Jak będąc w pracy być na bieżąco

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

- Nie wolno w pracy korzystać z internetu - szepnął tata Łukaszka do osoby siedzącej naprzeciwko. Zza monitora wyłoniła się twarz jego kolegi z pracy, Kubiaka, rozjaśniona pogodnym uśmiechem idioty.
- Wolno, ale można korzystać tylko z określonych narzędzi - rzekł normalnym głosem Kubiak.
- Co, może wolno wchodzić na Fejsa?
- Nie, nawet kiedy zarząd zarządza, że trzeba się zapisać do popierania jakiejś akcji, to trzeba to robić z domu - rzekł Kubiak. - Ale wolno na przykład włączyć sobie taki gadżet z podglądem nagłówków wiadomości. Człowiek wtedy jest na bieżąco i wie co się dzieje w świecie.
- Jak to włączyć?
Kubiak pokazał jak. Tata Łukaszka, po krótkotrwałym wybuchu entuzjazmu szybko się rozczarował.
- Ale tu jest podgląd nagłówków tylko z najlepszej telewizji...
- Mówiłem: z określonych narzędzi - przypomniał Kubiak.
Tata Łukaszka przygryzł wargi i zostawił gadżet na pulpicie.
- Jednak się złamałeś - zauważył Kubiak.
- Dzisiaj mają głosować kilka bardzo ważnych ustaw. Chcę wiedzieć czy... Która godzina? O kurde, już debatują!
Tata Łukaszka kliknął i w okienku zaczęły pojawiać się: godzina i nagłówek.

13:55 W Sejmie trwa debata nad ustawami. O możliwości odstrzału prewencyjnego wyborców opozycji ze względu na spokój społeczny. O możliwości oddawania dzieci homofobów na eksperymenty medyczne. O podniesieniu wieku emerytalnego ze stu trzech do stu czterech lat.
13:56 W Sejmie przemawia premier. Mówi, że będzie namawiał kolegów, żeby nie poparli projektu rządowego tych ustaw.
13:57 Informacja ministra do spraw emerytów o ilości osób powyżej stu trzech lat życia.
13:58 Informacja ministra do spraw broni palnej o skutkach emisji ciepła wskutek wzmożonego ostrzału.
13:59 Informacja ministra do spraw likwidacji dyskryminacji czy środków uzyskanych ze sprzedaży obywateli na eksperymenty medyczne wystarczy na paliwo na loty do Sopotu.
14:00 Pytania od opozycji.

- To teraz się zacznie - zatarł ręce tata Łukaszka.

14:01 W Ornecie świętują 106-tą rocznicę skanalizowania miasta.

- Co? - spytał osłupiały Kubiak.
A dalej to się potoczyło.

14:04 Na Omulewie w Wielbarku ubyło dwa centymetry.
14:07 W Miliczu ze stawu wyłowiono fragment meteorytu wielkości cegły. Po dokładnych badaniach okazało się, że to jednak cegła.
14:09 W markecie "Szczecina" w Szczecinie sok pomarańczowy po półtora euro za kartonik.
14:12 Na mierzei helskiej zderzyły się dwa kombajny, kierujący twierdzili, że nie byli w stanie się wyminąć.
14:16 Nad Zgierzem pięknie śpiewają skowronki.
14:18 Nasi widzowie piszą esemesy, że w tym roku ładnie obrodziły rzodkiewki.
14:21 W Sejmie koniec pytań opozycji. Był to spektakl pełen wyjątkowego chamstwa.

- Ciekawe co się tam działo - westchnął Kubiak.
- Spróbuję się dowiedzieć - syknął tata Łukaszka i zaczął się znęcać nad gadżetem. Kubiak wrócił do swojego komputera, włączył na nim gadżet i czytał na głos nagłówki najlepszej telewizji.

14:22 W odpowiedzi na haniebne zachowanie opozycji marszałek Sejmu zawiesza obrady.
14:24 Opozycja opuszcza salę posiedzeń krzycząc i jątrząc.
14:25 Marszałek Sejmu wznawia obrady. Na sali panuje wreszcie jedność i zgoda. Wszystkie umowy przechodzą bez problemów.
14:27 Umowy podpisuje Senat, który akurat w komplecie siedział w stołówce.
14:33 Umowy podpisuje Prezydent, który akurat przechodził z tragarzami.
14:35 Umowy jeszcze raz podpisuje Prezydent (tym razem bez błędu).

- Nie mogę się połączyć z inną stacją - mruknął tata Łukaszka. Kubiak chciał coś odpowiedzieć, ale nie zdążył. Otworzyły się drzwi i stanęło w nich kilku mężczyzn, potarganych i o podkrążonych, czerwonych oczach.
- Informatycy! - pisnął Kubiak.
- Który z was próbuje połączyć się z inną stacją niż najlepsza telewizja? - spytał zaspanym pierwszy informatyk.
- Ja ściągam gołe baby - rzucił obronnym tonem Kubiak.
- To w porządku - odparł zaspanym tonem drugim informatyk i wszyscy oni odwrócili głowy spoglądając na tatę Łukaszka. Tacie Łukaszka zrobiło się nieswojo.
- Będziemy musieli to zgłosić - powiedział zaspanym głosem trzeci informatyk. - Chyba, że...
- ...że?
- ...że poratuje nas pan jakimiś zupkami w proszku.
Tata Łukaszka podjął decyzję w ułamku sekundy.
- Proszę się częstować - wyciągnął z szafki kartonik i postawił na biurku.
- Ale fajnie! - informatykom rozbłysły oczy. - Dzięki temu nie będziemy musieli wychodzić już dziś na zewnątrz!

Ocena wpisu: 
Brak głosów