Kupujemy podręczniki, część 5, ostatnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Do tej pory prawie wszystkie inwestycje poczynione pod kątem wyprawki szkolnej Łukaszka były nietrafione i trzeba było zastępować świeżo kupione podręczniki innymi. Chlubny wyjątek stanowiła książka do biologii, ale nie ma się co dziwić - w końcu dostała wyróżnienie od Stowarzyszenia Ofiar Simona Mola. Niemniej rodzinę Hiobowskich to zastanowiło.
- Może my nie potrafimy kupować młodym książek - powiedziała zdruzgotana babcia. - W ogóle po co komu książki. Kiedyś się stodoły budowało z tradycji i stoją, a dziś z książek i co rusz katastrofa.
- Za duża różnica pokoleniowa - pokiwał smętnie głową dziadek.
I jakiś taki klimat się wytworzył, że nie dość, że tata Łukaszka wpadł na głupi pomysł, to jeszcze wszyscy go poparli. Otóż padła idea, żeby kolejną książkę kupiła Łukaszkowi jego siostra.
- Najbliższa wiekiem to najlepiej go zrozumie - przekonywał tata.
- Czy ja wiem... - zawahała się dziadek. - Czy ona jest w stanie cokolwiek zrozumieć...
- Czy ja wiem... - skrzywiła się babcia. - Nie żebym mówiła, że głupia, ale na wykopkach nie wzięłabym jej do drużyny.
- Czy ja wiem... - zastanowiła się mama. - Dać jej pieniądze do ręki...
Ale w końcu zaakceptowali pomysł taty Łukaszka i zawezwali młodzież.
- Chodzi o nową książkę do szkoły - powiedzieli Łukaszkowi i tyle go widzieli. Na szczęście rodzina wykazała się błyskawicznym refleksem i dopadli go kiedy już miał się zamknąć w łazience.
- Ale tym razem nikt z nas nie będzie jej kupował! - krzyczał tata Łukaszka przytrzymując drzwi od łazienki tak, aby się nie zatrzasnęły. Reszta rodziny wyciągała Łukaszka z łazienki za nogę.
- Będę mógł iść sam? - zatrzymał się Łukaszek.
- Nie, siostra ci kupi.
Łukaszek jeszcze silniej zaczął wyrywać się do łazienki.
- No wiesz co, ale jesteś - obraziła się siostra. - A ja ci kupię to co ty będziesz chciał.
- O! - zdumiał się Łukaszek i pozwolił wyholować z łazienki. Otrzepał się i wstał.
- Jaki przedmiot lubisz najbardziej?
- W-F! - zagrzmiał Łukaszek.
- No widzisz! Kupię ci książkę do W-F! - oznajmiła radośnie siostra.
- Aleś ty głupia - zgasił ją Łukaszek. - Przecież nie ma książek do W-F!
- Ooo... - siostra się stropiła, ale tylko na moment. - A co jest?
- Strój jest do W-F. Na przykład buty.
- No to kupię ci buty!
- Tak? Super! No to lecimy! - rozchmurzył się Łukaszek i zaczął bardzo niecierpliwić, żeby ktoś nie zepsuł tego świetnego (jak mu się wydawało) pomysłu. Siostra chwyciła portfel mamy z szafki w kuchni i pomknęli. Rodzina w radosnym uniesieniu zasiadła do lektury prasy.
Dzieci wróciły pół godziny później. Pierwszy wpadł do mieszkania Łukaszek. Nadąsany, rzucił jakąś paczkę na podłogę i nie odpowiadając nikomu pomknął do swojego pokoju, gdzie z hukiem zatrzasnął drzwi.
- Co się stało??? - zapytała cała rodzina siostrę Łukaszka, która weszła do mieszkania w kilka chwil po swoim bracie.
- Nie wiem - odpowiedziała szczerze siostra. - Kupiłam mu najładniejsze buty do W-F jakie znalazłam!
Rodzina Hiobowskich spojrzała na siebie, tata Łukaszka położył na stole ciśniętą przez Łukaszka paczkę i delikatnie ją rozpakował.
- O k***a - powiedzieli wszyscy oprócz siostry.
Na stole leżały adidasy. Różowe, z cekinami. Obszyte białym futerkiem. Z turkusowymi sznurowadłami.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Czyżby aluzja to metroseksualnych trendów w modzie? ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2454

"ostatnia"? moje "stanowcze nie", proszę... ;) Na pewno coś jeszcze zostało do kupienia...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2461

No dobrze... Zgiąłem się i będzie jeszcze jedna historyjka z tego podcyklu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2525