„V” z Tyna, część 1

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Tata Łukaszka jechał wolno zatłoczoną śródmiejską uliczką. Popatrzył w bok, a potem spojrzał przed siebie i wdusił pedał hamulca z taką siłą, że o mało nie przebił nogą podłogi. Zatrzymał się dosłownie kilka centymetrów za samochodem, który zaczął wyjeżdżać z szeregu i też się teraz zatrzymał. Tata Łukaszka westchnął głęboko i z ulgą oparł głowę o kierownicę, a potem wysiadł i poszedł w stronę tamtego auta. Było to białe kombi z kratką. Na boku miało napis „Kowal S-ka”.
- Przedstawiciel handlowy – pomyślał tata Łukaszka. – Tacy są najgorsi!
Z kombi wyskoczyła dziarsko jakaś młoda niewiasta.
- I jeszcze baba za kierownicą! – jęknął w duchu tata Łukaszka.
- Przepraszam bardzo!! – huknęła na pół ulicy. – Nie zauważyłam pana!!
Jak można nie zauważyć samochodu! – pienił się tata Łukaszka. – Przez panią rozbiłbym samochód! I to przed samymi świętami!! Trzeba patrzeć!!
- Patrzyłam!
- To dlaczego pani wyjechała prosto pod moje auto?!
- Przepraszam bardzo, ale się zamyśliłam – wyznała szczerze pani.
- Ciekawe o czym – westchnął kpiąco tata Łukaszka. Ale pani zrobiła coś czego się nie spodziewał: chwyciła go za klapy kurtki, przyciągnęła ku sobie i sprzedała po całusie w policzek.
- Dostałam wreszcie pracę!!
- Przecież… - osłupiały tata Łukaszka wyzwolił się z jej uścisku i wskazał jej pojazd. – Czy to nie jest służbowe auto?
- Tak, ale firma jest rodzinna. A ja wreszcie dostałam swoją wymarzoną pracę!!
- Jaką?
- Sekretarki!!
- Gdzie? Tutaj? – zdumiał się tata Łukaszka patrząc po obu stronach ulicy. Po jednej był kościół, po drugiej stare kamienice.
- Tutaj!! – potwierdziła gromko pani i… pokazała kościół.
- W kościele??? – tata Łukaszka nie mógł się nadziwić.
- Nie w kościele, tylko w firmie remontowo-budowlanej, który odnawia ten kościół – poinformowała go niewiasta. Tata Łukaszka spojrzał i ujrzał robotnika Andrzeja popalającego ukradkiem papierosa. Rozpoznał też innych członków ekipy remontowej młodego długowłosego. Stwierdził, że za dużo emocji jak na jeden dzień, wsiadł do auta i odjechał zanim robotnik Andrzej zdążył podejść i spytać co on tu robi.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dla Pana i Pańskiej Rodziny Zdrowych, Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Wszelakich Błogosławieństw Bożych w Nowym Roku.
Oraz by Pańskie pióro nigdy nie stępiało.

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#209130

Dziękuję bardzo za życzenia. Również wszystkiego dobrego na Święta Bożego Narodzenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#209159