PrOkurator PaRu(l)ski cz. 2 - strzał w Prokuraturze Wojskowej

Obrazek użytkownika Peacemaker
Kraj

W moim piątkowym artykule opisałem punkt po punkcie medialne doniesienia o nieprawidłowościach wokół odwołania prokuratora Pasionka. Przewidziałem, że sprawa zostanie zatuszowana, ale nie podejrzewałem, że przyjmie tak dramatyczny obrót.

Próba samobójcza, czy spektakularne samookaleczenie?

Czy oficer Wojska Polskiego potrafiący obchodzić się z bronią mógł nie trafić z jednego centymetra we własny mózg? Mógł... ale albo wtedy, gdy nie chciał trafić, albo wtedy, gdy miał więcej szczęścia niż rozumu. Nie mam zamiaru tutaj osądzać ani oceniać jego dramatycznego czynu. Bez względu na to czy byłą to próba samobójcza, czy też spektakularne samookaleczenie, bez względu na to czy bronił honoru, czy próbował uniknąć odpowiedzialności, trzeba stwierdzić, że był zdesperowany, lub przez kogoś wyjątkowo mocno "zmotywowany".

Moje przypuszczenia dotyczące wcześniejszego postępowania prokuratora Przybyła

O ile nie czuję się na siłach, oceniać samego strzału feralnego pułkownika, ani nawet nie uważam, abym miał do tego prawo, to trudno nie zauważyć jego wcześniejszej działalności. Rzuciła mi się w oczy kilka dni temu charakterystyczna wypowiedź faceta w mundurze z brodą, co zapewniał, że prokuratorzy nie wiedzieli czyich bilingów żądali. Teoretycznie jest to możliwe w momencie żądania... ale nie w momencie przeglądania, gdy operator udostępnia także dane osobowe posiadacza numeru. Dodatkowo dziś w TVP Info kilkakrotnie powtarzano informację, że jakkolwiek prokurator Przybył wcześniej zaprzeczał, jakoby żądał od operatorów treści wiadomości tekstowych "SMS-ów", to dziś w oświadczeniu poprzedzającym strzał powiedział o takich żądaniach, ale stwierdził, że były słuszne i zgodne z prawem.

Czy to znaczy, że była na nie zgoda Sądu? O ile dobrze wszystkim wiadomo takiej zgody nie było. Więc facet kłamał, kłamie i pewnie nadal będzie kłamać.

Jeśli przyjąć najkorzystniejszą dla pułkownika interpretację faktów, to złamał prawo w przekonaniu, że ściga "kreta", "podpadziocha", "zdrajcę", "pijaczka sprzedającego w barze tajemnice państwowe obcym agentom" (niepotrzebne skreślić). Może nawet w to wierzył? Może ślepo wierzył zleceniodawcy całej tej afery, gen. Parulskiemu. Nie przewidział jednak tego, że sprawę przejmą "pedinksy" (celowo używam wojskowego żargonu) w cywilnych uniformach i sprawa się rypnie (wojskowe określenie w tym przypadku nie nadaje się do zacytowania bez wykropkowania). Bo tak się składa, że w cywilizowanym (cywilnym) świecie jest coś takiego jak tajemnica korespondencji, tajemnica dziennikarstwa, domniemanie niewinności. Zrobił się smród. Coś trzeba było na to poradzić. Kto podjął decyzję co ma zrobić pułkownik i dlaczego taką decyzję podjął - tego nie wiem.

Krajobraz po medialnym szoku - żyć, nie umierać, wszystko pozamiatane niewielkim kosztem

Jeśli przyjmiemy hipotezę, że nie było to działanie w afekcie, lecz zaplanowane działanie mające odnieść pewien skutek, to sprawa ta dziwnie przypomina "samobójstwo" Barbary Blidy. Różnica jest zasadnicza - zawodowiec potrafiący obchodzić się z bronią nie sknocił sprawy jak Blida. Żyje i prawdopodobnie jutro wyjdzie ze szpitala. Afera podsłuchowa została medialnie zastąpiona "konfliktem" pomiędzy prokuraturą cywilną a wojskową. Prokurator Generalny Seremet znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, zaś sytuacja głównych winowajców tejże afery znacznie się polepszyła - prokurator pułkownik Przybył z podejrzanego typa inwigilującego dziennikarzy zmienia się w "człowieka honoru" walczącego ze zorganizowaną przestępczością, zaś broniący go publicznie pułkownik generał Parulski tak obrasta w piórka, że może nawet bezkarnie atakować swojego przełożonego - Prokuratora Seremeta (pamiętacie, jak gen. Skrzypczak za samą krytykę urzędników został okrzyknięty niemal zamachowcem buntującym się przeciwko cywilnej kontroli nad armią?). Więc jeśli ktoś tę akcję zaplanował i "zmotywował" pułkownika Przybyła do jego dramatycznego czynu, to trzeba tu paradoksalnie stwierdzić, że akcja zakończyła się SUKCESEM. I to prawie bez strat - jeden lekko ranny! Co to znaczy w perspektywie wojska?

Problemu inwigilacji dziennikarzy już nikt nie odważy się w tym kontekście drążyć, aby nie być odsądzonym od czci i wiary. W tym kraju tak łatwo komuś przykleić etykietkę "hieny cmentarnej"...

Oczywiście wszystkie stacje pokazały laurkę wystawioną rannemu przez gen. Parulskiego. Tym samym sama największa kanalia ostatnich dni, co próbowała pogrążyć prokuratora Pasionka KGB-owską metodą "na pijaka" sama zyskała sympatię widzów (niezorientowanych w temacie odsyłam do mojego piątkowego artykułu: http://www.niepoprawni.pl/blog/961/prokurator-pa...
- wszystkie informacje tam zawarte pochodzą z jak najbardziej POlitycznie POprawnego POrtalu TVN-24, więc nawet o jakimkolwiek spiskowym myśleniu nie może być mowy).

Treść "przecieków" zupełnie wyparta z mediów

W głównych wydaniach wiadomości wszystkich głównych stacji telewizyjnych ani na chwilkę nie pojawił się temat tego, CO BYŁO TREŚCIĄ owych "przecieków", których źródło tak bardzo próbowała znaleźć Prokuratura Wojskowa w Poznaniu, że nawet półrocznych bilingów dziennikarzy było im mało i zażądali treści SMS-ów. A była to informacja o tym, że śledztwo było po stronie rosyjskiej mataczone, a zeznania kontrolerów zmieniane. Czy to jest aby ta ściśle tajna wiadomość, która za wszelką cenę miała być utrzymana w tajemnicy przed społeczeństwem, zaś ściganie i ujęcie źródła owego przecieku jest punktem honoru wojskowego "wymiaru sprawiedliwości"?!?!?

Podsumowanie (z mocnym kontekstem POlitycznym)

Paradoksem całej tej sytuacji jest to, że o ile przeglądanie bilingów dziennikarzy w celu znalezienia "kreta", co sprzedaje ściśle tajne informacje mediom jest rzeczą moralnie bardzo wątpliwą, ale przynajmniej z założenia powinno służyć wykryciu sprawcy przestępstwa ujawnienia tajemnicy, to tutaj nie tylko od samego początku stosowana jest taktyka szukania haków na z góry wskazanego "sprawcę" wmyśl zasady "dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf" (haha, zgadnijcie komu ta taktyka, jak i cała "hakologia" jest przyPiSywana). Co więcej, po raz kolejny za rządów Tuska jest łamana nie tylko tajemnica dziennikarska, ale nawet tajemnica korespondencji - jest ogromna różnica pomiędzy przeglądaniem bilingów dziennikarzy, a podsłuchiwaniem ich rozmów i czytaniem SMS-ów! Ciekawe czy i tym razem premier bezczelnie stwierdzi w mediach, że podsłuchy i inwigilacja już zawsze będą kojarzyć się z rządami PiS-u?

Pisząc piątkowy artykuł w pośpiechu zapomniałem wspomnieć, że tytuł nie jest tylko grą słowną - to wyraźne odniesienie z jednej strony do metod szkalowania stosowanych przez MAK, a z drugiej strony do czasów, z których te metody się wywodzą, w których nauka języka rosyjskiego była obowiązkowa już w szkole podstawowej, ZSRR był naszym najlepszym kolegą, zaś służby wywiadowcze "zgniłego zachodu" - śmiertelnym i podstępnym wrogiem (niekiedy nawet zrzucającym na nas stonkę ziemniaczaną). Niby te czasy minęły, ale jakoś dziwnie metody, a nawet retoryka nie chcą minąć. Najbardziej to widać po Smoleńsku - od tego czasu organy ścigania zachowują się jakbyśmy przestali być członkiem NATO i wrócili w objęcia Układu Warszawskiego. Co najciekawsze, o ile metoda dyskredytacji "na pijaka" w tamtych czasach była stosowana nad Wisłą, to metoda "na psychuszkę" nawet wtedy nie była u nas zbyt popularna, aż tu nagle przed niedawnymi wyborami dyskusję zdominował temat "czy lepiej Kaczyńskiego postawić przed Trybunałem Stanu, czy zamknąć w "psychiatryku".

Jak wspomniałem na początku niniejszej kontynuacji, nie oczekiwałem, aby sprawa ta mogła wywołać jakiekolwiek pozytywne zmiany lub choćby rzeczową i konstruktywną dyskusję na temat prawa do tajemnicy korespondencji i jego łamania. Jednak w piątek nie przewidywałem, że coś mnie w tej sprawie jeszcze tak zaskoczy, że moją reakcją będą słowa "O k***a, ale bagno!!!"

Link do 1 części artykułu: http://www.niepoprawni.pl/blog/961/prokurator-parulski

Linki do polecanych przeze mnie kilku artykułów na ten temat:
http://www.niepoprawni.pl/blog/39/strzaly-w-wolnosciowym-raju

http://www.niepoprawni.pl/blog/5655/apel-ostroznie-ws-proby-samobojczej

http://www.niepoprawni.pl/blog/1821/proba-samobojstwa-pulkownika-prokuratury-wojskowej-po-konferencji-prasowej

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bardzo rzeczowy tekst, konieczna jest też lektura poprzedniego dotyczącego sprawy NPW
Pozdrawiam
MD

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#213827

potwierdził,ze płk Przybył zażądał od operatora, bilingów jego rozmów i sms-ów za okres pół roku!!! , bez zgody sądu .
Zaprzeczanie płk Przybyła a potem wyjaśnianie ,że nie wiedział o czyje bilingi wystapił , jest doprawdy kuriozalna.
Świetnie wypunktowane.

Pozdrawiam 10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#213838