Noworoczna nowoczesność, część 7, ostatnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Hiobowscy postanowili przenieść jedzenie kolacji na czas po wiadomościach telewizyjnych. W trakcie wiadomości zawsze ktoś wstawał, ktoś krzyczał, pokazywano drastyczne materiały, jednym słowem - nie. Nie dało się zjeść w spokoju.
- A spokój podczas jedzenia jest bardzo ważny - dowodziła babcia. - Po pierwsze można nacieszyć się tym, że mamy posiłek, co w dzisiejszych czasach nie jest takie pewne, a po drugie, takie zachowanie podczas jedzenie może powodować wrzody, a każdy wie jak idzie dostać się do lekarza, bowiem w tym kraju wszystko...
- ...idzie ku lepszemu! - weszła jej w słowo mama Łukaszka.
- Niby gdzie? - zirytował się dziadek Łukaszka. - Pada ostatni zakład produkcji samochodów w Polsce...
- Nie pada - wzburzyła się mama. - Będzie katarski inwestor.
- Akurat - roześmiał się tata Łukaszka. - Przy stoczniach też miał być katarski inwestor...
- Ale co ty gadasz! Doskonale to pamiętam i mogę ci zaręczyć, że tam nie było żadnego katarskiego inwestora!
- No właśnie potem się okazało, że nie było i stoczni już nie ma...
- Nie będę się z tobą spierać - oświadczyła z godnością mama. - Dzisiaj w wiadomościach będize wywiad z ministrem, on ci to wyłoży lepiej niż ja.
W wiadomościach rzeczywiście był minister.
- Dzisiaj gościmy u nas ministra, który zajmuje się Przemyślem - rzekł ciepło redaktor. - O! Nie wiedziałem, że miasto Przemysł ma swojego ministra? Czy inne miasta...?
Redaktor poprawił nerwowo słuchawkę w uchu, poczerwieniał i powiedział:
- A zatem gości u nas minister, który zajmuje się przemysłem.
- Miał prawo się pan pomylić - powiedział z uśmiechem minister. - Niedawno przecież premier wprowadził w rządzie znaczące zmiany. Teraz ministrem, który zajmuje się Przemyślem jest ten, który do niedawna zajmował się Szczecinem.
- Ale przecież mieli go zdymisjonować! - zdziwił się redaktor. - Za to, że tylko on przyznał swoim ludziom gigantyczne premie.
- No i go zdymisjonowali.
- Ale zatrudnili znowu!
- A czego by pan chciał, żeby był bez pracy? Żeby przymierał głodem? Zresztą powiem panu, że taki fachowiec, a jest to z wykształcenia florysta, w sektorze prywatnym mógłby zarobić tak olbrzymie pieniądze, że musimy w jakiś sposób zatrzymać go w sektorze państwowym! Jakoś mu to zrekompensować! A poza tym powiem panu, że już zniknął powód jego dymisji.
- Nie będzie premii?
- Będą, ale we wszystkich regionach.
- No to fajnie - ucieszył się redaktor. - I pierwsze pytanie do pana: co z katarskim inwestorem?
- Co?
- To ja się pana pytam: co.
- Ale panie redaktorze, co za agresja! Przesłuchuje mnie pan, jakbym był kimś z opozycji! A ja jestem tyko ministrem!
- W Nowy Rok obiecał pan, że specjalnie dla fabryki w Tychach, jako ostatniego zakładu motoryzacyjnego w Polsce, sprowadzi pan katarskiego inwestora.
- Ale panie redaktorze, to było w Nowy Rok! A teraz jest luty!
- I ten inwestor...
- No nie będzie go! Przecież ja nie mogę zmuszać ludzi, żeby podpisywali z nami umowy! Każdy może się rozmyślić! I tak się stało w tym wypadku!
- I co teraz będzie z fabryką w Tychach? - napierał redaktor. - Włosi twierdzą, że ją zamkną.
- Włosi mają jeszcze drugi zakład, we Włoszech - zauważył pan minister. - Nasz premier będzie rozmawiał z zarządem włoskiej firmy. Nie robi tego zazwyczaj, bo gdyby miał zajmować się każdą firmą... No, ale w tym wypadku zrobił wyjątek. Otóż będzie rozmawiał z zarządem włoskiej firmy i będzie ich namawiał, żeby zamknęli ten zakład we Włoszech, a nasz zostawili. I co pan na to?! Ja nie wątpię, że osiągniemy pełen sukces!
- Sukces, tak... A jeśli fabryka upadnie? Tysiące pracowników, kooperantów...
- Panie redaktorze, ja panu gwarantuję, że jeśli opozycja odpowiednio wesprze nasze rozmowy na arenie międzynarodowej, to ten zakład nie upadnie!
- No ale jeśli jednak upadnie?
- Panie redaktorze, nie po to wywalczyliśmy wolny rynek, żeby teraz nim sterować. Przecież natura nie znosi próżni. Nie będzie samochodów, to będą produkować coś innego. A zresztą, panie redaktorze, nie wątpię, że pan, czy nasi widzowie chętnie przenieśliby się do Szwajcarii czy Monako. A czy Szwajcaria ma stocznie? A czy Monako ma fabryki samochodów? Więc można? Można. Tylko nie trzeba zaraz tak jątrzyć.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kto lubi mieć katar?  Łatwo zlapać, ale potem się pozbyć...

Mam nadzieję, że nowoczesność nigdy sie nie skończy (jak walka o pokój- do ostatniego kamienia) i Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#336278

Ale jaka jest alternatywa dla takiej nowoczesności? Jest w ogóle? Hm...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336670

Oczywiście jest; zaściankowość,  zacofanie, ksenofobia, szowinizm,  nacjonalizm, faszyzm, patriotyzm itp.

Pozdrawiam poprawnie politycznie

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#336695

Również pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336985

...tylko Mama Łukaszka spokojnie zjadła kolację.
Reszta rodziny postanowiła w przyszłości jeść kolację ZAMIAST oglądania wiadomości...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kasianna

#336480

Prawdopodobnie tak było :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336672

Prawdopodobnie tak było :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336673