 miliardów USD.  „Drugi Majdan” powiódł się całkowicie (nawet przy dość sporym zaangażowaniu czołowych polityków z POPISu) i doszło zgodnie z zamysłem „sponsorów” do zmiany ekipy u władzy a drobnym ubocznym skutkiem sławetnych wydarzeń było blisko 100 trupów, których faktycznych przyczyn śmierci do dnia dzisiejszego nie dało się oficjalnie wyjaśnić obecnej ekipie (należy domniemywać, iż ekipa ta bierze przykład z naszej ekipy pierwszorzędnych fachowców, która równie skutecznie i bez nadmiernego pośpiechu prowadzi osławione „śledztwo smoleńskie”). Potem już było z górki i Ukraina podąża od jednego sukcesu do drugiego a tamtejszy trup ściele się tam gęsto w trwającej tam wojnie domowej zwanej również często przez fachowców jako „proxy-war” co niejako nadaje jej cechy zakamuflowanego konfliktu międzynarodowego (biorąc poprawkę na zaangażowanie również państw z Ameryki Północnej) udającego tylko lokalną wojnę domową i rozgrywającą się póki co na terytorium sąsiadującym z państwem polskim. Ale cóż, widać tak już musi być bo wielkie plany możnych „sponsorów” wymagają pewnych ofiar i poświęceń ze strony tubylców.

Wróćmy jednak do meritum i obecnej sytuacji  będącej przedmiotem wspomnianego artykułu,  otóż wspomniany „filantrop” zapowiedział swoje wsparcie w postaci inwestycji na Ukrainę na kwotę co najmniej miliarda dolarów.  Zastanówmy się w co najlepiej zainwestować takie pieniądze? Najlepiej zainwestować w kluczowe dziedziny gospodarki danego państwa. Cóż jednak zrobić jeśli owe kluczowe sektory, w które chcemy zainwestować wiedząc, iż zapewni nam to  gwarantowany i ponad przeciętny zysk  są już „okupowane” czy to przez państwo czy konkurujących z nami tubylczych „oligarchów”?  Otóż trzeba doprowadzić te sektory do szybkiej i totalnej ruiny. W wyniku spustoszenia jakie zostanie dokonane (czy świadomie wspierane przez władze czy wskutek tajemniczych „sił wolnorynkowych”) trafiamy na całkowicie oczyszczony z potencjalnej konkurencji grunt co gwarantuje nam monopol oraz fantastyczną stopę zwrotu z naszej inwestycji.

Do takich sektorów należy z pewnością sektor bankowy. Właśnie dotarła do nas informacja podana za portalem Kresy.pl (nieco złośliwi, wypróbowani przyjaciele Ukrainy a przy tym zatwardziali  w tropieniu „ruskich agentów” bojcy zwą go  Kresy.ru ;-) o przyspieszającym dramatycznie rozpadzie ukraińskiego sektora bankowego. Oczywiście od miesięcy jesteśmy pompowani informacjami o ciągłym osłabianiu się ukraińskiej hrywny względem EURO czy USD co jest naturalną konsekwencją coraz głębszego pogrążania się gospodarki w ogarniętym wojną kraju. Jednak jakoś nie pojawiały się informacje na temat kondycji tamtejszego sektora bankowego. Otóż okazało się, że w wyniku załamania tamtejszego sektora bankowego w roku 2014 zniknęło na Ukrainie 30 banków a od początku tego roku ich los podzieliło kolejne 10 banków, którym ukraiński NBU odebrał licencje przy czym w marcu czyli miesiącu sławetnej deklaracji ze strony „filantropa” proces ten dramatycznie przyspieszył bo skutkował likwidacją aż 7 banków. Ponoć kłopoty objawiające się znacznymi transzami pomocy z NBU ma nawet osławiony „Privat Bank” należący do ex gubernatora obwodu dniepropietrowskiego Ihora Kołomojskiego, który w skutek niedawnej jak to mawiają kłótni w rodzinie został zdymisjonowany przez aktualnego prezydenta, noszącego znamienny przydomek „króla czekolady” pana Poroszenkę-Waltzmana.

Jakie będą skutki tak szybkiej upadłości większości lub może nawet i całości sektora bankowego na Ukrainie? Ano oczywiste – przyroda nie znosi próżni. Ponadto trudno sobie dziś wyobrazić państwo, które nie posiada jako tako funkcjonującego sektora bankowego. W powstałą w taki sposób lukę nieomylnie wejdzie nowy, możny i najpewniej zewnętrzny gracz mający spore doświadczenie w świadczeniu „usług finansowych”.  Istnieje spore prawdopodobieństwo, że tym nowym graczem będzie sam „filantrop” lub wskazani przez niego międzynarodowi bankierzy – oczywiście po odpaleniu należytej prowizji dla „ojca chrzestnego” tego sukcesu.  W takiej przykładowo Polsce przejęcie ponad 70% sektora bankowego przez międzynarodowych finansistów zajęło blisko 20 lat. Być może na Ukrainie uda się przeprowadzić podobną operacje ale w czasie nie dłuższym jak 20 miesięcy?  

Jest jeszcze jeden sektor, który gwarantuje wysoką stopę zwrotu kapitału. Jest nią bez wątpienia sektor energetyczny oraz wydobywczy. Kupony w sektorze energetycznym będą z pewnością już wkrótce odcinane bo właśnie zgodnie z wytycznymi MFW który „zasponsorował” naszych rewolucjonistów kwotą ponad 17,5 miliarda zielonych podniesiono Ukraińcom kilku krotnie ceny energii elektrycznej i gazu jakie będą musieli ponosić za luksus oświetlenia, gotowania na kuchence czy ogrzewania gazem swojej chałupy.  Teraz dowiadujemy się, że prawdą były plotki sprzed kilku miesięcy, że rząd planuje sprywatyzowanie do końca roku 2016 wszystkich posiadanych przez państwo kopalń i oddanie ich w prywatne ręce, a te na które nie znajdą się chętni zostaną zlikwidowane (LINK) . To bardzo interesująca wiadomość bo u nas jakoś nikt nie oburza się na te śmiałe, ultra-liberalne plany gospodarcze przy których bledną idee głoszone przez takich tubylczych „liberałów” jak przykładowo Korwin-Mikke. Nikt z naszych czołowych, rządowych decydentów do spraw polskiego górnictwa nie wspominając o samych związkowcach pilnujących niby Cerber „interesu górników” nawet nie zająknął się na temat tych śmiałych zamysłów. No cóż widać Ukraińcy mogą robić tak śmiałe i słuszne(czy aby na pewno?) rzeczy a my już nie koniecznie.

Ale wracając do wątku. Kto nabędzie wspomniane kopalnie wraz z tysiącami pracowników, kto będzie miał pieniądze by kupić je z całym dobrodziejstwem inwentarza od ukraińskich władz no i ile będzie musiał za nie zapłacić ? Czy tam również pojawi się jakiś tow. Lewandowski czy Bielecki, który oświadczy, że kopalnie są warte tyle ile ktoś jest gotowy za nie zapłacić? Być może tak właśnie się stanie zwłaszcza jeśli z jednej strony liczba akceptowalnych i dopuszczonych do konkursu nabywców zostanie odpowiednio dostosowana a z drugiej strony nad kopalnią wisieć będzie groźba likwidacji wskutek braku chętnego do jej nabycia.  Istniej duże prawdopodobieństwo, że i tu coś skapnie z osławionego „miliarda” deklarowanego przez naszego „filantropa”.

To że opisany tu model biznesowy jest wyjątkowo funkcjonalny i dochodowy potwierdza akcja jaką właśnie skutecznie przeprowadzili „bojcy” z osławionego Ajdaru (LINK), który gdzieś w „ługańskiej obłasti” przejął centralną piekarnię i zmonopolizował wypiek i dystrybucje chleba (przy okazji „zapominając” o płaceniu przez zaanektowany przez nich zakład rachunków za gaz i prąd) sprzedając go po znacząco zawyżonych cenach przy zastosowaniu mechanizmów blokady dostaw tańszego chleba na kontrolowany przez siebie obszar.  Nazwano nawet ten proces „robieniem biznesu na chlebie”.  Dowódca batalionu, którego dopytywano o komentarz odpowiedział dyplomatycznie, że on nic o tym nie wie, jego batalion niczego nie zagarnął i to robota innego batalionu.     

 

Już wkrótce czas pokaże czy były to tylko bezpodstawne podejrzenia czy raczej sprawnie zaplanowania operacja z wiadomymi konsekwencjami. 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:12)

Komentarze

https://www.youtube.com/watch?v=QUC9SeNtCIM

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

Lotna

 

#1472333

w tę prywatyzację przemysłu wydobywczego. Sądząc po tym, co dzieje się w Donbasie i co ewentualnie będzie się dziać za sprawą pomocy "zielonych ludzików", na Ukrainie nie będzie po prostu już czego przywatyzować. Krym wzięty to i na Donbas przyjdzie kolejka.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Szpilka

#1472368

kopalnie są nie tylko w Donbasie, te które znajdują się na terytoriach kontrolowanych przez separatystów też są przewidziane w planach do prywatyzacji ale władze kijowskie nie są w stanie ich nawet zinwentaryzować (jakość i rozmiar złóż) co jest 1-szym krokiem do podjęcia decyzji o szacowaniu wartości dla kupców. Pod młotek pójdą w pierwszym rzucie te, nad którymi władza panuje. Na finał może się okazać, iż jedyne "państwowe" kopalnie jakie zostaną na terytorium Ukrainy, to te które utrzymają się pod kontrolą rebeliantów.

Rosja raczej nie wyśle "zielonych" bo wystarczy chwilę poczekać na samoistny wybuch ze strony "sprywatyzowanych górników" - polskie demonstracje z lat 90-tych i późniejszych są tego najlepszym dowodem. Przy czym wydaje się, że polskie protesty będą uważane za niewinnne igraszki przy tych ukraińskich ..

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1472371

banki na Ukrainie są ukraińskie i finansjera "narodowa" na nie czycha. Raczej chyba system bankowy na Ukrainie sie przepoczwarza, chyba dawno jest w rękach finansjery, co najwyżej zmieniają się akcenty zewnętrzne i kieszenie, ale wciąż były to czy będą to kieszenie finansjery. Chyba "prywatyzacja"/przejęcie a la Polska już dawno nastapiło

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1472382