Kupujemy podręczniki, część 2

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Mama Łukaszka oczywiście powiedziała mężowi, że zabrała syna do księgarni i kupiła mu już pierwszy podręcznik na przyszły rok szkolny. Od biologii. Tata Łukaszka stwierdził, że on też ma obowiązki wobec dziecka i też kupi mu jakiś podręcznik.
- Ale są wakacje! Wakacje! - darł się wkurzony Łukaszek. Jednak nikt w domu nim się nim nie przejął, co gorsza, świadomość ojca zarejestrowała: "dziecko krzyczy - chce już iść". No i poszli.
Tym razem do księgarni rzucili podręczniki do matematyki. Tata Łukaszka zapytał panią sprzedawczynię o trzecią klasę podstawówki i udał się we wskazanym kierunku holując za sobą opierającego się Łukaszka. Tam stanął przed regałem wypełnionym od podłogi aż po ostatnią półkę książkami do nauki matematyki dla uczniów trzeciej klasy szkoły podstawowej. Bo były tam nie tylko podręczniki. Były tam i zbiory zadań i zeszyty ćwiczeń...
- Hm... - zastanowił się tata Łukaszka i pomyślał, że szkoła powinna dzieciom dawać listy książek do kupienia (szkoła oczywiście dała, ale tata Łukaszka dopiero teraz na to wpadł). - Co ty właściwie potrzebujesz do matematyki?
- Nic - powiedział prędko Łukaszek, popełniając błąd.
- Przecież jakąś książkę musisz mieć - zauważył trafnie tata. - To jaką?
- Tę - Łukaszek pokazał najcieńszy zbiór zadań, popełniając drugi błąd.
- Zbiór zadań? Powinieneś mieć też jakiś podręcznik - zadumał się tata i zaczął wertować podręczniki. - Jaki by ci tu wybrać...
Przejrzał jeden, potem drugi. Potem zbiór zadań. Potem zafascynowało go zadania z wyliczania średniej ważonej - to co obliczył w pamięci nie zgadzało się z rozwiązaniem z tyłu książki. Odłożył dla Łukaszka jedną książkę, drugą. Jak dzieciaki mogą mówić, że matematyka jest nudna? Akurat przebijał się przez "Podstawy fakturowania VAT dla klas trzecich" gdy usłyszał jakiś głos nad uchem.
- ...proszę pana, my już zamykamy - mówił głos.
Rozejrzał się. Słońce było o wiele niżej, cienie były dłuższe, w żołądku burczało, na zegarze była osiemnasta. A Łukaszka ani śladu - dawno już gdzieś go poniosło. Tata zostawił wszystkie książki i udał się do domu.
Następnego dnia tata Łukaszka kupił synowi "Europejski podręcznik matematyki dla klasy trzeciej". Książka bardzo popularna, chętnie wybierana, aczkolwiek obszerna i bardzo pogmatwana. Najdłuższy był rozdział o obliczaniu większości.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Czekam na dalsze odcinki.
Pzdr.:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#1764

piękne, zapewne, nawet pociągi tam jadą po europejsku, hi hi, że o obliczaniu VAT-u, czy np. kontrabandzie ze wschodu, też będzie i ile zapłaci ktoś za szmuglowany, alkohol,papierosy...ech...

Pozdrawiam i muszę przyznać, piszesz b. dobrze.:D

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

" Upupa Epops ".

#1800