Z pamiętnika wypędzonej

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Tego dnia w łukaszkowej szkole wrzało jak w ulu. Pani dyrektor siedziała w fotelu załamana i wachlowała się plikiem papierów. Pani sekretarka biegała po gabinecie i wzywała imienia boskiego nadaremno. Młoda pani od polskiego była przerażona. A to wszystko przez zbrodniczy eksces, którego dopuściła się trzecia a.
Zaczęło się tradycyjnie - pani pedagog znowu przyprowadziła gościa na lekcję. Tym razem była to pani w sile wieku, blondynka, o męskim typie urody, z silnie zaciśniętym szczękami.
- Pani jest tym gościem? - zapytała młoda pani od polskiego.
- Ja! - szczeknęła pani gość.
Pani pedogog powiedziała, że pani gość przyjechała z Niemiec, że została wypędzona z Polski jak była malutkim dzieckiem i teraz walczy od odszkodowanie.
- Za co? - zainteresowała się dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza.
- Za drugą wojnę światową! - odparła szczekliwym pani gość.
- Hitler was napadł? - zainteresował się okularnik z trzeciej ławki. Młoda pani od polskiego wydała dziwny odgłos, coś pomiędzy parsknięciem a kaszlnięciem i schowała twarz pod ławką.
Pani gość zacisnęła szczęki jeszcze mocniej i podała pani pedagog jakąś książkę.
- Drogie dzieci! - uśmiechnęła się pani pedagog. - Pani gość podarowała nam do szkolnej biblioteki nową książkę.
- Łał... - powiedziała trzecia a apatycznie.
- Ksiązkę napisała mama pani gość i jest to jej pamiętnik. Pamiętnik obejmuje lata przedwojenne i drugą wojnę światową. Wiecie dlaczego o niej mówię?
- Bo jak pani sprzeda sto sztuk to dostanie pani wycieczkę zagraniczną! - wyrwał się Łukaszek. Pani pedagog spojrzała na niego z nienawiścią po czym kontynuowała słodkim głosem:
- Oczywiście, że nie, drogie dzieci. W ramach odkrywania białych plam historii naszych narodów pani przeczyta nam teraz tą ksiązkę.
- Całą??? - wystraszyła się młoda pani od polskiego widząc grubość dzieła.
- Ja kiepsko czytać polskiiii... - pani gość wysepleniła z wysiłkiem błyskając imponującym uzębieniem.
- No to proszę, może ty - i pani pedagog przekazała książkę dziewczynce, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Czytaj tam, gdzie otworzyłam.
I dziewczynka zaczęła czytać:
- Wiosna była zimna tego roku. Uciekaliśmy przepędzeni przez tych wstrętnych Polaków i Rusków, którzy mordowali i grabili. I podpalali. Co za dzikusy! W jednej miejscowości ogarnęła nas Armia Czerwona. Złapało mnie dwóch żołdaków. Cuchnęli wódką. Przewrócili mnie na ziemię, jeden z nich rzucił się na mnie. Poczułam jak mojego uda dotyka jego pe... pe... - zacięła się dziewczynka. Głos jej się załamał.
- Penis - dokończyła pani gość. - Oni tylko gwałcili i gwałcili!
Pani pedagog wzięła książkę z rąk dziewczynki i dokończyła:
- Poczułam jak mojego uda dotyka jego pepesza.
Zapadła niezręczna cisza. Młoda pani od polskiego kaszlała pod biurkiem.
- Może inny fragment - zaproponowała pani pedagog.
Książkę dostał okularnik z trzeciej ławki. Otworzył mniej więcej w środku i zaczął czytać:
- Do tej pory gnieździliśmy się w małym mieszkanku w Szlezwiku, a teraz przenieśliśmy się do dawnej Polski i dostaliśmy duży dom. Po Polakach. Polak nie zszedł z chodnika przed oficerem niemieckim i został zastrzelony, a jego rodzinę zesłano na wieś, do pracy przymusowej. Może tak się przydadzą Rzeszy. Fajna ta Rzesza. Fajny ten dom.
Pani pedagog wyrwała książkę okularnikowi i wręczyła ją Grubemu Maćkowi.
- Oczywiście cała nasza rodzina głosowała na Hitlera - zadudnił Gruby Maciek. - W pełni podzielamy jego poglądy. Przyszłość Niemiec leży na wschodzie, a tą całą słowiańską bandę...
- Dosyć! - pani gość zerwała się z krzesła. - Wy, Polacy, tylko manipulujecie i wyrywacie z kontekstu! Z końca proszę czytać! Tam gdzie jest rozdział o wypędzeniu! Jak to Polacy nas wypędzali z naszych własnych domów, z naszych ziem! - i wręczyła książkę Łukaszkowi. Łukaszek pod czujnym okiem pani pedagog odnalazł rozdział pod tytułem "Wypędzenie" i zaczął czytać:
- Posłusznie zastosowaliśmy się do rozkazu gauleitera o ewakuacji i opuściliśmy dom, który zabraliśmy Polakom pięć lat temu...
Pani gość wstała, spojrzała na Łukaszka strasznym wzrokiem, zabrała książkę i wyszła. Zaraz za nią klasę opuściła pani pedagog. Klasa żyła tym wydarzeniem do następnej przerwy, kiedy to Gruby Maciek pobił się z okularnikiem z trzeciej ławki.
A dwie godziny później w szkole działy się straszne rzeczy. Bo pani gość zatelefonowała i powiedziała, że została wypędzona ze szkoły przez trzecią a. I w związku z tym chce odszkodowanie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pytanko miodzio... a te "cytaty" z książki jeszcze lepsze... Już linkuję znajomym... Marcinie - dzięki (jak zwykle)! ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17160

Dobre!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17165

a gdzie się POdział POlnische Vehhmacht!
V... d...!
Holeha jasna! und zu veiter!
pozdhofenja!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#17210

Scenka na miarę literackiego Nobla ! Super !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Aleksandra

#17214

Twój blog to rewelka. Kolejny odcinek Łukaszka już w następnej audycji...
Pozdro.
Czekamy na więcej

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#17215